piątek, 21 lipca 2017

Forest

Od 6 do 30 lipca b.r. w St. Peter's Cork ma miejsce wystawa "Forest", na której swoje prace prezentuje Hammond Journeaux, urodzona w 1964 roku w Nowej Zelandii malarka i ilustratorka. Więcej zdjęć z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedna z prac na wystawie/

czwartek, 20 lipca 2017

Gorycz i chwała

Dokument w reżyserii Ewy Świecińskiej który powstał kilka tygodni po Katastrofie Smoleńskiej

Swoich Rodziców, a w szczególności ojca, Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, wspomina córka Marta oraz znajomi i przyjaciele: Krzysztof Wyszkowski, Mirosława i Krzysztof Żukowscy, Zbigniew i Zofia Romaszewscy, Maciej Łopiński, Narcyz Sienkiewicz i Piotr Semka. Dużą wartością filmu są prywatne, wcześniej nie publikowane zdjęcia przyszłej pary prezydenckiej. Warto obejrzeć.

/Powyżej: kadr z filmu/

niedziela, 16 lipca 2017

Laya Healthcare's City Spectacular 2017

W weekend 15-16 lipca b.r. w Fitzgerald Park w Cork miał miejsce Laya Healthcare's City Spectacular, rodzinny festiwal w założeniu z wieloma atrakcjami. 

Byłem na nim 3 lata temu, było wtedy wiele atrakcji naukowych dla dzieci. Teraz, jak się wydaje i jak to skomentował mój znajomy, zmienił się głownie w "food festival", festiwal jedzenia na którym znalazło się mnóstwo stoisk z żelkami, naleśnikami, frytkami, lodami, burgerami, itp. Cała reszta była chyba tylko dodatkiem do tego biznesu, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

/Powyżej: jeden z występów/

piątek, 14 lipca 2017

Moldova

Od miesiąca jest w Cork kolejny sklep z polskimi produktami - Moldova /Mołdawia/. Pomimo nazwy, przynajmniej 2/3 asortymentu to produkty z Polski. Duża powierzchnia, niskie ceny. Sklep mieści się nieopodal Blackpool Shopping Center, w Millfield Industrial Estate przy 97 Commons Rd.

/Powyżej: Moldova/

czwartek, 13 lipca 2017

Figury Matki Bożej w Cork (31)

Na niewielkim skwerku przy Church Rd "odkryłem" jedną z najmniejszych grot z figurą Matki Bożej w Cork. Być może powstała z inicjatywy jednej osoby. Grota zadbana i jak się wydaje - bardzo często odwiedzana, tak jak zresztą chyba wszystkie takie groty w Cork.

/Powyżej: grota Matki Bożej/

/Powyżej: figura Matki Bożej/

niedziela, 9 lipca 2017

sobota, 8 lipca 2017

Wiadukt w Cahir

W Cahir znajduje się wybudowany w 1852 roku most kolejowy, który jest najlepszym w Irlandii przykładem mostu z zastosowaniem dźwigarów skrzynkowych.

Dwa razy zdarzyły się tutaj wypadki kolejowe: w 1955 roku wykoleił się pociąg wiozący buraki, zginęli maszynista i strażnik a linię kolejową zamknięto na 3 tygodnie. Drugi wypadek zdarzył się w 2003 roku, gdy spadł z wiaduktu pociąg z cementem, wówczas linię kolejową zamknięto na rok, bo tyle trwała naprawa mostu. W obu przypadkach śledztwo wykazało że sama konstrukcja mostu w żaden sposób nie przyczyniła się do wypadku.

/Powyżej: wiadukt w Cahir/

czwartek, 6 lipca 2017

Bikiniarze

Nie jestem fanem kina rosyjskiego, ale "Bikiniarze" z 2008 roku będący skrzyżowaniem dramatu z komediowym musicalem to film warty polecenia. Warto obejrzeć w wersji bez lektora, ewentualnie z napisami.

Zrealizowany z rozmachem i za spore pieniądze. Akcja filmu ma miejsce w Moskwie w latach 1955-56 i opowiada o grupce rosyjskiej młodzieży z subkultury "bikiniarzy". Stalin już nie żyje ale jeszcze nie rozpoczęła się "odwilż", jazz jest muzyką mocno niepoprawną politycznie i łatwiej jest kupić pokątnie pistolet niż saksofon. Główny bohater, Mels /jego imię składa się z pierwszych liter nazwisk: Marks, Engels, Lenin, Stalin/ początkowo wzorowy komsomolec przeganiający bikiniarzy, poznaje pannę z tej grupy i wkrótce sam staje się jednym z nich.

Młodzi ludzie są zafascynowani amerykańskim stylem życia, muzyką, ubiorem i próbują, nie bacząc na kraj i czasy w których żyją, upodobnić się do amerykańskiej młodzieży, oczywiście ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Świetne jest zakończenie filmu kiedy jeden z dawnych kolegów Melsa /a właściwie - Mela, bo ten zmienił swoje imię na "amerykańskie" za co został potępiony i wykluczony z Komsomołu/ wraca z tej wymarzonej i niemal mitycznej Ameryki i mówi mu, że w Ameryce - nie ma bikiniarzy. "Ale my tu jesteśmy" - odpowiada sam sobie Mel.

