niedziela, 14 maja 2017

38 wizyta w Polsce (6): Galeria Sztuki Współczesnej "Bunkier Sztuki" w Krakowie

Wreszcie udało mi się zajrzeć do Bunkra Sztuki. Wybierałem się kilkakrotnie, ale zawsze coś... A może podświadomie czułem, że MOCAK ustawił wysoko poprzeczkę i raczej trudno będzie innej galerii w Krakowie mu dorównać. I nie pomyliłem się: dużo przestrzeni, mało sztuki. Budynek w centrum miasta, świetna lokalizacja i potencjał, a to co tam obecnie warto zobaczyć można wyliczyć na palcach jednej dłoni. No nic, zajrzę tam przy kolejnych pobytach w Krakowie żeby to jeszcze zweryfikować, może akurat tak trafiłem...

/Powyżej: wejście do Bunkra Sztuki/

/Powyżej - jedna z najciekawszych prac w "Bunkrze...": Maciej Jerzmanowski, Okupacja przestrzeni/

sobota, 13 maja 2017

38 wizyta w Polsce (5): Ach, co to był za ślub...

13 maja 2017 r. razem z Agnieszką zawarliśmy związek małżeński.

Data nie jest przypadkowa, to setna rocznica objawień w Fatimie. Przygotowania do ślubu zaczęliśmy od... obrączek. Pomimo że znaliśmy się jeszcze z Polski, połączyła nas Irlandia, dlatego chciałem żeby na obrączkach był motyw z irlandzkiego pierścienia Claddagh, czyli dwie dłonie trzymające serce w koronie. Trochę się naszukaliśmy takich obrączek, łącznie z wizytą w znanym sklepie jubilerskim w Galway, w którym znajduje się nawet muzeum tego pierścienia. Niestety, o ile wybór pierścionków spory, o tyle obrączek z takim motywem zdecydowanie mniej. Zdecydowaliśmy się więc zrobić je w Polsce co było bardzo dobrym pomysłem. Dodatkowo zamówiliśmy wewnętrzny grawer z irlandzką sentencją przypisaną do tego pierścienia /Ligean grá agus cairdeas réimeas deo/, przy czym ja mam ją w oryginale a Agnieszka - po polsku. Dodaliśmy również nasze imiona i datę ślubu.

Sam ślub zaczęliśmy trochę na odwrót - od sesji zdjęciowej na Wawelu. Później udaliśmy na przystań, gdzie już razem z naszymi weselnymi Gośćmi wypłynęliśmy statkiem Legenda na rejs po Wiśle. Po rejsie pojechaliśmy retrobusem i całą kolumną turystycznych meleksów na miejsce naszej ślubnej ceremonii. Po ślubie i życzeniach - wyruszyliśmy z powrotem do restauracji Vidok, z pięknym widokiem na Wawel, w której miało miejsce nasze wesele. Dodam: wesele bezalkoholowe, na którym jednak wszyscy świetnie się bawili niemal przez całą noc. Jest w tym spora zasługa wynajętego przez nas na ten cel wodzireja, który specjalizuje się w prowadzeniu wesel bezalkoholowych i potrafił zapewnić rewelacyjną zabawę zarówno dla dorosłych - jak i dla dzieci, których właśnie dzięki temu że na imprezie nie było alkoholu, było naprawdę sporo ;-) Pierwszy taniec - oczywiście do "Kocham Cię jak Irlandię" Kobranocki. Było również filmowo: wyświetlono "Love Story", prezentację zdjęć z naszego dzieciństwa i kolejnych lat, po której rozdaliśmy Oscary i Victorie dla najbliższych nam osób.

Poniżej - kilka zdjęć autorstwa MoniaFoto.pl, więcej będzie wkrótce dostępnych w naszej galerii na fb:





piątek, 12 maja 2017

38 wizyta w Polsce (4): MOCAK 6

Jak zwykle zaraz po przylocie do Krakowa, obowiązkowa wizyta w MOCAK-u. Tym razem m.in. świetna wystawa "Sztuka w sztuce", w której artyści wykorzystują znane prace innych twórców do tworzenia własnych dzieł. Zdjęcia z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej - Leo Caillard: Hipsters in Stone /fotografie/ i Hipsters in Marble /rzeźby/

czwartek, 11 maja 2017

38 wizyta w Polsce (3): chasydzki cyrk i krakowskie klauny

Z Liverpoolu lecę do Krakowa. Razem ze mną leci również grupa ortodoksyjnych Żydów. Ci, którzy mnie lepiej znają wiedzą że od zawsze byłem zadeklarowanym filosemitą, tym większe moje rozczarowanie nimi, bo zachowywali się... hm, powiedzmy - nie do końca stosownie...

