wtorek, 18 grudnia 2012

Kwestia aborcji, czyli Lenin wiecznie żywy...

W Irlandii obecnie tematem zastępczym nr 1 jest kwestia dostępu do aborcji. Oficjalnie powodem rozpoczęcia tej dyskusji jest śmierć Savity Halappanavar, która zmarła w irlandzkim szpitalu z powodu sepsy. W rzeczywistości, wg mnie, jest to tylko pretekst dla irlandzkich /i nie tylko/ lewaków, którzy usilnie chcą nam narzucić swoją wizję świata...

Savita Halappanavar była w ciąży, zgłosiła się do szpitala z bólem pleców i podejrzewając poronienie, poprosiła o dokonanie aborcji, ale lekarze odmówili ponieważ, jak twierdzili, ciągle wyczuwali bicie serca dziecka. Dopiero po zatrzymaniu akcji serca dziecka - płód został abortowany. Jej mąż utrzymuje, że bezpośrednim powodem śmierci żony jest zbyt późno przeprowadzona aborcja. Dodaje także, że lekarze odmówili wcześniej aborcji stwierdzając że "jest pani w katolickim kraju", czy też "Irlandia to kraj katolicki" - tutaj już różne źródła różnie podają. Dla mnie - ta sprawa jest co najmniej podejrzana...

/Przeciwnicy aborcji protestujący w Cork/

Zacznijmy od tego: jestem absolutnie pełen współczucia dla męża i rodziny tej kobiety, rozumiem ich ból i szukanie sprawiedliwości. Ale kilka rzeczy tutaj mi nie pasuje.

Po pierwsze: kobieta zmarła 28 października, a o całej sprawie zaczęło się mówić głośno niemal 2 tygodnie później, po 10 listopada. Skąd ta zwłoka? Ano 10 listopada b.r. w Irlandii miało miejsce tzw. Children’s Referendum, które dotyczyło praw dzieci w Irlandii, a w szczególności zmian w konstytucji zezwalających na przejęcie opieki nad dzieckiem przez państwo w sytuacji, gdy rodzice z różnych przyczyn nie są w stanie jej sprawować. Referendum przyjęto przewagą ledwie 58% głosujących, przy rekordowo niskiej frekwencji (np. w Cork zadecydowała o tym przewaga ledwie kilkudziesięciu osób). Wg mnie celowo wstrzymano się z nagłośnieniem tej sprawy do zakończenia referendum. Czyli - już mamy pewną manipulację. W jakim celu?

Po drugie: tak naprawdę ferowanie wyroków w sytuacji gdy trwa drobiazgowe śledztwo, jest co najmniej nie na miejscu. Sprawę bada irlandzki rząd, cały szpital jest dokładnie "prześwietlany", zdania lekarzy na temat związku ciąży, aborcji i śmierci kobiety - są podzielone. Poczekajmy na wyniki śledztwa a później wypisujmy bzdurne tytuły, że "kobieta zmarła bo Irlandia to kraj katolicki".  Tytuł jest bzdurny m.in. dlatego, że każdy kto tutaj mieszka chociaż kilka miesięcy ten wie, że obecna Irlandia i katolicyzm, to dwie zupełnie różne historie. Po katolicyzmie w Irlandii pozostała Księga z Kells, sporo klasztornych ruin, nieco kleru z którego większość należałoby przegnać na cztery wiatry za głoszenie herezji niezgodnych z nauką Kościoła oraz trochę pseudokatolickich szkół organizujących zabawy halloweenowe. To niemal wszystko. Twierdzenie więc że "Irlandia to kraj katolicki" jest bzdurą do potęgi n-tej. To w końcu tutaj niedawno wybrany irlandzki prezydent ogłosił wszem i wobec, że (cytuję z pamięci) "nie wierzy w Boga, ale jest bardzo uduchowioną osobą", a premier doprowadził do zamknięcia ambasady Irlandii przy Watykanie. Jaki jest to więc katolicki kraj?

Wreszcie po trzecie: nawet jeżeli w tym konkretnym przypadku i w tym konkretnym szpitalu lekarze popełnili błąd, który w rezultacie kosztował ludzkie życie - to nie jest to powodem do tego, żeby uchwalać prawo umożliwiające odbieranie życia innym. I żeby nie było niejasności: ja sam uważam się za człowieka o naprawdę liberalnych poglądach, wzorem cnót moralnych z pewnością nie jestem, ale - są pewne granice. Nie ma dla mnie dyskusji na temat tego, "kiedy zaczyna się człowiek", oraz czy można zabijać dzieci, narodzone lub jeszcze nie, obojętnie z jakiego powodu. Koniec, kropka.

Sprawa Savity Halappanavar, która jest ogromną tragedią dla jej rodziny, jest wg mnie wykorzystywana przez zwolenników aborcji do "włożenia stopy w drzwi". Kiedy drzwi pozostaną niedomknięte, łatwiej będzie je można z czasem otworzyć na całą oścież. Tymczasem zamiast skupiać się na "prawie do aborcji", należałoby się raczej zastanowić nad tym, w jaki sposób państwo mogłoby pomóc kobietom, często pozostawionym samym sobie. Ale trzeba też zaznaczyć, że Irlandia jest krajem który zapewnia samotnym rodzicom szereg osłon socjalnych: dom, zasiłek, dofinansowania do wielu rzeczy. Ten system jest tak szczodry, że wielu Irlandczyków go wykorzystuje, gdy np. kobieta zgłasza się jako samotna matka, mimo że faktycznie ma partnera, itp. Fakt jest faktem, że dzięki takiej prorodzinnej polityce Irlandia przeżywa babyboom. Być może to komuś przeszkadza?

Nieco z innej beczki, chociaż ciągle w tym temacie: kilka dni temu, zupełnym przypadkiem, natrafiłem w Cork na grupę protestującą właśnie przeciwko aborcji. Ludzie ustawili się przy ulicy i rozwinęli transparent: "SAY NO TO ABORTION!". Przystanąłem, żeby zrobić zdjęcie /widniejące w tym poście/. W tym czasie minęły mnie dwie Polki, z których jedna rzekła do drugiej: "ja jestem za aborcją", a następnie ryknęła w kierunku tej grupy ludzi: "I say yes!". Pro-lifowcy uśmiechnęli się do niej łagodnie. Dwa światy. Zresztą, nie tylko nasze Rodaczki dały wyraz swojemu "oburzeniu". Do tej spokojnie stojącej grupy ludzi natychmiast podbiegły dwie kobiety, które gorączkowo gestykulując dosłownie wywrzaskiwały swoje racje. Pro-lifowcy niezmiennie odpowiadali łagodnie. Jeszcze raz - dwa światy.

Wracając do  naszych Rodaczek, podobną sytuację widziałem w 2003 roku, na Rynku w Krakowie. Były wtedy agitacje i różne wiece wyborcze zachęcające lub zniechęcające Rodaków do głosowania za wstąpieniem Polski do UE. Również obok mnie przystanęły dwie panie, i jedna demonstracyjnie oznajmiła drugiej: "Ja jestem za Unią, ale nie za Polską". No cóż, młodzi, wykształceni, z dużych miast. Nie za Polską, ale za Unią, nie pro-life, ale za aborcją.

Z jednej strony - niby idzie nowe, z drugiej - wszystko już było, bo to przecież kolejna próba wcielenia w życie wizji tow. Lenina, który i aborcję popierał i Kraj Rad budował. Jak to się skończyło - wiemy.

Chociaż, być może, wcale się nie skończyło...


p.s. Już po publikacji tego tekstu na blogu, o. Bartłomiej Parys zwrócił mi słuszną uwagę w komentarzu na fb /cytuję za Jego zgodą/:

"Przeczytałem komentarz i podzielam większość myśli. Chyba jednak w śledzeniu sprawy Savity umknęła Ci bardzo ważna rzecz. Otóż okazało się iż dziennikarka po 2 tygodniach zaczęła się wycofywać z tego iż Savita i mąż prosili o aborcję dziecka - sam ojciec/mąż zaczął motać się w zeznaniach. Fakt jest prosty - gdyby wysunęli taką prośbę wobec lekarzy - to owa prośba powinna być odnotowana w kartotekach - a ponoć jej tam nie ma, a są zapisywane dużo bardziej bzdurne sprawy akcydentalne jak drobne życzenia pacjenta itd.

Sprawa Savity to klasyczny przykład stworzenia ciepłego medialnego gruntu pod zmianę. Kobiety na 2 dzień po opublikowaniu artykułu w Irish Times które stały pod Leinster House z transparentami iż to księża zabili Savitę były klasycznym przykładem objawów działania lemingozy.

Warto też by przefiltrować skąd organizacje pro-kill mają kasę wieloletnią na promocję swoich działań. Polecam też artykuł mojego współbrata z Indii na ten temat, jeszcze zanim obecna sytuacja o zeznaniach wyszła na jaw: http://www.asianage.com/columnists/missing-child-right-abort-264

W Indiach tak samo - bardzo dziwnie głośno wzmocniono tę sprawę, mój współbrat to też zauważa w tekście.
"

19 komentarzy:

  1. Hej, jesli pozwolisz, troche kolo tematu, ale jednak w tekscie sie toto pojawilo: Czemu jako liberalna osoba masz za zle szkolom katolickim, ze pozwalaja na zabawe w Halloween? Moze to moja ignorancja, ale jako liberalny katolik sam w tym specjalnie nic zlego nie widze, ot zabawa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Anonimowy Ja użyłem sformułowania: "Po katolicyzmie w Irlandii pozostała Księga z Kells, sporo klasztornych ruin, nieco kleru z którego większość należałoby przegnać na cztery wiatry za głoszenie herezji niezgodnych z nauką Kościoła oraz trochę pseudokatolickich szkół organizujących zabawy halloweenowe."

      To nie o to chodzi, czy mam komuś coś za złe, czy nie. Chodzi o to, że Kościół Katolicki bardzo stanowczo potępia i odcina się od takich praktyk (jak zabawy halloweenowe, wróżby andrzejkowe, itp. czary i gusła). Jeżeli więc jakaś szkoła, mieniąca się "katolicką" organizuje imprezę całkowicie sprzeczną z tym, co głosi Kościół, to jest właśnie, co najwyżej, "pseudo-katolicka".

      Jest alternatywa, w wielu szkołach, niekoniecznie katolickich w nazwie, organizuje się w tym czasie Bale Wszystkich Świętych, gdzie dzieci również się przebierają i mają świetną zabawę.

      Usuń
    2. Nie wiem jak uważa p.Piotr, ale zabawy mają kilka funkcji. Jedną z nich jest nauka. Filozfia i źródło halloween nie mają nic wspólnego z katolickim światopoglądem ani katolicką nauką. A nawet więcej - halloween jest jej dokładnym zaprzeczeniem.

      Usuń
    3. Cale zycie sie czlowiek uczy. Po raz kolejny wychodzi na to, ze jednak straszny ignorant ze mnie. Dzieki za wyjasnienie i pozdrawiam!

      Usuń
  2. Zgoda niemal ze wszystkim. Temat rzeka, ale chciałbym zaznaczyć, że o ile rzeczywiście z katolickości Irlandii zostały strzępy, o tyle jednak jakieś wspólne, podstawowe w chrześcijaństwie wartości pozostały. Dlaczego tak myślę? Sprawa tej nieszczęsnej kobiety i jej dziecka otworzyła drogę irlandzkiemu rządowi do przeforsowania, praktycznie rzecz biorąc, aborcji na życzenie tylnymi drzwiami. Nowy projekt rządowy zakłada bowiem dopuszczenie do aborcji w przypadku, kiedy matka dziecka zagrozi... popełnieniem samobójstwa. Konieczość stosowania takich tricków przez rząd uświadmia, że spora część społeczeństwa jest tak naprawdę przeciwko aborcji. Myliłby się ten, kto by sądził, że jest inaczej oraz że sprawa dotyczy wyłącznie Irlandii. Francuski rząd planuje oficjlanie szykany wobec przeciwników aborcji z powodów religijnych czy światopogladowych (wspomniałem na swoim blogu), holenderscy socjaliści domagają się rozszerzenia "prawa" do eutanazji na osóby niepełnoletnich (a więc dzieci). Polski rząd podejmuje podobne gierki w podobnych sprwach i w sprawie eurozony. A "partykularne Kościoły" łacznie z kwaterą główną w Rzymie dziwnie i niepokojąco milczą, raz po raz przyjmując pokornie ciosy na twarz. W końcu kopną nas w d... i taki będzie smutny koniec. Wrócimy do katakumb, co zresztą mamy obiecane. Z góry. Powody są również podane w tym samym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  3. "W rzeczywistości, wg mnie, jest to tylko pretekst dla irlandzkich /i nie tylko/ lewaków, którzy usilnie chcą nam narzucić swoją wizję świata..."

    Czesc Piotrus, "nam" to znaczy komu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Przemuś, "nam" znaczy nie-lewakom ;-)

      Usuń
  4. Wniosek z tego, że lewacy opanowali praktycznie całą Europę z wyjątkiem Polski.
    W Irlandii też zaczynają dominować. Zastanawia więc dlaczego Polacy tak masowo emigrują do tych krajów np. UK czy Skandynawia. Trochę tu hipokryzji.
    Ktoś o konserwatywnych i katolickich poglądach jadąc jako emigrant np. do Holandii musi się liczyć z ich stanem rzeczy i jeśli komuś to nie odpowiada może wrócić do Polski i wspomóc ruchy pro-life, ZCHN etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wniosek z tego, że lewacy opanowali praktycznie całą Europę z wyjątkiem Polski."

      Niestety, w Polsce również lewactwo dominuje. Mam nadzieję, że już niedługo.

      "Zastanawia więc dlaczego Polacy tak masowo emigrują do tych krajów np. UK czy Skandynawia. Trochę tu hipokryzji."

      Polacy emigrują z biedy, do jakiej doprowadziły ich lewackie rządy. Kraje zachodnie byly do niedawna mniej lewackie, stąd poziom życia w nich był wyższy. Ale to już się zmienia.

      "Ktoś o konserwatywnych i katolickich poglądach jadąc jako emigrant np. do Holandii musi się liczyć z ich stanem rzeczy i jeśli komuś to nie odpowiada może wrócić do Polski i wspomóc ruchy pro-life, ZCHN etc."

      To jest właśnie prosta droga do opanowania przez lewactwo reszty Europy. Muzułmanie nie mają takich dylematów, wracać nie mają zamiaru tylko wprowadzają swoje porządki: http://pl.radiovaticana.va/articolo.asp?c=638505 Myslę że akurat tutaj, w tym konsekwentnym dążeniu do celu, powinniśmy brać z nich przykład, a nie chyłkiem "wracać do siebie".

      Usuń
  5. savita nie poprosiła o dokonanie aborcji tak sobie Piotrze...bądź konsekwentny i napisz jak było naprawdę. Została przyjęta do szpitala bo zaczeła ronić samoistnie. Jako kobieta z wykształceniem medycznym (dentystka) wiedziała czym to grozi i poprosiła o wyczyszczenie macicy z resztek płodu - nie przeżył by już i tak bo roniła. Lekarze odmówili czekając aż macica oczyści się sama. W międzyczasie oczywiście wdała się sepsa i nie można było Savity uratować. Poświęcono życie kobiety dla obumierającego płodu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem jak było naprawdę, bo śledztwo jeszcze nie zostało zakończone. Oficjalnie podawano, że zgłosiła się z bólem pleców, itp. Na razie, na co zwrócił uwagę o. Parys, nie wiadomo nawet, czy poprosiła o dokonanie aborcji, więc też nie wiem, czy i tutaj się nie "rozpedziłem". Poczekajmy na wyniki.

      Jeżeli zawinili lekarze, powinni bezwzględnie ponieść karę. Problem w tym, że tego typu przypadki, to, jak zauważył o. Parys: "(...) klasyczny przykład stworzenia ciepłego medialnego gruntu pod zmianę".

      Myślę że tym protestującym najmniej chodzi o samą śp. Savitę czy jej rodzinę, a bardziej o własne interesy.

      To mi przypomina sprawę Mohameda Bouazizi - i tzw. arabską wiosnę ludów, którą próbuje się przedstawiac jako spontaniczny protest ludności pozbawionej perspektyw, a która w rzeczywistości była najprawdopodobnie skrupulatnie przygotowaną akcją w celu przetasowania i nowego rozdania kart. Tym bardziej że widać, kto na tym zyskał.

      Usuń
    2. Edit: rozbudowałem nieco zdanie o zgłoszeniu się Savity do szpitala, ponieważ faktycznie zbyt skrótowo je napisałem i ktoś kto tej sprawy nie znał (chociaż chyba nie ma takich osób, bo sprawa była szeroko nagłaśniana) mógłby faktycznie zinterpretować to tak, że zgłosiła się do szpitala i poprosiła o dokonanie aborcji. Niemniej w dalszej części tekstu pisałem, że "lekarze odmówili ponieważ, jak twierdzili, ciągle wyczuwali bicie serca dziecka. Dopiero po zatrzymaniu akcji serca dziecka - płód został abortowany." - z czego jasno wynika, że nie była to "zwykła" prośba o aborcję.

      Usuń
  6. Myslę że akurat tutaj, w tym konsekwentnym dążeniu do celu, powinniśmy brać z nich przykład, a nie chyłkiem "wracać do siebie".

    Odnośnie powyższego to przypomnę, że byliśmy już kiedyś w naszym odczuciu mesjaszem narodów, a teraz słyszymy z różnych stron, że mamy ewangelizować
    Europę.
    Nie jestem ani lewakiem, których nie znoszę ani też nie jestem zwolennikiem klerykalizmu, który skutecznie zalał Polskę po 1989 roku.
    Jestem konserwatystą i marzę, że kiedyś Polska doczeka się takiego polityka jak M. Tatcher, R.Reagan czy chociażby prezydent Klaus, który lewactwa nie cierpi ale z drugiej strony, gdyż papież zapytał, kiedy Czechy podpiszą konkordat to mu kazał spadać na drzewo i zabobonów swoich do Czech nie przywozić. Prawdziwy mąż stanu a nie nasz Kaczor-biskupia wazelina albo Tusk poddany A.Merkel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obecnym systemie polityczno-wyborczym nie doczekamy sie niczego nowego. Koryto jest obstawione bardzo szczelnie i potrzebna jest niemal rewolucja (lewackie słówko), aby to zmienić.
      Ale jedno mnie ciekawi. W jaki sposób się dokonało i czym sie objawia zalanie Polski przez klerykalizm po 1989 roku?

      Usuń
  7. "Ale jedno mnie ciekawi. W jaki sposób się dokonało i czym sie objawia zalanie Polski przez klerykalizm po 1989 roku?"