No i rewelacyjna ostatnia scena gdy na prowadzącej do Kremla ulicy Twerskiej w Moskwie do głównego bohatera dołączają przedstawiciele wszystkich subkultur młodzieżowych, od bikiniarzy po punków.

Gdyby można było do czegoś porównać ten film to do genialnej Kwadrofonii, amerykańskiego filmu z 1979 którego akcja ma miejsce w subkulturze londyńskich Modsów. Jeden i drugi - warto obejrzeć.

środa, 5 lipca 2017

Koniec irlandzkiego lata?

Dwa tygodnie temu przez tydzień było w Irlandii prawdziwe "polskie" lato ;-) W sklepach od razu pojawiły się sterty okularów przeciwsłonecznych, plażowych klapek i kremów z filtrem UV. Było i się skończyło, w jego powrót nie wierzą już chyba sami Irlandczycy, bo gdzie tylko spojrzeć, wszelkiego rodzaju kosmetyki przeciwsłoneczne przeceniają nawet o połowę. Btw, oficjalnie lato w Irlandii trwa od maja do lipca.

/Powyżej: przecenione kosmetyki w jednym z Dunnes Stores w Cork/

wtorek, 4 lipca 2017

Tęczowe porządki w Dell

Niedawno firma Dell wykupiła EMC. Obydwie to duże amerykańskie firmy z branży komputerowej, w Irlandii mają swoje oddziały. W EMC pracowałem w 2005 roku i później w latach 2012-14/. Właśnie teraz Dell zaprowadza tam swoje porządki. Dodam - tęczowe porządki...

Kilka dni temu do wszystkich swoich pracowników korporacja rozesłała e-maile z informacją, że od tego roku każdego 30 czerwca będzie obchodzony Dell Global Pride Day. Dodatkowo powołano tzw. Pride ERD /Employee Resource Group/, która ma za zadanie w firmie Dell m.in., cytuję: "odnajdywać i łączyć ze sobą członków grupy LGBT+, wspierać członków tej grupy oraz ich przyjaciół, maksymalizować ich potencjał zawodowy oraz zwiększyć świadomość i wiedzę wszystkich pracowników firmy Dell w zakresie tożsamości płci w miejscu pracy."

Dodatkowo poinformowano, że po raz pierwszy Dell weźmie udział w homoseksualnej paradzie z okazji Cork Pride Festival, który ma mieć miejsce 6 sierpnia i zachęca wszystkich pracowników zarówno do wstąpienia do grupy Pride ERD jak również do wzięcia udziału wraz z tą firmą w innych homoseksualnych wydarzeniach.

Co z tymi, którzy nie mają ochoty na homoseksualne parady i inne ekscesy tego rodzaju oraz uważają że ich zadaniem w czasie pracy powinno być wytworzenie jak najlepszego produktu a nie "odnajdywanie i łączenie ze sobą członków grupy LGBT+"? Wydaje mi się że przy tej polityce nowego szefostwa - nie zagrzeją tam długo miejsca, skoro "maksymalizowanie potencjału zawodowego" jest adresowane wyłącznie do tych którzy zapiszą się do firmowego tęczowego bractwa...

poniedziałek, 3 lipca 2017

Raffeen Holy Well

"Święte źródło" w Raffeen w hr. Cork niegdyś słynęło z pielgrzymek okolicznych mieszkańców którzy przychodzili tutaj żeby się pomodlić i zostawić swoje prośby. Dzisiaj - jest wyraźnie opuszczone i zaniedbane, chociaż ciągle z krystalicznie czystą wodą.

Jak już pisałem przy okazji źródełka w Ballinspittle, z badań przeprowadzonych 60 lat temu wynika, że w Irlandii znajdowało się ponad 3 tysiące przeróżnych "świętych źródeł" - więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Do naszych czasów zachowało się ok. 1300 z nich. W irlandzkich mitach źródła były swoistym połączeniem świata materialnego i duchowego. Wiele wczesnych irlandzkich kościołów katolickich zostały zbudowanych w pobliżu pogańskich studni, które były wykorzystywane do chrztu.

/Powyżej: Raffeen Holy Well/

niedziela, 2 lipca 2017

James Martin SJ: Jezus

Swoiste skrzyżowanie Ewangelii z przewodnikiem po Ziemi Świętej. Autor, amerykański jezuita, odwiedza miejsca opisane w Ewangeliach, konfrontując swoje wyobrażenia o nich z rzeczywistością.

Przez 500 stron James Martin opisuje życie Jezusa osadzone w konkretnych miejscach geograficznych, jeśli można to tak ująć.

