środa, 6 września 2017

Friends In Times Of Turmoil

Od 4 do 30 września b.r. w St Peter's Cork można zobaczyć wystawę "Friends In Times Of Turmoil", która przedstawia postać Wacława Tadeusza Dobrzyńskiego, polskiego dyplomaty w Irlandii.

Za wikipedią: "10 kwietnia 1929 mianowany na konsula generalnego RP w Dublinie ze stopniem ministra pełnomocnego III kl. Funkcję sprawował do 1 lipca 1931, gdy został przeniesiony w stan rozporządzalności. Po przeniesieniu w stan spoczynku (31 października 1931) został konsulem honorowym w Dublinie. Na stanowisku tym pozostał do 1948, w ostatnich latach reprezentując Rząd RP na uchodźstwie".

Z kolei info o samej wystawie za stroną Ambasady RP w Dublinie: "Friends In Times Of Turmoil" – wystawa o historii irlandzko-polskich stosunków dyplomatycznych. Zorganizowana przez Ambasadę Polską w Dublinie wystawa opowiada historię życia Konsula Generalnego Tadeusza Dobrzyńskiego, pierwszego polskiego dyplomaty, który zainicjował stosunki dyplomatyczne pomiędzy Polską i Irlandią w XX wieku. Konsul Tadeusz Dobrzyński spędził w Irlandii 34 lata, z czego 25 lat w służbie dyplomatycznej, co czyni go dyplomatą zagranicznym o najdłuższym stażu w historii Irlandii. Jego praca i nawiązane kontakty przyczyniły się do późniejszego uznania Polskiego Rządu na Uchodźstwie  przez Irlandię aż do 1957 r. - najdłużej ze wszystkich państw demokratycznych na świecie. Wystawa opowiada fascynującą historię życia Konsula Dobrzyńskiego, rozciągającą się od 1885 r. w Kijowie a skończywszy na 1962 r. w Dublinie, która jednocześnie jest historią przyjaźni irlandzko-polskiej w XX wieku."  

/Powyżej: fragment wystawy "Friends In Times Of Turmoil" w St Peter's Cork/

wtorek, 5 września 2017

Komuniści przed Konsulatem RP w Dublinie

Irlandzcy komuniści /niestety, są wśród nich również osoby polskojęzyczne posiadające polskie obywatelstwo/ obwieszeni flagami z sierpem i młotem protestowali przed Konsulatem RP w Dublinie przeciwko decyzji polskiego rządu o usunięciu pomników "wdzięczności" itp. stawianych rosyjskim okupantom. Jak to argumentują? Jak zwykle, że komuniści wyzwolili Polskę od faszyzmu. O tym że napadli na Polskę razem z Hitlerem, że w rzeczywistości wprowadzili terror i okupację, że wymordowali całe pokolenie polskich patriotów - zapewne nie słyszeli.

Takie rzeczy coraz częściej mają miejsce w Irlandii, sierp i młot zdaje się tu być już na porządku dziennym. XXI wiek, stolica "zachodniego", niegdyś katolickiego kraju.


/Powyżej: komuniści przed Konsulatem RP w Dublinie, zrzut z ich strony na facebooku/

poniedziałek, 4 września 2017

Polskie puby i restauracje w Irlandii: "Sopot" w Dublinie

Po manifestacji przed niemiecką ambasadą w Dublinie oraz wizycie w galerii The Hugh Lane, a przed powrotem do Cork - czas na obiadokolację. Wybór oczywisty: polska restauracja "Sopot". Dlaczego? Bo polska ;-) Restauracja mieści się przy 20 Mountjoy Square East.

Widać ze lokal ma potencjał pod kątem imprez rodzinnych - i większych. Jest tam nawet mini galeria sztuki z obrazami, jak się domyślam, lokalnych artystów.

Profesjonalna obsługa, nie ma "tykania" co coraz rzadziej, ale ciągle się zdarza w lokalach prowadzonych przez Rodaków, gdy któryś z nich uwierzy w słowa przewodniczącego Petru że "wszyscy jesteśmy na you".

Jak to w polskich restauracjach w Irlandii - smacznie, chociaż dla jaroszy wybór taki sobie: albo ruskie pierogi albo makaron zapiekany z brokułami. Wybieram to drugie, do tego dostaję komplet surówek. Jest smaczne, duże porcje.

Jeszcze kiedyś tam wrócę ;-)

niedziela, 3 września 2017

Colours of the Wind - Ariadne’s Thread

Przy okazji wczorajszej wizyty w Dublinie, zajrzałem do Dublin City Gallery The Hugh Lane. Trafiłem na wystawę "Colours of the Wind - Ariadne’s Thread" na której swoje prace prezentuje Anne Madde. Wystawa jest inspirowana greckim mitem o Ariadnie która pomogła Tezeuszowi zabić Minotaura i odnaleźć drogę powrotną z labiryntu. Zdjęcia z tej wystawy jak i innych prac prezentowanych obecnie w The Hugh Lane można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedna z prac Anne Madde/

sobota, 2 września 2017

Zawalcz o prawdę! - przypominamy historię przed niemiecką ambasadą w Dublinie

W dniach 2-3 września b.r. ma miejsce akcja "Zawalcz o prawdę", która przypomina społeczeństwom Europy Zachodniej tak oczywiste fakty historyczne jak zbrodniczą napaść Niemców na Polskę w dniu 1 września 1939 r. oraz założenie przez nich niemieckich obozów zagłady. 

Przed ambasadami Niemiec w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Belgii oraz przy siedzibie niemieckiej stacji ZDF w Berlinie - pojawiły się stosowne banery. Również nasza skromna delegacja z klubu "Idź Pod Prąd" w Cork udała się do Dublina żeby wziąć udział w tym wydarzeniu

Prawdę pisząc, jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałem że taka akcja będzie potrzebna, jednak wskutek narzucenia niemal całemu światu niemieckiej narracji historycznej, przy jednoczesnym braku polityki historycznej polskiego państwa oraz zawłaszczeniu przez różnej maści lewactwo szkół i uczelni wyższych - przeciętny młody człowiek zdaje się nie wiedzieć kto jest katem a kto ofiarą i co gorsza - zaczyna mylić jednych z drugimi.

/Powyżej: razem z kolegą Tomkiem z IPP Cork stoję przed ambasadą Niemiec w Dublinie/

środa, 30 sierpnia 2017

Park wróżek w Cork

Ballinlough Park, jeden z miejskich parków w Cork, zwany jest również "parkiem wróżek". Wszystko to za sprawą umieszczonych na drzewach domków, figurek, itp. Więcej zdjęć można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedno z drzew w Ballinlough Park/

wtorek, 29 sierpnia 2017

Marksiści w Dublinie

Tak dla odnotowania: na jednej z uczelni w Dublinie działająca w Irlandii Socjalistyczna Partia Robotnicza po raz drugi organizuje 3-dniową konferencję promującą marksizm. Wszystko oficjalnie, legalnie i zapewne ze wsparciem z pieniędzy podatników. Nie słychać głosów sprzeciwu. Irlandzcy komuniści coraz wyżej podnoszą głowy.

/Powyżej: plakat zachęcający do wzięcia udziału w tym komunistycznym wydarzeniu/

piątek, 25 sierpnia 2017

Lisdoonvarna

Lisdoonvarna to niewielkie irlandzkie miasteczko w hrabstwie Clare. Znane jest również jako "miasto swatów", głównie za sprawą odbywającego się tutaj co roku we wrześniu "festiwalu swatów".

Samo miasteczko jest stosunkowo młode, powstało na początku XIX wieku. Od około 1900 r. powstał tutaj zwyczaj organizowania po żniwach festynów i zabaw, na których okoliczni rolnicy poszukiwali dla siebie żon. Obecny "festiwal swatów" od dawna nie pełni już swojej dawnej funkcji, będąc jedynie kolejną imprezą dla turystów.

/Powyżej: pomnik w centrum Lisdoonvarna przypominający jego tradycje/

wtorek, 22 sierpnia 2017

Wyspy Aran: Inishmaan

11 lat temu byliśmy na największej z wysp Aran - Inishmore, w ubiegłym roku na najmniejszej - Inisheer. Teraz udało nam się odwiedzić leżącą pomiędzy nimi średnią - Inishmaan.  Chociaż niewiele brakowało żebyśmy do niej nie dopłynęli, przynajmniej nie tym razem. Na szczęście - wszystko się udało i tym samym odwiedziliśmy wszystkie "Arany" ;-)

Tak jak przy wyjeździe na Inisheer, płynęliśmy z portu w Doolin. Dzień wcześniej przyjechaliśmy do leżącego nieopodal Lisdoonvarna, głównie po to żebyśmy nie musieli wyjeżdżać z Cork wcześnie rano, bo to jednak spora odległość. Tuż po śniadaniu a niespełna godzinę przed planowanym rejsem dostałem mejla od przewoźnika z którym mieliśmy płynąć z informacją że z powodu bardzo złej pogody wszystkie rejsy są odwołane. Pomimo tego jedziemy do portu - co okazało się bardzo dobrym pomysłem. Okazało się że nie płyną mniejsze łódki, ale właściciel innej firmy ściągnął większy statek i "pozgarniał" wszystkich klientów. Oczywiście trzeba było kupić nowe bilety, ale na szczęście tutaj nie ma problemu z szybkim zwrotem pieniędzy.  Pomimo rzeczywiście sporych fal i rzęsistego deszczu, bez większych przeszkód docieramy najpierw na Inisheer, gdzie natychmiast przesiadamy się na inną łódź i w końcu przybijamy do Inishmaan.

Po przybiciu do brzegu tradycyjnie już wsiadamy do busika którym objeżdżamy wyspę. Mieszka tutaj ok. 200 osób, w tym, jak nas poinformował kierowca - dwie polskie rodziny które pracują w fabryce włókienniczej. Po zakończeniu zwiedzania kierowca obiecuje odebrać nas z jedynego na wyspie pubu i odwieźć z powrotem na przystań. Pierwszą godzinę na wyspie spędzamy przy herbacie w jadalni miejscowego hoteliku - pada tak intensywnie że pomimo że mamy z sobą nieprzemakalne kurtki i peleryny przeciwdeszczowe, zwiedzanie jest praktycznie niemożliwe. Kiedy deszcz nie tyle ustaje co nieco się zmniejsza, wyruszamy do Dún Conchúir, kamiennego fortu wybudowanego pomiędzy I a VII wiekiem n.e. Wspaniała, monumentalna budowla. Kiedy wychodzimy z fortu przestaje padać i wkrótce wychodzi nawet słońce, pomimo że wszystkie prognozy przewidywały całodzienne, bardzo intensywne opady. Spacerujemy w poprzek wyspy, podziwiając charakterystyczny "arański" krajobraz z szachownicą kamiennych murków. Docieramy do miejscowego kościoła ze wspaniałymi witrażami oraz do drugiego fortu -  Dún Fearbhai. Na końcu - kawa i herbata w pubie, z którego wracamy na przystań. W połowie drogi miejsce za kierownicą busa zajęła młodziutka córka dotychczasowego kierowcy. Nie zapina pasów, wątpię żeby w ogóle miała prawo jazdy. Policji tutaj nie ma ;-)

Wrażenia? Z tych trzech wysp Aran wg mnie to właśnie Inishmaan najbardziej przypomina dawną, podręcznikową Irlandię. Zdaje się, że dociera tam mniej turystów niż na bardziej popularne Inishmore i Inisheer. Kilka godzin na wyspie to zdecydowanie za krótko, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócimy.

Poniżej kilka zdjęć, więcej zdjęć znajduje się w galerii na moim fb: LINK.








niedziela, 20 sierpnia 2017

Róże Tralee 2017

W niedzielę, 20 sierpnia b.r. wybraliśmy się do Tralee, żeby obejrzeć uroczystą Paradę Róż. O samym konkursie Rose of Tralee napisałem TUTAJ.

/Powyżej: tegoroczna Róża Tralee/

Poniżej - filmik z parady:

sobota, 12 sierpnia 2017

Deep Maps i Now Wakes the Sea

Od 4 sierpnia do 5 listopada b.r. w Lewis Glucksman Gallery w Cork mają miejsce dwie wystawy: Deep Maps i Now Wakes the Sea. Kilka zdjęć z tych wystaw można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej - Lucy Skaer: The Good Ship and Ballast, 2010-12/

/Powyżej - Maria McKinney: Abyssals, 2014/17/

niedziela, 6 sierpnia 2017

Cork Pride Parade 2017

Dzisiaj ulicami Cork przemaszerowała parada LGBTQ, czy jak tam to teraz się nazywa. Na razie jest jeszcze wesoło i kolorowo, bo taka jest mądrość etapu. Na dokręcenie śruby jeszcze przyjdzie czas.

Na paradzie nie zabrakło komunistów z flagami z sierpem i młotem, pomimo że jeszcze niedawno ich pobratymcy spod tego znaku zamykali homoseksualistów w obozach pracy. Teraz to ich nowy proletariat, bo robotnicy już nie są zainteresowani. Zameldowali się również przedstawicie niemal wszystkich irlandzkich partii politycznych, jak zwykle podczepiających się pod każdy event. Warto zauważyć, że teraz każda z nich ma już lewicowe poglądy, prawicy na Zielonej Wyspie - nie ma.

Maszerowali również pracownicy firm technologicznych jak Apple czy Dell /dawniej - EMC/. Każda okazja jest dobra żeby zareklamować swoją firmę kreując się na troskliwych pracodawców, gdy tymczasem każdy kto tam pracował ma swoje, najczęściej negatywne zdanie na ten temat. Tak czy owak, wydaje się że w paradzie uczestniczyli głównie pracownicy biurowi tych firm, ci pracujący bezpośrednio przy produkcji - dali sobie spokój.

/Powyżej: komuniści na paradzie LGBT/

Poniżej - filmik z parady:

sobota, 5 sierpnia 2017

Tęczowy Smirnoff

Od 30 lipca do 6 sierpnia b.r. w Cork trwa LGBT Pride Festival. Z tej okazji na przystanku tuż obok St. Agustian's Church pojawiła się tęczowa reklama Smirnoffa  a do Tesco trafiła seria stylizowanych butelek tej wódki. Od dzisiaj ta gorzała będzie mi się kojarzyła z trunkiem dla mniejszości seksualnych.

Swoją drogą, usytuowanie takiej reklamy tuż przy kościele /w którym odbywają się również Msze Św. w j. polskim/, wg mnie nie jest przypadkiem. Pomijam już fakt, że przy tym kościele irlandzcy komuniści malowali już sierpy i młoty a polskojęzyczne lewactwo wklejało vlepki szkalujące Narodowe Siły Zbrojne, ale dość wspomnieć że część wydarzeń z tego homoseksualnego festiwalu odbywa się w dawnych kościołach: St. Peters Church czy St Anne's Church a w Bishop Lucey Park, miejskim parku nazwanym tak na cześć posługującego tutaj, a zmarłego w 1982 r.,  biskupa Corneliusa Lucey'a, słynącego z konserwatyzmu - urządzono lgbt-owski piknik. Wg mnie to jasny sygnał wysyłany przez tęczowych działaczy. Zresztą, nie tylko tęczowych, to samo robią również czerwoni, o czym pisałem TUTAJ i TUTAJ.

/Powyżej: tęczowa reklama Smirnoffa, po prawej - wejście do St. Agustians Church/

A wracając do Smirnoffa - produkuje go brytyjska firma Diageo, do której m.in. należą również znany likier Baileys czy piwo Guinness. Warto pamiętać, że nie są to już irlandzkie marki.

/Powyżej:  stylizowana seria butelek Smirnoffa w Tesco w Cork. Jedna para jest nawet hetero. Chyba przez przeoczenie ;-)/

niedziela, 30 lipca 2017

sobota, 29 lipca 2017

Obiektywy na smartfona: fisheye i makro

Pisałem już o jednym z obiektywów na smartfona: LINK, dzisiaj dwa kolejne: fisheye /tzw. rybie oko/ i do fotografii makro. Kupiłem je w Aldi za... 1 euro /przecenione bodajże z 4, najwidoczniej nie było zainteresowania/. Poniżej przykłady:






środa, 26 lipca 2017

Evening Echo 125th Anniversary Exhibition

Od lipca do września b.r. w St Peter’s Cork ma miejsce wystawa "Evening Echo 125th Anniversary Exhibition". Świetne zestawienie zdjęć pochodzących z archiwum Evening Echo, popołudniowego dziennika wydawanego w Cork od 1892 roku. Można zobaczyć jak wyglądają te same miejsca w Cork teraz - i 50, 60 a nawet 100 lat temu. Zdjęcia z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej - fragment wystawy/

piątek, 21 lipca 2017

Forest

Od 6 do 30 lipca b.r. w St. Peter's Cork ma miejsce wystawa "Forest", na której swoje prace prezentuje Hammond Journeaux, urodzona w 1964 roku w Nowej Zelandii malarka i ilustratorka. Więcej zdjęć z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedna z prac na wystawie/

czwartek, 20 lipca 2017

Gorycz i chwała

Dokument w reżyserii Ewy Świecińskiej który powstał kilka tygodni po Katastrofie Smoleńskiej

Swoich Rodziców, a w szczególności ojca, Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, wspomina córka Marta oraz znajomi i przyjaciele: Krzysztof Wyszkowski, Mirosława i Krzysztof Żukowscy, Zbigniew i Zofia Romaszewscy, Maciej Łopiński, Narcyz Sienkiewicz i Piotr Semka. Dużą wartością filmu są prywatne, wcześniej nie publikowane zdjęcia przyszłej pary prezydenckiej. Warto obejrzeć.

/Powyżej: kadr z filmu/

niedziela, 16 lipca 2017

Laya Healthcare's City Spectacular 2017

W weekend 15-16 lipca b.r. w Fitzgerald Park w Cork miał miejsce Laya Healthcare's City Spectacular, rodzinny festiwal w założeniu z wieloma atrakcjami. 

Byłem na nim 3 lata temu, było wtedy wiele atrakcji naukowych dla dzieci. Teraz, jak się wydaje i jak to skomentował mój znajomy, zmienił się głownie w "food festival", festiwal jedzenia na którym znalazło się mnóstwo stoisk z żelkami, naleśnikami, frytkami, lodami, burgerami, itp. Cała reszta była chyba tylko dodatkiem do tego biznesu, a przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

/Powyżej: jeden z występów/

piątek, 14 lipca 2017

Moldova

Od miesiąca jest w Cork kolejny sklep z polskimi produktami - Moldova /Mołdawia/. Pomimo nazwy, przynajmniej 2/3 asortymentu to produkty z Polski. Duża powierzchnia, niskie ceny. Sklep mieści się nieopodal Blackpool Shopping Center, w Millfield Industrial Estate przy 97 Commons Rd.

/Powyżej: Moldova/

czwartek, 13 lipca 2017

Figury Matki Bożej w Cork (31)

Na niewielkim skwerku przy Church Rd "odkryłem" jedną z najmniejszych grot z figurą Matki Bożej w Cork. Być może powstała z inicjatywy jednej osoby. Grota zadbana i jak się wydaje - bardzo często odwiedzana, tak jak zresztą chyba wszystkie takie groty w Cork.

/Powyżej: grota Matki Bożej/

/Powyżej: figura Matki Bożej/

niedziela, 9 lipca 2017

sobota, 8 lipca 2017

Wiadukt w Cahir

W Cahir znajduje się wybudowany w 1852 roku most kolejowy, który jest najlepszym w Irlandii przykładem mostu z zastosowaniem dźwigarów skrzynkowych.

Dwa razy zdarzyły się tutaj wypadki kolejowe: w 1955 roku wykoleił się pociąg wiozący buraki, zginęli maszynista i strażnik a linię kolejową zamknięto na 3 tygodnie. Drugi wypadek zdarzył się w 2003 roku, gdy spadł z wiaduktu pociąg z cementem, wówczas linię kolejową zamknięto na rok, bo tyle trwała naprawa mostu. W obu przypadkach śledztwo wykazało że sama konstrukcja mostu w żaden sposób nie przyczyniła się do wypadku.

/Powyżej: wiadukt w Cahir/

czwartek, 6 lipca 2017

Bikiniarze

Nie jestem fanem kina rosyjskiego, ale "Bikiniarze" z 2008 roku będący skrzyżowaniem dramatu z komediowym musicalem to film warty polecenia. Warto obejrzeć w wersji bez lektora, ewentualnie z napisami.

Zrealizowany z rozmachem i za spore pieniądze. Akcja filmu ma miejsce w Moskwie w latach 1955-56 i opowiada o grupce rosyjskiej młodzieży z subkultury "bikiniarzy". Stalin już nie żyje ale jeszcze nie rozpoczęła się "odwilż", jazz jest muzyką mocno niepoprawną politycznie i łatwiej jest kupić pokątnie pistolet niż saksofon. Główny bohater, Mels /jego imię składa się z pierwszych liter nazwisk: Marks, Engels, Lenin, Stalin/ początkowo wzorowy komsomolec przeganiający bikiniarzy, poznaje pannę z tej grupy i wkrótce sam staje się jednym z nich.

Młodzi ludzie są zafascynowani amerykańskim stylem życia, muzyką, ubiorem i próbują, nie bacząc na kraj i czasy w których żyją, upodobnić się do amerykańskiej młodzieży, oczywiście ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Świetne jest zakończenie filmu kiedy jeden z dawnych kolegów Melsa /a właściwie - Mela, bo ten zmienił swoje imię na "amerykańskie" za co został potępiony i wykluczony z Komsomołu/ wraca z tej wymarzonej i niemal mitycznej Ameryki i mówi mu, że w Ameryce - nie ma bikiniarzy. "Ale my tu jesteśmy" - odpowiada sam sobie Mel.

No i rewelacyjna ostatnia scena gdy na prowadzącej do Kremla ulicy Twerskiej w Moskwie do głównego bohatera dołączają przedstawiciele wszystkich subkultur młodzieżowych, od bikiniarzy po punków.

Gdyby można było do czegoś porównać ten film to do genialnej Kwadrofonii, amerykańskiego filmu z 1979 którego akcja ma miejsce w subkulturze londyńskich Modsów. Jeden i drugi - warto obejrzeć.

środa, 5 lipca 2017

Koniec irlandzkiego lata?

Dwa tygodnie temu przez tydzień było w Irlandii prawdziwe "polskie" lato ;-) W sklepach od razu pojawiły się sterty okularów przeciwsłonecznych, plażowych klapek i kremów z filtrem UV. Było i się skończyło, w jego powrót nie wierzą już chyba sami Irlandczycy, bo gdzie tylko spojrzeć, wszelkiego rodzaju kosmetyki przeciwsłoneczne przeceniają nawet o połowę. Btw, oficjalnie lato w Irlandii trwa od maja do lipca.

/Powyżej: przecenione kosmetyki w jednym z Dunnes Stores w Cork/

wtorek, 4 lipca 2017

Tęczowe porządki w Dell

Niedawno firma Dell wykupiła EMC. Obydwie to duże amerykańskie firmy z branży komputerowej, w Irlandii mają swoje oddziały. W EMC pracowałem w 2005 roku i później w latach 2012-14/. Właśnie teraz Dell zaprowadza tam swoje porządki. Dodam - tęczowe porządki...

Kilka dni temu do wszystkich swoich pracowników korporacja rozesłała e-maile z informacją, że od tego roku każdego 30 czerwca będzie obchodzony Dell Global Pride Day. Dodatkowo powołano tzw. Pride ERD /Employee Resource Group/, która ma za zadanie w firmie Dell m.in., cytuję: "odnajdywać i łączyć ze sobą członków grupy LGBT+, wspierać członków tej grupy oraz ich przyjaciół, maksymalizować ich potencjał zawodowy oraz zwiększyć świadomość i wiedzę wszystkich pracowników firmy Dell w zakresie tożsamości płci w miejscu pracy."

Dodatkowo poinformowano, że po raz pierwszy Dell weźmie udział w homoseksualnej paradzie z okazji Cork Pride Festival, który ma mieć miejsce 6 sierpnia i zachęca wszystkich pracowników zarówno do wstąpienia do grupy Pride ERD jak również do wzięcia udziału wraz z tą firmą w innych homoseksualnych wydarzeniach.

Co z tymi, którzy nie mają ochoty na homoseksualne parady i inne ekscesy tego rodzaju oraz uważają że ich zadaniem w czasie pracy powinno być wytworzenie jak najlepszego produktu a nie "odnajdywanie i łączenie ze sobą członków grupy LGBT+"? Wydaje mi się że przy tej polityce nowego szefostwa - nie zagrzeją tam długo miejsca, skoro "maksymalizowanie potencjału zawodowego" jest adresowane wyłącznie do tych którzy zapiszą się do firmowego tęczowego bractwa...

poniedziałek, 3 lipca 2017

Raffeen Holy Well

"Święte źródło" w Raffeen w hr. Cork niegdyś słynęło z pielgrzymek okolicznych mieszkańców którzy przychodzili tutaj żeby się pomodlić i zostawić swoje prośby. Dzisiaj - jest wyraźnie opuszczone i zaniedbane, chociaż ciągle z krystalicznie czystą wodą.

Jak już pisałem przy okazji źródełka w Ballinspittle, z badań przeprowadzonych 60 lat temu wynika, że w Irlandii znajdowało się ponad 3 tysiące przeróżnych "świętych źródeł" - więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Do naszych czasów zachowało się ok. 1300 z nich. W irlandzkich mitach źródła były swoistym połączeniem świata materialnego i duchowego. Wiele wczesnych irlandzkich kościołów katolickich zostały zbudowanych w pobliżu pogańskich studni, które były wykorzystywane do chrztu.

/Powyżej: Raffeen Holy Well/

niedziela, 2 lipca 2017

James Martin SJ: Jezus

Swoiste skrzyżowanie Ewangelii z przewodnikiem po Ziemi Świętej. Autor, amerykański jezuita, odwiedza miejsca opisane w Ewangeliach, konfrontując swoje wyobrażenia o nich z rzeczywistością.

Przez 500 stron James Martin opisuje życie Jezusa osadzone w konkretnych miejscach geograficznych, jeśli można to tak ująć.

Dowiadujemy się, jak po 2 tysiącach lat od wydarzeń opisanych w Ewangeliach wyglądają Betlejem, Nazaret, Kafarnaum, Betania, Jerozolima, Golgota, Emaus i wiele innych miejsc w których był Jezus.

Mamy szansę przekonać się które miejsca są faktycznie warte odwiedzenia ze względu na osoby opisane w Ewangeliach, a które są tylko niejako stworzone na potrzeby biznesu pielgrzymkowego.

Ciekawa i dość nietypowa lektura ;-)

sobota, 1 lipca 2017

Breaking Rainbows

Od 24 czerwca do 26 sierpnia b.r. w Crawford Art Gallery ma miejsce wystawa "Breaking Rainbows" na której swoje prace przedstawia Orla Barry. Artystka /ur. w 1969 r./ zajmuje się sztuką wizualną a jednocześnie - hodowlą owiec. Przez 16 lat mieszkała w Brukseli, obecnie mieszka i pracuje w południowo-wschodniej Irlandii.

/Powyżej: kadr z video, na podłodze - 300 kg wełny z gospodarstwa artystki/

piątek, 30 czerwca 2017

Swiss Cottage

Nieopodal Cahir znajduje się Swiss Cottage, ozdobny domek letniskowy zbudowany w 1810 roku. Z ciekawostek - dach jest częściowo pokryty słomą pochodzącą z Polski ;-) Zdjęcia tego domu można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: Swiss Cottage, po prawej stronie domu - tysiącletni cis/

Zwiedzanie płatne, z przewodnikiem, wewnątrz domu nie można robić zdjęć. Tekst za informacją udostępnioną turystom zwiedzającym ten dom:
"Swiss Cottage został zbudowany w 1810 roku dla Ryszarda i Emily Butler - tej samej rodziny w której posiadaniu był zamek Cahir. Prace restauracyjne zostały przeprowadzone w latach 1985-89. Uważa się, ze architektem był John Nash, słynny projektant miedzy innymi Pawilonu Brighton, Ulicy i Parku Regent's w Londynie. "Swiss Cottage" to nazwa nadana przez miejscowa ludność. W rzeczywistości jest to "Cottage Orne" - ozdobny, "stary", wiejski dom - styl budownictwa sięgający początkami ruchu Picturesque z późnego wieku 18-stego, kiedy to bogata szlachta pragnęła spędzić czas prowadząc proste wiejskie życie w specjalnie zaprojektowanych "wiejskich" chatach. Królowa francuska Maria Atonette miała omameltalnie zdobiona farmę na gruntach Pałacu Wersalskiego. Położenie "Cottage Orne" musiało być starannie wybrane - powinien on wtapiać się w otoczenie tak jakby stanowił część natury. Ważną rzeczą było, by budynek położony był w okolicy drzewiastej a widok z okiem przedstawiał dziki a zarazem piękny krajobraz - ze szczególnym upodobaniem do gór i strumieni. Aby budynek wtapiał się w krajobraz musiał również przedstawiać jego nieregularność. Stad wiec różny poziom dachu, różne kształty i wymiary okien. Dębowe pnie podtrzymujące werandę maja przedstawiać korzenie z których wyrasta dom. Weranda rozciągająca się dookoła domu daje mylne pojecie o jego wielkości - w środku są tylko 4 pokoje. Dach kryty stoma jest typowym dachem wiejskich domów. Dach został całkowicie wymieniony w 1989 roku - pokryty trzcina rzeczną, a w 1999 roku dodano warstwę polskiej żytniej słomy. Oryginalnie weranda była również kryta słoma, ale częste opady i woda spływająca z głównego dachu prowadziła do jego częstego uszkodzenia. Z tego tez powodu został on zastąpiony dachem z drzewa cedrowego w 1830 roku. Ozdobny trelis - częściowo drewniany i częściowo malowany- pokrywa ściany, wzór zmienia się dookoła budynku. Żeliwny plot zaprojektowany i wykonany w późnych latach 1850 jest w 75% oryginalny. Wysoki cis po prawej stronie budynku ma przynajmniej 1000 lat. Uważa się iz posadzony był w 9 wieku, kiedy to to na tym miejscu znajdował się klasztor chrześcijański. 
(...)
Rekonstrukcja budynku:
1961 - ostatni potomek rodziny Butler umiera. Rodzina Heavey (zarządcy domu od 1895 roku) odziedziczają budynek i mieszkają w nim do 1980 roku.
1981 - budynek sprzedany w prywatne ręce kanadyjskiego właściciela. który przeznacza go na swój domek letniskowy. Budynek jest zaniedbany, dach cieknie, wandalizm
1985-89 budynek zostaje odnowiony z inicjatywy władzy lokalnej Cahir z pomoca Irish Georgian Society, Tourist Board, The Office of Public Works i Mrs Sally Aall - amerykańskiej filantropki
1989 - rekonstrukcja zakończona, budynek przechodzi w ręce państwa.
"