Pejsy, brody, chałaty, koszule z frędzlami, kapelusze noszone na jarmułkach, itp. Z daleka rzucają się w oczy, jeszcze na lotnisku. Głośno rozmawiają między sobą po hebrajsku, ale wyłapuję padające kilka razy słowo "priority". I faktycznie, gdy zaczyna się odprawa cała ta grupka ustawia się w tej "priorytetowej" kolejce, z pierwszeństwem wejścia. Wszystko fajnie, tylko zaraz okazało się że panowie Żydzi nie wykupili tegoż pierwszeństwa. Dlaczego więc uznali że im się ono należy? A może po prostu nie chcieli stać w jednej kolejce z gojami? Na nic się zdały kłótnie i perswazje, zostali wycofani na koniec zwykłej kolejki i tym samym wchodzą na pokład jako jedni z ostatnich.

W Ryanairze jest tak, że bodajże pierwsza setka pasażerów może wnieść swój podręczny bagaż z sobą, natomiast pozostali dostają na swój bagaż naklejki i przy wejściu do samolotu muszą go oddać, bezpłatnie, do luku bagażowego. Ponieważ ta grupka, zdaje się chasydów, weszła na końcu, każdy już miał swój podręczny bagaż ometkowany. Pomimo tego wnieśli go na pokład. Jedna ze stewardess zdecydowanie zaprotestowała i zagrodziła im wejście każąc oddać wnoszony bagaż, na co jeden z Żydów po prostu ją odsunął - i cała grupa weszła jakby nigdy nic. Miałem na to wszystko świetny widok, bo siedziałem tuż przy wejściu. No cóż, po czymś takim uznałem za oczywiste że zostanie wezwana policja i na tym zakończy się ich podróż. Nic z tych rzeczy. Gdyby to zrobili Polacy czy inna nacja z naszej części Europy, pewnie by tak było, ale w przypadku Żydów to wiadomo - byłby to skrajny antySSemityzm i raSSizm.

Panowie Żydzi weszli na pokład powodując kompletny rozgardiasz. Głośno nawoływali między sobą próbując ulokować swoje bagaże /a byli rozlokowani losowo w różnych miejscach/, zablokowali możliwość przejścia jeszcze kilkunastu osobom które weszły za nimi. Kiedy w końcu jakoś udało im się upchać walizki, wszczęli niemal awanturę o... kapelusze, które nosili na jarmułkach. Zażądali od obsługi żeby również znalazła dla nich miejsce. A obsługa, złożona z kilku dziewczyn i jednego, również dość "dziewczęcego" chłopaka, potulnie spełniała ich żądania.

Startujemy. Na wyraźne, kilkukrotne zwrócenie uwagi, na czas startu zapinają pasy. Później już robią co chcą i nie stosują się do żadnych poleceń. Na przeciwko mnie siedział zdaje się jakiś rabin, więc co chwilę odbywały się do niego chasydzkie pielgrzymki, w trakcie których głośno o czymś debatowano, wymachiwano rękami, blokowano innym pasażerom dostęp do toalety, a co gorsza - co chwilę któryś z nich beztrosko opierał się o drzwi. Obsługa nie reagowała. Na koniec panowie Żydzi wystosowali żądanie które również zostało spełnione, żeby poinformowano wszystkich pasażerów że "mają zaszczyt lecieć razem ze znajdującym się na pokładzie Aaronem - Jakimś Tam", /Grostem czy Frostem, nie zapamiętałem niestety/, po czym sami Żydzi zaczęli bić gromkie brawo. No cyrk, po prostu...

Lądujemy. Udało mi się wysiąść jako jeden z pierwszych omijając chasydów, bo obawiałem się że tak jak blokowali wejście, tak i i skutecznie mogą zablokować takim gojom jak ja - wyjście.

Odprawa w Krakowie, już w nowej hali. Rosjanie mają takie powiedzenie: cyrk odjechał, klauny zostały. W Krakowie wybudowali sobie nowe lotnisko, ale przy odprawie paszportowej pracują tam te same klauny co wcześniej. Tutaj jeszcze #dobrazmiana nie dotarła i przylatujący do naszego pięknego kRAJu na dzień dobry muszą stykać się z funkcjonariuszami o poziomie kultury tychże chasydów, z wyraźnie zaznaczonym podziałem na panów i gojów...