Dowiadujemy się, jak po 2 tysiącach lat od wydarzeń opisanych w Ewangeliach wyglądają Betlejem, Nazaret, Kafarnaum, Betania, Jerozolima, Golgota, Emaus i wiele innych miejsc w których był Jezus.

Mamy szansę przekonać się które miejsca są faktycznie warte odwiedzenia ze względu na osoby opisane w Ewangeliach, a które są tylko niejako stworzone na potrzeby biznesu pielgrzymkowego.

Ciekawa i dość nietypowa lektura ;-)

sobota, 1 lipca 2017

Breaking Rainbows

Od 24 czerwca do 26 sierpnia b.r. w Crawford Art Gallery ma miejsce wystawa "Breaking Rainbows" na której swoje prace przedstawia Orla Barry. Artystka /ur. w 1969 r./ zajmuje się sztuką wizualną a jednocześnie - hodowlą owiec. Przez 16 lat mieszkała w Brukseli, obecnie mieszka i pracuje w południowo-wschodniej Irlandii.

/Powyżej: kadr z video, na podłodze - 300 kg wełny z gospodarstwa artystki/

piątek, 30 czerwca 2017

Swiss Cottage

Nieopodal Cahir znajduje się Swiss Cottage, ozdobny domek letniskowy zbudowany w 1810 roku. Z ciekawostek - dach jest częściowo pokryty słomą pochodzącą z Polski ;-) Zdjęcia tego domu można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: Swiss Cottage, po prawej stronie domu - tysiącletni cis/

Zwiedzanie płatne, z przewodnikiem, wewnątrz domu nie można robić zdjęć. Tekst za informacją udostępnioną turystom zwiedzającym ten dom:
"Swiss Cottage został zbudowany w 1810 roku dla Ryszarda i Emily Butler - tej samej rodziny w której posiadaniu był zamek Cahir. Prace restauracyjne zostały przeprowadzone w latach 1985-89. Uważa się, ze architektem był John Nash, słynny projektant miedzy innymi Pawilonu Brighton, Ulicy i Parku Regent's w Londynie. "Swiss Cottage" to nazwa nadana przez miejscowa ludność. W rzeczywistości jest to "Cottage Orne" - ozdobny, "stary", wiejski dom - styl budownictwa sięgający początkami ruchu Picturesque z późnego wieku 18-stego, kiedy to bogata szlachta pragnęła spędzić czas prowadząc proste wiejskie życie w specjalnie zaprojektowanych "wiejskich" chatach. Królowa francuska Maria Atonette miała omameltalnie zdobiona farmę na gruntach Pałacu Wersalskiego. Położenie "Cottage Orne" musiało być starannie wybrane - powinien on wtapiać się w otoczenie tak jakby stanowił część natury. Ważną rzeczą było, by budynek położony był w okolicy drzewiastej a widok z okiem przedstawiał dziki a zarazem piękny krajobraz - ze szczególnym upodobaniem do gór i strumieni. Aby budynek wtapiał się w krajobraz musiał również przedstawiać jego nieregularność. Stad wiec różny poziom dachu, różne kształty i wymiary okien. Dębowe pnie podtrzymujące werandę maja przedstawiać korzenie z których wyrasta dom. Weranda rozciągająca się dookoła domu daje mylne pojecie o jego wielkości - w środku są tylko 4 pokoje. Dach kryty stoma jest typowym dachem wiejskich domów. Dach został całkowicie wymieniony w 1989 roku - pokryty trzcina rzeczną, a w 1999 roku dodano warstwę polskiej żytniej słomy. Oryginalnie weranda była również kryta słoma, ale częste opady i woda spływająca z głównego dachu prowadziła do jego częstego uszkodzenia. Z tego tez powodu został on zastąpiony dachem z drzewa cedrowego w 1830 roku. Ozdobny trelis - częściowo drewniany i częściowo malowany- pokrywa ściany, wzór zmienia się dookoła budynku. Żeliwny plot zaprojektowany i wykonany w późnych latach 1850 jest w 75% oryginalny. Wysoki cis po prawej stronie budynku ma przynajmniej 1000 lat. Uważa się iz posadzony był w 9 wieku, kiedy to to na tym miejscu znajdował się klasztor chrześcijański. 
(...)
Rekonstrukcja budynku:
1961 - ostatni potomek rodziny Butler umiera. Rodzina Heavey (zarządcy domu od 1895 roku) odziedziczają budynek i mieszkają w nim do 1980 roku.
1981 - budynek sprzedany w prywatne ręce kanadyjskiego właściciela. który przeznacza go na swój domek letniskowy. Budynek jest zaniedbany, dach cieknie, wandalizm
1985-89 budynek zostaje odnowiony z inicjatywy władzy lokalnej Cahir z pomoca Irish Georgian Society, Tourist Board, The Office of Public Works i Mrs Sally Aall - amerykańskiej filantropki
1989 - rekonstrukcja zakończona, budynek przechodzi w ręce państwa.
"

środa, 28 czerwca 2017

Layers and Lines

Od 23 czerwca do 8 lipca b.r. w CIT Wandesford Quay Gallery w Cork ma miejsce wystawa "Layers and Lines", na której swoje prace przedstawia Stephen Murray.

