poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wycieczki z MyCork: Killarney

W wielkanocny poniedziałek, 5 kwietnia b.r. w ramach projektu "Wycieczki z MyCork" pojechaliśmy na wycieczkę do Killarney. "Wycieczki MyCork" są projektem Stowarzyszenia MyCork, koordynatorką tego projektu jest Agnieszka Chwaja.

/Na zdjęciu: uczestnicy wycieczki na przystani przy Ross Castle/

Wyjechaliśmy z Cork ok. godz. 9.00. Tak jak poprzednio, wszyscy uczestnicy wycieczki bezpłatnie otrzymali od nas wydrukowane mini-przewodniki po miejscach jakie zaplanowaliśmy zobaczyć, oraz - tym razem z okazji świąt, słodką niespodziankę ;-)

Po dotarciu do Killarney i chwili przerwy podjechały zarezerwowane przez nas dorożki, które zawiozły nas przez przez Park Narodowy w Killarney (Killarney National Park) do zamku Ross (Ross Castle). Następnie z przystani przy zamku udaliśmy się w rejs po jeziorach Killarney. Po zakończeniu rejsu i zrobieniu pamiątkowej fotografii uczestników wycieczki mieliśmy kolejną krótką przerwę, w trakcie której wszyscy chętni mogli obejrzeć Ross Castle.

Następnie udaliśmy się do wodospadu Torc, a później do Muckross House, gdzie mieliśmy ok. 2 godzin czasu wolnego, w trakcie którego można było indywidualnie zwiedzać ww. dom lub Muckross Farms - swego rodzaju skansen przedstawiający dawne życie na irlandzkiej farmie, a także coś zjeść i pospacerować po ogrodach Muckross House.

W drodze powrotnej odbył się quiz z nagrodami ufundowanymi przez MyCork, dotyczący właśnie zakończonej wycieczki oraz samego Stowarzyszenia MyCork. Pogoda, mimo wszystko, dopisała, humory także, wycieczka była więc bardzo udana:-)

Poniżej: filmik z wycieczki:

3 komentarze:

  1. Właśnie przeglądam fotki z wycieczki i natrafiłam na newsa z "Polonii Extra" :) Czy możesz Piotrze zdradzić, jakie irlandzkie filmy oglądaliście? Pytam, bo interesuje mnie irlandzkie kino i może akurat będziesz w stanie polecić mi coś ciekawego, czego jeszcze nie widziałam :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tej ostatniej wycieczce - nic nie oglądaliśmy, bo dvd padło :-( A na poprzedniej oglądaliśmy Riverdance i "Irlandzki Numer", a więc nic co mógłbym Ci zarekomendować, bo to pierwsze znasz doskonale (zresztą trudno tutaj mówić o filmie), a to drugie - to raczej taka komediowa historyjka gdzie Irlandia jest tylko tłem. O filmie pisalem tutaj: http://piotrslotwinski.blogspot.com/2008/01/irlandzki-numer-pisaem-ju-o-irlandzkim.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za odpowiedź, Piotrze :)

    Riverdance widziałam dwa razy na żywo. Mam też trzy DVD, ale oglądanie płyt nie dostarcza takich emocji, jak podziwianie widowiska z perspektywy teatralnego fotelika. Jeśli kiedyś będziesz miał okazję zobaczyć show live, powinieneś koniecznie to zrobić. Emocje gwarantowane, zadowolenie również.

    O "Irlandzkim numerze" nie słyszałam. Może kiedyś uda mi się go obejrzeć.

    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń