sobota, 18 listopada 2017

Cloughowrish Stone

Nieopodal Lemybrien, małej wioski w hrabstwie Waterford, znajduje się Cloughowrish Stone, uważany za największy w Irlandii głaz narzutowy. Najprawdopodobniej ten fragment skały został przeniesiony przez lodowiec z gór Knockmealdown lub Comeragh.

/Powyżej: Cloughowrish Stone/

piątek, 17 listopada 2017

Wystawa okładek "Cork Holly Bough"

W St. Peter's Cork ma obecnie miejsce m.in. wystawa okładek "Cork Holly Bough", świątecznego periodyku wydawanego co roku w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, już od 120 lat.

Takie mam wrażenie, że im bliżej czasów współczesnych tym na okładkach coraz mniej religijnych akcentów, pomimo - że o Boże Narodzenie przecież chodzi. Na wystawie nie ma wszystkich okładek niemniej: ostatnia którą można zaklasyfikować jako religijną pochodzi z 2001 roku i przedstawia współczesny obraz ze Świętą Rodziną. Ostatnie lata to już kompletna sekularyzacja: w zeszłym roku była to grupka ludzi z prezentami a w tym, to, uwaga, Diabelskie Koło /!/ i gdzieś tam w rogu lecący po niebie św. Mikołaj z saniami zaprzężonymi w renifery. Przy czym ze Św. Mikołajem, biskupem Miry, nic wspólnego ten cudak nie ma...

No cóż, jest jak jest. Sobie na pamiątkę - okładka z 1971 roku, roku moich urodzeń,  na której przedstawiono witraż który wykonał Harry Clarke a który pochodzi z kościoła św. Patryka w Bandon:

/Powyżej: okładka z 1971 roku/

czwartek, 16 listopada 2017

Cork Film Festival 2017

Od 10 do 19 listopada b.r. trwa 62 Cork Film Festival. O samym festiwalu pisałem już 2 lata temu TUTAJ. W tym roku wybrałem się do kina Gate na trzecią serię pokazu irlandzkich filmów krótkometrażowych, tj. dziewięć filmów pod wspólnym tytułem: "Poetic Voices".

/Powyżej: w kinie Gate, przed pokazem/

środa, 15 listopada 2017

Rogale świętomarcińskie - w Irlandii

W Poznaniu z okazji Dnia Świętego Marcina tradycyjnie przygotowuje się rogale świętomarcińskie. Wczoraj gościliśmy u naszych przyjaciół którzy pochodzą z tego miasta i mieliśmy okazję skosztowania takich rogali, własnoręcznie przygotowanych przez panią domu. Poprzednio, pierwszy i ostatni raz, jedliśmy je w, a jakże, Poznaniu, a tutaj proszę - można je skosztować również w, nazwijmy to - hrabstwie Tipperary ;-) Dodam, że wszystkie składniki na takie rogale, łącznie z białym makiem, zostały kupione tutaj.

/Powyżej: "mój" rogal świętomarciński/

wtorek, 14 listopada 2017

Pomnik Chrystusa Króla w Glen of Aherlow

W 1950 roku, w czasie Roku Świętego obchodzony podczas pontyfikatu papieża Piusa XII jako Rok Pokoju, na wzgórzu w Glen of Aherlow ustawiono figurę Chrystusa Króla. 

Przedstawiono ją w geście błogosławieństwa - dla całej okolicy, mieszkańców i przechodniów. Tradycją było przychodzenie wiernych w to miejsce w ostatnią niedzielę każdego roku, żeby się pomodlić. W 1975 figura została zastąpioną przez tę znajdującą się tutaj obecnie. Obydwie figury zostały wykonane przez Niff Brothers z Cork. Biała figura naturalnej wielkości stoi na cokole z wapienia z Kilkenny, schody przy figurze pochodzą z wyspy Achill a podstawę monumentu wykonano z miejscowego piaskowca. Z tego miejsca rozpościera się piękny widok na góry Galtee.

/Powyżej: Figura Chrystusa Króla w Glen of Aherlow/

poniedziałek, 13 listopada 2017

Polskie puby i restauracje w Irlandii: "Gorące Gary u Barbary Kuchary" w Dublinie

Po powieszeniu wieńca na tablicy ku czci Pawła Strzeleckiego a przed spotkaniem Klubu Historycznego im. Hrabiny Markiewiczowej, obiad w niewielkim barze o wdzięcznej nazwie "Gorące Gary u Barbary Kuchary", który mieści się w sklepie "Mróz" w Moore Street Shopping Mall w Dublinie. Dobra polska domowa kuchnia.

/Powyżej: Gorące Gary u Barbary Kuchary/

niedziela, 12 listopada 2017

XXI spotkanie Klubu Historycznego im. Hrabiny Markiewiczowej w Dublinie

11 Listopada, w Święto Niepodległości, p. Piotr Czyżewski zaprosił wszystkich na XXI uroczyste spotkanie Klubu Historycznego im. Hrabiny Markiewiczowej z okazji 11 listopada - Narodowego Święta Niepodległości. 

Gościem honorowym spotkania był profesor Jan Żaryn - historyk, senator RP, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, członek senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą, redaktor naczelny miesięcznika "W sieci Historii". Część artystyczną spotkania, czyli "Wspólne Polaków śpiewanie w Dublinie patriotyczne" poprowadził Przemysław Łozowski- muzyk, performer, twórca The Dulcis Polonia Choir, The SuperTonic Orchestra i Kapeli na Wesela. Pełna sala i świetna atmosfera!

Więcej zdjęć z tego wydarzenia można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: prof. Jan Żaryn podczas spotkania w Dublinie/

sobota, 11 listopada 2017

11 Listopada: wieniec na tablicy ku czci Pawła Strzeleckiego

Dzisiaj, 11 Listopada, w Święto Niepodległości, zgodnie z ustaleniami podjętymi na naszym październikowym spotkaniu, członkowie Klubu "Idź Pod Prąd" z Cork wybrali do Dublina żeby zawiesić skromny biało-czerwony wieniec na tablicy upamiętniającej Pawła Edmunda Strzeleckiego, polskiego podróżnika, geologa, geografa, badacza i odkrywcy, który bezinteresownie niósł pomoc Irlandczykom podczas Wielkiego Głodu, przez co ocalił ok. 200 tysięcy ludzkich istnień. Wieniec, przygotowany przez Agnieszkę, złożyłem razem z kolegą Rafałem.

/Powyżej: wieniec na tablicy upamiętniającej Pawła Strzeleckiego/

czwartek, 2 listopada 2017

Moro Javier: "Hinduska miłość"

Książka trochę "babska" ale ponieważ opowiada prawdziwą historię i kreśli obraz kolonialnych Indii z przełomu XIX i XX wieku - czyta się świetnie.

"Hinduska miłość" to opowieść o małżeństwie Hiszpanki Anity Delgado z Hindusem Jagatjitem Singhem, księciem Kapurthali, wówczas małego ale bogatego państewka pod brytyjskim protektoratem.

Pomijając małżeńskie perypetie ludzi z dwóch kompletnie rożnych kręgów kulturowych, przy czym - co warto zauważyć - to Jagatjit Singh opłacił swojej pochodzącej z Europy narzeczonej lekcje języków, savoir-vivre, jazdy konnej i gry w tenisa - zanim ją poślubił, to powieść przybliża przede wszystkim obraz Indii.

Z jednej strony jest to fascynujący kraj o prastarej i bogatej kulturze, z drugiej - kraj o ogromnym rozwarstwieniu społecznym gdzie uwłaczający ludzkiej godności system kastowy zależny tylko od urodzenia, determinuje całe przyszłe życie danego człowieka.

środa, 1 listopada 2017

46

Kolejne urodziny. Czas ucieka - Wieczność czeka, czy się chce czy nie ;-)  

W tym roku dostałem od Małżonki m.in. jak zwykle własnoręcznie zrobioną kartkę - i, co mnie najbardziej ucieszyło - koszulkę z napisem również przez Nią wykonanym, z moim ulubionym trzecioplanowym bohaterem "Wojny polsko-ruskiej", chociaż z lekko przekręconą nazwą jego biznesu ;-)

/Powyżej: kartka urodzinowa zrobiona przez Agnieszkę/

/ Powyżej: z urodzinowym tortem i w zajefajnej koszulce ;-)/

wtorek, 31 października 2017

Corrin Hill

Nieopodal Fermoy znajduje się wzgórze Corrin Hill, na którego szczycie jest Carn Thiernagh, kamienny kopiec sprzed ponad 3 tysięcy lat. Kopiec stanowi pozostałość po pradawnym forcie a jak głosi legenda - było to miejsce spotkań druidów a także miejsce pochówku jednego z nich, który nazywał się Mogh Ruith. W 1933 roku okoliczni mieszkańcy ustawili tutaj duży kamienny krzyż, do którego prowadzi teraz czternaście stacji Drogi Krzyżowej. Po stacji czternastej znajduje się "polski akcent" - stacja z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego wg wizji siostry Faustyny Kowalskiej. Ze wzgórza rozpościera się widok na całą okolicę.

