niedziela, 27 lutego 2005

Szklana pogoda

Kupilem sobie niedawno tv i dvd :-)

Właściwie to dwa dvd, bo jeden odtwarzacz /wraz z wyświetlaczem/ zupełnie kompaktowy. Zapisalem sie tez do wypozyczalni filmow dvd. Sporo jest z polskimi napisami, wiec lacze przyjemne z pozytecznym, odrabiajac filmowe zaleglosci ;-)

/Na zdjeciu powyzej: moje nowe nabytki ;-)/

niedziela, 20 lutego 2005

Ubywa pracy, przybywa rodaków...

Niestety, tytul tego posta jest prawdziwy...
Coraz wiecej moich znajomych traci tutaj prace - i ma powazne problemy ze znalezeniem nastepnej...
Koncza sie duze inwestycje poczynione z okazji ogloszenia Cork Europejską Stolicą Kultury, o czym pisalem poprzednio. Nowo rozpoczete w okolicy budowy (a 90% rodakow - i ogolnie - Slowian :-) podejmuje w Irlandii prace na budowach, przynajmniej na razie) mozna policzyc na palcach jednej reki. Dodatkowo podobno premier Irlandii pare dni temu zachecal w polskiej telewizji do przyjazdu, twierdzac ze "miejsca pracy czekaja na Polakow". Jak skomentowali moi znajomi, zapomnial tylko dodac, gdzie konkretnie sa te miejsca...

Ostatnio kiedy szedlem ulica, zastanawialem sie, czy jestem w Irlandii - czy moze cos sie wydarzylo ze mna - bo dookola slyszalem niemal wylacznie polskie glosy...

Prosze mnie zle nie zrozumiec: nie pisze tego po to, by kogokolwiek zniechecic do przyjazdu tutaj. Pisze to po to, aby Ci z moich Czytelnikow ktorzy w najblizszym czasie wybieraja sie do Irlandii (w tym takze do Corku) - byli przygotowani na ewentualne trudnosci ze znalezieniem pracy...

No, ale - na razie pracuje. Chociaz i moja budowa powoli sie konczy. Ostatnio rozbieralismy dzwig...
Na zdjęciu ponizej moja pozegnalna fotka u "podnoza" dzwigu :-)

/Powyżej: widok dzwigu patrzac z dolu (no, bo z gory raczej trudno by bylo :-)/

niedziela, 2 stycznia 2005

Nowy Rok: 2005

Mój pierwszy Sylwester w Irlandii. Kto wie, ile ich jeszcze będzie... W każdym razie Nowy Rok przywitalem - w gronie nowych znajomych. Pełna kultura, bo kultura tu podobno jest, o czym świadczy choćby ogłoszenie Cork - Europejską Stolicą Kultury ;-)

/Powyżej: mój pierwszy Sylwester w Irlandii/

niedziela, 26 grudnia 2004

Swieta, swieta...

Mam wolne od 23 grudnia az do 4 stycznia... No i dobrze, troche oderwania od budowlanej rzeczywistosci nie zaszkodzi ;-)

Tydzien temu razem z 2 kolegami z budowy zapisalismy sie na silownie. Taaak :-) Pracujemy po 10 godzin dziennie na budowie, a potem jeszcze 2 godziny na silowni :-) Takze wiekszosc czasu z tych wolnych dni spedze na "silce" :-)

Wszystkim Wam zycze Zdrowych, Pogodnych i Radosnych Swiat :-)


/Powyzej - na jednej z maszyn na ktorej poty wylewam/

niedziela, 19 grudnia 2004

Na rusztowaniu

Jak juz pisalem, znowu zmienilem prace :-) Wlasciwie to nie tyle zmienilem, co wrocilem do poprzedniej firmy dla ktorej pracowalem (tej w ktorej ten hipermerket budowalem :-) Teraz pracuje w centrum miasta (czyli juz nie musze dojezdzac autobusem, do pracy mam raptem 10-15 minut drogi spacerkiem :-) Buduje duzy budynek biurowo - mieszkalny (niedaleko Tesco - tego w centrum miasta).
/Na zdjeciu powyzej stoje na rusztowaniu z panorama centrum miasta w tle :-) /
I taka ciekawostka: czy interesowalo Was kiedykolwiek, jak wyglada zwykla lampa uliczna widziana z gory? Jezeli tak, to teraz macie okazje sie jej przyjrzec :-)

wtorek, 30 listopada 2004

Agnieszka przyleciała do Irlandii

Dzisiaj do Cork przyleciała Agnieszka. Odebrałem ją z lotniska i przywiozłem na miejsce. Pierwsze wrażenia z pobytu w Cork miała dość przygnębiające. No cóż, wyobrażenia o zachodnich standardach czerpane wyłącznie z filmów i opowieści w zderzeniu z tymiż standardami - bywają rozczarowujące ;-) 