/Powyżej: fragment wystawy/

wtorek, 27 czerwca 2017

Irlandzki folk w centrum Cork

Tradycyjną irlandzką graną na żywo muzykę można posłuchać wieczorem w lokalnych pubach - albo w samo południe na ulicy w centrum Cork ;-)

/Powyżej: kapela na Patrick's Street/
Poniżej - krótki filmik:

niedziela, 25 czerwca 2017

68 i 69 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę i Kuchnia Malucha

W niedzielę 25 czerwca b.r., My Little Craft World zaprosiło wszystkie dzieci na ostatnie w tym roku szkolnym zajęcia z cyklu z cyklu: "Poznajemy Polskę" oraz "Kuchnia Malucha". 

Na zajęciach "Poznajemy Polskę tym razem mali artyści odwiedzili Tomaszów Lubelski. Tam poznały jego najważniejsze zabytki oraz odwiedziły pasiekę Skarby Ula. Dzieci wykonały również ul z doniczki oraz świeczkę z wezy pszczelej, dowiedziały się skąd się bierze miód oraz jak żyją pszczoły. Na zakończenie zajęć wszystkim uczestnikom zostały uroczyście wręczone dyplomy i nagrody książkowe.

Z kolei na warsztatach "Kuchnia Malucha" dzieci przygotowały łódeczki z sałatką oraz słodki deser "wakacyjna plaża". Podobnie jak na poprzednich zajęciach również teraz wszystkim uczestnikom zostały uroczyście wręczone dyplomy i nagrody książkowe.

Zdjęcia z warsztatów można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: "Poznajemy Polskę" i "Kuchnia Malucha".

/Powyżej: mali artyści z My Little Craft World/

/Powyżej: mali kucharze z My Little Craft World/

sobota, 24 czerwca 2017

Shandon Street Festival 2017

W sobotę 24 czerwca b.r. w Cork miał miejsce kolejny Shandon Street Festival

Organizatorzy jak co roku przygotowali sporo atrakcji, zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Zagrały lokalne muzyczne zespoły, malowano dzieciom twarze i robiono dla nich zwierzątka z baloników, były warsztaty z rękodzieła, teatrzyk kukiełkowy oraz uliczna taneczna impreza przy afrykańskich rytmach. Swoje stoiska rozłożyli lokalni rzemieślnicy i artyści.

Shandon jest to zabytkowa część Cork, niegdyś pełniąca ważną rolę ekonomiczną: to tutaj znajdowało się centrum irlandzkiego handlu masłem i wołowiną. Festiwal ma za zadanie promować to, obecnie nieco zapomniane, miejsce.

Poniżej - kilka zdjęć z festiwalu, więcej można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.







czwartek, 22 czerwca 2017

Sheela na Gig - w Cork

Irlandia słynie z wielu rzeczy: wspaniałych krajobrazów, okrągłych wież, ruin dawnych zamków i klasztorów, whiskey, przyjaznych mieszkańców /nie zawsze i nie wszystkich, rzecz jasna/, itd., itp. Słynie również z Sheela na Gig, których podobno jest tutaj ponad setka. 

Do tej pory, pomimo kilkunastoletniego pobytu na Zielonej Wyspie, żadnej  nie udało mi się zobaczyć. Raz już byłem blisko - w Ballyduff znajduje się okrągła wieża na której znajduje się najlepiej zachowany maszkaron, niestety - gdy tam byłem tysiącletnia wieża była akurat w remoncie...

Ale - często jest tak że szukamy daleko tego, co znajduje się niemal u naszych stóp. I tak oto "odkryłem" Sheela na Gig przed jednym ze sklepów przy 6 Lavitt's Quay w Cork. Oczywiście, jest to rzecz współczesna, komercyjna, etc, ale - jest ;-)

/Powyżej: Sheela na Gig przy Lavitt's Quay w Cork/

środa, 21 czerwca 2017

Beyond Silence: A Bell Rings in an Empty Sky

Od 26 maja do 12 sierpnia b.r. w jednej z sal Crawford Art Gallery Danny McCarthy prezentuje swoją pracę: "Beyond Silence: A Bell Rings in an Empty Sky". Na jego dzieło składa się 260 różnych dzwoneczków które artysta nabył na pchlich targach i sklepach z używanymi rzeczami oraz obrazy z papieru perforowanego na którym zapisano linie melodyczne.

/Powyżej: Beyond Silence: A Bell Rings in an Empty Sky/

wtorek, 20 czerwca 2017

Cukiernie z pączkami

W Cork w ciągu kilku tygodni  pojawiły się cukiernie oferujące tylko kawę, lody - i pączki. Ale takie prawdziwe, jak z dobrej cukierni w Polsce ;-) Jedna z nich jest na na rogu Paul Street i Grand Parade, kolejne dwie na Oliver Plunkett Street, być może jest ich więcej w mieście..