Poniżej - kilka zdjęć, więcej znajduje się w galerii na moim fb: LINK:






niedziela, 29 października 2017

Zapora z aut próbą ochrony przed zamachem

Strach przed islamskim terroryzmem dotarł też do Cork, chociaż decydenci i lewactwo będą temu zaprzeczać. Miejsce tegorocznego koncertu przed Opera House, w ramach Cork Jazz Festival, zostało szczelnie ogrodzone samochodami. Ciężarówka pewnie przejedzie, ale osobowy już nie. W poprzednich latach tego nie było, ale niedawno dokonano kilka zamachów, gdzie narzędziem zbrodni - był samochód. Takie tymczasowe zapory z aut są już powszechnie stosowane na różnych eventach w tzw. krajach zachodnich...

/Powyżej: ochronna zapora z aut/

sobota, 28 października 2017

środa, 25 października 2017

Vladimir Volkoff: "Montaż"

Teoretycznie powieść szpiegowska, faktycznie - z uwagi na pochodzenia autora jak i jego pracę na rzecz francuskiego wywiadu - prawdopodobnie wierny opis działania rosyjskiego wywiadu w krajach Europy Zachodniej.

Książka została wydana po raz pierwszy w 1982 roku, ale już wtedy opisał w niej klasyczne techniki dezinformacji stosowane przez KGB, które do dzisiaj święcą triumfy. Szczególną uwagę Volkoff poświęcił tzw. "agentom wpływu" i ich "pudłom rezonansowym". Ci pierwsi są agentami wyznaczonymi do długofalowych zadań, często będąc postrzegani przez otoczenie jako antykomuniści, ci drudzy to z reguły pracownicy mediów, celebryci /a obecnie, dzięki internetowi, również osoby prywatne/ którzy powielają przekaz agenta nie zdając sobie nawet sprawy z tego że są manipulowani.

Myślę że w Polsce wzorcowym przykładem agenta wpływu byłby Adam Michnik, a "pudłami rezonansowymi" tworzącymi "orkiestrę" -  Gazeta Wyborcza i inne media powielające tezy stawiane przez nadredaktora. Agent wpływu musi mieć odpowiednio uwiarygodniony życiorys, do czego z kolei świetnie nadają się nasze rodzime "legendy" /czy też jak wolą niektórzy: "bajki"/ Solidarności, które 40 lat temu, w czasach własnej młodości, wg opinii swoich towarzyszy wykazali się odwagą, a jednocześnie niedługo później zrobili wszystko żeby komunistom nie spadł włos z głowy, a teraz z kolei walczą o to, "żeby było tak, jak było".

Świetna lektura, trzyma w napięciu a jednocześnie otwiera oczy na wiele rzeczy.

poniedziałek, 23 października 2017

Socialistický Zombi Mord

Filmów o zombie nakręcono mnóstwo, praktycznie wszystko już było. Jednak "Socialistický Zombi Mord", niszowy słowacki horror z 2014 roku - jest naprawdę dobry. Oczywiście, jak na kino klasy B ;-)

Fabuła: pod koniec lat 60-tych ub.w. Rosjanie próbują opracować broń chemiczną w postaci gazu, który raz na zawsze ma uporać się z wrogami socjalizmu. Coś poszło nie tak i żołnierze którzy mają kontakt z tym gazem przemieniają się w krwiożercze bestie. Zarażonych zastrzelono, eksperyment zakończono. Jednak z powodu pijaństwa i bałaganu w sowieckiej armii, pojemniki z gazem fałszywie oznakowane jako granaty dymne, trafiają wraz z inwazją wojsk Układu Warszawskiego na terytorium obecnej Słowacji, gdzie umieszczone w jakimś magazynie zostają zapomniane.

Przychodzi rok 1985, młodzież w komunistycznej Czechosłowacji w jednej ze szkół średnich przechodzi obowiązkowe szkolenie z przysposobienia obronnego. Jednym z jego elementów są ćwiczenia w maskach przeciwgazowych: do namiotu wrzucono granat dymny i zapędzono tam młodych ludzi. Oczywiście, był to właśnie TEN granat dymny.  Wkrótce część uczniów która brała udział w szkoleniu staje się zombie i atakuje swoich zdrowych rówieśników. Dodatkowo okazało się, że dozorcą w szkole jest były żołnierz rosyjskiego specnazu który brał udział w eksperymentach sprzed 20 lat i wiedząc czym to się skończy zamyka szkołę i zabija zarówno tych którzy chcą wejść do szkoły z pomocą jak i tych którzy chcą z niej wyjść.

Nieźle oddano realia lat 80-tych ub.w. nawet w szczegółach, więc tym bardziej warto obejrzeć. Niestety, oglądałem w oryginalnej wersji językowej czyli rozumiałem co drugie zdanie, więc być może nie wyłapałem jakichś smaczków w dialogach. No nic, jest powód żeby obejrzeć kiedyś jeszcze raz ;-)

wtorek, 17 października 2017

Personal Space: Travels in India

Od 4 do 30 października b.r. w St Peters Cork ma miejsce wystawa "Personal Space: Travels in India", na której swoje zdjęcia prezentuje Shaun O'Connor. Wszystkie zdjęcia zostały zrobione smartfonem i stanowią fotograficzny zapis jego 5-miesięcznej podróży po Indiach. W jej trakcie zrobił ponad 4 tysiące zdjęć które przesłał online i które spotkały się z bardzo pozytywną reakcją, co zainspirowało go do zorganizowania swojej pierwszej wystawy.

/Powyżej: Personal Space/

poniedziałek, 16 października 2017

Huragan Ofelia w Irlandii

Dzisiaj nad Irlandią przeszedł huragan "Ofelia", jak donoszą media - największy od 50 lat. Nam akurat wypadł wyjazd do Dublina. Trochę się obawialiśmy jak to będzie, bo podróżowanie przez pół Irlandii w czasie takich anomalii pogodowych jest, hm, takie sobie, jednak wyszło tak że praktycznie tego huraganu - nawet nie zauważyliśmy. Jedyne co o nim świadczyło - to wyludnione ulice oraz problemy z komunikacją: kursowali tylko prywatni przewoźnicy.

Wyjechaliśmy z Cork o 7:30. Dworzec autobusowy zamknięty, pracownik Bus Éireann informuje pasażerów że przynajmniej do godziny 14:00 żaden autobus nie wyjedzie, a co będzie później - nie wiadomo. Na szczęście korzystamy właśnie z prywatnego przewoźnika, tym razem był to GoBus, który odjeżdża punktualnie, na miejscu też jest punktualnie, a po drodze, oprócz niewielkiego deszczu co jest codziennością w Irlandii - absolutnie nic się nie wydarzyło.

W samym Dublinie przez kilka godzin - piękna pogoda. Zaczęła się zmieniać dopiero tuż przed naszym odjazdem, ale ta zmiana polegała jedynie na zachmurzeniu i silniejszym wietrze. Natomiast było zdecydowanie mniej ludzi na ulicach, sporo sklepów i sieciowych kawiarni oraz fastfoodów było zamkniętych. Chcieliśmy zjeść obiad w jednej z polskich restauracji, ale - również była nieczynna, pomimo że znajdowała się w swego rodzaju podziemnym pasażu a wszystkie inne jadłodajnie dookoła niej były otwarte i pełne klientów. Administracja rządowa i samorządowa też wzięła sobie dzisiaj wolne.

Wracamy z tym samym przewoźnikiem, tak samo wszystko punktualnie i bez żadnych przeszkód po drodze. Dom stoi, dach cały, woda prąd i internet jest, problem tylko z telewizją - pewnie antena, chociaż jest na swoim miejscu, uległa jakimś perturbacjom, zobaczymy.

Poniżej - dzisiejsze dwa zdjęcia z centrum Dublina i Cork, w porach gdy normalnie te ulice są pełne ludzi:

/Powyżej: centrum Dublina, godz. 14:00/

/Powyżej: centrum Cork, godz. 17:30/

niedziela, 15 października 2017

70 i 71 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę i Kuchnia Malucha

Po wakacyjnej przerwie w niedzielę, 15 października b.r. miały miejsce kolejne warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę i Kuchnia Malucha.

Podczas zajęć "Poznajemy Polskę" dzieci "odwiedzają" różne polskie miasta, poznają ich historię oraz wykonują pracę plastyczną związaną z daną miejscowością. Tym razem wybraliśmy się do... Pacanowa, więc tematem prac był Koziołek Matołek. Dzieci pokolorowały figurki tego bohatera dziecięcej literatury oraz wykonały książeczki z jego kolejnymi przygodami. Zdjęcia z tych zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: LINK.

 /Powyżej: prace małych artystów powstałe podczas zajęć "Poznajemy Polskę"/

Natomiast na kolejnych zajęciach z cyklu "Kuchni Malucha", mali kucharze przygotowali pyszny deser: Słodkiego Jeża. Zdjęcia z tych zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: LINK.

/Powyżej: mali kucharze z My Little Craft World/

sobota, 14 października 2017

Spotkanie klubu "Idź Pod Prąd" w Cork

Dzisiaj miało miejsce kolejne spotkanie członków klubu "Idź Pod Prąd" w Cork. Podjęliśmy m.in. decyzję o uczczeniu 11 Listopada, Święta Niepodległości, poprzez wyjazd kilku z nas do Dublina, gdzie na tablicy upamiętniającej Pawła Strzeleckiego umieścimy niewielki biało-czerwony wieniec.

/Powyżej: spotkanie klubu "Idź Pod Prąd" w Cork/

piątek, 13 października 2017

Good Start Exhibition

W dniach 11-14.10 b.r. w CIT Wandesford Quay Gallery w Cork ma miejsce "Good Start Exhibition", wystawa na której swoje prace prezentują studenci I roku CIT Crawford College of Art and Design. Wszystkie prace powstały w ciągu ostatnich sześciu tygodni. Część z nich można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: fragment wystawy/

czwartek, 12 października 2017

Irlandczycy przeprosili się z Trumpem?

Jeszcze niedawno irlandzcy trockiści, komuniści i socjaliści wspólnie i w porozumieniu organizowali liczne protesty przeciwko prezydentowi USA, Donaldowi Trumpowi. W końcu chyba jednak pragmatyzm zwyciężył i w pierwszą rocznicę wyborów na przykład w takim Dealzie w Cork pojawiły się "trumpowe" rozetki i czapeczki z jego hasłem wyborczym: "Make America Great Again". Ba, są nawet, chociaż już nie zmieściły się na fotce - sporej wielkości zdjęcia Trumpa do postawienia na biurku czy innej półce.

/Powyżej: "Trump-owe" gadżety w sklepie w Cork/

wtorek, 10 października 2017

Rectangle, squared

Od 8 września do 28 października b.r. w Crawford Art Gallery w Cork ma miejsce wystawa "Rectangle, squared" na której swoje prace prezentuje Sonia Shiel. Prace z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej - Sonia Shiel: Still Life with Think Tank, 2017/

poniedziałek, 9 października 2017

Wymiana kadr w Ambasadzie RP w Dublinie. Czy będzie audyt?

W Ambasadzie RP w Dublinie trwa wymiana kadr. Wracają do Polski "dyplomaci", mianowani tam za poprzedniej, słusznie minionej władzy. 

Co prawda PiS ustami swojego ministra zapewniał nie tak dawno, że "w Dublinie zmiany będą szybkie i głębokie", tymczasem zmiany są naturalne, zgodne z okresem kadencji, ale dobre i to. Przez ostatnie lata tutejsza ambasada była przez wiele osób postrzegana jako bastion lewactwa i KODziarstwa.

Cała ta komorowszczyzna, te, powtarzając za ich guru "profesorem" Bartoszewskim, dyplomatołki. Długo nie pamiętający o ważnych datach w historii naszego Narodu: 1 września, 17 września, 11 listopada, itp. Nie znajdujący czasu na udział w otwarciu wystawy "Prawda i Pamięć. Smoleńsk 2010", za to ściągający tutaj za pieniądze polskich podatników zaangażowanych politycznie funkcjonariuszy medialnych z antypolskiego radia, które w Dzień Niepodległości urządzało hucpy z czekoladowym orłem i różowymi balonikami. Pozwalający sobie na facebookowe uwagi o "wykopkach" - w kontekście Katastrofy Smoleńskiej. Odmawiający w sytuacji realnego zagrożenia pomocy dyplomatycznej Rodakom organizującym w Dublinie i w Cork spotkania z kandydatami na urząd Prezydenta RP. Itd., itp.

Na ich miejsce przychodzą nowi. Od czego powinni zacząć? Od tego samego co PiS po objęciu władzy: od audytu. Tylko przeprowadzonego rzetelnie, z wyciągnięciem odpowiednich wniosków - i konsekwencji.

Jak na razie, żadnemu z "dyplomatów" opuszczających Dublin nie dzieje się krzywda: mogą liczyć na kolejne intratne propozycje gdy tymczasem co najmniej kilku z nich, w mojej subiektywnej ocenie popartej jednak powyższymi faktami - powinno dostać wilczy bilet do pracy w jakiejkolwiek państwowej instytucji.

Oby w końcu i do Ambasady RP w Dublinie dotarła #dobrazmiana...

sobota, 7 października 2017

Różaniec do granic - w Cork

Dzisiaj w w ramach akcji "Różaniec do granic" wzdłuż granic Polski nasi Rodacy odmówili różaniec.

