piątek, 29 lutego 2008

Portal iThink przyznał mi wyróżnienie :-)

W ubiegły wtorek portal iThink.pl przyznał mi wyróżnienie "za systematyczne przybliżanie nam życia Polaków i Irlandczyków w Cork" :-)

/Obok: logo portalu iThink/

Na stronie portalu iThink.pl o samym portalu czytamy m.in.:
"iThink to platforma oparta na zasadach „social publishing”, która umożliwia publikowanie wszelkiego rodzaju materiałów: tekstu, audio, foto, video. Każdy kto chciałby „wyrazić się” poprzez publikowanie może skorzystać z iThink i przedstawić swoje poglądy internautom."

W ubiegły wtorek, rozdzielając cotygodniowe wyróżnienia, redaktor naczelny iThink.pl p. Tomasz Albecki napisał TUTAJ: "Piotr Słotwiński otrzymuje nagrodę za systematyczne przybliżanie nam życia Polaków i Irlandczyków w Cork(...)"

Nagrodą jest książka Roberta Maichera: "Truskawkowy Milioner" - z osobistą dedykacją Autora :-)
/Na zdjęciu powyżej: po lewej: okładka książki Roberta Maichera: "Truskawkowy Milioner", po prawej: osobista dedykacją Autora :-)/

czwartek, 28 lutego 2008

Cloyne: Christy Ring - legenda irlandzkiego Hurlingu

Nicholas Christopher Michael Ring (1920 - 1979), bardziej znany jako Christy Ring (irl. Criostóir Ó Rinn) był jednym z najlepszych zawodników Hurlingu - irlandzkiej gry narodowej. Christy Ring urodził się w Cloyne, niewielkiej miejscowości w hrabstwie Cork.

Przeciętny Irlandczyk może nie wiedzieć, gdzie dokładnie leży Cloyne, ale każdy Irlandczyk wie - że właśnie tam urodził się Christy Ring ;-) W Cloyne znajduje się obecnie pomnik tego wybitnego irlandzkiego sportowca, oraz - świetny klub sportowy, będący prawdziwą "wylęgarnią" kolejnych sportowych talentów.

/Powyżej: pomniki Christy Ringa w Cloyne/

środa, 27 lutego 2008

Polski chleb w Cork (4): Bałtycki Bochenek

Dzisiaj w "polsko - chlebowym" cyklu przedstawiam Wam "Bałtycki Bochenek" :-)

"Bałtycki Bochenek", z tego co zauważyłem, występuje co najmniej w 3 odmianach: jako zwykły niekrojony, z makiem niekrojony i z makiem krojony.

Sam nabyłem wersję drugą, czyli niekrojony "Bałtycki Bochenek z Makiem" (na zdjęciu obok). Ten chleb oryginalnie jest pakowany w folię, ale żeby zdjęcie odrobinę lepiej wyszło - zdjąłem ją.

Producentem "Bałtyckiego Bochenka" jest Cuisine de France Ltd. z Dublina.

wtorek, 26 lutego 2008

Andy Warhol w The Lewis Glucksman Gallery

W The Lewis Glucksman Gallery w Cork ma obecnie miejsce wystawa prac Andy Warhola (1928 - 1987), legendarnego przedstawiciela pop-artu. Wystawę pt.: "The Eternal Now" można oglądać od 22 lutego do 8 czerwca b.r. 


Wrażenia z wystawy? No cóż, dla tych, którzy lubią sztukę współczesną, jest to niezapomniane przeżycie. Dla tych, którzy nie lubią - również ;-) Na mnie największe wrażenie - oprócz słynnego już portretu Marilyn Monroe - wywarła instalacja z "latającymi", hm, poduszkami (?), oraz sam niesamowity nastrój sal, wytapetowanych żółtymi głowami krów, potęgowany przez rozwieszoną odblaskową folię.

Lewis Glucksman Gallery

Lewis Glucksman Gallery jest kulturalnym i artystycznym centrum, znajdującym się na terenie University College Cork.

W 2005 r. budynek Glucksman został uznany przez Royal Institute of the Architects of Ireland za najlepszy publiczny budynek w Irlandii. Nazwa budynku została nadana na cześć dr Lewis'a L. Glucksman (1925 — 2006), znanego biznesmena i filantropa, który finansowo wspierał wiele kulturalnych instytucji w Irlandii.

/Na zdjęciu: The Lewis Glucksman Gallery/

poniedziałek, 25 lutego 2008

Patrick St. Gallery: "New Work"

W Patrick St. Gallery w Cork ma miejsce nowa wystawa: "New Work", której autorami są Eva Maher i Hugh Delap.

Wśród wiszących na ścianie i leżących na podłodze dzieł artystów, moje największe zainteresowanie wzbudziła, hm, instalacja(?), pt.: "Dump for Gemma".  Składnikami tego dzieła sztuki są: niebieska folia budowlana, sznurek, tektura.

/Powyżej: Dump for Gemma/

Hm, w czasie mojej pracy na budowie wielokrotnie przechodziłem obok praktycznie identycznych "instalacji", nie zdając sobie sprawy z tego, że obcuję ze sztuką... I właśnie dlatego, uwielbiam sztukę współczesną, za tą jej obecność wśród chłopów i robotników ;-)

Niestety, "Dump for Gemma" nie zostało wystawione na sprzedaż. Pozostałe dzieła zostały wycenione od 300 do 800 euro.

Wystawę "New Work" w Patrick St. Gallery (przy 123 Patrick Street w Cork) można oglądać w dniach 22 - 29 lutego b.r.

Moje zdjęcia m.in. z ww. tej wystawy znajdują się tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/CorkGalerieSztuki

niedziela, 24 lutego 2008

Restauracje i bary w Cork: Captain Americas

Jedną z ciekawszych restauracji w Cork jest niedawno otwarty Captain Americas. Nazwa co prawda nawiązuje do bohatera amerykańskiego komiksu z lat 40-tych.

W restauracji znajduje się swego rodzaju galeria, z przeróżnymi przedmiotami opatrzonymi autografami gwiazd rocka, które możemy obejrzeć czekając na zrealizowanie naszego zamówienia.

Jako starter zamówiłem chleb czosnkowy, z lekko opieczonym żółtym serem, podany z plasterkiem pomidora i ogórka. A na danie główne - wybrałem wegetariańską enchiladę wraz z pieczonymi ziemniakami z masłem.

Restauracja Captain Americas mieści się przy 4-5 South Main Street (tuż obok restauracji Wagamama).

/Powyżej: wejście do restauracji Captain Americas/

sobota, 23 lutego 2008

Polskie książki w Vibes Scribes

Parę dni temu pisałem, że księgarnia Eason w Cork wycofała sie ze sprzedaży polskich książek, a wczoraj, przechodząc obok księgarni Vibes Scribes, zauważyłem w jej witrynie wielki napis: "POLSKIE KSIĄŻKI SUPER CENY" ;-)

/Na zdjęciu powyżej: stoję przed reklamą polskich książek w witrynie księgarni "Vibes Scribes"/

Oczywiście natychmiast wszedłem do środka żeby obejrzeć dostępne tytuły, i nawet nie zauważyłem, kiedy wyszedłem z 6 książkami pod pachą, które kupiłem za niespełna 20 euro ;-)

Polskie książki zajmują cały regał, tytuły są starannie dobrane (w przeciwieństwie do tych, które próbowano sprzedawać w "Easonie", a ceny - takie same jak w Polsce (można je porównać dzięki polskim cenom wydrukowanym na okładkach), co przy kilkakrotnie wyższych niż w Polsce zarobkach czyni je naprawdę tanimi.

Księgarnia Vibes Scribes w Cork, w której sprzedawane są polskie książki, mieści się przy 21 Lavitts Quay.

piątek, 22 lutego 2008

Póg Mo Thón - czyli o irlandzkim dystansie do siebie ;-)

W notce: "Zbliża się Dzień św. Patryka" napisałem m.in. o tym, że w sklepach w Cork zaroiło się już od "patrykowych" artykułów, czyli np. przeróżnych elementów garderoby z irlandzkimi symbolami. Dzisiaj: parę słów o jednym z najbardziej kontrowersyjnych "patrykowych" (czy raczej bardziej: "irlandzkich") gadżetów ;-)

A do nich należy ten prezentowany na zdjęciu obok: dopięte do spodenek w barwach Irlandii gumowe pośladki z napisem Póg Mo Thón (co w języku irlandzkim znaczy nie mniej, nie więcej, tylko: "pocałuj mnie w d..."). Dodam, ze to hasło jest dość popularne, znajdziemy je na wielu "pamiątkach" czy pocztowych kartkach z Irlandii.

