wtorek, 31 grudnia 2013

Irlandzko - polskie życzenia

Wszystkim moim Czytelnikom, z okazji nadchodzącego Nowego Roku,
pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia:


Go n-éirí an bóthar leat
Go raibh an ghaoth go brách ag do chúl
Go lonraí an ghrian go te ar d'aghaidh
Go dtite an bháisteach go mín ar do pháirceanna
Agus go mbuailimid le chéile arís,
Go gcoinní Dia i mbos A láimhe thú


/polskie tłumaczenie/
Niech droga wznosi się, aby Cię spotkać,
Niech wiatr będzie zawsze za Tobą,
Niech słońce ciepło oświeca Twą twarz,
Deszcze spadają miękko na Twoje pola,
I do naszego następnego spotkania
niech Bóg trzyma Cię zawsze w swej dłoni/


/foto: Harfa Brian Boru, XIV-XV wiek. Biblioteka Trinity College, Dublin, Irlandia/

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Antena

Niektóre anteny na dachach domów w Cork wyglądają co najmniej... osobliwie. Ot np. jak ta poniżej:

/Antena na jednym z cork-owskich domów/

niedziela, 29 grudnia 2013

Herbata z... Cork?

Półka w Tesco, z herbatą, z dumną adnotacją że "wyprodukowano" ją /herbatę, nie półkę/ w Cork. Czyli - produkt lokalny, tutaj wytworzony. A ja do tej pory byłem przekonany, że w Irlandii w ogóle, a w Cork w szczególności - herbata nie rośnie...

/Powyżej: tescowa półka z herbatą/

O irlandzkim zwyczaju znakowania wszystkiego "100% Irish" /w tym także importowanej żywności/ już pisałem.  Mam znajomego który prowadzi sklep spożywczy. Irlandczycy za każdym razem dopytują się go, czy dany towar na pewno pochodzi z Irlandii? Ostatnio, ku jego zdziwieniu, jeden z klientów dociekał "czy te banany są nasze, irlandzkie?"...

sobota, 28 grudnia 2013

Przeciw aborcji w Cork

W Cork nie ustają protesty części mieszkańców przeciwko dopuszczeniu aborcji w Irlandii. Zdjęcie z dzisiaj, przy Grand Parade:

/Protestujący przeciwko wprowadzeniu przepisów umożliwiającym dokonanie aborcji w Irlandii/

piątek, 27 grudnia 2013

Figury Matki Boskiej w Cork (1)

Rok 1954, w związku ze 100-leciem proklamacji dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, papież Pius XII ogłosił "Rokiem Maryjnym". Dla upamiętnienia tego wydarzenia mieszkańcy Cork wybudowali wiele pomników Matki Boskiej, w tym m.in. Grotę Matki Boskiej Fatimskiej przy Dublin Street. 

Pomimo upływu 60-ciu lat, zdecydowana większość z tych pomników zachowała się w różnych punktach miasta, utrzymywana w idealnym stanie przez mieszkańców Cork.

 /Powyżej: Our Lady of Fatima Grotto w Cork/

 /Powyżej: figura Matki Boskiej

wtorek, 24 grudnia 2013

Bóg się rodzi!

Choinka ubrana dzisiaj, w Wigilię, jak Pan Bóg przykazał. Przebrany za Mikołaja* ;-), odwiedziłem dzieci przyjaciół, potem Wieczerza i Pasterka. 

/Powyżej: nasza choinka/

*/No dobrze, przyznaję się, byłem przebrany za przerośniętego krasnoluda z reklamy coca-coli, a nie za prawdziwego św. Mikołaja. W przyszłym roku trzeba będzie pomyśleć o bardziej stosownym stroju ;-)/ Dzieci wyczekiwały Mikołaja, szczególnie dla młodszego było to chyba spore przeżycie, bo starszy, coś mi się wydaje, mnie rozpoznał, chociaż nie pisnął słowa. Spore emocje również dla mnie, bo to mój debiut w tej roli ;-) Towarzyszyła mi też Mikołajka, no ale - nie załapała się na wspólne zdjęcie.

/Powyżej: rodzina przyjaciół i ja w roli św. Mikołaja/

Tak btw, podobno są cztery etapy w życiu mężczyzny: 1. wierzysz w św. Mikołaja; 2. nie wierzysz w św. Mikołaja; 3. jesteś św. Mikołajem; 4. wyglądasz jak św. Mikołaj. No, to etap 3 mam zaliczony, nieuchronnie zmierzam ku etapowi 4 ;-)

Po Wieczerzy - Paterka. Kościół pełen. Po Mszy - kolejka do ruchomej Szopki:


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wigilijne Sianko z Polski - z pomocą dla Alicji

Już od pięciu lat w okresie przedświątecznym wolontariusze Stowarzyszenia MyCork rozdają Wigilijne Sianko za przysłowiowe "co łaska". Cały uzyskana kwota jest przeznaczana na cel charytatywny. W tym roku - jest to pomoc dla 5-letniej Alicji Kosmaly, która walczy z chorobą nowotworową. O Alicji i Jej zmaganiach z chorobą można przeczytać na stronie: www.alicjakosmala.blogspot.ie.

/Powyżej: Wigilijne Sianko z Polski - z życzeniami od MyCork/

Wczoraj, jak co roku o tej porze, wolontariusze MyCork rozdawali pochodzące z Polski Sianko przed kościołem Św. Augustyna przy Washington Street, zaraz po Mszach Św. w języku polskim. Wcześniej można je było otrzymać podczas Kiermaszu Świątecznego z MyCork, z którego część dochodu również została przeznaczona na pomoc dla Alicji.

Łączna kwota jaką udało się pozyskać przez wolontariuszy MyCork na pomoc dla Alicji - to 841,31 euro.

/Powyżej: rozdawanie Sianka połączone z kwestą na rzecz Alicji/

niedziela, 22 grudnia 2013

Pierwszy śnieg w Cork

Gdzieniegdzie w Irlandii już padał śnieg. Dzisiaj - przez kilka minut w Cork padał deszcz ze śniegiem. Oczywiście jak to w Irlandii, więcej było deszczu niż śniegu, a po chwili znowu mocno zaświeciło słońce. Niemniej - idzie zima ;-)

/Powyżej: roztapiający się śnieg na moim oknie/

MyCork Christmas Party

W sobotę, 21 grudnia b.r. wolontariusze Stowarzyszenia MyCork spotkali się na mycork-owym Christmas Party. Spotkanie bardzo aktywne, przy kręglach, ale był też czas żeby porozmawiać o nadchodzących projektach realizowanych przez MyCork.

/Powyżej: wolontariusze MyCork na Christmas Party/

sobota, 21 grudnia 2013

Aldous Huxley: "Nowy wspaniały świat"

Wreszcie przeczytałem. Książka z 1931 roku, ale chyba ciągle na czasie. Ba, może nawet przyjść czas, że będzie jeszcze bardziej na czasie niż w chwili na-pisania...

Treść: spełnienie marzeń nieco późniejszych niemieckich ideologów z lat 30-tych ub.w., o aryjskiej "rasie panów" i podzielonych na swoiste kasty "podludzi", przeznaczonych do prac o różnym stopniu trudności. Połowa XXVI wieku, ludzie już się nie rodzą a "wybutlają", zaprogramowani do przyszłych działań. Życie rodzinne nie istnieje, "każdy należy do każdego", jak głosi jedno z haseł Republiki. Wszyscy są przymusowo szczęśliwi. Gdy komuś stan szczęśliwości się na chwilę pogarsza, może, czy wręcz powinien, natychmiast zażyć somę, narkotyk który przywraca to psychodeliczne szczęście. Poza Republiką istnieje Rezerwat, gdzie pewne indiańskie plemię ciągle żyje tak, jak żyli ich przodkowie sprzed wieków. Nie zlikwidowano go, bo stanowi rodzaj turystycznej atrakcji. Wskutek zbiegu okoliczności, jeden z mieszkańców Rezerwatu trafia do Republiki...

Czyta się świetnie a książka prorocza, biorąc pod uwagę późniejsze pomysły austriackiego niedoszłego malarza z wąsem oraz niemieckie /i nie tylko/ eksperymenty eugeniczne. No właśnie, nie tylko niemieckie, bo wprowadzenie zasad eugeniki postulował już Platon, wprowadzili w życie Spartanie, na szeroką skalę zastosowały USA a także szereg krajów Europy Zachodniej, z hitlerowskimi Niemcami na czele. Ale nie wszędzie eugenika została zapomniana, o czym mówi np. dokument Grzegorza Brauna "Eugenika – w imię postępu".

Historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, chociaż nigdy dokładnie w ten sam sposób. Warto więc przeczytać, żeby być wyczulonym na ewentualne propozycje władców tego świata, którzy mogą chcieć nam narzucić powszechne szczęście.

Czy tego chcemy, czy nie...

Muldoon Whiskey z Waterford

Wczoraj - popołudnie i wieczór w Waterford. Głównie w Polskiej Wiosce Świętego Mikołaja, ale wieczorem wraz z przyjaciółmi byłem w Revolution Bar, jednym z tamtejszych pubów, gdzie dane mi było skosztować Muldoon, nowej lokalnej odmiany irlandzkiej whiskey, która miała swoją oficjalną premierę ledwie tydzień temu.

/Obok: moja szklaneczka Muldoon Whiskey/

W smaku - rewelacyjna, chociaż bardziej zbliżona do likieru niż do tradycyjnej whiskey, z wyraźną karmelowo - orzechową nutą.

Jak podaje portal Waterpol.org, Muldoon Whiskey jest produkowana "według dawnej receptury odnalezionej w roku 2005 w starej chacie w hrabstwie Waterford. Muldoon jest w tej chwili jedyną lokalnie produkowaną whiskey, a jej producent /Blackwater Irish Spirits Ltd/ ma nadzieję podbić irlandzki rynek unikalnym smakiem chwalonym przez wszystkich obecnych na oficjalnej premierze. (...) Rzecznik prasowy producenta, Nicola Beresford, powiedziała: "To produkt z Waterford i jesteśmy z niego dumni. Uważamy, że może swobodnie konkurować z najlepszymi whiskey w tej kategorii cenowej. (...) Whiskey Muldoon będzie na razie sprzedawana wyłącznie na rynku irlandzkim, a dopiero w przyszłości producent chce inwestować w eksport. Już wkrótce powinniśmy zobaczyć lokalną whiskey z Waterford na sklepowych półkach w całym hrabstwie i kraju."

piątek, 20 grudnia 2013

WOŚP-owe spotkanie wolontariuszy MyCork

Podczas kolejnego spotkania wolontariuszy MyCork, które miało miejsce wczoraj, omówiono szczegóły przygotowań do Finału WOŚP w Cork, w tym przede wszystkim kwestie związane z koncertami oraz z charytatywnym balem karnawałowym.

/Powyżej: wolontariusze MyCork podczas wczorajszego spotkania/

Jak już pisałem, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie grała w Cork przez weekend 11-12 stycznia, a zakończy się 18 stycznia organizowanym już po raz trzeci charytatywnym balem karnawałowym. Bilet na bal będzie kosztował 25 euro od osoby, w cenie: gorący posiłek, finger food, maski i kotyliony, a przede wszystkim świetna zabawa którą umili zespół muzyczny. Cały dochód z balu będzie przeznaczony na wsparcie WOŚP. Bilety na bal wkrótce trafią do sprzedaży.

czwartek, 19 grudnia 2013

W końcu irlandzki cenowy raj dla vege ;-)

Od kilku dni w największych sieciowych sklepach w Irlandii /Dunnes Stores, Aldi, Lidl/ można kupić owoce i warzywa za dosłownie kilka centów.

/Powyżej: oferta z Dunnes Stores, owoce i warzywa po 6 centów/

Mandarynki, ananasy, melony, brukselka, ziemniaki, marchewka - przynajmniej tyle wypatrzyłem. Wszystko po 5-8 centów za kg/sztukę i oczywiście pełnowartościowe. W kraju gdzie wegetarianie mają pod górkę, bo choćby kilo sałaty kosztuje z 10 razy więcej niż kilo mięsa - jest to miła odmiana ;-) Sprzedają jak w Polsce za komuny, czyli po 3-4 sztuki na głowę.

Ta cenowa rozpusta nie potrwa długo, rzecz jasna, byle do Świąt.

Zakaz fotografowania w "polskim" sklepie

Na witrynie jednego z "polskich sklepów" w Cork zauważyłem nową wywieszkę z zakazami: wprowadzania psów i fotografowania. O ile rozumiem, że właściciel może obawiać się buszujących w sklepie zwierzaków, o tyle celowości drugiego zakazu - nie pojmuję?

/Powyżej: zakaz fotografowania na drzwiach jednego z "polskich" sklepów w Cork/

Pomijam już fakt, że coś jest nie tak z pisownią tego zakazu, no bo jak - że foto nie jest tam dostępne? No ale - grafika jest chociaż jednoznaczna. Nazwy sklepu nie podaję bo to bez znaczenia, tym bardziej że takich zakazów zaczyna przybywać tu i ówdzie. Sam sklep nie najgorszy, kupuję tam często, wg mnie nie mają się czego wstydzić. O takich zakazach fotografowania w sklepach pisałem już TUTAJ, więc nie chcę powtarzać co o tym myślę, ale - doprawdy nie rozumiem czego obawia się właściciel takiego "polskiego" sklepu w Irlandii? Sfotografowania, bo ja wiem, salcesonu, kiszonej kapusty czy puszki paprykarza szczecińskiego?

Ot, zagwozdka ;-)

środa, 18 grudnia 2013

Świąteczny koncert w Church of the Annunciation

Dzisiaj w Church of the Annunciation w Cork miał miejsce świąteczny koncert dzieci z trzech irlandzkich szkół podstawowych: North Presentation, North Monastery i St Vincent's.  Oprócz kolęd, można było usłyszeć też mniej lub bardziej tradycyjne piosenki, na czele ze słynnym "Cups". Wśród dzieci - byli też nasi mali Rodacy ;-)

/Powyżej: koncert w Church of the Annunciation/

Fimik z fragmentem koncertu:


wtorek, 17 grudnia 2013

Polski grill na Grand Parade

Jak co roku, na Grand Parade w Cork stanął świąteczny kiermasz, chociaż w porównaniu np. do tego z przed roku - znacznie okrojony. Ściślej rzecz ujmując, stoją same budki z jedzeniem.

Jedno stoisko wyraźnie wyróżnia się na plus od pozostałych: to grill imitujący, hm, tira? lokomotywę? /zależy od której strony spojrzeć ;-)/, prowadzony przez naszych Rodaków. Nie kosztowałem, bo jestem vege, ale to chyba najbardziej "obfotografowane" miejsce na tym kiermaszu.

/Powyżej: "polski" grill na Grand Parade/

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Islam już się zbliża, już puka do twych drzwi...

Kilka miesięcy temu popełniłem tekst "Koniec Europy jaką znaliśmy...". Wczoraj - zobaczyłem pierwsze tego symptomy w Cork.

Ściślej rzecz biorąc, tak naprawdę "pierwsze" symptomy są widoczne od dawna, od zasłoniętych twarzy muzułmańskich kobiet których coraz więcej w mieście, po wyrastające jak grzyby po deszczu "afro-sklepy". Niemniej wczoraj po raz pierwszy w czasie mojego już prawie 10-letniego tutaj pobytu, zobaczyłem na ulicy Cork - muzułmańskich aktywistów.

/Powyżej: muzułmanie przy Grand Parade w Cork zachęcają do "odkrycia" islamu/

Dwóch panów i stolik z ulotkami i literaturą o islamie. Przystanąłem, zrobiłem zdjęcie /za zgodą/, chwilę porozmawialiśmy. Rozmowa, a jakże, przyjazna, ustaliliśmy, że i oni, i ja, wierzymy w Boga, na tym konwersację zakończyłem, bo nie miałaby ona sensu.

Stopa jest już w drzwiach, za kilka/kilkanaście lat zostaną one szeroko otwarte, nawet w takim leżącym na uboczu Cork. Powstaną meczety, centra kultury islamskiej, zmienią się stroje na ulicach /szczególnie kobiece/, do łask wrócą brody. Do tego właśnie zmierza Europa, a przynajmniej jej zachodnia część.

Po dawnej, celtycko-katolickiej Irlandii - zostanie tylko wspomnienie...

Jingle Bells

Jak już pisałem, w Cork trwa świąteczny nastrój, na każdym kroku muzycy, tancerze, chóry. Wczoraj swój koncert mieli m.in. wolontariusze S.H.A.R.E., którzy przy swojej Bożonarodzeniowej Szopce, wystawionej jak co roku przy Grand Parade, zaśpiewali m.in słynne "Jingle Bells".

/Powyżej: chór wolontariuszy S.H.A.R.E./

Ot., lokalna sensacja, bo telewizja nawet przyjechała. Skoro tak, to i ja uwieczniłem rzeczony moment. Poniżej - "Jingle Bells" w wykonaniu wolontariuszy S.H.A.R.E.:

niedziela, 15 grudnia 2013

Kiermasz Świąteczny 2013

W dwie niedziele grudnia, tj. 8 i 15 b.m., w przedsionku  kościoła Św. Augustyna przy Washington Street w Cork miał miejsce Kiermasz Świąteczny, organizowany przez Agnieszkę Chwaję.

/Powyżej: panie z grupy MyCork Artystycznie, wystawiające wykonane przez siebie przedmioty na Kiermaszu Świątecznym + jeden z wolontariuszy MyCork/

Na Kiermaszu można było kupić przedmioty wykonane przez grupę MyCork Artystycznie oraz przez przez inne utalentowane osoby, które sprzedają własnoręcznie wykonane przedmioty, takie jak ozdoby i kartki świąteczne, stroiki, decoupage, świeczki z wosku pszczelego, wyroby szydełkowe, słodkie bukiety, oraz wiele innych atrakcyjnych i oryginalnych przedmiotów. Za przysłowiowe "co łaska" można było również zaopatrzyć się w przywiezione z Polski Wigilijne Sianko, z życzeniami od MyCork.

Część dochodu z Kiermaszu została przeznaczona na pomoc dla Alicji Kosmaly /alicjakosmala.blogspot.ie/, 4,5-letniej dziewczynki walczącej z chorobą nowotworową. W sumie udało się zebrać kwotę w wysokości 845,0 euro.

Zdjęcia z Kiermaszu można zobaczyć TUTAJ.

sobota, 14 grudnia 2013

Irlandzki taniec w centrum handlowym

Święta coraz bliżej. Ludzie chętniej otwierają portfele, więc praktycznie na każdym rogu można się natknąć się na różne kwestujące grupy.

Dzisiaj  - w Blackpool Shopping Centre spotkałem chór kwestujący na rzecz Irish Guide Dogs /irlandzka organizacja charytatywna która pomaga osobom niewidomym poprzez szkolenie psów - przewodników/ i grupę małoletnich tancerek, kwestujących dla Forde School of Irish Dance, jednej ze szkół tańca irlandzkiego w Cork.

/Powyżej: kilkuletnie dziewczynki w tańcu irlandzkim w centrum handlowym/

Świątynie w Cork: Church of the Resurrection

W 1958 roku przy Knockpogue Ave w Cork zbudowano Kościół Zmartwychwstania Pańskiego.

Kościół konsekrował Richard James Cushing z Bostonu. Ówczesny biskup Cork, dr Cornelius Lucey wyraził nadzieję, że "tak jak Chrystus rozpoczął swoje triumfalne panowanie po Kalwarii, tak i ten nowy kościół Zmartwychwstania rozpocznie dla Cork nowa erę, po wielu latach ubóstwa, braku mieszkań i emigracji".

 /Powyżej: Church of the Resurrection/

piątek, 13 grudnia 2013

Wajcha w drugą stronę

13 grudnia, data szczególna. Kolejny rok już praktycznie za nami. Lewactwo w Polsce i na świecie ciągle ma się dobrze, "widmo krąży po Europie" jak od półtora wieku wieszczą w swoim "Manifeście komunistycznym" towarzysze Marks i Engels, ale zdroworozsądkowa jutrzenka zaczyna świtać.

Świat zachwycił się Papieżem Franciszkiem. Z niezrozumiałych dla mnie powodów najbardziej zachwyciło się nim europejskie lewactwo. Doszło do tego, że lewaccy dziennikarze przeprowadzają "wywiady" z Papieżem w których piszą to co chcieliby żeby Franciszek powiedział, a pomijają to - co powiedział. Panie i dranie, nie ma co się łudzić: w kościele katolickim nie będzie wyświęcania kobiet, małżeństw gejowskich czy zgody na aborcję. Niemniej takie sytuacje są idealne do wykazania logiki  sposobów działania lewactwa.

Co się zmieniło przez ostatnie 12 miesięcy w kRAJu? Przede wszystkim - wskutek lewackich rządów, ubywa Polaków w Polsce. Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" z 28.10.b.r., w tej chwili ledwie 37,1 mln osób mieszka w kRAJu nad Wisłą. W tej liczbie są przybysze z innych kRAJÓW, gdyby nie oni, byłoby nas coś ze 36 mln z niewielkim ogonkiem. Mało tego, jeżeli w Polsce nie będzie się rodziło więcej dzieci, w ciągu najbliższego półwiecza liczba ludności w naszym kRAJU skurczy się o kolejne 8 mln.

Jednak polskie dzieci rodzą się na potęgę, tyle że w Wielkiej Brytanii, Irlandii, w Niemczech. Ale nie w Polsce. Dlaczego? Bo większość z Rodaków nadal nie znalazła odpowiedzi na pytanie: "jak żyć, panie premierze?". A i pan premier ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie, grunt mu się pali pod nogami i nie wiadomo czy zdąży uciec na bezpieczną europosadkę w tej czy innej europejskiej instytucji, czy może jednak trzeba będzie stanąć przed Trybunałem Stanu za wszystkie grzechy i zaniechania, w tym i za serdeczne uściski z obecnym carem Rosji, Władimirem Władimirowiczem Putinem, nad dymiącym jeszcze wrakiem rządowego Tu-154M...

No właśnie, kolejny rok, a kwestia wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej ciągle przed nami. Jednak smoleńską mgłę rozwiewa coraz więcej faktów, przy których rosyjskie wyjaśnienie o winie pilotów, bo to przecież oni spadli na lotnisko a nie lotnisko na nich, nie trzyma się kupy. Zresztą, o czym tutaj dyskutować? Samolot wyprodukowany w Rosji, serwisowany w Rosji, rozbił się w Rosji, przez Rosjan został pocięty na kawałki a następnie dokładnie umyty i oczywiście Rosjanie prowadzą "śledztwo". To, że na pokładzie znajdował się polski prezydent, który miał odwagę się Rosji /i nie tylko/ postawić, to już tylko drobny dodatek do całości układanki. Btw, po prawie 4 latach wrak nadal jest w Rosji, a lemingi znad Wisły /znowu - i nie tylko/ łykają jak ciepłe kluchy bajki o pancernych brzozach. I to jest tragedia, chyba że prawdą jest teza o dwóch narodach mieszkających w Polsce /dla przykładu Polakach i homo sovieticusach/, czy też twierdzenie, że w Polsce mieszka bardzo mało Polaków, jakieś 1-2 mln. Reszta - to tubylcy, którym w zasadzie jest bez znaczenia gdzie mieszkają i w jakim języku rozmawiają.

W każdym cywilizowanym kraju taka rzecz, jak rządowe pseudośledztwo w którym przepisuje się ustalenia strony rosyjskiej /powtórzę: samolot wyprodukowany i serwisowany w Rosji, tam też się rozbił/ byłaby nie do pomyślenia i skończyłaby się potężnym międzynarodowym skandalem i zmieceniem rządu. U nas - Rodacy nadal posłusznie głosują na Partię Oszustów. Nie tylko w kRAJu, rzecz jasna, Polonia w Irlandii nie lepsza. Oczywiście ta jej niewielka część, która upiera się że sama mieszkając za granicą ma moralne prawo wybierać swoim Rodakom w Ojczyźnie, kto ma nimi rządzić.

Na szczęście coraz więcej osób, które chociaż na chwilę wyłączą rządową telewizję, jak np. TVN /Tusk Vision Network/, dochodzi do wniosku że coś tutaj nie gra. I, o zgrozo, masowo przechodzi z sekty moskiewskiej do sekty smoleńskiej. Mylić się jest rzeczą ludzką a głosowanie na prezydenta z wąsami, chociaż może nie jest grzechem, to jednak coraz większym powodem do wstydu. I bólu, dlatego cała nadzieja że "Bul" w końcu ustąpi, bo od czekoladowego orła /Orzeł może!/ naprawdę zaczyna mdlić.

Świadczą o tym też sondaże: w chwili kiedy to piszę PIS zdecydowanie góruje nad PO, a nawet ma szansę samodzielnie rządzić. Wajcha idzie w drugą stronę, jak to zresztą zwykle u nas. Z PIS-u odeszło trochę gamoni którzy mu czynili więcej szkody niż pożytku, i - pożyjemy, zobaczymy. Na razie Prezes pokazał nam polityczny majstersztyk, maszerując 11 listopada w Krakowie, a nie w "stolycy", gdzie Marsz Niepodległości wskutek działań lewackich prowokatorów został przemieniony w farsę. A już byli w ogródku, już witali się gąską - to jest, z "Kaczorem". Ha, nie wyszło, i gasnące Słońce Peru nie ma na kogo zrzucić odpowiedzialności.

Polska się budzi, widać to coraz wyraźniej również z Irlandii, tym bardziej że z oddali - podobno widać lepiej. A i na samej Zielonej Wyspie też są już wyraźne ślady przebudzenia: w Cork grupa Rodaków założyła Polski Klub Patriotyczny, w Dublinie - Klub Republikański, coś też się klaruje w Galway. To tak à propos tej wspomnianej wajchy i to tutaj, gdzie występuje zdecydowana nadreprezentacja POlszewików, którzy karnie zagłosowali na "Bula", ale sami bezpiecznie siedzą na Wyspach i jakoś nie kwapią się do powrotu.

Na koniec nieco o sporcie: na jednym z portali natknąłem się na informację, że ktoś bardzo złośliwy kiedyś wmówił Polakom, że potrafią grać w piłkę nożną. Co gorsza, większość w to uwierzyła i uczyniła sobie z haratania w gałę - sport narodowy. Tymczasem gole naszej reprezentacji można obejrzeć tylko na kanale TV Historia. Jest mnóstwo sportów w których radzimy sobie lepiej: siatkówka, piłka ręczna, tenis, lekkoatletyka, sport żużlowy, skoki narciarskie, podnoszenie ciężarów, pływanie, biegi narciarskie czy nawet rajdy samochodowe. My jednak z uporem maniaka hołubimy garstkę facetów, którym się nawet po boisku nie chce biegać /chociaż w zagranicznych klubach natychmiast im to przechodzi/.

Może by czas pogonić całe to towarzystwo /sportowe i nie-sportowe/ i okazać szacunek tym, którzy naprawdę na to zasługują?

Czego w nadchodzącym wkrótce Nowym Roku - Państwu i sobie życzę...


czwartek, 12 grudnia 2013

Choinka zakupiona ;-)

Tydzień wcześniej niż zwykle, ale tutaj wszyscy i tak ubierają na początku grudnia. Kiedy więc kupują - nie wiem, może jeszcze w listopadzie? Na razie, spakowana, leży w schowku ;-)

/Miejsce, gdzie sprzedają choinki. Btw - to nie jest ta "moja" choinka ;-)/

środa, 11 grudnia 2013

Życzenia od radnego

Dzisiaj w skrzynce pocztowej znalazłem list i kartkę z życzeniami od jednego z miejscowych radnych - na święta Bożego Narodzenia. Ładny list, piękna i kartka, religijna, z cytatem z Ewangelii wg św. Łukasza.

/Powyżej: świąteczna kartka od radnego/

Tak, ja wiem że jest to, powtarzając za kabaretem Ani Mru Mru - "chłyt markietingowy", że lokalne wybory za pół roku, niemniej - miło. Tym bardziej że nie potrafię sobie przypomnieć, żeby kiedykolwiek w kRAJu jakiś radny, czy to gminy, dzielnicy czy miasta - wysłał mi życzenia...

wtorek, 10 grudnia 2013

Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć

Sequel z 2012 r. legendarnej "Stawki większej niż życie". Nie wierzyłem, że to nakręcą, a gdy już nakręcili, nie chciałem oglądać, żeby nie rozczarować się tak jak "Rysiem". Niepotrzebnie, bo to dobre kino.

W filmie grają oczywiście m.in. Stanisław Mikulski i Emil Karewicz, odtwórcy ról Klossa i Brunnera w kultowym serialu. Akcja filmu toczy się w 1945 r. i w 1975 r. Niemcy ukrywają zrabowaną Bursztynową Komnatę, Kloss podąża ich śladem. Wkraczają jednak czerwonoarmiści, Kloss zostaje aresztowany i jak się dowiadujemy później, oskarżony o bycie podwójnym agentem. Od nowej ludowej władzy otrzymał wyrok śmierci. Wyrok uchylono, jednak J23 nie chce już współpracować z komunistami i odchodzi ze służby. 30 lat później powtórnie nadarza się okazja, by dawny J23 wcielił się w rolę prawdziwego Hansa Klossa, i odszukał miejsce ukrycia Bursztynowej Komnaty.

Fajny, przygodowy film, trochę w klimacie Indiana Jones. Kultowym, w przeciwieństwie do oryginalnej "Stawki..." nie będzie, ale - obejrzeć można ;-)

niedziela, 8 grudnia 2013

Mikołajki z MyCork

Stowarzyszenie MyCork, jak co roku, zaprosiło dzieci na spotkanie ze Świętym Mikołajem. 

/Powyżej: Mikołajki z MyCork/

Ze względu na duże zainteresowanie, w tym roku utworzono dwie grupy, tak że Mikołaj rozdawał prezenty o 11:15 i o 13:15 w salce przy kościele Św. Augustyna przy Washington Street w Cork. Koordynatorką tego wydarzenia była Izabela Krygiel - Kozłowska.

Udział w Mikołajkach był jak zwykle bezpłatny, wszystkie dzieci wzięły udział w zabawie, nauczyły się nowej piosenki o Świętym Mikołaju i otrzymały prezenty :-)

/Powyżej: część wolontariuszy MyCork, którzy przygotowali Mikołajki/

Zdjęcia z tegorocznych Mikołajek z MyCork można zobaczyć TUTAJ.

sobota, 7 grudnia 2013

Kevin Mitnick: "Sztuka podstępu"

Książka jednego z najbardziej znanych hackerów. Sprzed dekady, co w świecie komputerów i internetu jest odległą erą, ale - niewiele straciła na aktualności, bo Mitnick opisuje przede wszystkim działania socjotechniczne.

Zaczynał jako nastolatek od phreakingu, czyli włamań do systemów telefonicznych, aby szybko przerzucić się na sieci komputerowe. Kevin Mitnick za swoje komputerowe włamania /z których nigdy nie czerpał korzyści materialnych/ został aresztowany w 1995 roku. Groziła mu kara kilkuset lat więzienia, ostatecznie za kratami spędził 5 lat, z zakazem zbliżania się do telefonu i komputera. Przez kolejne 3 lata obowiązywał go zakaz korzystania z internetu.

W 2000 r. nakręcono o nim film "Obława". W 2002 r. wydał rzeczoną książkę "Sztuka podstępu", która stała się światowym bestsellerem. Później napisał - i napisano o nim - jeszcze kilka tytułów: "Ścigany - rozmowy z Kevinem Mitnickiem", "Hacker i samuraj", "Sztuka infiltracji. Czyli jak włamać się do sieci komputerowych. Biblia hakerów." oraz "Duch w sieci".

W "Sztuce podstępu" Mitnick pokazuje, że najsłabszym ogniwem systemów zabezpieczeń jest zawsze człowiek. Nie trzeba się włamywać do zabezpieczonej sieci za pomocą zaawansowanych programów hackerskich, kiedy wystarczy tak zmanipulować nieświadomego użytkownika komputera, żeby sam podał login i hasło. Jak to /i nie tylko to/ zrobić - o tym właśnie pisze Kevin Mitnick w swojej książce ;-)

piątek, 6 grudnia 2013

Skrzynka pocztowa św. Mikołaja

Dzisiaj - Dzień św. Mikołaja. Na jednej z poczt w Cork stanęła taka oto skrzynka, do której dzieci mogą wrzucać swoje listy do świętego. W różnych językach, w tym i po polsku ;-)

 /Powyżej: wielojęzyczna skrzynka pocztowa św. Mikołaja/

czwartek, 5 grudnia 2013

Diabelski Młyn w Cork

W Cork przy Grand Parade stanął Diabelski Młyn. Względnie - Koło Widokowe, jak kto woli ;-) 

Oczywiście - musiałem się "przejechać". 3 euro za bilet, 3 obroty kołem, widoki z 30 metrów. Koło ma stać do 25 grudnia b.r.

  /Powyżej: Diabelski Młyn w Cork/

/Powyżej: Grand Parade z 30 metrów wysokości/

A poniżej - filmik:


wtorek, 3 grudnia 2013

WOŚP jest o.k., ale - mam problem z Jerzym Owsiakiem...

Już rok temu pisałem, że "dochodzę do wniosku, że WOŚP - tak, ale Owsiak - już nie. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. A i samą scenę mocno przebudować...". Minął rok, niestety - coraz mocniej utwierdzam się w tym przekonaniu...

Jerzy Owsiak, facet do którego przez wiele lat miałem szacunek, niestety ostatnio ponownie "zabrylował" w mediach. Nie wystarczyła głupota która powiedział rok temu o eutanazji: "Osobiście dopuszczam taki sposób pomocy, bo ja to tak rozumiem - eutanazja to dla mnie pomoc starszym w cierpieniach." Już to powoduje, że zapala mi się ostrzegawcza lampka: o czym on do cholery mówi? i czy ja, wspierając WOŚP, przypadkiem nie przykładam ręki do czegoś, do czego przykładać nie chcę?

Ostatnio, jak wspomniałem, błysnął znowu, tym razem na swoim vlogu. Poświęciłem te 11 minut ze swojego życia i obejrzałem rzeczoną wypowiedź p. Owsiaka wraz z całym kontekstem. Jerzy Owsiak wkurzony tym, że media bardziej interesowały się konferencją prasową Antoniego Macierewicza niż ogłaszaniem przez niego przyszłorocznego Finału WOŚP, bluzgał do kamery: "Panie Macierewicz, zostaw nas pan wszystkich k...a w spokoju!", ponadto nawoływał żeby "gonić TV Republika, bo to telewizja która sączy nienawiść", porównał spalenie kukły Wałęsy gdzieś w połowie lat 90-tych do... Holocaustu i w końcu oznajmił, że "ludzie którzy modlili się na Krakowskim Przedmieściu /po 10.04.2010/ robili to w intencji... nienawiści". Większych bzdur już dawno nie słyszałem. Niestety, z całej tej jego pseudoelokwentnej wypowiedzi jak dla mnie jasno wynika, że p. Owsiakowi się od zeszłego roku - znacznie pogorszyło.

Rozumiem, ze p. Jerzy Owsiak, delikatnie rzecz ujmując, "serce ma po lewej stronie", a mniej delikatnie - że to lewak jest. Ale dopóki robił coś dobrego i nie opowiadał bzdur, sam wspierałem to jak mogłem i na ile mogłem. Dociekliwych proszę o przeczytanie moich notek z poprzednich paru lat o WOŚP w Cork.

Ale po czymś takim - ręce opadają...

I już nawet mniej ważne jest to, że przestaje mi się podobać finansowanie WOŚP, przynajmniej w jakiejś części, przez polskich podatników. Zawsze mi się wydawało, że to "My, Naród", po to robimy kwestę, żeby pomóc dzieciom nie oglądając się na urzędasów. I w irlandzkim Cork, przynajmniej do tej pory, tak było. Ale - nie wszędzie było i jest to tak oczywiste. Przestaje mi się podobać to, że od udziału w kweście na WOŚP może być uzależniona szkolna ocena z zachowania tego czy innego ucznia. To nie jest oczywiście "wina" p. Owsiaka, tylko tak sobie wymyślono z tej czy innej szkole, ale takie są fakty. Przestaje mi się w końcu podobać to bratanie się p. Owsiaka na organizowanym przez niego Przystanku Woodstock z politykami, telewizyjnymi celebrytami i artystami reprezentującymi, dziwnym trafem tylko tylko jedną opcję POlityczną, z prezydentem "Bulem" Komorowskim na czele. Co tam zresztą w ogóle robią POlitycy? Ściślej rzecz ujmując - nigdy to mi się nie podobało, ale po prostu o tym nie wiedziałem. Ignorancja naprawdę bywa błogosławieństwem.

Nie ma się co rozwodzić, generalnie chodzi mi o to, o czym pisałem już rok temu. Że WOŚP - tak, Owsiak - nie. Sorry, Panie Jerzy. 22 lata kieruje Pan  tym wózkiem, ale może już czas komuś innemu oddać lejce? WOŚP będzie kręciła się równie dobrze bez Pana, tym bardziej, że ostatnio próbuje Pan wpychać palce między szprychy. A to na dobre nikomu nie wyjdzie...

A co z moim stosunkiem do WOŚP? Wygadywanie głupot przez jednego Owsiaka tego nie zmieni. Podkreślę raz jeszcze bardzo mocno: NIE KRYTYKUJĘ ORKIESTRY! Natomiast, w moim przekonaniu, to co ostatnio wygaduje Jerzy Owsiak - może działać /i wg mnie - działa/ na szkodę Orkiestry. Stałem z puszką, licytowałem, wrzucałem do puszki i będę wrzucał, nawet jeżeli WOŚP będzie robił Stefan Niesiołowski czy inny facet tego pokroju.

No chyba, że pan Jerzy O. wytnie kolejny numer, po którym sobie powiem, że no pasaran! Czy też może raczej - że non possumus...

poniedziałek, 2 grudnia 2013

WOŚP-owe spotkanie wolontariuszy MyCork

Stowarzyszenie MyCork, jak co roku, zarejestrowało w Cork Sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Koordynatorką Sztabu w Cork jest Izabela Krygiel - Kozłowska. 

/Powyżej: wolontariusze MyCork na dzisiejszym spotkaniu/

Dzisiaj. wolontariusze MyCork spotkali się żeby omówić przygotowania do Finału WOŚP w Cork. Wg wstępnych ustaleń, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie grała w Cork przez weekend 11-12 stycznia, a zakończy się 18 stycznia już tradycyjnym charytatywnym balem wośp-owym.

W planach jest szereg atrakcji, od zabawy dla dzieci, koncertów, konkursu tatuaży, po licytacje atrakcyjnych nagród.

MyCork organizuje Finały WOŚP w Cork nieprzerwanie od 7 lat, tj. od 2007 roku.

niedziela, 1 grudnia 2013

piątek, 29 listopada 2013

2000

Taka statystyczna ciekawostka tytułem odnotowania: dzisiejszy post jest 2-tysięcznym na moim blogu ;-)
O tysięcznym napisałem TUTAJ.

czwartek, 28 listopada 2013

Piramida w Cork

Na cork-owskich osiedlach często można natknąć się na różne rzeźby. Nie wiem czy to lokalny folklor, czy li tylko ozdobnik, bo pomniki są różne, od pseudoceltyckich po zupełnie "od czapy".

Jednym z ciekawszych, jest ta oto piramidka na przy Old Youghal Road w Cork:

/"Piramida" w Cork/

środa, 27 listopada 2013

Waldemar Łysiak: "Rzeczpospolita kłamców. Salon"

Wydana w 2004 roku, ale ciągle aktualna. Naga prawda o "Różowym Salonie", który od dwudziestu lat rządzi i dzieli w Polsce, kreując swoją wizję rzeczywistości.

Łysiakowi z pewnością nie można zarzucić, że jest "poprawny politycznie". Ma odwagę pisać to co myśli, a to na pewno nie zjednuje mu przyjaciół. Przeciwnie, dla środowiska, także politycznego, skupionego wokół nadającej jeszcze do niedawna główny ton publicznej dyskusji "Gazety Wyborczej", jest to wybitnie persona non grata.

Autor przypomina nam lekcję najnowszej historii Polski, pokazując jak w PRL kształtowała się "koncesjonowana opozycja" złożona głównie z niedawnych piewców komunizmu, także w stalinowskim wydaniu. Jej działacze założyli później Unię Demokratyczną, przekształconą po połączeniu z Kongresem Liberalno-Demokratycznym w Unię Wolności, której członkowie zasilili w końcu Platformę Obywatelską. Dowiadujemy się, dlaczego "Salon" tak wściekle walczył /i walczy/ z próbami lustracji, i dlaczego działacze "koncesjonowanej /przez SB/ opozycji" żyją w autentycznej przyjaźni z postkomunistami, z którymi są "po imieniu" na bardzo długo przed Okrągłym Stołem.

Odbrązawia co poniektórych, głównie polityków ale również pisarzy i poetów, którym tytułowy "Salon" już za życia chętnie postawiłby pomniki, przypominając z ich biografii to, o czym ci stojący na piedestale chcieliby zapomnieć. Ale nie tylko, ponieważ porusza także szereg pobocznych, ale bardzo interesujących wątków. W niektórych przypadkach - aż włos się na głowie jeży...