Ale nie tylko tam: różaniec odmawiano wszędzie tam gdzie znaleźli się nasi Rodacy, również w kościołach w Irlandii. W St. Augustine's Church w Cork od godziny 13:00 /ze względu na różnicę czasu pomiędzy Irlandią a Polską/ modliło się ponad sto osób.

Jak napisali organizatorzy tej akcji: "(...) wierzymy, że jeśli różaniec zostanie odmówiony przez około milion Polaków na granicach kraju, to może nie tylko zmienić bieg zdarzeń, ale otworzyć serca naszych rodaków na działanie Łaski Bożej."

/Powyżej: "Różaniec do granic" w St. Augustine's Church/

piątek, 6 października 2017

Irlandzka poczta wydała znaczek z komunistycznym zbrodniarzem Che Guevarą

An Post, irlandzka poczta, wydała znaczek z podobizną Che Guevary, z okazji 50-rocznicy śmierci tego komunistycznego zbrodniarza. 

Jak doniosły media, znaczek można kupić online lub w głównych oddziałach pocztowych. Korzystając z przerwy w pracy wybrałem się na główną pocztę w Cork, odstałem swoje w kolejce, wyświetlił się nr okienka, podszedłem i poprosiłem o rzeczony znaczek, żeby mieć czym zilustrować notkę na blogu, ale przede wszystkim żeby przekonać się czy to prawda. Pan w moim okienku nie miał, zapytał kolegi, kolega kolejnego kolegi i w końcu są - dwa ostatnie. Popyt chwilowo przewyższył podaż, jak się okazało, chociaż nie wątpię że szybko uzupełnią braki. Z rozpędu kupiłem oba, chociaż nie wiem co z nimi zrobię, bo wstyd wysyłać list czy kartkę z czymś takim. No, chyba że dorysuję do niego, bo ja wiem - szubienicę? Jak stwierdził mój kolega: "Tylko ciekawe czy nie będzie zwrotów, jak okaże się że się nie kleją bo ludzie plują na niewłaściwą stronę ;-)"

Dla przypomnienia: Che Guevara, komunistyczny zbrodniarz wojenny, osobiście dokonujący setek egzekucji swoich przeciwników ideowych, jak przyznaje nawet lewacka Wikipedia: "zadeklarował, że byłby gotów sprowokować światowy konflikt nuklearny i żałował, że nie doszło do poświęcenia narodu kubańskiego jako ofiary w wojnie atomowej, stwierdzając zarazem że gdyby rakiety były pod kontrolą Kuby nie zawahałby się ich użyć".

Swoją drogą, ciekawe jakie kolejne filatelistyczne atrakcje szykuje An Post? W kolejce jest jeszcze sporo lewackich bandziorów, od Lenina po Pol Pota...

/Powyżej: kupione przeze mnie ostatnie dwa znaczki w Cork/

czwartek, 5 października 2017

"Szałas" bezdomnego na St Patrick's Street

Na samym początku St Patrick's Street, głównej i reprezentacyjnej ulicy w Cork, nieopodal pomnika Theobalda Matthewa, jeden z tutejszych bezdomnych sklecił sobie z tektury i innych znalezionych materiałów rodzaj szałasu - i mieszka w nim od kilku miesięcy. Turyści patrzą, miasto nic z tym nie robi. Za to Irlandia szczyci się liczbą "uratowanych" /tj. przejętych od przemytników/ i zwiezionych na wyspę muzułmańskich migrantów z Afryki /tzw. "uchodźców"/, których lokuje po wioskach szczodrze obdarowując domami i socjalem.

/Powyżej: "szałas" bezdomnego na St Patrick's Street/

sobota, 30 września 2017

Proaborcyjny mini-marsz w Cork

Dzisiejsza manifestacja proaborcyjna w Cork. A jednocześnie chyba najmniejsza "manifa" jaką do tej pory widziałem. Jeszcze chwila a w ogóle ich nie będzie ;-)

/Powyżej: manifestacja proaborcyjna w Cork/

Poniżej - filmik z tej manifestacji:

środa, 27 września 2017

Halloweenowa dekoracja w Blackpool Shopping Centre

Ledwie koniec września, a w postkatolickiej Irlandii witryny sklepowe są już udekorowane halloweenowo. Poniżej - dekoracja w Blackpool Shopping Centre, która jest swoistą reklamą Dragon of Shandon Samhain w Cork.