środa, 28 czerwca 2017

Layers and Lines

Od 23 czerwca do 8 lipca b.r. w CIT Wandesford Quay Gallery w Cork ma miejsce wystawa "Layers and Lines", na której swoje prace przedstawia Stephen Murray.

/Powyżej: fragment wystawy/

wtorek, 27 czerwca 2017

Irlandzki folk w centrum Cork

Tradycyjną irlandzką graną na żywo muzykę można posłuchać wieczorem w lokalnych pubach - albo w samo południe na ulicy w centrum Cork ;-)

/Powyżej: kapela na Patrick's Street/
Poniżej - krótki filmik:

niedziela, 25 czerwca 2017

68 i 69 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę i Kuchnia Malucha

W niedzielę 25 czerwca b.r., My Little Craft World zaprosiło wszystkie dzieci na ostatnie w tym roku szkolnym zajęcia z cyklu z cyklu: "Poznajemy Polskę" oraz "Kuchnia Malucha". 

Na zajęciach "Poznajemy Polskę tym razem mali artyści odwiedzili Tomaszów Lubelski. Tam poznały jego najważniejsze zabytki oraz odwiedziły pasiekę Skarby Ula. Dzieci wykonały również ul z doniczki oraz świeczkę z wezy pszczelej, dowiedziały się skąd się bierze miód oraz jak żyją pszczoły. Na zakończenie zajęć wszystkim uczestnikom zostały uroczyście wręczone dyplomy i nagrody książkowe.

Z kolei na warsztatach "Kuchnia Malucha" dzieci przygotowały łódeczki z sałatką oraz słodki deser "wakacyjna plaża". Podobnie jak na poprzednich zajęciach również teraz wszystkim uczestnikom zostały uroczyście wręczone dyplomy i nagrody książkowe.

Zdjęcia z warsztatów można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: "Poznajemy Polskę" i "Kuchnia Malucha".

/Powyżej: mali artyści z My Little Craft World/

/Powyżej: mali kucharze z My Little Craft World/

sobota, 24 czerwca 2017

Shandon Street Festival 2017

W sobotę 24 czerwca b.r. w Cork miał miejsce kolejny Shandon Street Festival

Organizatorzy jak co roku przygotowali sporo atrakcji, zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. Zagrały lokalne muzyczne zespoły, malowano dzieciom twarze i robiono dla nich zwierzątka z baloników, były warsztaty z rękodzieła, teatrzyk kukiełkowy oraz uliczna taneczna impreza przy afrykańskich rytmach. Swoje stoiska rozłożyli lokalni rzemieślnicy i artyści.

Shandon jest to zabytkowa część Cork, niegdyś pełniąca ważną rolę ekonomiczną: to tutaj znajdowało się centrum irlandzkiego handlu masłem i wołowiną. Festiwal ma za zadanie promować to, obecnie nieco zapomniane, miejsce.

Poniżej - kilka zdjęć z festiwalu, więcej można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.