    Widać to na każdym kroku. Nie ma cywilizowanego kraju, gdzie prezydent zabiera kilku biskupów do rządowego samolotu i leci na uroczystość państwową.
    Czy w USA lub UK jest to możliwe?
    W Polsce każdy nowy obiekt publiczny nawet szalet jest poświęcany przez księdza, nie za free oczywiście.
    Byłem w Irlandii i wiem ilu ludzi chodzi do kościoła. Gdy poszedłem z synem na mszę z okazji przygotowania do I komunii, to ksiądz osobiście przyszedł po mszy podziękować mi za fatygę i nie pytał czy dałem na tacę.
    W Polsce w mediach non stop dyskusję z udziałem księży, którzy "znają" się na wszystkim.
    Taki Rydzyk w normalnym kraju by nie istniał a u nas politycy wchodzą mu bez mydła bojąc się, że ich pozbawi poparcia słuchaczy.
    Biskupi szaleją na drogach i mandatów nie płacą, nawet jadąc na podwójnym gazie.
    W każdej szkole katecheta to VIP myślący, że jego przedmiot jest najważniejszy.
    Wystarczy myślę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wystarczy. Przykłady nic nie mówią o klerykalizacji w Polsce. I w USA i w UK i wszędzie indziej na świecie osoby duchowne biorą udział w uroczystaściach państwowych. Jeśli dziwi kolegę brak biskupów katolickich na uroczystościach w tych krajach to informuję, że większość w nich stanowią protestanci. Choć przypomina mi sie sprzed miesiąca udział kardynała amerykańskiego w oficjalnym obiedzie z Obamą może z miesiąc temu. Zdjęcia obiegły cały świat.
    Jeżeli jakiś obiekt jest święcony, choćby szalet, to chyba na prośbę właścicieli lub użytkowników a nie na zamówienie rządowe?
    Dlaczego księża mieliby zostac wykluczeni z dyskursu publicznego? Ktoś ich pozbawił praw obywatelskich? Czy może czegos nie wiem o demokracji?
    Każdy normalny kraj ma swego księdza Rydzyka i w każdym normalnym kraju byłby tolerowany. Żaden normalny kraj nie ośmieszył się do tej pory notą dyplomatyczną w sprawie swojego księdza Rydzyka. W każdym normalnym kraju istnieją dzisiątki, setki religijnych stacji telewizyjnych i radiowych. U nas aby sie przebić, trzeba być wielkim i albo mieć miliony ludzi za plecami albo miliony w kieszeni. Kolega spróbuje otworzyć lokalne radio w Polsce, takie na swoją miejscowość albo dzielnicę jakich sporo w Irlandii. Szczerze życze powodzenia.
    W szkole każdy nauczyciel myśli, że jego przedmiot jest najważniejszy. I słusznie.
    Na koniec polskie drogi rzeczywiście są pełne pijanych biskupów, którzy nic nie robią tylko piją i rozbijają kolejne auta. Ale nawet gdyby tak było, jaki to ma związek z klerykalizacją?

    OdpowiedzUsuń
  9. cala ta sytuacje dokladnie opisal3 tygodnie temu Sunday Times.i tyle.jestes jednym z niewielu prawicowch blogerow ktorzy nie uzywaja wulgaryzmoow.i tyle.Wesolych Swiat dla wszystkich.






    OdpowiedzUsuń
  10. czy moglbym prosic o komentarz w sprawie Savity. Ukazal sie raport i chcialbym poznac Panskie zdanie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałem tego raportu, ale nie mogę znaleźć. Może Pan wskazać źródło, podać link do niego?

      Jedyne do czego na razie dotarłem, to że jest to obszerny ponad 100 stronicowy dokument, a z komentarzami na jakie natknąłem się na innych stronach wynika, że, cytuję: "To zaniedbania lekarzy, a nie odmowa aborcji, były przyczyną śmierci Savity Halappanavar - orzekł dziś jednomyślnie irlandzki sąd." i "Śledztwo sądowe jednak wykazało, że zgon nastąpił w wyniku zakażenia krwi i błędów w sztuce lekarskiej." /gazeta.pl/ oraz że, znowu cytat: "aborcja nie została przeprowadzona, ponieważ nie było ku temu żadnych medycznych przesłanek". i "Savita Halappanavar chciała przeprowadzić aborcję niezależnie od przesłanek medycznych i prawnych, a więc faktycznego zagrożenia jej życia. Zapytała jedną z położnych, czy istnieje sposób, aby zakończyć bicie serca jej córeczki. Doszło do tego na dzień przed zdiagnozowaniem sepsy." /pch24.pl/

      Dwa kompletnie różne źródła, ale potwierdzają to samo: to nie odmowa przeprowadzenia aborcji była przyczyną śmierci Savity Halappanavar.

      Usuń