Irlandczycy - jak widać - mają dystans do siebie. Ciekawe, co by było, gdyby ktoś tak w Polsce, dajmy na to z okazji święta Konstytucji 3 Maja czy Dnia Niepodległości 11 Listopada, przystroił się w biało czerwone gatki z takimiż pośladkami i jakimś swojskim, rubasznym, polskim hasłem? Chociaż, to pytanie retoryczne - wszyscy wiemy, co by się z takim "delikwentem" stało...

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego oni potrafią śmiać się z siebie, a my - niezazbytnio? "Za dużo było wojen, biedy" - wyjaśniłby zapewne niejaki "Potejto", jeden z bohaterów świetnej "emigranckiej" komedii pt.: "Szczęśliwego Nowego Jorku" (polecam ;-) Ha, wytłumaczenie dobre, tyle że - nieprawdziwe. Każdy kto chociaż trochę zna historię Irlandii ten wie - że Irlandczycy przez setki lat mieli naprawdę ciężki żywot, a wojen, powstań, głodu, wynaradawiania, itp. przeżyli nie mniej niż Polacy, a kto wie - czy zgoła nie więcej.

Przyczyna musi więc tkwić nie tyle w zaszłościach historycznych, co w różnicy w mentalności... I dzięki tej różnicy oni mogą lansować sobie hasło: "Kiss Me, I'm Irish" - na które "lecą" polskie dziewczęta ;-), a którego my, na polski grunt, przenieść nie możemy. A szkoda...

Tak czy owak: jeżeli szukacie dla znajomych nietypowych - i niedrogich - pamiątek z Irlandii - to teraz jest dobry moment ;-)

środa, 20 lutego 2008

Zbliża się Dzień św. Patryka ;-)

Dzień św. Patryka, patrona Irlandii, będzie co prawda dopiero za niespełna miesiąc, ale w Cork już trwają intensywne przygotowania do corocznej - z tej okazji - Parady.

W ten dzień Irlandczycy, biorąc udział w okolicznościowej Paradzie, w dość radosny sposób manifestują swoją narodowość, więc w sklepach w Cork zaroiło się już od "patrykowych" akcentów: stosownych czapeczek - i kapeluszy ozdobionych koniczynkami, farbek do malowania twarzy w barwy narodowe Irlandii, zielonych lakierów do włosów, baloników, itp. ;-) Wszystkich "patrykowych" gadżetów zliczyć zresztą nie sposób.

W ubiegłym roku sam na paradę z okazji tego święta zaopatrzyłem się w krawat w harfy i koniczynki (nie zapominając jednak o polskim akcencie - to jest wielkim kapeluszu z orłem ;-) W tym roku - jeszcze nie wiem jak to będzie wyglądało, ale - jest szansa że w patrykowej Paradzie w Cork w końcu wezmą udział Polacy. W zeszłym roku - nie wyszło (Rodacy woleli stać w tłumie gapiów), w poprzednim - nikt nawet nie próbował, jeszcze w poprzednim - Polaków w Cork poprowadziło nieistniejące już Polskie Centrum Cork. W tym roku za organizację "polskiego" udziału zabrało się Stowarzyszenie MyCork wraz z Polską Szkołą w Cork, więc jest szansa na pełny sukces!

W końcu, bądźmy szczerzy: jesteśmy w Irlandii największa pod względem wielkości mniejszością narodową (największa mniejszość - jak to brzmi ;-) - więc po prostu nie wypada nam nie brać udziału w tej Paradzie (skoro udział w niej biorą inne, zdecydowanie mniej liczne od Polaków grupy narodowościowe mieszkające w Irlandii), bo jest to wręcz afront dla Irlandczyków...

Jak wyglądała Parada z okazji Dnia św. Patryka w ubiegłym roku w Cork, możecie przeczytać TUTAJ...

wtorek, 19 lutego 2008

Polski chleb w Cork (3): z Dromcollogher

Ilość i rodzaj "polskiego chleba" sprzedawanego w Irlandii wzrasta w postępie geometrycznym.

Dzisiaj prezentuję (na zdjęciu obok) kolejny "polski chleb", tym razem pieczony przez Twomey's Bakery w Dromcollogher, Co. Limerick, a sprzedawany m.in. w Cork.

