czwartek, 2 marca 2006

Podatki

Poniewaz dostaje coraz wiecej e-maili od Was z pytaniami o rozliczenia podatkowe Polakow pracujacych w Irlandii, wiec dzisiaj bedzie wyjatkowo nudno, bo o tychze podatkach wlasnie :-( Chociaz, czy to nudne? Nie :-) Mysle, ze po dobrnieciu do konca tej przydlugiej notki co niektorym Czytelnikom szybciej zabija serca, a jeszcze inni poczuja jak im rosna piesci...


Zaczne od tego, ze zburze spokoj wiekszosci z nas, ktora zyje w blogim przekonaniu, ze skoro wyjechali z Polski, pracuja w Irlandii i tutaj placa podatki, to polski urzad skarbowy - zgodnie z zasada zabraniajaca podwojnego opodatkowania - nic do nich nie ma. Nic bardziej blednego, moi drodzy... Skoro mamy polskie obywatelstwo, to znaczy ze jestesmy obywatelami III RP (III czy IV? bo ostanio sie gubie w rachubach...), czyli kraju w ktorym panuje ustroj fiskalno - skarbowy :-( Z tego wynika, ze polski obywatel moze sobie pracowac gdzie mu sie podoba (najlepiej wlasnie: za granica, bo wtedy nie obciaza systemu socjalnego w Polsce, zwalnia miejsce pracy dla kolejnego bezrobotnego, wysyla rodzinie pieniadze ktore nie zostaly w Polsce wypracowane, ale zostana w Polsce wydane na zakup roznych towarow, z reguly zreszta importowanych), ale podatki ma placic... w Polsce oczywiscie. Podatki od dochodow osiagnietych za granica...

Pierwsi bolesnie przekonali sie o tym ci, ktorzy podjeli prace w Irlandii Polnocnej, ktora administracyjnie wchodzi w sklad Wielkiej Brytanii. Jak sie okazalo, dla wiekszosci naszych Rodakow pracujacych w Wielkiej Brytanii kompletnym zaskoczeniem byl fakt, ze od swoich dochodow osiagnietych wlasnie tam, musza podatki placic... w Polsce. A dochody te, po przeliczeniu na zlotowki, z nedzarzy jakimi zostali uznani w Wielkiej Brytanii (dzieki czemu brytyjski fiskus praktycznie zaniechal poboru od nich podatku) - w Polsce czynia ich krezusami. Coby nie przedluzac: okazalo sie, ze ci ktorzy pracuja na terenie Wielkiej Brytanii (czyli takze w Irlandii Polnocnej) - musza polskiemu fiskusowi oddac cos ze 40% swoich dochodow. Obecnie przez wszystkie fora dyskusyjne poswiecone pracy w Wielkiej Brytanii przewijaja sie dyskusje na ten temat, w ktorych dominuje placz i zgrzytanie zebami, polaczone z pomstowaniem na swoj Kraj Ojczysty...

Teoretycznie, jest wyjscie z sytuacji: nalezy uzyskac tzw. status rezydenta podatkowego (wystarczy w danym kraju mieszkac i pracowac ponad pol roku), ale uwaga: dodatkowo polski fiskus wymaga, aby delikwent przeniosl swoj "osrodek zyciowy" do danego kraju. Co to oznacza w praktyce? No coz, jak wiadomo, w Polsce kazdy z urzedow skarbowych dokonuje wlasnej interpretacji obowiazujacych przepisow. Jednak w ogolnym skrocie: jezeli masz w Polsce najblizsza rodzine, a juz nie daj Panie Boze np. wlasne mieszkanie, to znaczy ze Twoj "osrodek interesow zyciowych" nadal jest w Polsce. Koniec i kropka.

I nie pomoze Ci wymeldowanie, bo to nic nie zmienia. Zreszta, jak sie wymeldujesz, to i tak zgodnie z obowiazujacymi przepisami musisz w ciagu najpozniej 30 dni poinformowac polski urzad skarbowy wlasciwy dla Twojego miejsca zamieszkania o zmianie miejsca pobytu. Rowniez - jezeli wyjezdzasz za granice, masz obowiazek podac swoj zagraniczny adres. Polski fiskus musi wiedziec, gdzie ma Cie szukac. Jezeli nie dopelnisz tego obowiazku, stajesz sie przestepca skarbowym, a na to juz sa paragrafy...

Tak czy owak, cala rzesza naszych Rodakow pracujaca w ciagu ubieglych lat w Wielkiej Brytanii, ktora nie rozliczyla w Polsce swojego brytyjskiego dochodu, wpadla w powazne tarapaty, czesto nawet jeszcze o tym nie wiedzac. No coz, polski fiskus nie jest moze rychliwy, ale... ma na to co najmniej 5 lat. A ostatnio slyszalem, ze teraz nawet 10... Dojda jeszcze kary i odsetki...

No ale, wrocmy do naszej Irlandii. Tej irlandzkiej, a nie brytyjskiej :-) My tu - z uwagi na odmienne uregulowania prawne - mamy troche lepiej niz nasi Rodacy pracujacy na terytorium Wielkiej Brytanii. Ale tez nie jest wcale rozowo.

Jezeli, dajmy na to, czesc roku przepracowalismy w Polsce, a czesc w Irlandii, to jestesmy zobowiazani do wykazania tych "irlandzkich" dochodow w Polsce, podczas skladania rocznego zeznania podatkowego. Co prawda, od dochodow osiagnietych w Irlandii nie placicmy w Polsce dodatkowego podatku, jednakze ten "irlandzki dochod" podwyzsza podstawe opodatkowania polskiego dochodu. Czyli moze sie okazac, ze zamiast oczekiwanego zwrotu - bedziemy musieli polskiemu fiskusowi sporo doplacic...

Zeby rozliczyc podatek w Polsce, oprocz wlasciwego polskiego PIT-u musimy miec irlandzki druk P60 (ewentualnie payslipy), oraz... kursy wymiany walut obowiazujace w dniach poszczegolnych wyplat :-( Tak, dokladnie. W koncu wyplate dostawalismy co tydzien, prawda? Musimy jej wartosc przeliczyc na zlotowki, a poniewaz kurs euro nie stal w miejscu, wiec... No coz, to naprawde nie ja wymyslilem.

A co w przypadku jezeli caly rok przepracowalismy wylacznie w Irlandii? Tylko wtedy mozemy nie zawracac sobie glowy polskim fiskusem, ale - uwaga - jezeli wczesniej poinformowalismy go o wyjezdzie. Inaczej rzecz biorac: po wyjezdzie z Polski mamy 30 dni na to, aby na formularzu NIP-3 zglosic polskiemu urzedowi skarbowemu, ze mamy irlandzki adres, no i musimy podac uzyskany tutaj PPSn (czyli odpowiednik naszego NIP-u). Dzieki znajomosci naszego numeru PPS, polski urzad skarbowy bedzie mogl nas latwo zlokalizowac, i w przypadku gdy zmieni sie interpretacja przepisow podatkowych, sciagnac od nas podatkowy haracz, pdobnie jak to teraz robi naszym kolezankom i kolegom pracujacym na terenie Wielkiej Brytanii.

A co w przypadku jezeli nie wyslalismy do polskiego urzedu skarbowego tego nieszczesnego druku NIP-3 z naszym irlandzkim adresem i numerem PPS? Wtedy polski fiskus, zgodnie z obowiazujacymi przepisami - nadal bedzie nas traktowal jako platnikow podatku w Polsce, i w takiej sytuacji jestemy zobowiazani do zlozenia w Polsce rozliczenia rocznego, nawet jezeli przez caly rok nas w Polsce nie bylo i nie osiagnelismy w tym czasie zadnych dochodow na terenie naszej Ojczyzny... Jezeli tego obowiazku nie dopelnimy, stajemy sie - jak to juz sie rzeklo - przestepcami podatkowymi... A za to sa grzywny, kary, konfiskaty...

I tak na zakonczenie: Prosze Panstwa! Prosze w zadnym wypadku nie traktowac tego mojego powyzszego popisu grafomanii jako obowiazujacej wykladni przepisow skarbowych! Ta notka miala tylko i wylacznie na celu zwrocenie uwagi na pare faktow, z ktorych czesc z nas (a szczegolnie - mlodych ludzi) sobie w ogole nie zdaje sprawy, a ktorych zaniedbanie moze byc bardzo kosztowne, lacznie z konfiskata mienia. a w poszczegolnych przypadkach, kto wie? Moze nawet utrata wolnosci?

Po wlasciwa interpretacje przepisow podatkowych prosze sie zwrocic na pismie do wlasciwego dla Waszego miejsca zamieszkania urzedu skarbowego w Polsce. Pamietajmy tez, ze co urzad - to inna interpretacja, a dla Was jest wiazaca tylko i wylacznie ta interpretacja, ktorej udzieli wlasciwy dla Was urzad skarbowy. Bo to on bedzie Was pozniej rozliczal, a kto wie - byc moze i scigal...

Niestety, za dume z posiadania polskiego obywatelstwa trzeba polskiemu fiskusowi placic solidna danine...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz