środa, 23 grudnia 2015

Licencja na ochranianie

Wyjmując ze skrzynki garść świątecznych kartek, natknąłem się na długo oczekiwany list - z licencją na pracownika ochrony wydaną przez Private Security Authority.

W lipcu zrobiłem 5-dniowy kurs na pracownika ochrony w Irlandii. Kurs jak kurs, trochę teorii, dużo przepisów, obsługa walkie-talkie, przeszukanie i rewizja, sporządzanie odpowiednich raportów z wydarzeń, nieco filmików pokazujących kradzieże sklepowe oraz niebezpieczne wydarzenia /pożar w klubie w czasie koncertu, zamieszki na stadionie, bijatyka przed klubem/, itd., itp. Sprawdzian z każdego elementu kursu łącznie z zarejestrowaniem tego na filmie.

Co najbardziej zapamiętałem z kursu? Kilkakrotne zalecenia: "don't be a hero" ;-) Nie bądź bohaterem, lepszy jeden żywy świadek niż stu martwych bohaterów, etc.

Po kursie - papierkowa robota niezbędna do otrzymania licencji, bo samo zaświadczenie o pozytywnym zakończeniu kursu - to za mało. Wypełnianie kwitów to raz, a dwa - dodatkowo musiałem ściągać z Polski przetłumaczone zaświadczenie z sądu o niekaralności, niezależnie od prześwietlenia przez irlandzką policję. No ale, po kilku miesiącach - w końcu jest ;-)


/Powyżej: moja licencja na ochranianie ;-)/

2 komentarze:

  1. mamy na budowie ochroniarza. Dostaje 5 zł lub 4 zł na godzinę. Chłop nie ma żadnego zmiennika, jedzie na okrągło tzn. kończy pracę o 7 zaczyna o 17.00. W niedziele i święta jedzie na okrągło, śpi na siedząco.


    Jaro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech wyjedzie do Irlandii. Dostanie minimum 10 euro na godzinę i będzie spał na leżąco ;-)

      Usuń