/Powyżej: cukiernia "Cream" na rogu Paul Street i Grand Parade w Cork/

/Powyżej: pączki/

poniedziałek, 19 czerwca 2017

3000

Raz na kilka lat, wpis statystyczny: ten post jest 3-tysięcznym na moim blogu ;-)  O tysięcznym napisałem TUTAJ, a o 2-tysięcznym - TUTAJ.

niedziela, 18 czerwca 2017

Procesja Bożego Ciała w Cork 2017

Już po raz trzynasty Polacy w Cork wzięli udział w Procesji Bożego Ciała, która przeszła w niedzielę, 18 czerwca b.r. ulicami miasta.

Procesja tradycyjnie wyruszyła o godzinie 15:00 sprzed Cathedral of St. Mary & St Anne i przeszła do ołtarza przy Grand Parade. Polską grupę poprowadził ks. Piotr Galus - duszpasterz Polonii w Cork.

Tegoroczna procesja przeszła ulicami Cork po raz 92-ty. Tradycja sięga do roku 1926, kiedy to grupa ludzi zwróciła się do biskupa dr Daniela Coholana z prośbą o zgodę na taką procesję eucharystyczną. Polacy po raz pierwszy wzięli w niej udział w 2005 roku, o czym pisałem TUTAJ.

Poniżej kilka zdjęć i filmik z Procesji Bożego Ciała w Cork:





Poniżej - filmik z procesji, z polską grupą:

sobota, 17 czerwca 2017

Marsz aborcjonistów w Cork

W sobotę, 17 czerwca b.r. ulicami Cork przeszedł marsz zwolenników "prawa" do aborcji, czyli - do zabijania dzieci.

Główne hasło: my body, my choice /moje ciało, mój wybór/. Jak dla mnie, nie wnikając w żadne rozważania etyczne, sprawa jest prosta: w momencie poczęcia powstaje nowy człowiek o odrębnym kodzie genetycznym. Czy jego rozwój będzie na etapie zygoty czy noworodka, jego kod genetyczny będzie ten sam, jedyny i niepowtarzalny przypisany tylko jemu, odrębnej istocie ludzkiej. I ten kod genetyczny jest różny od kodu genetycznego matki. A więc: nie, to NIE jest ciało matki, to jest już ciało innego człowieka.

Swoja drogą, czy w XXI wieku, w bogatych krajach Europy Zachodniej do których właśnie teraz w nadziei lepszego życia zmierzają kolejne setki tysięcy muzułmanów z Afryki - nie można zapewnić wszystkim poczętym tutaj istotom ludzkim prawa i warunków do istnienia? Oczywiście rozumiem że życie nie jest proste i są różne sytuacje graniczne w których nikt z nas nie chciałby się nigdy znaleźć, ale, na miły Bóg: nie można udawać że istota ludzka o własnym odrębnym kodzie genetycznym - nie jest człowiekiem. I obojętnie na jakim etapie rozwoju się znajduje oraz czy miała szczęście już się urodzić, czy jeszcze nie.  A skoro jest to istota ludzka to jej "abortowanie" jest zabiciem człowieka. Dopiero gdy to przyznamy można rozmawiać dalej: czy nigdy nie można człowieka zabić, czy w niektórych sytuacjach można, a jeżeli można to jak, kiedy i w jakich przypadkach? Ale bez wstępnego przyznania że chodzi o zabicie dziecka - dyskusja nie ma sensu.

Wracając jednak do demonstracji w Cork: obok stolika przy którym zbierali podpisy zwolennicy prawa do zabijania dzieci, stanęła grupa działaczy pro-life. Nie było ich wielu, może z dziesięć osób przeciwko kilkuset które po marszu zgromadziły się w tym miejscu, zasłoniły ich banery i zakrzyczały nie dopuszczając do próby jakiejkolwiek dyskusji, ale, kto wie, być może jest to tych 10 sprawiedliwych dzięki którym to miasto ciągle istnieje? Tak czy owak, brawa za odwagę, uratowali honor Irlandczyków.

Z ciekawostek: podczas swojego sabatu /dosłownie, bo zameldowały się również odpowiednio ucharakteryzowane "czarownice"/ zorganizowanego po marszu, panie wznosiły szereg okrzyków i haseł, w tym i przeciwko Kościołowi. Kompletna paranoja zważywszy na fakt, że Kościół w Irlandii już dawno wywiesił białą flagę, a niektóre kościoły protestanckie - wręcz tęczowe. Najwidoczniej najłatwiej im kopać leżącego.

I na koniec: 1 lipca b.r. w Dublinie przejdzie kolejny Marsz dla Życia. Udało mi się być na jednym z nich 3 lata temu, kto wie - może uda się i w tym roku.

Poniżej - kilka zdjęć i filmik z marszu:

/Powyżej: działacze pro-life/

/Powyżej: działacze pro-life/

Poniżej - film z marszu zwolenników aborcji:

piątek, 16 czerwca 2017

Figury Matki Bożej w Cork (30)

Na skrzyżowaniu Tory Top Rd i Lower Friars Walk w Cork znajduje się grota poświęcona Matce Bożej z Lourdes. Grotę poświęcił 16 lipca 1985 roku ks. bp John Buckley w obecności m.in. burmistrza Cork i licznie zgromadzonych parafian. W grotę wmurowano kamienie z groty w Lourdes oraz z góry św. Patryka. O innych grotach, kapliczkach i figurach Matki Bożej w Cork można przeczytać tutaj: LINK.

/Powyżej: grota Matki Bożej/

/Powyżej: figura Matki Bożej/

czwartek, 15 czerwca 2017

The Chetwynd Viaduct

W Cork znajduje się nieużywany już wiadukt kolejowy - Chetwynd Viaduct. Został zbudowany w latach 1849-1851, ma wysokość 28 metrów. Poważnie uszkodzony w 1922 roku podczas irlandzkiej wojny domowej, później naprawiony. Ostatni pociąg pasażerski przejechał po nim 31 marca 1961 roku kiedy linia kolejowa została zamknięta, ale co najmniej do 1965 kursowały po nim pociągi których używano do prac przy demontażu urządzeń kolejowych.

/Powyżej: The Chetwynd Viaduct/

środa, 14 czerwca 2017

Callanan's Tower w Cork

Przy Tower Street w Cork znajduje się nieco ukryta Callanan's Tower, wieża którą w latach 1861-1865 wybudował Michael Callanan, lokalny przedsiębiorca. 

Znajdowała się ona pośrodku ok. 3 hektarowego ogrodu i oferowała fantastyczne widoki na Cork i okolice. W samym ogrodzie znajdowały się obiekty do uprawiania różnych dyscyplin sportowych, były również plany wybudowania sali koncertowej. Jednak głównym źródłem dochodu Michaela Callanana była sprzedaż w tym miejscu szerokiej gamy alkoholi, przez co podobno działy się tutaj dantejskie sceny i co było przyczyną jego potępienia przez miejscowych duchownych. Jednak rzeczywistym powodem upadku przedsiębiorcy była niewypłacalność finansowa, być może wynikająca z przeinwestowania w to miejsce. W 1868 r. ogłoszono jego bankructwo, chociaż wiadomo że jeszcze w 1871 roku nadal był właścicielem wieży i ogrodów.

Obecnie ogrody zostały zabudowane a wieża Callana stanowi jedyna pamiątkę po szerokich planach tego lokalnego przedsiębiorcy.

/Powyżej: Callanan's Tower/

wtorek, 13 czerwca 2017

La Dolce Vita

Dzisiaj mija miesiąc od naszego ślubu. Z tej okazji wybraliśmy się na kolację do naszej ulubionej włoskiej knajpki La Dolce Vita przy Proby's Quay w Cork. Oprócz niezłej kuchni mają też świetny wystrój, w tym i całą ścianę z wymalowanymi ze znajdującymi się w Rzymie kościołem św. Trójcy i i Schodami Hiszpańskimi ;-)

/Powyżej: w La Dolce Vita/

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Po latach - wracam do Vodafone

Po 5-ciu latach znowu zmieniam sieć komórkową. Z Teco Mobile wracam do Vodafona, pierwszej sieci jaką miałem po przyjeździe do Irlandii. W międzyczasie przez lata korzystałem też z Meteora i O2.

Dlaczego zmiana? Od kilku miesięcy w Teco Mobile mam problem z mobilnym internetem. Niby jest, ale tak słaby że praktycznie uniemożliwia korzystanie z niego. A w dzisiejszych czasach telefon bez  internetu jest może dobry dla ultrahipsterów, bo nawet ci tylko umiarkowani muszą jednak jakoś wrzucić zdjęcie swojego śniadanie na instagrama ;-)

Dlaczego Vodafone? Jak dla mnie najlepsza oferta i zasięg - w prepaidzie rzecz jasna, bo od początku nie chciałem się wiązać żadnymi kontraktami. Właściwe to jest również interesująca oferta w ID Mobile /15 euro za 30 GB internetu, bezpłatne rozmowy w sieci, 300 minut na pozostałe lokalne połączenia i rzeczone 15 euro na wykorzystanie w dowolny sposób/, też go przetestowałem, działa bez zarzutu, ale jednak dla mnie Vodafone jest lepszy ze względu na dobrą opcję na połączenia za granicę.

Zresztą - mam obecnie telefon na 2 karty sim i myślę że to dobre rozwiązanie bo w ten sposób można połączyć zalety ofert z różnych sieci. W przyszłości, jeżeli się da, postaram się trzymać takich modeli.

niedziela, 11 czerwca 2017

Urodziny Norberta

Wczorajszy wieczór - na urodzinach u Norberta, kolejnego świeżo upieczonego 40-latka w naszym gronie. Solenizantowi jeszcze raz najlepsze życzenia!