Wg mnie nazwa "polski chleb" to jedynie chwyt reklamowy: takie chleby zawsze były w Irlandii dostępne w sprzedaży, no ale przeciętny Polak kupi go dopiero wtedy, gdy będzie miał czerwono na białym (lub odwrotnie) napisane: "polski chleb".

poniedziałek, 18 lutego 2008

Kieślowski: ambasador polskiego kina w Irlandii

Nie Polański, nie Wajda, nie Has, Hoffman czy Zanussi. To Krzysztof Kieślowski (1941 – 1996) reprezentuje polską kinematografię w Irlandii.

/Na zdjęciu powyżej: filmy Krzysztofa Kieślowskiego w dziale kina europejskiego w księgarni Eason/

Kiedy ponad 3 lata temu zapisywałem się do irlandzkich wypożyczalni dvd w Cork, z ciekawości przeszukiwałem półki w poszukiwaniu filmów kręconych przez Polaków. Znalazłem tylko filmy Krzysztofa Kieślowskiego. Przez te 3 lata praktycznie nic się nie zmieniło: Krzysztof Kieślowski ciągle jest chyba jedynym reżyserem - Polakiem, który ma szansę zaistnieć w świadomości przeciętnego irlandzkiego odbiorcy.

Filmy innych polskich reżyserów są praktycznie niedostępne w irlandzkich sklepach czy wypożyczalniach.

Polska wódka - w irlandzkich sklepach


Wczoraj pisałem o irlandzkim piwie i polskich napisach w Tesco, więc dzisiaj dwa słowa o polskiej wódce - w irlandzkich sklepach.

/Na zdjęciu powyżej od lewej: irlandzki Cork Dry Gin, a następnie eksportowe wersje polskiej Żubrówki i Wyborowej/

Jak widać na załączonym obrazku - polska wodka, podobnie jak wczesniej piwo, na stałe zagościła na irlandzkich półkach.

sobota, 16 lutego 2008

Polacy piją Guinness-a

Na półkach w Tesco, znajdującym się w centrum Cork (przy Paul Street), pojawiły się... polskie napisy.

"Prosimy nie rozpakowywać wielo-paków" głosi napis znajdujący się na półce z piwem Guinness (na zdjęciu obok).

Wnioski są dwa:
- pierwszy, optymistyczny, jest taki, że Polacy w Irlandii w końcu zaczęli sięgać po naprawdę dobre piwa, nie ograniczając się tylko do tych znanych z Polski (i 4-krotnie niż w Polsce droższych);
- drugi, pesymistyczny, to z kolei fakt, że sporo naszych Rodaków - mieszkając i pracując w kraju anglojęzycznym - ciągle, niestety, nie uczy się nawet podstaw języka angielskiego...

Inną już sprawą jest skala naszej obecności tutaj, która nakazuje umieszczać takie polsko - języczne komunikaty...

A jeszcze zupełnie inną - brak choćby "intuicyjnego" zrozumienia przez co niektórych, że wielopaków po prostu się nie rozpakowuje, a podana cena jednostkowa danego produktu (obok ceny za całe opakowanie) ma jedynie wskazywać na opłacalność zakupu większej partii towaru.

piątek, 15 lutego 2008

Portret z automatu

Przed skutkami wszechobecności automatów ostrzegał nas już w 1970 r. legendarny polski zespół "Klan", w utworze o tytule - jakżeby inaczej: "Automaty". Szczególnie złowieszczo w tej piosence zabrzmiała informacja o rozpoczęciu samodzielnego "zapisywania przez automaty rzędu niewiadomych liczb i oznaczaniu nas symbolem "x" ;-)

/Na zdjęciu powyżej demonstruje mój portret, wykonany przez znajdujący się z tyłu automat/

Do poniższych "refleksji" ;-) skłoniło mnie natknięcie się w jednym z większych sklepów w Cork na automat rysujący... portrety i karykatury. Tak, ja wiem, że sklepowy automat nie może się równać z profesjonalnym malarzem - artystą, ale - co będzie za kilka, kilkanaście lat?

Nie da się ukryć, że ostatnio automaty zaczęły wchodzić w strefę, gdzie do niedawna niepodzielnie panował człowiek. Symbolicznym wydarzeniem stał się pojedynek szachowy w maju 1997 r. pomiędzy "automatem" Deep Blue a człowiekiem, mistrzem świata w tej grze, Garri Kasparowem. Wynik wszystkim znamy...

Czy już za kilkanaście lat na ścianach naszych mieszkań będziemy wieszali obrazy malowane przez automaty, słuchali muzyki przez automaty stworzonej, popijając przy tym kawę... z automatu? ;-)

czwartek, 14 lutego 2008

Nie ma polskich książek - jest Mein Kampf...

