Strony

niedziela, 1 lutego 2026

Piccolo Play Village w Ballincollig

Dzisiaj wybraliśmy się do Piccolo Play Village w Ballincollig. Jest to sala zabaw dla dzieci podzielona na tematyczne przestrzenie: Szkoła, Weterynarze, Pizzeria, Budowa, Salon Piękności, Posterunek Policji, Więzienie, Straż Pożarna, Sklep, itd. W Polsce takie sale zabaw są już dość popularne, tutaj - jest to pierwsze takie miejsce w okolicy Cork, działające od 30 grudnia 2023 roku. Obecnie jest czynne od czwartku do niedzieli, wizytę trzeba rezerwować online, czas zabawy: 1,5 godziny. W środku znajduje się punkt z kawą i drobnymi przekąskami.

Poniżej - kilka zdjęć, na YT można zobaczyć mój filmik z tego placu zabaw /od 4:47 minuty/: LINK.








poniedziałek, 26 stycznia 2026

W tym roku po raz pierwszy nie było WOŚP w Cork

Sobie a muzom do odnotowania: wczoraj była niedziela, kolejny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Byliśmy na Mszy Świętej w Holy Cross, "polskim kościele" w Cork. Kiedy wchodziliśmy, Agnieszka zauważyła, że nie ma przy wejściu wolontariuszy WOŚP, chociaż zawsze kwestowali. Z własnego doświadczenia wiem, że pod kościołem zawsze się zbierało najszybciej i najwięcej. Dzisiaj zrobiłem małe poszukiwania w internecie, i - opierając się na lokalnych stronach na fb /WOŚP Cork, ZHP, Polska Szkoła, MyCork/ - wychodzi na to, że w tym mieście od kilku lat nie ma już sztabu WOŚP. Ostatni raz "pełnoprawna" impreza odbyła się w 2022 roku, później wolontariusze, głównie z ZHP, kwestowali - ale na rzecz sztabów z innych miejscowości. W tym roku, powtarzając za śp. Krzysztofem Kononowiczem: "nie było niczego". Przeglądając komentarze tu i ówdzie wyczytałem, że problemem jest "brak chętnych do organizacji tej imprezy", chociaż z drugiej strony była kontra, że "chętni są, tylko są blokowani". Jak i przez kogo - już się nie dowiedziałem.

niedziela, 18 stycznia 2026

Lodowisko w Cork

Chociaż temperatury w Irlandii nawet w zimie są co do zasady wyraźnie na plus, to jednak mamy w Cork przynajmniej dwa sezonowe lodowiska. Na jedno z nich wybrała się dzisiaj Agnieszka z Patryczkiem. Można wypożyczyć łyżwy bezpieczne dla dzieci, oraz "pingwinki" pomagające utrzymać równowagę, a po zabawie zjeść m.in. gorącego naleśnika z czekoladą ;-)

Poniżej - kilka zdjęć:




poniedziałek, 12 stycznia 2026

Navigare necesse est, czyli o nadziei, domenach i komorniku

Kolejny nowy rok przed nami. Każdy ma nadzieję, że będzie lepszy od poprzedniego, ale wiadomo, czyją matką jest nadzieja, która zresztą podobno umiera ostatnia. Patrząc przez szkiełko mediów, wydaje się, że lepiej już było, teraz może być już tylko śmieszniej, chociaż dla wielu z nas będzie to śmiech przez łzy. Niemniej trzeba, jak to śpiewał Młynarski, "robić swoje", z nadzieją, że "może to coś da? kto wie?" Navigare necesse est i show must go on. Albo, jak mawiają Rosjanie: całej wódki, która jest na świecie - nie wypijesz, i wszystkich książek, które napisano - nie przeczytasz, ale - próbować trzeba! No dobrze, może zamiast książek była tam mowa o kobietach, niemniej sens jest ten sam: bez względu na czasy i okoliczności, każdy z nas powinien jak najlepiej wykonywać swoje powinności, do których został powołany, choćby było to tylko, wymienione na wstępie Biblii, "kopanie rowu w ziemi, żeby nawadniać glebę".

Przepraszam za ten pesymistyczny ton na progu nowego roku, gdy jeszcze świeżo mamy w pamięci smak ruskiego szampana z polskiego sklepu, pitego jak emigracyjna tradycja każe, dwa razy: o północy czasu polskiego i irlandzkiego. Jednak wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią, że idą ciężkie czasy. Tak sobie pościeliliśmy, dokonując takich, a nie innych wyborów politycznych, i tak się wyśpimy, chociaż pewnie nie obejdzie się bez koszmarów. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, są przecież jednostki, które najlepiej czują się w czasach zamętu. Widać to bardzo dobrze w ekstremalnym miejscu i czasie, czyli podczas wojny na Ukrainie. Jak same piszą media ukraińskie, jedni wracają z wojny w worku, a inni w tym czasie gromadzą worek pieniędzy.

Nowy rok dobrze jest zacząć od porządków. Jeszcze lepiej jest pożegnać stary rok, w już uporządkowanej sytuacji. Czasami są to bardzo trywialne, aczkolwiek niedające spokoju rzeczy. Ja w ten nowy rok wchodzę świeżo po zakończeniu współpracy ze znaną, polską firmą, w której od niemal 25 lat kupowałem i utrzymywałem swoje domeny internetowe. Trudno się było od tego rejestratora uwolnić, firma zachowywała się mało etycznie i estetycznie, ale w końcu się udało. Warto dodać, że przez pierwsze 20 lat współpraca była wzorcowa, niestety, później ta, podkreślam raz jeszcze - polska firma - robiła wszystko, żeby mnie do siebie zniechęcić, głównie śrubując ceny do absurdalnych granic. Doszło do tego, że za te same usługi w tej polskiej firmie żądano ode mnie prawie... 10 razy więcej niż w większości firm mieszczących się za oceanem. Kolega, który trochę działa w branży IT uświadomił mnie, że w Irlandii też można podobnie wylosować, i dał za przykład firmę, która od jego klienta żądała za swoje usługi prawie 800 euro, gdy inna polska firma zrobiła to samo za... 40 euro. Da się? Da, jednak do polskich firm z tej branży zraziłem się chyba bezpowrotnie.

Podobnie jak zraziłem się do domen z końcówką .pl. Nie, żeby mi w jakikolwiek sposób przeszkadzały, ale sam już chyba nigdy takiej nie kupię, a to przez złe doświadczenia z NASK, tj. Naukową i Akademicką Siecią Komputerową, która tymi domenami zarządza. Jak do tego doszło? Wiem, chociaż po latach cała sytuacja wydaje mi się nierealna, a jej korzenie sięgają gdzieś przełomu lat 90/00. Miałem wtedy w Polsce niewielką działalność gospodarczą, i próbowałem, jak wielu innych, jakoś wiązać koniec z końcem. Już wtedy było oczywiste, że przy usługach trzeba było mieć swoją stronę internetową. Przypomnijmy, że chociaż było to ćwierć wieku temu, to pierwsza polska bańka internetowa ciągle jeszcze rosła. Wszyscy wierzyli w internet, powstało wtedy mnóstwo portali, forów i grup dyskusyjnych, każdy miał już swój pierwszy adres e-mail. Z drugiej strony, mało kto wtedy umiał postawić samodzielnie nawet prostą stronę internetową, ale szybko pojawili się tacy, którzy to umieli, i za stosunkowo niewielkie pieniądze byli w stanie taką usługę wykonać. W moim przypadku byli to chłopaki obsługujący kafejkę internetową, w której przesiadywałem, bo mieli lepszy sprzęt i zdecydowanie taniej wychodziło to u nich, niż wdzwanianie się przez modem i oczekiwanie później na rachunek grozy. Tak swoją drogą, nie doczekałem się stałego internetu w Polsce. Kiedy na osiedlu, na którym mieszkałem zaczęto go zakładać, ja się akurat przeprowadziłem na nowo wybudowane. Kiedy tam w końcu firmy dotarły ze swoją ofertę, ją wsiadałem do autobusu w Krakowie, by po 3 dniach, z przesiadką w Londynie, dojechać do Cork. Ot, taki los.

Wracając do tej mojej strony, robionej przez chłopaków z kafejki - potrzebowałem również adresu tej strony, czy rzeczonej domeny. Oczywiście, .pl, bo przecież jesteśmy w Polsce a usługi kierowałem do polskich klientów. Teraz taką domenę rejestruje się online w jakieś 5 sekund, wtedy - trwało to ze 2 tygodnie i polegało na pisemnym zgłoszeniu z prośbą o rejestrację w NASK. Kiedy już przyszła zgoda i zapłaciło się fakturę, można było działać. Nie miałem pojęcia, że NASK w umowie miał wtedy klauzulę taką, że domena jest przedłużana automatycznie na kolejny rok, chyba że dokona się pisemnej rezygnacji. Po 2-3 latach firmę zamknąłem, razem ze stroną. O domenie nie myślałem, będąc przekonanym, że jeżeli jej nie opłacę to zostanie po prostu wyłączona. Teraz jest to normą, ale wtedy było inaczej: NASK nałożył na mnie opłatę za kolejny rok, tyle że ja nic o tym nie wiedziałem. Faktury może i wysłali albo na adres kafejki, albo na mój, pod którym już nie mieszkałem.

