środa, 20 września 2006

Pożar w porcie w Cork

Wczoraj rano wybuchl w Cork najwiekszy od kilku lat pozar. Ogien trawil jeden z budynkow w porcie. Sam mieszkam wlasnie naprzeciwko portu, i budynek - ktory wczoraj sie palil - widze na co dzien z mojego okna...

Pozar wybuchl o 7.10 - na godzine przed rozpoczeciem przez robotnikow pracy. Zapalil sie szczyt 45 metrowego silosu R&H Hall's stojacym przy Kennedy Quay. Ogien i dym bylo widac w odleglosci kilku kilometrow. Tysiace ludzi zmierzajacych do pracy zastygla w przerazeniu...

Policja szybko otoczyla teren i usunela gapiow. Pomimo trudnosci wyniklych z braku specjalistycznego sprzetu - ogien szybko ugaszono. Na szczescie - jak dotad nie odnotowano zabitych lub rannych. Straty ocenia sie na miliony euro... Rozpoczeto sledztwo majace na celu ustalenie przyczyny pozaru. Policja podejrzewa podpalenie - aresztowano juz kilka osob ktore w momencie wybuchu pozaru znajdowaly sie w budynku...

Kiedy wybuchl pozar - bylem jeszcze w pracy. Kiedy przyjechalem do domu ok. 9.00 - dym ciagle jeszcze zasnuwal okolice...

/Powyzej - palacy sie budynek R&H stojacy na terenie portu w Cork. Swoja droga, czy ten widok nie wydaje Wam sie znajomy...? Autorem zdjecia jest "znajomy znajomej" - otrzymalem zgode na jego umieszczenie na blogu./

niedziela, 17 września 2006

I Ty możesz zostać Polańskim :-)

Kupilem sobie niedawno nowy telefon - jeden z serii Sony Ericsson. Nie, nie chodzi mi o to, zeby chwalic sie Wam co to tez ja sobie nie kupilem - ale bardziej o refleksje nad postepem technicznym - na przykladzie tegoz wlasnie telefonu...

Jeszcze kilkanascie lat temu telefon - to byl telefon. Na jego instalacje czekalo sie dluuugo, numer sie "wykrecalo" na tarczy, jak sie udalo polaczyc z rozmowca - to mozna bylo sobie porozmawiac (przekrzykujac oczywiscie trzaski na linii). A teraz? Gdyby ktos tak ze 20-30 lat temu zaczal glosic, ze "nie przeminie to pokolenie" :-) kiedy telefon kazdy bedzie nosil w kieszeni, to potraktowano by go pewnie jako niegroznego fantaste...

Teraz gotowy do uzycia telefon mozna kupic w sklepie za rogiem, za to rozmawia sie przez niego coraz rzadziej... Co sie za to nim robi? Pisze sms-y i mms-y, odbiera i wysyla e-maile, robi zdjecia i kreci filmy, slucha sie muzyki i gra w gry, sluzy jako dyktafon, budzik, kalkulator i latarka, slucha sie radia - i - coraz czesciej - oglada tv. Ba, w bardziej zaawansowanych modelach rozmowcy oprocz tego ze sie slysza - to takze sie widza...

Dla przykladu - nabyty przeze mnie ww. telefon posiada wiekszosc z tych funkcji (na radiu skonczywszy). Kupilem go w sumie niemal wylacznie dla 2 megapixelowej kamery (dla mniej zorientowanych: taki aparat robi zdjecia o jakosci porownywalnej juz ze zwyklym aparatem cyfrowym), ale z przyjemnoscia korzystam i z innych funkcji, w tym z odtwarzacza mp3 ktorego uzywam do... sluchania czytanych przez lektora ksiazek :-) No i - sciagnalem sobie na niego Doom-a - w ktorego namietnie grywalem z 10 lat temu :-))

Ba, malo tego: telefonami komorkowymi kreci sie juz... pelnometrazowe filmy. Oto info umieszczone na wielu stronach internetowych:

"Włoscy reżyserzy użyli standardowej kamery w telefonie komórkowym do nakręcenia 93-minutowego filmu dokumentalnego. Wykorzystali w tym celu Nokię N90. Film, o miłości i seksie, nosi nazwę New Love Meetings (po włosku Nuovi Comizi D'Amore). Kanwa filmu opiera się na wywiadach z ludźmi w miejscach publicznych (puby, sklepy, plaże) na obszarze całego kraju. Nie trzeba dodawać, że jest to pierwszy na świecie film, zarejestrowany przy pomocy telefonu komórkowego. Twórcy, Marcello Mencarini i Barbara Seghezzi, doskonale poradzili sobie z nowatorską techniką. Zdając sobie sprawę z wad i ograniczeń komórkowych kamer, rejestrowali ujęcia tak, by uzyskać jak najlepszy efekt (np. naturalne silne światło, zbliżenia itp.). Materiał co pewien czas zgrywano na dysk komputera i tam montowano - pamięć telefonu mieściła około godziny nagrania."

i kolejne:

"Południowoafrykański reżyser Aryan Kaganof zakończył już prace nad filmem zatytułowanym SMS Sugar Man - pierwszej pełnometrażowej produkcji zrealizowanej w całości przy użyciu telefonów komórkowych. Zdjęcia do obrazu trwały 11 dni. Do ich nakręcenia wykorzystano 8 aparatów. Budżet produkcji zamknął się sumą 165 tys. dolarów. SMS Sugar Man to opowieść o sutenerze i jego dwóch podopiecznych podróżujących ulicami Johannesburga w noc wigilijną. Docelowo twórcy filmu chcą, żeby był on pokazywany był w kinach, ale również w telewizji oraz trafił do dystrybucji na rynku DVD. Film - w formie 30-minutowych epizodów - będzie można również odpłatnie obejrzeć na ekranach telefonów komórkowych."

Od siebie dodam, ze do nakrecenia tego drugiego filmu - uzyto wlasnie komorki Sony Ericsson :-)

Jezeli wziac pod uwage, ze ceny takich telefonow sa coraz nizsze (dla przykladu: ja moj kupilem za niecala "dniowke" nadgodzin, wzglednie za mniej niz poltora "normalnego" dnia pracy :-) - no to moze sie okazac, ze wkrotce zaobserwujemy wysyp nastepcow Romana Polanskiego :-) I dobrze :-))

I na koniec taka scenka z "Czlowieka z Zelaza", kiedy to dziennikarka telewizyjna (grana przez Krystyne Jande), chcac dokonczyc rozpoczety przez siebie film, ktory byl nie na reke owczesnej wladzy, zwraca sie do swojego przelozonego w TV:

"No co sie pan wyglupia? Niech pan oddaje kamere, ekipe i tasme!"
Po odmowie, dodaje:
"No to ja panu oswiadczam, ze ja zrobie ten film, rozumie pan?! Nie wiem na czym: na szestnastce, osemce, na slajdach, nie wiem na czym - ale zrobie!"

To bylo cwierc wieku temu. Teraz pewnie nakrecilaby ten film telefonem komorkowym :-)

Pytanie - czy to jeszcze nadal jest telefon?

poniedziałek, 11 września 2006

Każdy z nas jest Nowojorczykiem...

Dzisiaj, 11 wrzesnia mija 5-ta rocznica ataku na World Trade Center...

Ten bezprzykladny atak terrorystyczny zmienil oblicze swiata i kaze nam na nowo przemyslec wiele spraw...

W tym dniu kazdy z nas jest Nowojorczykiem...

sobota, 9 września 2006

Cobh: Ogród Biblijny

O Cobh juz pisalem ponad rok temu TUTAJ. Niedawno bylem tam ponownie, i "odkrylem"... Biblijny Ogrod :-)

Ogrod zostal oficjalnie otwarty w 1995 roku. Rosna w nim drzewa, kwiaty i inne rosliny ktorych nazwy wystepuja w Biblii. Z ciekawostek: ogrod zostal zaprojektowany w ksztalcie... Jerozolimy. Biblijny Ogrod w Cobh to wymarzone miejsce do spaceru czy - niekoniecznie religinych - rozmyslan :-)

Ta oaza zieleni w miejskiej dzungli znajduje sie nieopodal katedry St Colman's Cathedral, wzniesionej z granitu w latach 1868-1915. Jest to dobrze utrzymany park z biblijno - ewengelicznymi motywami, z ktorych kulminacyjnym jest oczywiscie... grob Jezusa.


/Na zdjeciu powyzej stoje w wejsciu "grobu Jezusa" w irlandzkim Cobh. Po prawej stronie widzimy duzy okragly kamien, sluzacy do zamykania grobow w biblijnych czasach.../


W Ewangelii Marka czytamy (Mr 16:1-4, BT):
1. Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa.
2. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło.

3. A mówiły między sobą: Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?

4. Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży.