Pół roku temu pisałem, że Eason, największa księgarnia w Cork, wprowadziła do sprzedaży polskie książki /pisałem o tym TUTAJ/. Dzisiaj w tej księgarni po polskich książkach nie ma nawet śladu, za to, niemal w tym samym miejscu, stoi na półce, o zgrozo - "Mein Kampf" Adolfa Hitlera...


/Obok: nowe wydanie "Mein Kampf" Adolfa Hitlera sprzedawane w irlandzkich księgarniach/

Jak się dowiedziałem, "polską półkę" z książkami zlikwidowano z powodu braku zainteresowania klientów: po prostu nikt tych książek nie kupował. Inna rzecz, że wybór tytułów był mocno ograniczony - i chyba kompletnie nie trafiony. Osobiście mam głęboką nadzieję, że i "Mein Kampf" nie znajdzie nabywców...

Za Wikipedia.pl: "Mein Kampf (niem. Moja walka) - książka napisana przez Adolfa Hitlera podczas jego pobytu w więzieniu w Landsbergu na początku lat dwudziestych XX wieku. Od 1948 prawa autorskie do "Mein Kampf" posiada Kraj Związkowy Bawaria, któremu alianci przekazali prawa autorskie do "Mein Kampf", na podstawie wyroku sądu w Monachium o konfiskacie mienia należącego do Adolfa Hitlera. W roku 2015, 70 lat po śmierci autora prawa autorskie do "Mein Kampf" wygasną, a utwór stanie się częścią domeny publicznej.

(...) Niemiecki Kraj Związkowy Bawaria prowadzi politykę pozywania zarówno osób fizycznych jak i prawnych obracających na terenie Polski egzemplarzami "Mein Kampf" z tytułu naruszenia praw autorskich. W Polsce przed rokiem 1939 nie ukazało się żadne polskojęzyczne wydanie "Mein Kampf".

W Polsce wydano ją dość pokątnie dwa razy. Po raz pierwszy  - po polsku - wydano "Mein Kampf" w 1992 r., było to tłumaczenie z języka angielskiego, ponownie wydano tą książkę - z naruszeniem praw autorskich - w 2005 r. W Irlandii wydawanie tej książki jest legalne...

Czytałem "Mein Kampf": kompletne dno. Hitler być może był dobrym mówcą skoro potrafił porwać za sobą całe Niemcy, może i malarzem nie był najgorszym, ale pisanie mu nie wychodziło. A jak wskazuje historia - marni pisarze nigdy jeszcze nie stworzyli dobrego i trwałego ustroju społecznego...

środa, 13 lutego 2008

Polska Liga Piłkarskich Szóstek

Sporo Polaków mieszkających w Cork aktywnie uprawia sport. Dla zainteresowanych wybór jest naprawdę szeroki. Jeden z mieszkańców Cork - Arkadiusz Zimoń - założył nawet Polską Ligę Piłkarskich Szóstek.

Polska Liga Piłkarskich Szóstek (Medicus Liga Polska) powstała w ubiegłym roku. Na początku zgłosiło się 16 drużyn (w Cork i Dublinie). Pierwszy sezon wygrały: Poland'05, która rok wcześniej triumfowała w corkowskiej Astro Lidze, i Wybrzeże. Ta ostatnia drużyna wygrała też turniej finałowy i zdobyła tytuł mistrza Irlandii.

/Na zdjęciu powyżej: zwycięska drużyna Poland'05*/

Kolejny sezon, jesienno-zimowy, zgromadził 27 zespołów, co spowodowało rozszerzenie ligi do dwóch dywizji w Cork. Ponownie, choć już z trudem, zwyciężyła Poland'05. Awans uzyskały: Serbia i Mallow. W Dublinie jeszcze trwają play - offy.

W marcu odbędzie się finałowy mecz o tytuł mistrza Irlandii w Medicus Lidze oraz gala wręczenia nagród za sezon 2007/2008.