/Powyżej: grupka chasydów debatuje ze swoim rabinem, blokując innym przejście do toalety oraz beztrosko opierając się o drzwi/

środa, 10 maja 2017

38 wizyta w Polsce (2): Liverpool jak Areopag

Z Cork do Krakowa lecę przez Liverpool. Bezpośrednich połączeń między tymi dwoma miastami ciągle niestety nie ma, chociaż kiedyś były, w dodatku cieszyły się sporym zainteresowaniem. Najwidoczniej komuś to przeszkadzało. 

Na lotnisku w Liverpoolu zauważyłem kaplicę, czy też, ściślej rzecz biorąc, "prayer room", pokój modlitwy. Zajrzałem tam - i mocno się zdziwiłem. Nie wiem doprawdy jakiemu bogu poświęcona jest ta kaplica. Jak to powiedział na Areopagu do Ateńczyków św. Paweł: "widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: "Nieznanemu Bogu".

No cóż, ja taki "ołtarz" odnalazłem na liverpoolskim lotnisku. Historia zatoczyła koło...

/Powyżej: kaplica na liverpoolskim lotnisku/

wtorek, 9 maja 2017

38 wizyta w Polsce (1): Islandia w Cork

Kolejne dwa tygodnie spędzę w Polsce. Wylatuję - na własny ślub ;-)

Mam trochę czasu przez odlotem, więc na lotnisku w Cork oglądam wystawę fotograficzna "Iceland Experience", na której swoje prace, powstałe podczas podróży po Islandii, prezentują członkowie Blarney Camera Club.

/Powyżej: Iceland Experience/

poniedziałek, 8 maja 2017

Wyklęty

Wspaniały film pokazujący realia drugiej połowy lat 4-tych ub.w. w Polsce, gdy okupacja niemiecka została zastąpiona okupacją rosyjską.

Polscy żołnierze podziemia niepodległościowego nie składają broni. Zresztą, nie mają wyjścia, wiedzą że ci którzy uwierzyli komunistycznej "amnestii" najpierw byli nieludzko torturowani w ubeckich katowniach, a później mordowani.


niedziela, 7 maja 2017

IPP Cork - wspólne wyjście do kina na film "Wyklęty"

W niedzielę 7 maja b.r. członkowie i sympatycy klubu "Idź Pod Prąd" w Cork wybrali się razem do kina The Reel Picture na pokaz filmu "Wyklęty". Wielkie kino, absolutnie każdy powinien go obejrzeć!

/Powyżej: członkowie i sympatycy IPP Cork przed kinem The Reel Picture/

sobota, 6 maja 2017

2 € i 1000 IDR

W sklepie w którym pracuję omyłkowo przyjęto do kasy monetę o nominale 1000 indonezyjskich rupii, biorąc ją za monetę 2-eurową. 2-euro to ok. 8 złotych, 1000 IDR to jakieś... 30 groszy, przynajmniej tak wynika z internetowej "przeliczarki". Ta sama lub bardzo zbliżona wielkość i ciężar, prawdopodobnie ten sam metal użyty do produkcji, różnica w wartości ok. 30-krotna. To tylko pokazuje jak obecnie bardzo umowna i w zasadzie wirtualna jest wartość pieniądza jako środka płatniczego.

/Powyżej monety: 2 € i 1000 IDR/

piątek, 5 maja 2017

Uliczni akrobaci w Cork

Oprócz muzyków, przechodniów w Cork zabawiają swoimi pokazami m.in. uliczni magicy i akrobaci. Poniżej występ duetu przed Tesco na Paul Street.

/Powyżej: uliczni akrobaci/

Poniżej - filmik z występu:

czwartek, 4 maja 2017

Elsewhere

Od 28 kwietnia do 20 maja b.r. w CIT Wandesford Quay Gallery i w Elizabeth Fort ma miejsce wystawa "Elsewhere", na której swoje prace prezentują artyści skupieni w Backwater Artists Group. Zdjęcia z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedna z prac na wystawie/

środa, 3 maja 2017

Komuniści i "antyfaszyści" z IWW

Kolejna komunistyczna organizacja zaczyna zostawiać swoje ślady w Cork. Tym razem pod płaszczykiem związku zawodowego Industrial Workers of the World /IWW/ i jego "Komitetu Antyfaszystowskiego", czy jak tam go zwał.

/Powyżej: zaśmiecająca Cork wlepka komunistycznego Industrial Workers of the World/

Zajrzałem na ich stronę internetową. Oto fragment "Preambuły Do Konstytucji IWW":
"Klasa pracująca i klasa zatrudniająca nie maja żadnych wspólnych interesów. Nie może być zgody, dopóki głód i podstawowe potrzeby milionów ludzi pracy nie są zaspokojone, gdy garstka tworząca klasę zatrudniającą jest w posiadaniu wszystkich dóbr. Walka między tymi dwoma klasami musi trwać, dopóki pracownicy świata nie zorganizują się jako klasa, wezmą w posiadanie środki produkcji, zniosą pracę najemna i będą żyć w harmonii z Ziemią.(...) Zamiast konserwatywnego motta „Uczciwa płaca za uczciwy dzień pracy”, na naszych sztandarach musi widnieć rewolucyjne hasło „Zniesienie systemu płacowego”. Obalenie kapitalizmu jest historyczną misją klasy pracującej. Proces produkcyjny musi zostać zorganizowany, nie tylko po to, aby przeciwstawiać się kapitalizmowi w codziennej walce, ale również aby kontynuować produkcję po upadku kapitalizmu. Przez organizacje przemysłu budujemy podwaliny nowego społeczeństwa w strukturach starego."

Szczerze pisząc, takiego lewackiego bełkotu już dawno nie czytałem. Zastanawiałem się gdzie oni widzą tych "faszystów" - i już wiem: dla nich "faszyści" to po prostu przedsiębiorcy oraz ewentualnie każdy kto ma odmienne zdanie. Ale przynajmniej wiemy jaki jest plan: towarzysze komuniści obalą kapitalistów, zajmą ich miejsce i "wezmą w posiadanie" środki produkcji a następnie będą "kontynuowali produkcję", tylko już w "nowym społeczeństwie", w którym to oni będą rozdawać karty, czy też raczej - kartki: na cukier, wódkę i parę butów. Znacie to? Znamy. Niektórzy nawet jeszcze pamiętają...

A na razie, dopóki kapitalizm jeszcze dyszy a "system płacowy" nie został zniesiony, towarzysze z Komitetu Antyfaszystowskiego IWW nawołują do wstąpienia w ich szeregi - i opłacania składek. Pieniądz musi krążyć, a jak ;-)

Z ciekawostek, za lewacką Wikipedią: "Mimo szeroko zakrojonej propagandy Polacy byli najmniej liczną grupą narodową reprezentowaną w IWW.  (...)20 października 1998 r. ukonstytuował się w Polsce Komitet Organizacyjny polskiej sekcji IWW. Został on zarejestrowany w sądzie w 1999 r. pod nazwą „Światowy Związek Pracowników IWW Polska”. Związek posiadał sekcje w Warszawie i Krakowie, jednak na skutek braku sukcesów organizacyjnych zakończył swą działalność po kilku latach."

Cieszy, że Polacy mają więcej rozsądku niż inne nacje, wśród których IWW zbiera swoje żniwo. To jest - składki...

poniedziałek, 1 maja 2017

Jazzowe trio

Poniedziałek, bank holiday więc dla większości osób dzień wolny od pracy, dodatkowo ładna pogoda, stąd na ulicach Cork sporo przechodniów - i muzyków. Tym razem m.in. jazzowe trio:

/Powyżej: muzycy na Oliver Plunkett St/

Poniżej - krótki filmik:

niedziela, 30 kwietnia 2017

66 i 67 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę i Kuchnia Malucha

W niedzielę 30 kwietnia b.r., My Little Craft World zaprosiło wszystkie dzieci na kolejne warsztaty z cyklu z cyklu: "Poznajemy Polskę" oraz "Kuchnia Malucha".

Na zajęciach "Poznajemy Polskę tym razem mali artyści odwiedzili Wadowice, rodzinne miasto Jana Pawła II. Na zajęciach dzieci wykonały portret na szkle tego wielkiego Polaka. Na koniec zajęć każde dziecko otrzymało książeczkę - malowankę z Wadowic. Z kolei na warsztatach kulinarnych "Kuchnia Malucha" z okazji nadchodzącego Dnia Matki, dzieci samodzielnie przygotowały owocowy Tort dla Mamy.

Zdjęcia z zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: Poznajemy Polskę - Wadowice: LINK i Kuchnia Malucha - owocowy Tort dla Mamy: LINK.

