piątek, 31 sierpnia 2018

Stuttgart

Z Krakowa do Dublina lecieliśmy przez Stuttgart, w którym mieliśmy kilka godzin przerwy. W sam raz na spacer po tym mieście. Oczywiście - z obowiązkową wizytą w Staatsgalerie Stuttgart, galerii sztuki współczesnej w Stuttgarcie.

Samo miasteczko - takie sobie. Pierwszy raz jestem w Niemczech, nie wiedziałem więc czego się spodziewać a tutaj jest tak sobie: trochę brudno, sporo sztuki współczesnej, jednym z przysmaków jest chleb ze smalcem i cebulą, mam wrażenie że co 2-3 mijany przechodzień to "uchodźca" /w jednym z miejskich parków tylko oni się wylegiwali na trawce, białych tam nie widziałem/. Kulinarnie nic lokalnego nie dałem rady zjeść, skończyło się na kuchni indyjskiej. W miejskim ratuszu nietypowa winda ale i wystawa fotografii z Polski z zabytkami wpisanymi na listę UNESCO, w tym i obóz z Auschwitz, gdzie - trzeba oddać honor - pod zdjęciem Niemcy wreszcie przyznają że jest to "NIEMIECKI nazistowski obóz zagłady". Rzecz oczywista, ale jak się okazuje - ostatnimi czasy jakby nie dla wszystkich...

Zdjęcia ze Stuttgartu można zobaczyć w galerii TUTAJ, a z galerii - TUTAJ. Poniżej - kilka wybranych zdjęć a na końcu filmik z Agnieszką jeżdżącą windą w stuttgarckim ratuszu. Podobno taka sama jest w urzędzie wojewódzkim w Katowicach ;-)












Poniżej - filmik z Agnieszką i windą w stuttgarckim ratuszu:

czwartek, 30 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (13): chińska propaganda na krakowskim lotnisku

Wracamy do Cork. Lot Kraków - Stuttgart, tam mamy około 8 godzin przerwy którą chcemy wykorzystać na spacer po tym mieście, później lot do Dublina i autobus do Cork. Długi dzień przed nami.

Na lotnisku w Krakowie można zobaczyć jak komunistyczne Chiny skutecznie uprawiają swoją propagandę. Nawet tutaj mają własne stoisko z książkami /jak żaden inny kraj, nawet postnazistowskie Niemcy/. I tak powoli, krok za krokiem, przygotowują nas do swojej dominacji...

/Powyżej: chińskie stoisko na krakowskim lotnisku/

środa, 29 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (12): piwo z Misiem Wojtkiem

Nie jestem piwoszem, ale piwo z legendarnym Misiem Wojtkiem musiałem kupić. Niedźwiedź który brał udział w bitwie o Monte Cassino jako żołnierz 2 Korpusu Polskiego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie - to absolutnie fantastyczna historia, której inne nacje mogą nam tylko pozazdrościć. Tak że plany na ostatni wieczór w Polsce - gotowe. Oby tylko nie zaspać na samolot ;-) A samo piwko - może być, nawet dla mnie, jak wspomniałem, nie-piwosza.

/Powyżej: piwo z Misiem Wojtkiem/

wtorek, 28 sierpnia 2018

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (10): Krowarzywa

W Krakowie powstaje coraz więcej wegetariańskich restauracji i fastfoodów. Jeden z nich mam teraz po drugiej stronie ulicy gdzie serwują m.in. świetne wegańskie kebaby /prawie tak dobre jak te w Vegabie/, ale zajrzeliśmy również do Krowarzywa, wegańskiego fastfooda ulokowanego nieopodal Rynku Głównego, przy Sławkowskiej 8. Kebaby akurat "wyszły" ale udało się zjeść wrapa - również dobry ;-)

/Powyżej: Krowarzywa/

niedziela, 26 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (9): Kurozwęki

Wybraliśmy się do Kurozwęk /jakkolwiek to brzmi/. Pisał o tym miejscu Stefan Żeromski w "Dziennikach" i "Popiołach", teraz m.in. hodują tutaj bizony amerykańskie. Tak, że tak ;-) 

Pałacyk ładny, pogoda brzydka, są tutaj dodatkowe atrakcje jak wspomniane bizony /niestety, z powodu pogody nie dotarliśmy do tego miejsca/, minizoo, labirynt z kukurydzy, itp.

/Powyżej: pałacyk w Kurozwękach/

Z ciekawostek: praktycznie w środku miejscowości znajduje się Kamień Diabelski. Jak głosi objaśnianie na tabliczce obok niego: "Jedna z legend dotyczących powstania miejscowości Kurozwęki mówi o tym, jak wojowie - pouczeni i ochrzczeni, aby wypełnić swoją misję rozpoczęli budowę domu dla "Nowego Boga". Kiedy o budowie świątyni dowiedział się czart królujący na Łysej Górze oniemiał z wrażenia i aby nie dopuścić do ukończenia dzieła, zaczął miotać olbrzymimi skałami. Jeden z tych głazów to właśnie Kamień Diabelski - poszukajcie na nim śladu podkowy samego Czarta. W tym miejscu rozpoczynała się opisana przez Stefana Żeromskiego w powieści "Popioły" Aleja Grabowa".

/Powyżej: Kamień Diabelski/

sobota, 25 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (8): Geocaching Party 2018

Wybraliśmy się z Agnieszką na Geocaching Party w Nowohuckim Centrum Kultury. Agnieszce udało się wylosować roczne konto premium. Spotkaliśmy też kilkoro znajomych ;-)

/Powyżej: zdjęcie grupowe uczestników Geocaching Party. Umieszczam je za zgodą autora/

/Powyżej: z naszymi przyjaciółmi Darkiem i Damianem, Aneta robi zdjęcie ;-)/

piątek, 24 sierpnia 2018

środa, 22 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (6): spacer po Zamościu

Jeden wieczór spędziliśmy w Zamościu, gdzie Agnieszka chciała odkryć kilka geocachingowych skrytek. Warto zobaczyć ładnie oświetlony Ratusz.

/Powyżej: zamojski ratusz/

wtorek, 21 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (5): jabłka, gruszki, śliwki i winogrona

Jedziemy do moich Rodziców. Jedno popołudnie spędzamy na zrywaniu jabłek, gruszek, śliwek i winogron. Aż żal, że do Irlandii tego nie zabierzemy ale zjemy ile się da ;-)

Poniżej - Agnieszka zbiera owoce, w pasiece mojego Taty i przed naszym"trofeum":




poniedziałek, 20 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (4): targi sztuki ludowej

Jak już pisałem, na Małym Rynku w Krakowie trwa właśnie festiwal pierogów, a na Rynku Głównym - 42 Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej. Mnóstwo straganów, same piękne rzeczy :-)

Poniżej: targi sztuki i piernik dla Małżonki:



niedziela, 19 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (3): kościół św. Barbary

Na Mszę Świętą poszliśmy do kościoła św. Barbary /w Krakowie, rzecz jasna/. Kościół znajduje się tuż obok kościoła Mariackiego. Z ciekawostek: tutaj pochowano ks. Jakuba Wujka, który w 1595 roku, na dwa lata przed swoją śmiercią, ukończył przekład Biblii na język polski. Przekład ten przez ponad trzy wieki pełnił rolę podstawowego polskiego przekładu katolickiego.

/Powyżej: płyta nagrobna w posadzce kościoła św. Barbary w Krakowie/

41 wizyta w Polsce (2): festiwal pierogów w Krakowie

Najlepsze pierogi w Krakowie są na placu, eh, są na Małym Rynku, rzecz jasna. A szczególnie - podczas trwającego właśnie XVII Festiwalu Pierogów w Krakowie ;-)

/Powyżej: jedno ze stoisk z pierogami/

sobota, 18 sierpnia 2018

41 wizyta w Polsce (1): FlixBus? Nie polecam

I znowu na 10 dni do Polski. Lot z Cork do Wrocławia, z Wrocławia autobus do Krakowa.

Z samego lotniska we Wrocławiu można się dostać do centrum taksówką, miejskim autobusem, albo prywatną linią autobusową /nazwy nie pamiętam/. Wybieram ostatnią opcję i w niespełna pół godziny bez żadnych przystanków dojeżdżamy przed dworzec autobusowy i kolejowy. Wcześniej przez internet kupiłem bilet na autobus do Krakowa.

/Powyżej: lotnisko we Wrocławiu/

Kiedyś jeździł tą trasą szkocki PolskiBus, teraz przejął go niemiecki FlixBus. Bilet mam na godzinę 13:00, ale wyrobiłem się już na 12:00, pomyślałem więc że zapytam czy mogę pojechać wcześniejszym kursem. Czasami mi się to zdarza w irlandzkim Aircoach, zwłaszcza gdy wracam z Dublina, więc pomyślałem że o ile będzie miejsce - nie będzie chyba problemu? Miejsce było, ale problem też. Zajęte było z tego co zauważyłem z 30% miejsc w autobusie, ale pomimo że panowie mają urządzenia do skanowania kodów z biletów /w Irlandii, gdzie problemów nie robią, ciągle sprawdzają to analogowo z wydrukowaną listą pasażerów/ to jednak uznali że decyzja ich przerasta. Najpierw jakiś pomocnik kierowcy odesłał mnie piętro wyżej do kasy, żeby tam mi przybili pieczątkę że mogę jechać wcześniej. Dobrze, że bilet miałem wydrukowany, bo gdybym miał w komórce to nie wiem na czym bym mi tę pieczątkę przybili. Niestety, do kasy kolejka na dobrą godzinę a autobus odjeżdża za 10 minut. Wracam, tłumaczę że kolejka, że dużo miejsca w autobusie, że bilet mam tylko na następną godzinę.
- "Jak jest bilet na 13:00, to trzeba jechać o 13:00" - autorytatywnie stwierdził Pan Kierowca.
Jawohl! Jak niemiecka firma to porządek musi być - się pomyślało i poszedłem na kawkę do znajdującego się nad dworcem centrum handlowego. Przy okazji popodziwiałem tamtejszą fontannę, tryskającą wodą pod sufit. Wiadomo, Wrocław miastem wodotrysków.

/Powyżej: fontanna w centrum handlowym we Wrocławiu/

Kawę wypiłem, wracam na dworzec żeby już zgodnie z godziną na opłaconym bilecie wsiąść w niemiecki, niestety, autobus, a tu niespodzianka - na stanowisku ciągle stoi autobus z Panem Kierowcą który nie chciał mnie wpuścić, pomimo że powinien od dobrych 45 minut być w trasie. Ha, awaria.

/Powyżej: autobus którym nie-pojechałem/

Potem zrobiło się zamieszanie, bo ten nie mógł wyjechać a kolejny nie mógł wjechać, sprzeczne informacje gdzie podjedzie ten kolejny autobus, anglojęzyczni turyści kompletnie zdezorientowani, itd., itp. W końcu podjechał, bagaże wrzucone, miejsca na bilecie oznaczone nie numerami tylko "strefami" w różnych kolorach /dobrze, że przynajmniej podstawowe barwy rozpoznaję, biada tym - którzy nie.../. Wyjeżdżamy opóźnieni by po drodze to opóźnienie jeszcze zwiększyć ze trzy razy. Przyjeżdżamy do Krakowa, odbiór bagaży to jakieś nieporozumienie /bagażnik otwarty z dwóch stron, każdy może wziąć co mu się podoba - założę się że dochodzi tam w miarę często do zagubienia lub zamiany bagażu/.

I - tyle. Ta niemiecka jakość i precyzja jest wyraźnie przereklamowana...

piątek, 17 sierpnia 2018

Pies w sklepie

Dzisiaj na zakupach w Blackpool Shopping Centre - taki nietypowy "klient" ;-) Spacerował po całym centrum handlowym. Mam nadzieję, że się nie zgubił...


czwartek, 16 sierpnia 2018

Dorian Malovic i Juliette Morillot: "Uchodźcy z Korei Północnej: Relacje świadków"

Przejmujące relacje świadków komunistycznego reżimu panującego w Korei Północnej. 