A już 17-ego lutego odbędą się pierwsze wiosenne mecze w Cork. Przyjdź kibicować na obiektach Nemo Rangers na Douglas ;-)

Wszelkie bliższe informacje są dostępne na stronie: www.my6aside.com


* Zdjęcie pobrałem za zgodą właścicieli strony www.my6aside.com

wtorek, 12 lutego 2008

Bezpłatny przewodnik dla Polaków - na płycie dvd

Irlandzki FÁS* we współpracy z EURES** wydał już szereg bezpłatnych broszur mających na celu przekazanie wielu informacji niezbędnych w trakcie pobytu w Irlandii. Kilka dni temu natrafiłem nawet na broszurkę z... płytą dvd w języku polskim, firmowaną oczywiście przez ww. instytucje.

/Na zdjęciu obok: demonstruję ww. broszurkę wraz z płytą dvd/

Na ww. płycie dvd znajduje się film, z którego w przystępnej formie możemy otrzymać sporo ważnych informacji związanych z życiem i pracą w Irlandii.

Ponadto - spora część stron irlandzkiego FAS-u jest przetłumaczona na inne języki UE, w tym na j. polski, i tak np. informacje zawarte w opisanym przeze mnie filmie można po polsku przeczytać np. TUTAJ.

Pozostaje mieć nadzieję, że polskie urzędy zatrudnienia robią dla Polaków przynajmniej tyle - ile robią urzędy irlandzkie...


FÁS* - Foras Áiseanna Saothair (irlandzki Krajowy Urząd ds. Szkoleń i Zatrudnienia)
EURES** - EURopean Employment Services (Europejskie Służby Zatrudnienia)

poniedziałek, 11 lutego 2008

"Precious" - polski salon kosmetyczny w Cork

W końcu ubiegłego roku rozpoczął swoją działalność "Precious" - pierwszy w Cork polski salon kosmetyczny . Na zdjęciu: ulotka z ofertą salonu kosmetycznego "Precious". Salon mieści się przy Princess Street 33/34 - na piętrze.

 

niedziela, 10 lutego 2008

Rory Gallagher - struny z brązu

W 1997 r. na niewielkim placu przed Paul Street Shopping Centre w Cork postawiono skromny pomnik, przedstawiający stylizowane struny gitary z dłonią po jednej stronie i gryfem gitary po drugiej. Upamiętnia on wybitnego irlandzkiego muzyka rockowego, jakim był Rory Gallagher, a inspiracją dla formy rzeźby była okładka jego płyty "Jinx" z 1982 r. Autorką rzeźby jest Geraldine Creedon.

Jak podaje Wikipedia: "Rory Gallagher - (2 marca 1948 – 14 czerwca 1995), gitarzysta bluesowy i rockowy, witruoz instrumentu, autor tekstów, jeden z najbardziej wpływowych irlandzkich muzyków wszech czasów. Urodził się w Ballyshannon w hrabstwie Donegal lecz dorastał na południu Irlandii w mieście Cork. Obcowanie z folklorem irlandzkim odegrało ogromny wpływ na ukształtowanie się jego stylu gitarowego."

Na cześć muzyka ten skromny plac przed Paul Street Shopping Centre (będący także jednym z ulubionych miejsc spotkań cork-owskiej młodzieży) nosi nazwę Rory Gallagher Place.

/Na zdjęciu: rzeźba upamiętniająca wybitnego irlandzkiego muzyka rockowego, jakim był Rory Gallagher/

sobota, 9 lutego 2008

Dwaj panowie z gaśnicą

Z mieszkania pode mną dochodzą odgłosy wiercenia. Dobrze, że już nie śpię. Wstaję, ubieram się, idę do kuchni, zaparzam kawę. Pukanie do drzwi. Otwieram. W progu stoi dwóch panów z gaśnicą...

Po wymianie zwyczajowych uprzejmości, podczas których pytamy się wzajemnie o to, jak się mamy i zgodnie oświadczamy, że nigdy nie mieliśmy się lepiej, panowie oświadczają mi, że przynieśli gaśnicę do zamontowania w wynajmowanym przeze mnie mieszkaniu.

Co kraj, to obyczaj, więc bez zbędnych pytań wpuszczam ich do środka, i po krótkim ustaleniu miejsca zamontowania tejże gaśnicy (podobno ze względów bezpieczeństwa przedpokój jest najlepszym miejscem), zostawiam ich, coby nie przeszkadzać.

/Na zdjęciu obok: rzeczona gaśnica w przedpokoju mojego mieszkania ;-)/

Już wiem, skąd był ten odgłos wiercenia, jak się okazuje montują je w każdym mieszkaniu w mojej kamienicy. Po chwili - oznajmiają że gotowe, pytają o nieobecnych sąsiadów, którym zostawiają gaśnicę pod drzwiami - i żegnamy się. Oczywiście - nie kwituję żadnego odbioru tejże gaśnicy, w końcu kraj podpisów i pieczątek zostawiłem daleko stąd.

