środa, 9 grudnia 2009

Banknoty o wysokich nominałach są niemile widziane...

Euro jest prawnym środkiem płatniczym już w wielu krajach Europy, m.in. w Irlandii. To nie znaczy jednak, że wszędzie bez problemu zapłacimy banknotem o nominale wyższym niż 50€...

/Powyżej: kartka w jednym ze sklepów z Cork informująca, że "banknoty 100€ nie są przyjmowane w tym sklepie ze względów bezpieczeństwa"/

Przez ponad 5 lat mojego pobytu w Irlandii jeszcze nigdy nie miałem tutaj w ręku banknotu o nominale wyższym niż 50€. Nawet gdy pobierałem sporą kwotę bezpośrednio w banku zawsze wypłacano mi ją "50"-tkami. Banknot 100€ widziałem może dwa razy, kiedy klient próbował płacić nim bodajże w Tesco, za każdym razem budząc tym popłoch u kasjerki która natychmiast zamykała kasę i wołała swoją przełożoną...

Z kolei banknotem o najwyższym nominale, tj. 500€, zapłacili kiedyś moi znajomi - którzy po raz pierwszy przylecieli z Polski do Irlandii - właścicielce mieszkania które wynajęli. Oni sami byli przekonani że takie banknoty, które bez problemu dostali w polskim kantorze czy też w banku, są tutaj w powszechnym użyciu, tymczasem ta kobieta po raz pierwszy widziała taki nominał z bliska ;-) Oczywiście - kasę przyjęła, ale musiała jechać z tym banknotem do banku żeby go wpłacić na konto lub rozmienić, bo w żadnym sklepie by go nie przyjęli, skoro - jak widać na załączonym obrazku - nie chcą przyjmować nawet "setek".

9 komentarzy:

  1. chyba nawet znam tych znajomych ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja miałem okazję kilka razy obracać setkami. Ale było to na początku mojej bytności w IE. Teraz tego w ogóle nie widać. Tym bardziej wyższych nominałów.

    OdpowiedzUsuń
  3. A może by Pan, Panie Piotrze się nieco pofatygował i spróbował dociec, dlaczegóż to Irlandczycy tych wysokich nominałów tak bardzo nie lubią? Z Panskiego wpisu wynika, ze to taka jakas fanaberia. Kryje sie za tym arcyciekawa historia o falszerstwie na wielka skale, ale o tym to prosze sobie juz samemu poczytac w bibliotece...

    OdpowiedzUsuń
  4. Znajoma również przywiozła 500 w jednym kawałku z Polski. Mimo moich obaw, przyjęto ją na stacji benzynowej kiedy płaciłem za paliwo (w niedzielę rano).

    OdpowiedzUsuń
  5. @"A może by Pan, Panie Piotrze się nieco pofatygował" - proszę w takim razie podeslać jakiegoś linka, etc.

    Niemniej, pomimo z pewnością arcyciekawej historii, coś jest chyba nie tak, skoro w sklepach możemy spotkać się z odmową przyjęcia banknotów będących PRAWNIE w obiegu? Może należałoby zainwestować w lepszy sprzęt do wykrywania sfałszowanych banknotów, lepiej przeszkolić pracowników, etc, a nie - iść tą drogą? Jeżeli dany banknot czy moneta jest w obiegu, powinno się nim czy nią bez problemu zapłacić, a sprzedawca nie powinien odmawiać przyjęcia. Przynajmniej - tak mi się zawsze wydawało. W tej notce stwierdzam tylko fakt: w niektórych (w wiekszości?) irlandzkich sklepach nie możemy zapłacić nominałami wiekszymi od 50€, pomimo że są one w oficjalnym obiegu.

    OdpowiedzUsuń
  6. będąc w Irlandi juz prawie 4 lata - banknot 100 i 200e widziałem raz

    OdpowiedzUsuń
  7. I co z tego, Panie Anonimowy, że była jakaś tam afera związana z fałszerstwem? Czy dlatego, że w 1939 r. Niemcy zachowali się w stosunku do nas nieco niegrzecznie, to my teraz mamy ich nie wpuszczać na teren Przenajświętszej RP?
    Jeżeli popiera Pan irlandzkie fanaberie i absurdy, to już Pańska sprawa. Powiem szczerze, że przy odmowie przyjęcia ode mnie legalnego środka płatniczego postarałbym się, żeby dowiedziała się o tym Komisja Europejska, bo może niektóre kraje (albo ich mieszkańcy) nie dorośli do bycia Europejczykami.
    Idąc Pańskim "historycznym" tokiem myślowym (czego nikomu nie życzę) możnaby domagać się, aby np. za wykroczenie drogowe popełnione w Japonii jedynym słusznym mandatem było harakiri.

    OdpowiedzUsuń
  8. W Anglii w Tesco przyjmują też tylko najnowsze banknoty z lat 2000-nych w wys. max 20 funtów a nie wszystkie znajdujące się w obiegu np. z lat 90-tych ub. wieku

    OdpowiedzUsuń
  9. To tylko dowodzi, jak bardzo są ograniczeni (myślowo i mentalnie). Przykre, bo mamy XXI wiek i ludzie niedługo polecą na Marsa, a niektórzy tkwią jeszcze w "arcyciekawej aferze fałszerskiej sprzed lat".

    OdpowiedzUsuń