 /Powyżej: załamana Agnieszka, zaraz po wejściu do mieszkania ;-)/

niedziela, 28 listopada 2004

Kieruję ruchem

No i niespodziewanie zakonczylem prace przy budowie tego centrum handlowego. Ale od razu zaczalem nowa - tym razem buduje osiedle domkow jednorodzinnych w Fermoy.

 Tak po kolei: praca na budowie nie nalezy do "bezpiecznych". Nie chodzi tu o bezpieczenstwo czysto fizyczne (choc oczywiscie mozna spasc z rusztowania i skrecic kark) ale bardziej o bezpieczenstwo socjalne - prace mozna skonczyc w kazdej chwili... Tak sie stalo z moimi kolegami, ktorym miesiac temu powiedziano ze "czas ich pracy na budowie dobiegl konca" - dokladnie w ten sam dzien... Mnie na szczescie uprzedzili pare dni wczesniej. Po prostu budowa dobiega konca, prace przejely specjalistyczne firmy ktore wykanczaja wnetrza - no i zredukowano stan zalogi. Takze jezeli bedziecie "odwiedzac" centrum handlowe w Mahon Point (k. Cork), pamietajcie - ze ja tez je budowalem :-)

Poniewaz wiedzialem, ze moja praca dobiega konca, wykonalem jeden, ale wazny telefon :-) i od razu "przeskoczylem" na nastepna budowe. Ba, nawet udalo mi sie znalezc nowa prace "przed czasem", tzn. mialem pracowac do piatku, tymczasem nowa prace zaczalem - od srody. 

Na razie, jak widać, skierowano mnie do obslugi ruchu drogowego :-) Po prostu jeden pas drogi jest zamkniety dla ruchu na odcinku niecalych stu metrow, wiec przepuszczamy na przemian auta. Niemniej, dlugo w Fermoy tez "nie zabawilem", udalo mi sie przeniesc na kolejna budowe w centrum Cork, ale o tym - juz w nastepnej notce.

niedziela, 21 listopada 2004

Z tajemnic hipermarketu

Zapedzilem sie do jednej z budowanych w tym centum handlowym toalet. Zaskoczeniem dla mnie bylo stwierdzenie faktu, ze za rzedem kabin znajduje sie... waski korytarzyk, zabudowany cieniutki plytami. Na zdjeciu ponizej widac jeszcze jedno "niezabudowane" okienko :-)

Sprawdzilem - tak jest we wszystkich toaletach. Do "korytarzyka" prowadzi oddzielne wejscie. Tak naprawde, znajduja sie tam - nazwijmy to - urzadzenia hydrauliczne (rury od wc, i takie tam), ale jest tam tez wystarczajaco duzo miejsca na swobodny spacerek :-)

Takze pamietajcie - kiedy korzystacie z wc w hipermarkecie, nigdy nie macie pewnosci, czy ktos sie nie czai doslownie pare centymetrow za waszymi plecami :-)

niedziela, 31 października 2004

Powódź...

Kilka dni temu w Corku wylała rzeka płynąca przez środek miasta. Autobusy nie kursowały, na ulicach było mnóstwo policji i ludzi z odpowiednika naszej obrony cywilnej. Z pracy musiałem wracać na piechotę, ponad 7 km w strugach deszczu, a potem jeszcze spory kawal po(dosłownie) kolana w wodzie. Tak to na wyspach bywa :-)

niedziela, 3 października 2004

Safe Pass

Przedwczoraj dostalem poczta list z karta mojego safe pass. 

Na zdjeciu trzymam ja w dloni, dzieki czemu od razu widac jakiej jest wielkosci.

Jak juz pisalem, bez safe-pass znalezienie pracy (nawet na czarno) na budowie w Irlandii jest praktycznie niemozliwe. Safe-pass jest jest pierwsza rzecza sprawdzana przy przyjeciu do pracy. Do tej pory uzywalem "papierowego" zaswiadczenia, oczywiscie wszedzie honorowanego, jednak co karta, to karta :-)