Gaśnica w mieszkaniu? Ha, dlaczego nie. Zapewne jakieś nowe przepisy przeciwpożarowe, czy coś. Do tej pory gaśnice wisiały tylko na każdym piętrze korytarza "mojej" kamienicy.

W Irlandii zwraca się na szczególną uwagę na tego typu sprawy - każdemu, kto tu przyjeżdża po raz pierwszy, od razu rzucają się w oczy czujniki antypożarowe znajdujące się na suficie każdego pokoju w mieszkaniu.

Czasami dochodzi nawet do lekko absurdalnych sytuacji, gdy alarm można wywołać zwykłym gotowaniem obiadu czy wręcz... zapaleniem papierosa ;-)

Z drugiej strony, lepiej dmuchać na zimne...

piątek, 8 lutego 2008

Restauracje i bary w Cork: Tung Sing

Smakosze kuchni chińskiej mają w Cork do wyboru co najmniej kilka restauracji. Ja wczoraj wybrałem się do znanej Tung Sing przy Patrick Street.

Restauracja znajduje się na pierwszym piętrze. Cała obsługa (za wyjątkiem jednej pani) była wybitnie skośnooka, co wraz z wystrojem sali nadawało odpowiedni klimat.

Jako danie główne zamówiłem opiekany brązowy ryż z mniej lub bardziej egzotycznymi warzywami. Do picia: herbatę jaśminową, podawaną w czajniczku wraz z mikroskopijną filiżanką. Z kolei na deser, z braku egotycznych specjałów, zamówiłem trywialną, ale smaczną melbę.

/Powyżej: Tung Sing przy Patrick Street/

czwartek, 7 lutego 2008

Sweetland - sklep z polskimi słodyczami

W English Market (centrum Cork) natknąłem się na sklep o nazwie "Sweetland" - wypełniony po sufit niemal wyłącznie polskimi słodyczami.

Jak to często w przypadku "polskich sklepów" w Irlandii bywa - sprzedawca był rosyjsko - języczny, co jednak w żaden sposób nie zmienia faktu obfitości polskich czekolad, cukierków i innych łakoci w sercu tego irlandzkiego miasta :-)

Brakuje nam tutaj jeszcze tylko prawdziwej, dobrej polskiej cukierni...

środa, 6 lutego 2008

Proza na Bagnisku

Po pierwszym w historii Cork polskim konkursie poetyckim "Poezja na Bagnisku" jego organizator - Krzysztof Wolny - organizuje kolejny, również pierwszy w historii Cork polski konkurs: tym razem jest to "Proza na Bagnisku".


Jak na stronie mycork.org pisze sam organizator:
"'I Still Haven't Found What I'm Looking For' - tę piosenkę grupy U2 wybrałem na motto konkursu 'Proza na Bagnisku'. Jej słowa mogą dla każdej/każdego z nas mieć całkiem inne znaczenie, choć zamysł jest oczywisty. Tylko od was zależy czy jeszcze szukacie czy już znaleźliście - opowiedzcie nam o tym.

Warunkiem przystąpienia do konkursu jest przesłanie na adres per4mer@mycork.org
- jednego tekstu - opowiadania, noweli, pamiętnika - własnego autorstwa ( w formie załącznika w programie Word - ważne! ) o wielkości do 15 tys. znaków, z adnotacją: 'Zgadzam się na publikację tekstu w prasie i Internecie' ;
- danych osobowych, jak imię, nazwisko, wiek, miejscowość, numer telefonu ( ten ostatni tylko do wiadomości organizatora ) z adnotacją 'Zgadzam się na upublicznienie moich danych osobowychw prasie i Internecie w materiałach związanych z konkursem 'Proza na Bagnisku'.
Publikacja danych będzie dotyczyła tylko osoby, która zwycięży.

Ostateczna datą przysyłania prac będzie 13 kwietnia - dzień urodzin Samuela Becketta. Po tym dniu jury wybierze jeden, najlepszy tekst. Nagrody fundują oczywiście przyjaciele z Salonu Prasowego 'Badacz' z Cork.

Konkurs 'Proza na Bagnisku' uważam za otwarty. Do dzieła Corkowiacy i nie tylko!"