Z Łysiakiem nie trzeba się zgadzać, ale trzeba go przeczytać. Świetna lektura.

wtorek, 26 listopada 2013

Spotkanie wolontariuszy MyCork

W poniedziałek, 25 listopada b.r. wolontariusze MyCork spotkali się żeby podsumować VII Festiwal Kultury Polskiej, oraz omówić przygotowania do kolejnych wydarzeń organizowanych przez Stowarzyszenie MyCork.

/Powyżej: wolontariusze MyCork/

Na spotkaniu omówiono realizację poszczególnych eventów wchodzących w skład właśnie zakończonego FKP, przy okazji proponując propozycje nowych wydarzeń jakie być może pojawią się w programie kolejnego festiwalu. Ponadto opracowano szczegóły Mikołajek /8 grudnia b.r./, Kiermaszu Świątecznego /8 i 15 grudnia/ oraz Wielkiej Świątecznej Pomocy w Cork - czyli eventów jak co roku organizowanych przez MyCork.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Polskie puby i restauracje w Irlandii: "Koliba" w Waterford

Od trzech lat w Waterford działa polska restauracja "Koliba". Wczoraj zjadłem tam obiad ;-) Tradycyjne polskie dania, smacznie i niedrogo, jest też wybór dla wegetarian. Restauracja mieści się przy 11 O'Connell Street.

/Powyżej: "Koliba" w Waterford/

-----------------------
dopisek z 29.03.2014 r.: Restauracja Koliba właśnie zmieniła menu oraz nazwę na "Bistro On The Dole".  W chwili obecnej, w moim przekonaniu, nie jest to już polska restauracja /chociaż właściciele są ci sami/.

niedziela, 24 listopada 2013

Przygotowania w Polskiej Wiosce Świętego Mikołaja w Waterford

W Waterford trwają przygotowania do Winterval, największego w Irlandii festiwalu zimowego. Podobnie jak w ubiegłym roku, jedną z atrakcji festiwalu będzie "Święty Mikołaj Village: A Polish Christmas", czyli inaczej rzecz ujmując: Polska Wioska św. Mikołaja.

/Powyżej: Polska Wioska Świętego Mikołaja/

Dzisiaj miało miejsce spotkanie organizatorów - z artystami i rękodzielnikami, którzy przekazali swoje prace na świąteczny kiermasz.

/Spotkanie artystów i rękodzielników w Polskiej Wiosce Świętego Mikołaja/

Inicjatorami i organizatorami tego polskiego akcentu podczas Winterval jest czwórka osób: Bartosz Zdrojowy, który odpowiada za całość organizacji eventu, Dominika Sikora, która odpowiada za organizację kiermaszu arts&craft gdzie swoje prace wystawią polscy artyści i rękodzielnicy, oraz Iwa i Krzysztof Wiśniewscy - pod okiem Iwy, podobnie jak w ubiegłym roku, dzieci będą mogły wziąć udział w warsztatach w trakcie których przygotują piernikowe ciasteczka, natomiast Krzysztof ponownie wcieli się w rolę prawdziwego Świętego Mikołaja /nie mylić z "Santa Claus", przerośniętym krasnoludem z reklamy coca-coli/.

Ponadto będzie można nabyć książki, ciasta świąteczne, oraz tradycyjne potrawy wigilijne oraz kuchni polskiej.

Na czas trwania eventu organizatorzy otrzymali od miasta lokal po zamkniętym obiekcie gastronomicznym, który jednak musieli we własnym zakresie uprzątnąć i praktycznie wyremontować. Polska Wioska Świętego Mikołaja będzie mieściła się przy Michael Street, a swoją działalność rozpocznie już w najbliższy piątek.

Strona na FB tego wydarzenia: KLIK.

sobota, 23 listopada 2013

Gala Finałowa VII Festiwalu Kultury Polskiej w Cork

Pełen wydarzeń VII Festiwal Kultury Polskiej w Cork już za nami. Dzisiaj w Cork School of Music miała miejsce Gala Finałowa, podczas której wystąpili laureaci drugiej edycji Konkursu Piosenki Polskiej "Acoustic Song - Konkurs Piosenki Polskiej i nie tylko...", prezes MyCork Paweł Świtaj wręczył wolontariuszom MyCork pamiątkowe dyplomy, a zwieńczeniem gali był koncert Stanisława Sojki z zespołem "Soyka Trio".

Galę poprowadził Krzysztof Byszewski, koordynatorką tegorocznego festiwalu była Izabela Krygiel-Kozłowska, a sam Festiwal Kultury Polskiej jak co roku organizuje Stowarzyszenie MyCork.

/Powyżej: prowadzący galę Krzysztof Byszewski/

Laureaci drugiej edycji Konkursu Piosenki Polskiej "Acoustic Song - Konkurs Piosenki Polskiej i nie tylko..." /jury przewodniczyła Renata Przemyk/ w trakcie występu:

/Powyżej: Szymon "Dżogson" Kosowski, I miejsce/

/Powyżej: Laura Keler, II miejsce/

/Powyżej: Dorota Mosur i Ryszard Byczkow, III miejsce/

Prezes MyCork Paweł Świtaj wręczył wolontariuszom MyCork pamiątkowe dyplomy:


Ja również takowy dostałem ;-) Zaskoczenie tym większe, że absolutnie nie było to planowane, a przynajmniej - ja nic o tym nie wiedziałem. Niemniej, bardzo miło, dziękuję ;-)

/Powyżej: mój dyplom/

Zwieńczeniem gali i całego festiwalu był koncert Stanisława Sojki z zespołem "Soyka Trio":

/Powyżej: Soyka Trio w Cork School of Music/

Koncert rewelacyjny, zakończony owacją na stojąco. Po koncercie - pamiątkowe zdjęcie ze Stanisławem Sojką:


Więcej zdjęć z Gali Finałowej można zobaczyć TUTAJ.