/Powyżej: urodziny u Norberta/

piątek, 9 czerwca 2017

The Landscape of Saved Memories

Od 3 czerwca do 1 lipca b.r. w St Peter's Cork ma miejsce wystawa The Landscape of Saved Memories, na której swoje prace prezentuje Mary Cooke.

/Powyżej: jedna z prac na wystawie/

czwartek, 8 czerwca 2017

Dundanion Castle

Przy Blackrock Road w Cork znajdują się ruiny Dundanion Castle. Zachowane pozostałości zamku pochodzą z 1564 roku, ale prawdopodobnie w tym samym miejscu już od IX wieku istniały różnego rodzaju budowle obronne.

Zamek został wybudowany przez rodzinę Galwey, na mapie Pacata Hibernia pochodzącej z końca XVI wieku jest oznaczony jako "Galwaies Castle". Z powodu późniejszej rekultywacji terenu, zamek obecnie znajduje się w pewnej odległości od nabrzeża rzeki Lee, jednak na mapie był zlokalizowany na nabrzeżu, a niektóre źródła podają że z tego zamku wypłynął w swoją podróż do Ameryki William Penn, założyciel Pensylwanii.

Zamek wielokrotnie zmieniał właścicieli, obecnie również jest w rękach prywatnych i nie jest publicznie dostępny.

/Powyżej: Dundanion Castle/

środa, 7 czerwca 2017

Enter Stage Left

Udało mi się niemal rzutem na taśmę obejrzeć wystawę Enter Stage Left, która ma miejsce od 14 kwietnia do 9 czerwca w Lewis Glucksman Gallery w Cork. Tym razem tematem przewodnim jest teatralna scena oraz to co dzieje się za jej kulisami. Zdjęcia z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: fragment wystawy Enter Stage Left/

wtorek, 6 czerwca 2017

Figury Matki Bożej w Cork (29)

Kolejna przydrożna kapliczka w Cork z figurą Matki Bożej, jaką udało mi się napotkać. Tym razem - przy Old Youghal Road.

/Powyżej: kapliczka Matki Bożej/

/Powyżej: figura Matki Bożej/

wtorek, 23 maja 2017

38 wizyta w Polsce (10): w korku na autostradzie

 Powrót do Cork, z przygodami jakich jeszcze nie było.

Plan był prosty: autobusem /Neobus/ do Wrocławia, stamtąd samolot do Cork. Zapas czasowy ok. 3 godziny. Tymczasem tuż przed Wrocławiem olbrzymi korek na autostradzie, wywróciła się ciężarówka z odpadami mięsnymi, przez co 2 godziny praktycznie staliśmy w miejscu. Korek potęgował punkt poboru opłat, gdzie ludzi zjeżdżających z autostrady skrupulatnie kasowano auto po aucie. Żeby było ciekawiej, info o wypadku i korku kierowcy otrzymali prawdopodobnie jeszcze w Krakowie, pomimo to nie wybrali alternatywnej trasy. Podobnie później pakowali się w korki pomimo że nawet googlowski gps informował o nich i wskazywał alternatywne trasy. Czy to młody wiek i niedoświadczenie czy surowy prikaz od przełożonych żeby jechać wyłącznie wyznaczoną trasą - nie wiem, ale wskutek tego dotarliśmy na miejsce 2,5 godziny po czasie.

Mieliśmy niespełna pół godziny do zamknięcia bramki, do tego wyjątkowo główny bagaż a przed sobą również przykorkowany o tej porze Wrocław, przez który musimy przejechać żeby dostać się na lotnisko. Jeszcze jadąc w autobusie zamówiliśmy taksówkę. Wysiadamy, taksówki nie ma, czy też raczej jest - ale gdzieś tam hen, bo z jakiegoś powodu kierowca na przystanek podjechać nie może, pomimo że po drugiej stronie ulicy jest postój.  Nie mamy czasu go szukać, rezygnujemy z kursu i bierzemy pierwszą z brzegu taksówkę z postoju, zdecydowanie przepłacamy ale po wariackiej jeździe dotarliśmy na miejsce przed planowaną godziną zamknięcia bramek.

Cóż z tego, skoro bramka jednak została już zamknięta, dobre 5 minut przed czasem. Pani wykonuje kilka telefonów, odblokowują dla nas odprawę bagażową. Zdążyliśmy. Jak się okazało, za nami wsiadło do samolotu jeszcze kilka osób z tego samego autobusu.

I to by było na tyle ;-)

poniedziałek, 22 maja 2017

38 wizyta w Polsce (9): dużo pracy, jeszcze więcej Ukraińców

Taka refleksja po tych 2-tygodniach spędzonych w Polsce: gołym okiem widać, że coś drgnęło na rynku pracy. Nawet w małych miejscowościach na sklepowych witrynach pojawiły się ogłoszenia o poszukiwaniu pracowników. 

