czwartek, 2 sierpnia 2007

Harry Potter and the Deathly Hallows - czyli co Irlandczyk kupi za godzine pracy, a co Polak - za 2 dni...

Niespelna 2 tygodnie temu mial miejsce debiut siodmej, ostatniej czesci przygod Harrego Pottera pt.: "Harry Potter and the Deathly Hallows" autorstwa Joanne K. Rowling.

Pomimo ze to lektura mocno mlodziezowa, to przeczytalem chyba pierwsze 3 tomy, jak rowniez obejrzalem ekranizacje pierwszej czesci z tego cyklu, tj.: "Harry Potter i Kamień Filozoficzny". Podobalo mi sie ;-)

Podobalo, ale nie az tak, zeby czytac kolejne. Niemniej, kiedy dowiedzialem sie, ze ten tom ma byc ostatni (przynajmniej tak twierdzi autorka), postanowilem go kupic. W oryginalnej wersji anglojezycznej, coby pocwiczyc jezyk, bo z racji coraz powszechniejszej "polonizacji" Zielonej Wyspy, jakos coraz mniej mam do tego okazji :-(

/Na zdjatku powyzej: moj egzemplarz ksiazki "Harry Potter and the Deathly Hallows". Zwroccie uwage na cene.../

Poszedlem do ksiegarni "Eason" przy Patrick Street i kupilem ;-) Zaplacilem 12,99 euro.

I teraz pytanie: czy wiecie ile obecnie kosztuje ta sama ksiazka w "Empiku" przy krakowskim Rynku? Otoz przed tygodniem kosztowala... 99,0 zl. Mowa oczywiscie o wersji oryginalnej, angielsko-jezycznej. Wersja polsko-jezyczna wg zapowiedzi ma ukazac sie dopiero 26 stycznia 2008 r.

No to jeszcze raz: ksiazka "Harry Potter and the Deathly Hallows" kupiona w ksiegarni "Eason" przy Patrick Street w Cork, w Irlandii, kosztuje 12,99 euro. Ta sama ksiazka "Harry Potter and the Deathly Hallows" kupiona w ksiegarni "Empiku" przy Rynku w Krakowie, w Polsce, kosztuje 99,0 zl.

Wyjasnie to jeszcze dokladniej: Irlandczyk pracujacy w Irlandii moze ww. ksiazke kupic w swoim kraju przecietnie za 1 (slownie: jedna) godzine swojej pracy. Polak pracujacy w Polsce moze ww. ksiazke kupic w swoim kraju przecietnie za 2 (slownie: dwa) dni swojej pracy...

Powyzsze, to tylko przyklad. Ot, rzecz na czasie. Podobne relacje cenowe sa w przypadku wiekszosci wydawniczych nowosci. Jeszcze wieksza przepasc jest przy porownaniu cen np. wydan albumow malarskich czy fotografii.

Skad sie biora tak wysrubowane ceny ksiazek w Polsce?

I czy w takiej sytuacji mozna sie dziwic, ze Polacy czytaja coraz mniej, skoro ta sama ksiazka jest w bogatszych krajach znaaacznie tansza - niz w Polsce?

1 komentarz:

  1. 5 Część najlepsza ;]
    Ale co prawa w Polsce nadal anglojęzyczna wersja jest bardzo droga, nie wspominając o tym że dostać oryginał to kwestia wielu dni szukania.. ;)
    A ja chciałam w oryginale już czytać.
    Pozdrawiam
    Evanna.

    OdpowiedzUsuń