Minęło 15 lat, ja już od dawna byłem w Irlandii, i tak w 2015 roku na adres moich rodziców dostałem pismo od komornika sądowego, że zalegam na 1000 zł. Zadzwoniłem do niego z pytaniem, komu to niby jestem winny te pieniądze, okazało się, że wspomnianej Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej. Kolejny telefon już do nich, bo kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Bardzo miła i chętna do pomocy pani po drugiej stronie słuchawki, zrobiła wszystko, żeby dogrzebać się do mojej sprawy, ale że była to historia sprzed 15 lat, to nie posiadała żadnych dokumentów na ten temat. Udało nam się ustalić, że najprawdopodobniej chodzi o tę domenę, którą mi automatycznie przedłużyli, a kiedy jej nie opłaciłem, to skierowali sprawę do sądu, który szybko i zaocznie wydał wyrok. Następnie sprawa na prawie 10 lat utknęła u komornika, który cierpliwie czekał, aż urosną odsetki. I tak z 200 złotych, zrobiło się 1000. Komornik się uaktywnił, bo właśnie zbliżał się 10-letni termin przedawnienia tej należności, chociaż według mnie przedawniła się ona już 5 lat wcześniej. Ot, taka historia, ku przestrodze.

Wyciągnąłem z niej wiele wniosków, m.in. i taki, żeby już nigdy nie mieć nic wspólnego z NASK-iem, a tym samym i domeną .pl. Lepiej mieć sobie jakąś domenę typu .com czy .net, trzymaną gdzieś u znanego zagranicznego rejestratora, i mieć święty spokój. Z drugiej strony, trochę szkoda, bo wolałbym zostawić pieniądze u moich Rodaków, no ale - nic na siłę. Wniosków z tej mojej historii można wyciągnąć więcej. Po pierwsze, zawsze trzeba dokładnie czytać umowy, chociaż w tym przypadku żadnej umowy nie dostałem, miał ją zapewne mój zleceniobiorca. Po drugie, zleceniobiorcom trzeba ufać, ale kontrolować. Po trzecie, nikogo pochopnie nie wolno oceniać, zgodnie z ewangelijnym nakazem; nie sądź, żebyś nie był sądzony. Jednego dnia jesteś wzorowym obywatelem, drugiego - ściga cię komornik sądowy i nawet nie wiesz za co, co stało się i moim udziałem.

Jak najmniej takich niespodzianek i rozczarowań w nowym roku Państwu życzę.

niedziela, 11 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /21/: wracamy do Cork

Z Tomaszowa wróciliśmy do Krakowa, a następnego dnia z Krakowa polecieliśmy do Dublina, by autobusem dotrzeć do Cork.

W Krakowie na lotnisku mnóstwo podróżujących, ogromne kolejki. Po odprawie ten sam problem z windami, co na lotnisku w Cork: wprowadzili przy nich jakieś kody i mogą ich używać tylko wytypowani do tego pracownicy, przy czym o ile w Cork teoretycznie można tą winda zjechać z wózkiem i bagażami, to w Krakowie jest ona przeznaczona tylko dla osób z niepełnosprawnością. Na szczęście tym razem nie musieliśmy sami znosić po schodach wszystkich rzeczy, pomógł nam chłopak który miał tam jakieś praktyki. Uprzedzając chronologię wydarzeń: w Dublinie jest jeszcze normalnie. Samolot podstawili w miarę punktualnie, ale i tak siedzieliśmy w nim równą godzinę, zanim wystartowaliśmy. Pewnie odśnieżali pas startowy i odmrażali skrzydła, a później trzeba było czekać na swoją kolejkę. Tylko zgaduję, bo przecież pasażerów, szczególnie w Polsce, nikt o takich rzeczach nie informuje. Przez to, podobnie jak ostatnio, spóźniliśmy się na autobus do Cork, ale kierowca z następnego kursu uznał nasze bilety kupione na wcześniejszą godzinę.

Filmik z tej naszej podróży można obejrzeć na YT: LINK.

/Powyżej: Agnieszka z Patryczkiem na lotnisku w Krakowie/

sobota, 10 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /20/: Tomaszów Lubelski wieczorową porą

Czas wracać z Tomaszowa do Krakowa. Na koniec wybraliśmy się na spacer po jeszcze świątecznie oświetlonym mieście.

Poniżej - kilka zdjęć:






piątek, 9 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /19/: wegańskie sushi w Biedronce

W Biedronce natknąłem się na wegańskie sushi. Czyli ta potrawa naprawdę już trafiła pod strzechy, i to nawet w wersji vege ;-)

/Poniżej: wegańskie sushi w Biedronce/

czwartek, 8 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /18/: McDonald w Tomaszowie Lubelskim

Zawsze gdy jesteśmy w Tomaszowie, zapraszam moich Siostrzeńców na obiad w restauracji. Tym razem, na ich prośbę, wybór padł na... McDonald, który właśnie /4 stycznia/ został otworzony w tym mieście. Pamiętacie ekscytację, gdy otwierano pierwsze "maki" w Polsce? Nie inaczej było i tutaj, wstęgę przecinali nawet przedstawiciele lokalnej władzy samorządowej. Byliśmy tam później jeszcze dwa razy, ze względu na Patryczka: za każdym razem pełna sala, chociaż lokal jest na obrzeżach miasta, i bez auta raczej trudno tam dotrzeć.