Oczywiście, może być tak że jest to słabo płatna praca, ale jest. Jeszcze 2-3 lata temu tego nie było. Dostaję też sygnały od znajomych że faktycznie nie ma teraz problemu ze znalezieniem pracy w kRAJu. Czy to efekt szerszych działań rządu PiS, czy też tylko wprowadzona w życie zasada #wystarczyniekraść - nie wiem. Pamiętam, że w czasie poprzednich rządów PiS, w latach 2005-2007 bezrobocie również zmalało, ale wówczas tłumaczyłem to sobie masową emigracją z Polski po wejściu do UE i otwarciem rynków pracy w niektórych krajach. Teraz widać że jest inaczej, nawet GUS podaje że więcej Polaków wraca do Polski niż emigruje.

Być może dla polskich pracowników sytuacja byłoby jeszcze lepsza, gdyby nie masowa imigracja do Polski Ukraińców. Pomimo że w przeciwieństwie do "uchodźców" /którzy też są coraz bardziej widoczni, pomimo że Polska ich podobno "nie przyjmuje"/ wtapiają się w tło, to jednak język ukraiński nawet w takim Krakowie - jest niemal powszechny. Trochę to niepokojące zważywszy na fakt trudnej wspólnej historii która rzuca się cieniem po czasy współczesne oraz na roszczenia terytorialne jakie część Ukraińców /być może niewielka, ale słyszalna/ wysuwa przeciwko Polsce.

Zdaję sobie sprawę, że ja sam będąc imigrantem w Irlandii być może nie powinienem się wypowiadać na takie tematy, ale jest zasadnicza różnica pomiędzy imigracją polską w Irlandii a ukraińską w Polsce. Chociażby właśnie taka, że między Polakami a Irlandczykami nie ma sporów o wspólną historię, nie ma też wspomnianych roszczeń terytorialnych a Polacy w Irlandii z pewnością nigdy V kolumną nie będą. Mam nadzieję, że tym razem będzie tak również w przypadku Ukraińców w Polsce...

Wydawałoby się więc, że jest to dobry czas żeby zacząć myśleć o powrocie, jednak mam obawy czy ten karnawał nie skończy się tak jak poprzednio, czyli przedterminowymi wyborami, POwrotem do władzy Partii Oszustów i przeróżnych potomków tych przywiezionych na ruskich tankach pop-ów /pełniących obowiązki Polaków/. Jak na razie widać że ci bandyci mają tyle za uszami, że nie cofną się przed niczym.

No i - dobre wyniki gospodarcze to nie wszystko. Osobiście nie uwierzę w #dobrazmiana dopóki nie zobaczę polityków z PO i PSL oraz choćby skromnej reprezentacji urzędników którzy niszczyli życie Polaków - za kratami. 500+ czy Mieszkanie+ nie mają dla  mnie większego znaczenia, ja czekam na Cela+.

Pożyjemy, zobaczymy. Na razie jest nadzieja że moja tymczasowa już 13-letnia emigracja być może powoli zmierza ku końcowi ;-)

niedziela, 21 maja 2017

38 wizyta w Polsce (8): I Komunie Święte

Powrót do Krakowa. Weekend upływa nam pod znakiem I Komunii Świętej dzieci naszych przyjaciół i rodziny. W sobotę byliśmy zaproszeni na komunię Wiktorii, a w niedzielę - Zuzanny, chrześnicy Agnieszki.

/Powyżej: z Wiktorią i Zuzanną/

poniedziałek, 15 maja 2017

38 wizyta w Polsce (7): raz sierpem, raz młotem...

Kilka dni u Rodziców w Tomaszowie Lubelskim. Tutaj, podobnie jak w Cork, też można znaleźć graffiti z sierpem i młotem. Ale zupełnie w innym kontekście ;-) Tutaj ludzie wiedzą czym jest komunizm i gdzie jest miejsce takich symboli...

/Powyżej: tomaszowskie graffiti /

niedziela, 14 maja 2017

38 wizyta w Polsce (6): Galeria Sztuki Współczesnej "Bunkier Sztuki" w Krakowie

Wreszcie udało mi się zajrzeć do Bunkra Sztuki. Wybierałem się kilkakrotnie, ale zawsze coś... A może podświadomie czułem, że MOCAK ustawił wysoko poprzeczkę i raczej trudno będzie innej galerii w Krakowie mu dorównać. I nie pomyliłem się: dużo przestrzeni, mało sztuki. Budynek w centrum miasta, świetna lokalizacja i potencjał, a to co tam obecnie warto zobaczyć można wyliczyć na palcach jednej dłoni. No nic, zajrzę tam przy kolejnych pobytach w Krakowie żeby to jeszcze zweryfikować, może akurat tak trafiłem...

/Powyżej: wejście do Bunkra Sztuki/

/Powyżej - jedna z najciekawszych prac w "Bunkrze...": Maciej Jerzmanowski, Okupacja przestrzeni/