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania związane z konkursem, kierujcie je proszę bezpośrednio do Krzysztofa, na adres e-mail umieszczony w tekście.

wtorek, 5 lutego 2008

"As I see it": polsko - irlandzka wystawa fotografii w Cork

W oddziale Cork City Libraries mieszczącym się w Wilton została otwarta polsko - irlandzka wystawa fotografii "As I see it" (pol.: "Jak ja to widzę").

/Powyżej: fragment wystawy "As I see it"/

Swoje prace prezentują tam m.in. polscy i irlandzcy fotograficy mieszkający w Cork oraz użytkownicy polskiego portalu fotoirlandia.com. Wystawa składa się z trzech części, więc aby obejrzeć całość, oprócz biblioteki w Bishopstown należy też odwiedzić jej oddziały na Grand Parade i Mayfield.

Wystawa "As I see it" będzie otwarta od 1 lutego do 15 marca b.r.

Moje zdjęcia m.in. z tej wystawy można zobaczyć tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/CorkGalerieSztuki

poniedziałek, 4 lutego 2008

Kurier Polski z Wyspą, Nasz Głos w Cork

Ze światka polonijnej prasy w Irlandii: tygodnik Kurier Polski (dawniej: Anons Polski), połączył swoje siły z miesięcznikiem Wyspa, i od bieżącego numeru raz w miesiącu Kurier Polski bedzie się ukazywał wraz z tym miesięcznikiem, jako bezpłatnym dodatkiem.


/Na zdjęciu powyżej: winiety nw. tytułów prasowych/

 Ponadto dotychczas kolportowany w Dublinie bezpłatny 2-tygodnik "Nasz Głos" - stał się tygodnikiem i jest kolportowany również w tzw. "polskich sklepach" w Cork ;-)

Powyższe informacje cieszą mnie tym bardziej, ze każda z tych gazet publikuje teksty z mojego bloga ;-) (do poczytania tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/Prasa )

niedziela, 3 lutego 2008

Sztuka ze słupa

Młodzi artyści z Cork postanowili zaanektować nieco przestrzeni publicznej i urządzili wystawę swoich prac na... słupach sygnalizacji świetlnej.

Na dziesiątkach takich słupów w centrum miasta rozklejono stosowne powitania, informacje, etc., wraz z, hm, pracami twórców ;-)

/Na zdjęciu powyżej: fragment ulicznej "słupowej" galerii ;-)/

Jednak ze względu na to, że służby porządkowe w irlandzkim Cork, wbrew opinii co niektórych naszych Rodaków, działają dość sprawnie, dlatego cała "wystawa" nie trwała dłuzej niż 1-2 dni.

Na szczęście - udało mi się zarejestrować jej ślad ;-)

sobota, 2 lutego 2008

Restauracje i bary w Cork: Continental

Continental jest nową restauracją w Cork, która ma całkowicie polską załogę: od właścicielki - po kucharzy.

/Na zdjęciu obok: po lewej stoję przed wejściem do restauracji Continental, po prawej - zajadam opisane poniżej pierogi ;-)/

Co prawda Continental adresuje swoją ofertę do wszystkich smakoszy, a nie tylko do Polaków w Cork, niemniej w menu odnajdziemy "polski ślad" - są nim np. ruskie pierogi ;-)

Byłem tam w ubiegłą środę. Zamówiłem, rzecz jasna, rzeczone pierogi ;-) i herbatę. Jako gratisowe "czekadełko" przed podaniem właściwego posiłku otrzymałem do przegryzienia chlebek z masłemh, erbata została podana z cytryna (uff...), a nie z mlekiem (brrr...). Pierogi - to wiadomo, zawsze smakują :-)

Restauracja Continental znajduje się przy Maylor Street, naprzeciwko sklepu zabawkowego Smiths.

piątek, 1 lutego 2008

Śnieg w Irlandii :-)

Dzisiaj, tuż po godzinie 8.00 rano kiedy wychodziłem z pracy, na moim zakładowym parkingu zobaczyłem... śnieg na parkujących samochodach ;-)

/Na zdjęciu obok: cienka warstewka śniegu na jednym z samochodów/

Poprzednio śnieg w Irlandii widziałem w grudniu 2004 r., ale wtedy i tak topniał natychmiast po zetknięciu z ziemią.

Ten zresztą też zaraz stopniał, ale jednak - chociaż przez chwilę - był ;-)