/Powyżej: dekoracja w Blackpool Shopping Centre/

wtorek, 26 września 2017

Amsterdam

Wracając z Krakowa do Cork po kolejnej wizycie w Polsce - kilkanaście godzin spędziliśmy w Amsterdamie. Stolica Holandii, niegdyś słynąca z artystów i filozofów, wzbogacona na zamorskich koloniach, teraz przyciąga turystów głównie zalegalizowaniem miękkich narkotyków i prostytucji. Do tego eutanazja, "małżeństwa" pomiędzy osobami tej samej płci, itp. Niemniej, warto zobaczyć miasto stworzone przez poprzednie pokolenia.

Z lotniska Schiphol dojeżdżamy pociągiem w niespełna 20 minut do Centraal Station, głównego dworca Amsterdamu. Stamtąd nieśpiesznym spacerkiem poznajemy historyczne centrum miasta, podziwiając jednocześnie amsterdamskie kanały. Wcześniej jednak kupujemy lokalny specjał: frytki z majonezem, podawane w papierowej tutce.  Ha, co kraj to obyczaj ;-) W drodze na plac Dam mijamy Beurs van Berlage, budynek giełdy z 1903 roku. Na placu Dam podziwiamy pałac królewski i XV-wieczny Nieuwe Kerk, w którym odbywają się zaprzysiężenia władców Holandii oraz m.in. Nationaal Monument – pomnik upamiętniający wyzwolenie Amsterdamu spod okupacji niemieckiej w 1944 roku. Chcąc zobaczyć XIII-wieczny Oude Kerk /tzw. "Stary Kościół"/, niegdyś kościół katolicki, później protestancki, do którego chodził m.in. Rembrandt, trafiamy do De Wallen, dzielnicy czerwonych latarni. Jak się okazuje, kościół znajduje się w samym jej środku. Pomimo że było ledwie ok. 15:00, panie już stały w witrynach. Jak dla mnie - przypominało to targ niewolników i to w XXI wieku. Ot, taki Zachód. Z ciekawości zaglądamy /tylko zaglądamy/ do jednego z cofee shopów: można tam wybrać rodzaj trawki, sprzedawca skręca jointa którego można wypalić w znajdującej się tam palarni. Teoretycznie palić można tylko tam, w praktyce - widzieliśmy wiele osób palących przy zwykłych kawiarnianych stolikach a także spacerujących z jointami po ulicy. W końcu docieramy do Nieuwemarkt, gdzie znajduje się XV-wieczny budynek dawnej Wagi Miejskiej. Wracamy, bez przerwy uważając na całe tabuny rowerzystów. Jak podają w przewodniku, rowerów jest tu więcej niż mieszkańców.

Jako pamiątki kupujemy m.in. jak zwykle magnesy na lodówkę, oraz - cebulki różnokolorowych tulipanów, w tym czarnych i niebieskich ;-)

Więcej zdjęć z Amsterdamu znajduje się w galerii na moim fb: LINK.











poniedziałek, 25 września 2017

39 wizyta w Polsce (11): #dobrazmiana z pracą

Powrót do Cork. Z Polski do Irlandii przez Holandię. Najpierw bus do Katowic, później lot do Amsterdamu, kilkanaście godzin przerwy na zwiedzanie miasta, lot do Dublina, autobus do Cork.

Jak jest w Polsce? Dużo Ukraińców. Jednocześnie - bardzo dużo ofert pracy. Praktycznie na każdym oknie lokalnego biznesu wisi oferta pracy. W galeriach handlowych na monitorach z planem sklepów również wyświetlają się oferty pracy. Czegoś takiego jeszcze nigdy wcześniej nie widziałem. Oczywiście, pytanie za ile jest ta praca? Niemniej - jest. Gdy wyjeżdżałem z Polski 13 lat temu, za rządów SLD, o czymś takim można było jedynie pomarzyć. Jeżeli tak będzie dalej, jeżeli KODziarstwo i inna WSIowa swołocz tego nie zniszczy, to myślę że na poważnie można rozważyć powrót na Ojczyzny łono.

niedziela, 24 września 2017

39 wizyta w Polsce (10): kościół św. Jana Pawła II w Krakowie

Na niedzielną Mszę Święta wybraliśmy się do kościoła św. Jana Pawła II. W kościele umieszczono m.in. relikwię z ampułką z krwią papieża, papieski krzyż pastoralny Jana Pawła II, płytę z grobu papieża pochodzącą z Grot Watykańskich Bazyliki św. Piotra w Watykanie oraz sutanna, którą miał na sobie papież w czasie zamachu w dniu 13 maja 1981 roku. Przy kościele znajduje się również wieża widokowa z której można podziwiać okolicę.