/Powyżej: mali artyści ze swoimi pracami/

/Powyżej: mali kucharze z My Little Craft World/

sobota, 29 kwietnia 2017

Katolicy z neokatechumenatu na St Patrick's Street

Przez kolejnych pięć sobót, od 29 kwietnia do 27 maja, irlandzcy katolicy z Drogi Neokatechumenalnej głoszą swoją wiarę wprost na St Patrick's Street w Cork.

/Powyżej: katolicy na St Patrick's Street/

Poniżej - krótki filmik:

piątek, 28 kwietnia 2017

Irlandczycy myślą o wyjściu z UE?

Od listopada ub. roku irlandzcy eurosceptycy w każdy weekend demonstrują na St Patrick's Street, głównej ulicy w Cork /pisałem o tym w notce "Irexit?"/. Dzisiaj zobaczyłem że oplakatowali resztę słupów w mieście, których nie zdążyli zająć komuniści.

Na swoich plakatach stwierdzili: "Jesteśmy okradani przez UE. Nadszedł czas na referendum #Irexit". Jednocześnie wezwali wszystkich do udziału w wiecu przed urzędem miasta, który zaplanowano na 9 maja na godz. 19:00. Wybór daty nie jest przypadkowy, tego dnia obchodzony jest "Dzień Europy".

/Powyżej: jeden z plakatów irlandzkich eurosceptyków w Cork/

czwartek, 27 kwietnia 2017

Kolejna komunistyczna agitacja w Cork

Trzy tygodnie temu pisałem że komuniści w Cork ze swoją lewacką propagandą podchodzą pod kościoły. Dzisiaj - kolejny przykład: tuż przy kościele św. Piotra i Pawła irlandzkie lewactwo z tutejszej Partii Socjalistycznej /takie i nie tylko takie twory działają tutaj bardzo prężnie/ zaprasza na kolejne otwarte spotkanie pt.: "Dlaczego establishment obawia się socjalistycznej lewicy?"

Pomijam już fakt, że to kompletna paranoja i pomieszanie pojęć, bo cały irlandzki establishment od wielu lat jest socjalistyczny. Tutaj nie idzie o socjalizm, tylko o ciężką komunę. Czerwoną, jak plakat na którym wydrukowano zaproszenie na kolejną komunistyczną agitkę...

Warto tez dojrzeć niewielką wlepkę pod plakatem: "witamy uchodźców". Oczywiście, w domyśle najlepiej muzułmanów spoza Europy, dla lepszego "kulturowego ubogacenia". Takie wlepki są tutaj już od dawna na każdym słupie...

/Powyżej: komuniści znowu agitują przed kościołem /

środa, 26 kwietnia 2017

Nie bądź jak T-Rex... ;-)

Kolejna zabawna reklama przed The Vicarstown Bar przy North Main Street w Cork, który zdaje się zatrudnia kogoś kto nie tylko umie nalać piwo czy zrobić drinka, ale również wymalować to i owo: "T-Rex nie może pić piwa, T-Rex jest smutny, nie bądź jak T-rex" ;-)

/Powyżej: reklama przed The Vicarstown Bar/

wtorek, 25 kwietnia 2017

Che na dostawczaku

Kolejny przykład irlandzkiej fascynacji Che Guevarą, komunistycznym zbrodniarzem wojennym.Tym razem facjata tego mordercy na drzwiach małego samochodu dostawczego w Cork.

/Powyżej: zbrodniarz wojenny na dostawczaku/

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Mount Brandon

Mount Brandon to góra leżąca w na Półwyspie Dingle w irlandzkim hr. Kerry. Ma 953 metrów n.p.m. Swoją nazwę bierze od św. Brendana Żeglarza. Legenda głosi, że irlandzki święty w 530 r. wspiął się na szczyt tej góry żeby zobaczyć Amerykę, zanim udał się w swoją legendarną podróż w poszukiwaniu "Ziemi Obiecanej".

Udaliśmy się na tę górę wczoraj, w ramach wspólnej wyprawy klubu "Idź Pod Prąd" w Cork, dla uczczenia lotników z Dywizjonu 304 - pisałem o tym tutaj: LINK.

Na szczyt można wejść z dwóch stron, ale trudniejsza strona wschodnia, którą weszliśmy, jest bardziej malownicza i zarazem popularna. Wędrówkę rozpoczynamy od kapliczki w której znajdują się figury Matki Bożej z Knock, św. Patryka i św. Brendana. Im bardziej w górę tym piękniej, szczególne wrażenie robi jezioro zwane Pater Noster /po łacinie: "Ojcze nasz"/, przypominające szereg różańcowych koralików, dlatego też tak zostało nazwane. Szczyt góry wieńczy drewniany krzyż.