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna /komuniści, tak jak ich pobratyńcy naziści, uwielbiają przymiotniki "ludowy" czy "demokratyczny", chociaż z ludem i demokracją jedni i drudzy nie mają nic wspólnego/ jest chyba pierwszym krajem z dziedziczną komunistyczną monarchią: po Kim Ir Senie władzę objął jego syn a teraz rządzi wnuk. Wstrząsające świadectwa głodu jaki panował w tym kraju w latach 90-tych ub.w., tysiące ludzi ryzykujących życie aby uciec z tego komunistycznego piekła /najczęściej do chińskiej Mandżurii, gdzie często są traktowani jak niewolnicy/ ale także opis spustoszenia jakie potrafi zrobić komunistyczna ideologia wbijana do głów już od przedszkola.

Wg mnie lektura obowiązkowa dla wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiej maści wyznawców spod znaku sierpa i młota, od tęczowych poprzez "socjalistów typu szwedzkiego" po skrajnie czerwonych.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Puckoon

Lekka, nieco surrealistyczna komedia z 2002 roku na podstawie noweli Spika Milligana z 1963 roku.

Rok 1924, trwa wytyczanie granicy pomiędzy Republiką Irlandii a Irlandią Północną. Wskutek pośpiechu /z powodu zbliżającej się godziny zamknięcia pubu/, granica zostaje przeprowadzona przypadkowo przez wioskę Puckoon. W ciągu jednej nocy powstaje ogrodzenie z drutu kolczastego oraz punkty kontroli granicznej.

Do pierwszego zgrzytu dochodzi podczas pogrzebu: kościół znajduje się po jednej stronie granicy ale cmentarz już po drugiej, dlatego żołnierze nie chcą przepuścić konduktu pogrzebowego bez paszportu i wizy nieboszczyka. Co gorsza, granica przechodzi również przez pub, przez co w dwóch jego częściach obowiązują różne ceny piwa ;-)

Zdjęcia do filmu kręcono w hrabstwie Monaghan /Irlandia/ oraz hrabstwie Down i Artim /Irlandia Północna/.

sobota, 11 sierpnia 2018

Emerge 2018

Jak co roku, w Cork City Hall w ramach Cork Craft Month swoje debiutanckie prace prezentują studenci corkowskich uczelni: Coláiste Stiofáin Naofa i St Johns College. Wystawa, pod nazwą Emerge 2018, będzie dostępna w dniach od 3 do 31 sierpnia b.r. Zdjęcia z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedna z prac na wystawie/

czwartek, 9 sierpnia 2018

Cork Textiles Network - 20 years

Od 21 czerwca do 22 września b.r. w Triskel Arts Centre w Cork ma miejsce wystawa "Cork Textiles Network - 20 years". 

Jest to wystawa grupowa członków Cork Textiles Network z okazji 20-lecia istnienia tej organizacji. Możemy na niej obejrzeć prace powstałe w ciągu ostatnich dwóch dekad. Cork Textiles Network jest to założona w 1998 roku organizacja non-profit, która łączy artystów używających w swoich pracach głównie tekstyliów. Zdjęcia z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: fragment wystawy/

środa, 8 sierpnia 2018

Whoops

Od 6 lipca do 28 września b.r. w Triskel Arts Centre w Cork ma miejsce wystawa "Whoops", na której swoje prace prezentuje Cliodhna Timoney, urodzona w 1993 roku irlandzka artystka.