Kilka zdjęć z kościoła oraz z wieży widokowej znajduje się w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: kościół św. Jana Pawła II/

sobota, 23 września 2017

39 wizyta w Polsce (9): Muzeum Historii Fotografii w Krakowie

Kolejne muzeum, tym razem Muzeum Historii Fotografii przy ul. Józefitów 16 w Krakowie. Jedno z najbardziej interesujących: od prehistorii fotografii po czasy współczesne, od camera obscura po fotografię cyfrową.

Kilka zdjęć z tego muzeum znajduje się w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedno z pomieszczeń w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie/

piątek, 22 września 2017

39 wizyta w Polsce (8): muzeum figur woskowych - Aleja Gwiazd

W Krakowie są co najmniej dwa muzea figur woskowych, oba zlokalizowane w ścisłym centrum miasta. Tym razem wstąpiłem do tego przy ul. Floriańskiej, które eksponuje figury gwiazd filmu, muzyki - i malarstwa. Tak swoja drogą, takich prywatnych muzeów jest coraz więcej w Krakowie. Muzeum motyli, tortur, wspomnianych figur woskowych czy nawet... seksu. Można, bez państwowych dotacji? Można.

Zdjęcia z tego muzeum można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: Pablo Picasso, Michał Anioł i Salvador Dalí - razem ;-)/

czwartek, 21 września 2017

39 wizyta w Polsce (7): Dama z łasiczką i #dziedzictwo

W Muzeum Narodowym w Krakowie można obecnie zobaczyć "Damę z łasiczką" /formalnie: "portret damy z gronostajem"/ Leonardo da Vinci i wystawę "#dziedzictwo". 

Warto dodać, że poprzednio obejrzenie tego obrazu w Krakowie graniczyło z cudem: ciągle był wypożyczany za granicę, co z pewnością stanowiło tłusty dochód dla Fundacji Książąt Czartoryskich do której należał. Na szczęście #dobrazmiana przyszła i tutaj: pod koniec ubiegłego roku rząd PiS wykupił kolekcję tej fundacji, łącznie z "Damą...". Mam nadzieję, że od tej pory obraz będzie cieszył przede wszystkim oczy naszych Rodaków a jednocześnie przyciągał do Krakowa tych, którzy będą chcieli go zobaczyć.

Dla "Damy..." wydzielono w muzeum osobne pomieszczenie, z nieco przygaszonym światłem i strażnikiem który pilnuje wyłącznie tego obrazu, dodatkowo znajdującym się za barierką. Obowiązuje też zakaz fotografowania. Przed tym pomieszczeniem umieszczono też opis dzieła, jego historię oraz kopię obrazu.

Natomiast wystawa "#dziedzictwo", jak napisali jej kuratorzy, "jest głosem w toczącej się debacie na temat polskiego dziedzictwa. W przededniu stulecia odzyskania niepodległości debata ta zyskuje nową dynamikę, skłaniając do postawienia pytania o nas samych, o to, jak definiujemy naszą historię, dorobek cywilizacyjny, specyfikę kultury narodowej i jej związki z otaczającym nas światem".

Kilka zdjęć z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: kilka prac z wystawy "#dziedzictwo"/

środa, 20 września 2017

39 wizyta w Polsce (6): Tężnia

Od kwietnia do października b.r. przed Muzeum Narodowym w Krakowie można obejrzeć instalację "Tężnia", której autorem jest Robert Kuśmirowski. 

Jak napisał artysta: "Tężnia sztuki jest konstrukcją zbudowaną z drewna iglastego, systemu różnych łączeń, drewnianych podpór a przede wszystkim triumfem masy przedmiotów i urządzeń powystawowych, gromadzonych przeze mnie od 12 lat. Zebrane i poukładane są gabarytowo oraz monochromatycznie wraz ze spisem inwentarzowym, charakterystycznym dla prac i zbiorów muzealnych. Konstrukcja tężenia sztuki została zaprojektowana w trosce o nasze doznania optyczne i wystawiona naszej percepcji wzrokowej na zachodzące zmiany w ustanowionym obiekcie. (...)".

Kilka zdjęć "Tężni" można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: "Tężnia" przed Muzeum Narodowym w Krakowie/

wtorek, 19 września 2017

39 wizyta w Polsce (5): TO

Powrót do Krakowa. Wybrałem się do kina na "TO", horror będący adaptacją powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem. Powieści póki co nie czytałem, ale film - na jeden raz - może być ;-)

/Powyżej: TO/