To dopiero druga góra, po Croagh Patrick, Górze św. Patryka, którą udało mi się zdobyć w Irlandii. Trzeciej już chyba nie będzie, bo zdecydowanie jestem człowiekiem płaskowyżu ;-)

Poniżej - kilka zdjęć, więcej znajduje się w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: kapliczka u podnóża Mount Brandon/

/Powyżej: jezioro Pater Noster/

/Powyżej: krzyż na szczycie Mount Brandon/

niedziela, 23 kwietnia 2017

Wyprawa IPP Cork na Mount Brandon dla uczczenia lotników z Dywizjonu 304

W niedzielę 23 kwietnia b.r. członkowie i sympatycy klubu "Idź Pod Prąd" w Cork udali się na wyprawę na górę Mount Brandon w hr. Kerry w Irlandii, gdzie nocą z 20 na 21 grudnia 1943 r. podczas lotu w poszukiwaniu łodzi podwodnych, rozbił się samolot polskich lotników z Dywizjonu 304 i śmierć poniosła cała 6-osobowa załoga. Po zejściu z góry pojechaliśmy na plażę, gdzie przy wspólnym ognisku ćwiczyliśmy strzelanie do tarczy z broni pneumatycznej.

Zdjęcia z tego wydarzenia można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej; członkowie klubu "Idź pod Prąd" w Cork na szczycie Mount Brandon/

/Powyżej: członkowie IPP Cork na wspólnym ognisku/

sobota, 22 kwietnia 2017

Leixslip

Leixlip to miasto w irlandzkim hrabstwie Kildare. Położone jest u zbiegu rzek River Liffey i Rye Water, niegdyś leżało również na granicy dwóch starożytnych królestw: Leinster i Brega. Jest 4-tym co do wielkości miastem w tym hrabstwie, a 23-cim na całej Zielonej Wyspie i liczy około 15,5 tys. mieszkańców. Słynie przede wszystkim ze znajdujących się tutaj Wież Butelkowych, wodospadu - Leixlip Waterfall i jedynego w Irlandii naturalnego Spa.

O Wieżach Butelkowych pisałem już tutaj: LINK, wodospad jaki jest - każdy widzi /swoją drogą, to już czwarty wodospad w Irlandii jaki widziałem/, natomiast ciekawa historia wiąże się z tym Spa.

Odkryto je w 1793 roku podczas prac przy budowie Royal Canal, Kanału Królewskiego który utworzono do transportu towarów i osób na trasie Dublin - Longford. Okazało się że przez grunt płynie czysta woda mineralna o stałej temperaturze 23,9 °C. Odkryciem zainteresował się William Conolly, ówczesny lokalny posiadacz ziemski i przedsiębiorca, który planował nawet utworzenie w Leixlip modnego uzdrowiska rywalizującego z Bath w Anglii. Wybudował stylizowany na rzymski basen kąpielowy, ale nie osiągnął spodziewanych zysków, chociaż istnieją dowody że w XIX wieku przybywało tutaj sporo turystów chcących skorzystać z wody która podobno ma właściwości gojące. Tak czy owak, w latach 60-tych ub.w. Leixlip Spa zniknęło pod grubą warstwą błota.Wykopano go z tego błota kilkanaście lat temu, odrestaurowano, niestety upadek celtyckiego tygrysa przynajmniej na razie pokrzyżował dalsze plany z nim związane i obecnie służy ono lokalnej złotej młodzieży za miejsce spotkań, o czym świadczą umieszczone na nim graffiti, puszki po piwie i sporo śmieci.

Poniżej - kilka zdjęć z Leixlip:

/Powyżej: Confluence, rzeźba z 1998 roku, ustawiona w centrum Leixlip, symbolizuje spotkanie dwóch rzek, River Liffey i Rye Water/

/Powyżej: Wieże Butelkowe w Castletown House/

/Powyżej: Leixlip Spa/

/Powyżej: Leixlip Waterfall/

Poniżej - Leixlip Waterfall:

piątek, 21 kwietnia 2017

Wystawa w St. Peter's

Od 16 kwietnia do 30 maja w St. Peter's w Cork ma miejsce wystawa na której swoje prace prezentują Tom Campbell i John Corkery. Kilka zdjęć z wystawy znajduje się w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: "Stone" Toma Campbella na wystawie w w St. Peter's/

czwartek, 20 kwietnia 2017

Na pianinie

Do muzyków koncertujących wprost na ulicach Cork, niedawno dołączył pianista.