Kilka moich zdjęć z Cobh znajduje się tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/Cobh

piątek, 8 września 2006

Kenmare

Kenmare - to kolejne z urokliwych irlandzkich miasteczek w ktorych chcialoby sie zostac na stale...

Za Wikipedią: "Kenmare (irl. Néiden lub Néidin) - niewielkie, malownicze miasteczkopołożone na południowo-zachodnim wybrzeżu Irlandii, w hrabstwie Kerry.Zbudowane w 1670 przez Sir Williama Petty. Gaelicka nazwa miasta Néiden oznacza Małe Gniazdo, podkreśla specyficzne usytuowanie miejscowości w zatoce pomiędzy górami.Obecnie 1200 mieszkańców. Bardzo chętnie odwiedzane przez turystów. Wpobliżu Pierścień Kerry (Ring of Kerry), Pierścień Beara (Ring ofBeara), Park Narodowy Killarney (Killarney National Park) oraznajwyższa góra Irlandii - Carrantuohill (1039 m n.p.m.). W miejscowości znajduje się Stone Cicrle - kamienny krąg sprzed kilku tysięcy lat, prawdopodobnie dzieło celtyckich druidów."

Za przewodnikiem "Podroze marzen - Irlandia": "U samego kranca tzw. Kenmare River (rzeczywiscie jest podluzna zatoka przypominajaca rzeke) lezy atrakcyjne handlowe miasteczko Kenmare, zaprojektowane na polecenie pierwszego markiza Lansdowne, miejscowego posiadacza ziemskiego. Dwie glowne ulice przecinaja sie, tworzac skrzyzowanie w ksztalcie litery X. Ludzie chetnie zatrzymuja sie w Kenmare, zmierzajac na Ring of Kerry albo w gory. Sklepy zaopatrzone sa tu lepiej niz gdzie indziej. Z Kenmare Pier mozna odbyc rejs po zatoce i na wyspy. Miejscowe dziedzictwo prezentuje Kenmare Heritage Centre. Tu znajduje sie tez slynna wystawa koronek z Kenmare."

poniedziałek, 4 września 2006

Półwysep Dingle

Półwysep Dingle jest jednym z najodleglejszych zakatkow zachodniej Irlandii. Jednoczesnie - jednym z najpiekniejszych :-)

Podaje za traveligo.pl i odyssei.com: "Półwysep Dingle oferuje turystom jedne z najpiękniejszych widoków w całej Irlandii. Na północy wznoszą się góry Brandon, a ze skał zachodniego wybrzeża roztaczają się malownicze morskie krajobrazy. Samochodem (lub wycieczkowym autobusem) można w pół dnia dotrzeć do wielu fascynujących zabytków: kamiennych grodzisk z epoki żelaza, pokrytych inskrypcjami głazów, wczesnośredniowiecznych oratoriów i kamiennych cel.

/Na zdjęciu powyzej stoje na tle jednego z malowniczych zakatkow Dingle/

Można tam znaleźć najwięcej opuszczonych domów, ruin, kamiennych murków. Ciągle używa się tam języka Gaelic, a nazwy podawane są po angielsku i po gaelicku (czasami tylko po gaelicku). Półwysep sam w sobie nie jest zbyt gościnny (w odróżnieniu od jego nielicznych mieszkańców), sprawia wrażenie surowego, bardzo tajemniczego. Na pewno można tam znaleźć spokój oraz świetne miejsca na piesze wędrówki szlakami historii i prehistorii, owieczek i krówek."

Więcej zdjęć z krajobrazami Polwyspu Dingle znajduje sie tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/RingOfKerry

sobota, 2 września 2006

Autobusem przez Cork

Jedna z mozliwosci zwiedzania Cork - szczegolnie w okresie letnim - jest przejazdzka po miescie pietrowym autobusem :-)

/Na zdjatku powyzej jestem wlasnie w jednym z "turystycznych" cork-owskich autobusow./

Autobusy kursuja regularnie z centrum miasta, zakupiony bilet jest biletem calodniowym. Jest to o tyle wygodne, ze mozemy wysiasc na jednym z przystankow na trasie przejazdu, zwiedzic katedre czy muzeum polecane nam przez lektora (w trakcie jazdy caly czas jestemy informowani na biezaco co wlasnie mijamy i co jest godne szczegolnej uwagi) - a nastepnie wsiasc do kolejnego autobusu tego typu i kontynuowac podroz.

Polecam :-)