/Poniżej: przed pierwszym, właśnie otworzonym MCdonaldem w Tomaszowie Lubelskim/

środa, 7 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /17/: zima w Tomaszowie Lubelskim

W Tomaszowie Lubelskim mamy śnieg od samego naszego przyjazdu tutaj. Patryczek korzysta z tego, ile tylko może ;-)

Poniżej - kilka zdjęć:



wtorek, 6 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /16/: Orszak Trzech Króli w Tomaszowie Lubelskim

Dzisiaj jest święto Trzech Króli, więc tradycyjnie wzięliśmy udział w Orszaku Trzech Króli. Podobnie jak rok temu, każdy uczestnik orszaku otrzymał poczęstunek, w tym roku - był to talerz grochówki ;-)

Poniżej - kilka zdjęć, na YT można zobaczyć mój filmik z tego wydarzenia: LINK.









poniedziałek, 5 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /15/: poradnik bezpieczeństwa

Na kilka dni pojechaliśmy do Tomaszowa Lubelskiego, żeby odwiedzić mojego Tatę i Siostrzeńców, oraz, niestety, zapalić znicze na grobach Mamy, Siostry i Dziadków. 

W skrzynce na listy znalazłem taki oto "Poradnik bezpieczeństwa", sygnowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak napisano na stronie dedykowanej temu poradnikowi: "W ciągu ostatnich lat zagrożenie wobec Polski znacząco wzrosło. Dezinformacja, cyberataki, zagrożenia hybrydowe, sabotaż czy dywersja są wykorzystywane do destabilizacji państwa. Wojna za naszą wschodnią granicą również wpływa na nasze poczucie bezpieczeństwa. Wzrasta też ryzyko ekstremalnych zjawisk pogodowych. Ich skutki mogą powodować przerwy w dostawie prądu, utrudnienia w przemieszczeniu się i komunikowaniu, zniszczenia materialne, trudności w prowadzeniu działalności gospodarczej, a także zagrażać zdrowiu i życiu. Wielu z nich nie da się uniknąć, ale można się na nie przygotować. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej dostrzega wagę tych wyzwań, dlatego opracował „Poradnik bezpieczeństwa”. Poradnik zostanie rozesłany do wszystkich gospodarstw domowych w Polsce.

/Powyżej: Poradnik bezpieczeństwa z mojej skrzynki/

niedziela, 4 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /14/: wizyta u Pani Fryzjerki

Tradycyjnie Rodacy mieszkajcy za granicą, gdy przyjeżdżają do Polski, odwiedzają rodzinę, dentystę i fryzjera. Mnie ten ostatni problem nie dotyczy, ale Agnieszka i Patryczek jak najbardziej korzystają ;-) Tutaj u Pani Eli, ze Studia Urody "Diament" w Wieliczce.

Poniżej - kilka zdjęć:



sobota, 3 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /13/: odwiedziny u Strażaków

Patryczek ponownie odwiedził jednostkę Ochotniczej Straży Pożarnej w krakowskim Bieżanowie, gdzie nasz kolega Stanisław, a jego "przyszywany" wujek, jest dowódcą.  Tym razem Patryczkowi towarzyszył też jego kuzyn, Leonek. Chłopcy dokładnie zapoznali się z całym sprzętem strażackim ;-)

Poniżej - kilka zdjęć, filmik z wizyty w jednostce OSP można zobaczyć na moim YT /od 44 sekundy/: LINK.







piątek, 2 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /12/: Oazowe Kolędowanie 3

Powoli stają się już tradycją Oazowe Kolędowania, organizowane przez Agnieszkę dla swoich przyjaciół z Oazy /Ruchu Światło - Życie/. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w 2024 roku, po raz drugi - rok temu, wczoraj miało miejsce kolejne, już trzecie kolędowanie, tym razem - u nas ;-)

Poniżej -zdjęcia, filmik w tego kolędowania można zobaczyć na moim YT /od minuty/: LINK.


czwartek, 1 stycznia 2026

85 wizyta w Polsce /11/: Nowy Rok: 2026

Podobnie jak rok temu - Nowy Rok przywitaliśmy w Polsce, w gronie najbliższych ;-) Wszystkim Czytelnikom życzę wszystkiego co najlepsze, w nadchodzącym nowym, 2026 roku! Filmik z tego wydarzenia można zobaczyć na moim YT /od 1:21 minuty/: LINK.

/Powyżej: witamy Nowy Rok ;-)/