/Powyżej: pianista na corkowskiej ulicy/

Poniżej - krótki filmik:

środa, 19 kwietnia 2017

Wieże Butelkowe

Na granicy miasteczek Leixlip i Celbridge w irlandzkim hrabstwie Kildare, znajduje się Castletown House. Ta obecnie będąca praktycznie w ruinie posiadłość słynie przede wszystkim z wybudowanych w 1743 roku trzech Wież Butelkowych /czy też, jak wolą miejscowi: The Wonderful Barn/. Czwarta taka wieża znajduje się w Dublinie.

Do jakich celów służyły wieże? Do dzisiaj nie wiadomo. Jedni twierdzą że były to gołębniki, inni że spichlerze, kolejni że był to rodzaj ambony strzeleckiej a niektórzy uważają że budowa wież miała na celu jedynie danie zatrudnienia okolicznym zubożałym mieszkańcom. A może prawda leży pośrodku i wieże spełniały kilka funkcji jednocześnie?

Poniżej trzy Wieże Butelkowe w Castletown House, kilka zdjęć więcej znajduje się w galerii na moim fb: LINK.




wtorek, 18 kwietnia 2017

Urodziny Agnieszki

Po mojej 40-stce, która była już ładnych parę lat temu, czas na Agnieszkę. Wczoraj miała swoją imprezę urodzinową w Bishopstown Bar. Goście dopisali, świetna zabawa ;-) Zdjęcia z urodzin można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: urodziny Agnieszki/

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Funderland w Cork

Jak co roku o tej porze, do Cork zawitał Funderland, wesołe miasteczko. Nowa lokalizacja, niestety - tym razem bez mojego ulubionego diabelskiego młyna.

/Powyżej: jedna z atrakcji wesołego miasteczka w Cork/

sobota, 15 kwietnia 2017

piątek, 14 kwietnia 2017

Ostatni taki Wielki Piątek

Jak już kilka razy pisałem, w Irlandii od 1927 r. w Wielki Piątek obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu. Zamknięte są puby i sklepy monopolowe, a w większych sklepach stoiska z alkoholem są odgrodzone lub przynajmniej opatrzone stosowną informacją. Niestety, wszystko wskazuje na to, że po 90 latach, ten rok jest już ostatnim. Od 2018 roku alkohol będzie można już kupić w Wielki Piątek również na Zielonej Wyspie, dawnym katolickim kraju. Tym samym Irlandia ostatecznie odchodzi od swojej wielowiekowej tożsamości.

/Powyżej: stoisko z alkoholem i informacją o jego prawnym zakazie sprzedaży w dniu dzisiejszym w Dunnes Stores na Blackpool w Cork/

/Powyżej: zagrodzone stoisko z alkoholem w Aldi na Blackpool w Cork/

czwartek, 13 kwietnia 2017

Komuniści w Cork promują zbrodniarza Che Guevarę

Komuniści w Cork nawet na chwilę nie zwalniają tempa w swojej nachalnej ulicznej propagandzie. Tym razem aktywiści z Connolly Youth Movement, młodzieżowej przybudówki Komunistycznej Partii Irlandii, okleili latarnie w Cork wizerunkami swojego ideowego przywódcy, Che Guevary

Ten zbrodniarz wojenny, osobiście dokonujący setek egzekucji swoich przeciwników ideowych który, jak przyznaje nawet Wikipedia: "zadeklarował, że byłby gotów sprowokować światowy konflikt nuklearny i żałował, że nie doszło do poświęcenia narodu kubańskiego jako ofiary w wojnie atomowej, stwierdzając zarazem że gdyby rakiety były pod kontrolą Kuby nie zawahałby się ich użyć" - obecnie jest wzorem dla młodych irlandzkich komunistów.

Z ciekawostek: ideowi naśladowcy tego zbrodniarza na każdym plakacie podali kontakt do siebie. Tymczasem za takie zaśmiecania miasta można zapłacić karę w wysokości kilkuset euro za jeden "plakacik". Jednak idę o zakład, że irlandzcy komuniści nie zapłacą nawet eurocenta, co niechybnie spotkałoby na przykład partie prawicowe. Oczywiście, gdyby takie w Irlandii były...