/Powyżej: "Whoops" w w Triskel Art Centre/

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Car Boot Sale w Blarney

Dzisiaj dzień wolny, bank holiday, z tej okazji m.in. w Blarney jest chyba największy w okolicy Cork car boot sale. Jest to popularny na Wyspach rodzaj bazaru, na którym w teorii sprzedaje się różne rzeczy z bagażnika samochodu. W praktyce - na rozłożonych przed samochodami stolikach, pudełkach, plandekach, itp. Wybraliśmy się z Mirką, koleżanką Agnieszki żeby pozbyć się nieco rzeczy nam już zbędnych i niepotrzebnych, a przy okazji zobaczyć co sprzedają inni. Duży bazar na dwóch placach, otwarty mniej więcej od 8:00 do 14:00 a kupić i sprzedać można chyba wszystko, od naleśników po hełmy niemieckie. Bardzo dużo naszych Rodaków, zarówno wśród kupujących jak i sprzedających, spotkałem też kilku znajomych ;-)

/Powyżej: Mirka i Agnieszka/

niedziela, 5 sierpnia 2018

Cork Pride Parade 2018

Dzisiaj ulicami Cork przeszła coroczna parada LGBT. Już po raz 13-ty zresztą. Coraz bardziej zaczyna to przypominać pochody 1-majowe z komunistycznych krajów. 

Maszerują już obowiązkowo wszyscy, od szkół i harcerzy poprzez kluby sportowe, partie polityczne po zakłady pracy, w tym m.in. Apple, Dell, VMware czy Boston Scientific. Najgorzej, że jest sporo dzieci przyprowadzonych przez rodziców, oni stworzą kolejne pokolenie. Z ciekawostek: na jednym z banerów wreszcie pojawiło się żądanie prawa do adopcji dzieci przez gejów. Oczywiście że do tego dojdzie, bo skoro pozwolono na "małżeństwa" osób tej samej płci /małżeństwa, nie związki partnerskie, bo na te zezwolono już wcześniej/, to niby na jakiej podstawie miałoby się odmówić takiemu "małżeństwu" prawa do adopcji? Co będzie dalej? Już z górki...

Poniżej kilka zdjęć z parady a na końcu filmik z całości. I tak, idąc w dół: zdjęcie 1 - irlandzcy harcerze, zdjęcie 2 - pracownicy University College Cork, zdjęcie 3 - baner na którym dwóch panów prowadzi wózek z dzieckiem, zdjęcie 4 - pracownicy firmy Apple, zdjęcie 5 - pracownicy firmy Boston Scientific, zdjęcie 6 - wierni kościoła Unitarian Church, zdjęcie 7 - członkowie niegdyś konserwatywnej i katolickiej partii Fianna Fáil, zdjęcie 8 - członkowie niegdyś niepodległościowej i nacjonalistycznej partii Sinn Féin. O dziwo, w tym roku zabrakło komunistów z sierpem i młotem, którzy byli na przykład rok  temu.









Poniżej - filmik z parady:


sobota, 4 sierpnia 2018

Ale wkoło jest tęczowo...

Trwa właśnie Cork Pride Festival 2018, czyli kolejny festiwal środowisk LGBT. Tęczowo zrobiło się wszędzie. Irlandzka tęczowa politpoprawność dotarła nawet do banku AIB, w którym od 14 lat mam konto. Przymusu państwowego jeszcze nie ma, ale w zasadzie już chyba każdy kto nie wywiesi tęczowej flagi, ten faszysta. A biznes to biznes, narażać się nie będzie. Z drugiej strony - nie jest dobrze gdy biznes miesza się z ideologią...

Poniżej: "tęczowy" bank AIB, umieszczony w chrzcielnicy dawnego kościoła /St Peter's Church/ program festiwalu LGBT oraz tęczowe stoisko w Carroll's, sklepie z irlandzkimi pamiątkami:




piątek, 3 sierpnia 2018

The Selfie Project

Od 3 do 26 sierpnia b.r. w St. Peter's Cork ma miejsce wystawa "The Selfie Project", na której swoje prace przedstawia Terry O'Brien. Jest to szereg autoportretów wykonanych najpierw za pomocą telefonów komórkowych przez różne osoby i w różnych sytuacjach, które to selfie artysta następnie przeniósł na płótno.

/Powyżej: kilka z prac/