/Powyżej: plakat z komunistycznym zbrodniarzem Che Guevarą w centrum Cork/

środa, 12 kwietnia 2017

Na nartach w Cork

To że w Cork od listopada do stycznia przy centrum handlowym w Mahon Point jest czasowo dostępne lodowisko, wiedziałem. Ale że w innym miejscu przez cały rok można też nauczyć się jeździć na nartach i snowboardzie - dowiedziałem się dopiero z reklamy na przejeżdżającym busie. Ot, taka ciekawostka w kraju bez śniegu ;-)

/Powyżej: rzeczona reklama/

wtorek, 11 kwietnia 2017

Wielkanocne Baranki

Zbliża się Wielkanoc, więc w polskich sklepach w Cork oprócz wiklinowych koszyczków pojawiły się baranki, z cukru lub z masła, symbolizujące Jezusa Chrystusa. 

Kiedyś, jeszcze w XVII kiedy baranki zagościły na wielkanocnych stołach, robiono je z poświęconego wosku. Później, wśród szlachty i mieszczan powstawały również z ciasta i marcepanu, a na wsiach z cukru lub z masła. Do naszych czasów przetrwała ta ostatnia, wiejska tradycja i w zależności od regionu Polski - do koszyczków ze święconką trafia baranek, nazwijmy go, cukrowy lub maślany. A ponieważ jak to na emigracji bywa, w jednym miejscu mieszkają Rodacy z różnych części Ojczyzny, więc w polskich sklepach można kupić oba rodzaje.

U nas w tym roku do koszyka trafią chyba oba. Jeden kupiliśmy na Wielkanocnym Kiermaszu w polskim kościele a drugi w sklepie "Wrocław". Takie multi-kulti - może być ;-) I tylko takie.

/Powyżej: nasze baranki z cukru i z masła/

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

10.04.2010. Dwa artykuły w 7 rocznicę...

7 rocznica niewyjaśnionej do dzisiaj Katastrofy Smoleńskiej. W tym dniu polecam dwa artykuły red. Tomasza Wybranowskiego opublikowane na portalu Wnet.fm, w których wymienia też moją nieskromną osobę.

W pierwszym, "W przededniu VII rocznicy Tragedii Smoleńskiej – wspomnienie Smoleńskiej Żałoby w Irlandii: nikt nie wstydził się łez" Tomasz Wybranowski wspomina jak Polonia w Irlandii zachowała się 10 kwietnia 2010 na wieść o Katastrofie Smoleńskiej. Pomimo tragizmu tego wydarzenia możemy sobie spojrzeć w oczy i powiedzieć: "zachowaliśmy się jak trzeba"...

/Powyżej: fragment artykułu Tomasza Wybranowskiego/

W drugim, "Cień Smoleńska. Rozmyślania z 96 krzyżami w tle siedem lat później. Polskie rekolekcje sumienia" Tomasz Wybranowski wspomina również o pikietach przed rosyjską ambasadą w Dublinie.

/Powyżej: fragment artykułu Tomasza Wybranowskiego/

niedziela, 9 kwietnia 2017

Kiermasz Wielkanocny 2017

Już po raz 10-ty w przedsionku kościoła St. Augustine's Church w Cork po Mszach Świętych w j. polskim miał miejsce Kiermasz Świąteczny. 

Kiermasze świąteczne /bożonarodzeniowe i wielkanocne/ organizowane są w tym miejscu od 2012 roku. Jest to jedyny w Cork świąteczny kiermasz organizowany przez Polaków i gdzie klientami są również głównie nasi Rodacy.  Od samego początku organizuje je Agnieszka Chwaja.

Jak zwykle na kiermaszu można było nabyć palmy, baranki, świąteczne kartki i słodkie bukiety. Nie zabrakło również polskiego miodu z rodzinnej pasieki, świeczek z wosku pszczelego, propolisu, itp.

Zdjęcia z kiermaszu można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: Kiermasz Wielkanocny w St. Augustine's Church/

sobota, 8 kwietnia 2017

Oil is the Devil's Excrement

Od 6 do 20 kwietnia b.r. w Triskel Arts Centre w Cork ma miejsce wystawa "Oil is the Devil's Excrement" na której swoje prace prezentuje David Jacques.

Tytuł wystawy nawiązuje do stwierdzenia które niegdyś powiedział Juan Pablo Perez Alfonso, jeden z założycieli OPEC /Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową/: "Ropa to odchody diabła”, mając na myśli negatywne skutki jakie dla wielu krajów niesie wydobycie na ich terenie ropy naftowej. Na wystawę składają się grafiki i prezentacja video. David Jacques jest artystą mieszkającym w Liverpoolu.

Prace z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK, a fragment video na kanale w yt: LINK.

/Powyżej: wybrane prace z wystawy/