czwartek, 29 listopada 2007

Like horses and fog

Wybrałem się wczoraj do Crawford Municipal Art Gallery w Cork, gdzie obecnie swoje prace wystawia tam Linda Quinlan, laureatka ubiegłorocznego AIB Art Prize. 

No i niewiele brakowało, żebym nie obejrzał jej wystawy, zatytułowanej "Like horses and fog". Dlaczego? Już wyjaśniam: w tym samym czasie trwała zmiana czasowej ekspozycji w galerii, część sal była zamknięta, w części ktoś się krzątał, panował lekki rozgardiasz. I o mało nie przeoczyłem sali z wystawą - na zdjęciu poniżej :-)

/Na zdjęciu powyżej: stoję w końcu sali z wystawą pt.: "Like horses and fog" ktorej autorką jest Linda Quinlan/

W sali jako dzieła sztuki wystawiono: przenośny grill (stoi obok mnie), trzy obrazki - w tym jeden mikroskopijnej wielkości (to ta kropka na ścianie - też obok mnie), rzutnik z którego wyświetlano na ścianie film ze statycznej kamery nakręcony w lesie (rzutnik stoi na podłodze w środku sali), no i opartą o ścianę rurkę - do której doczepiono przerobiony wieszak na ubrania. Przypominam, ze wszystkie te "eksponaty" - to wysoko ocenione dzieła sztuki. Byłem pod wrażeniem ;-)

Jak już pisałem, jeżeli chodzi o sztukę współczesną - jestem kompletnym laikiem, co nie przeszkadza mi być jej oddanym fanem ;-)

Wystawę można oglądać w dniach od 16 października do 22 grudnia b.r.

Moje zdjęcia z Crawford Municipal Art Gallery (m.in. z tą wystawą) znajdują się tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/CorkGalerieSztuki

wtorek, 27 listopada 2007

Shoe polish - czyli pasta do butów...

Wczoraj w jednym ze sklepów byłem mimowolnym swiadkiem ponizszej scenki:
- Popatrz, jest tutaj nawet polska pasta do butów! - usłyszałem za plecami tubalny głos
Odwróciłem sie i ujrzałem pare ludzi w srednim wieku, ona - farbowana blondynka, on - z sumiastym wąsem.
- Skąd wiesz, że jest polska? - zapytała ona
- No przeciez pisze na pudełku: "polish" - odpowiedział jej partner z poczuciem wyzszosci poligloty w głosie.

/Na zdjęciu obok: pasta "Kiwi" z napisem "shoe polish"/

Z zaciekawieniem sięgnąłem po pudełko tejże pasty. Była to pasta "Kiwi" - o ktorej mozna wiele napisac, ale na pewno nie to, ze jest to polska marka, pomimo ze na pudełku widnieje m.in. wspomniany wyraz: "polish".

Jak podaje internetowy słownik dict.pl, slowo "polish" oznacza: "ogłada; Polak; politura". Ma też więcej znaczeń, ale wszystkie są związane z blyszczeniem, lśnieniem, polerowaniem, froterowaniem, itp.

Jednak w tym konkretnym przypadku, w połączeniu ze słowem "shoe", okreslenie "shoe polish" oznacza ni mniej, ni wiecej tylko - "pasta do butów"...

poniedziałek, 26 listopada 2007

Cork: Back in the USSR (2)


Parę dni w pasażu handlowym Tesco przy Paul Street w Cork otwarto nowy "polski" sklep.

Jest to filia działającego od grudnia 2005 r. sklepu Back in the USSR, o ktorym pisałem TUTAJ.

/Na zdjęciu obok: stoję przed nowo otwartym kolejnym sklepem pod szyldem "Back in the USSR"/

sobota, 24 listopada 2007

Kawa czy herbata?

Ponad rok temu w notce: "Kawa po irlandzku", pisałem o, jak łatwo odgadnąć - kawie po irlandzku ;-) Najprostszy przepis na kawe po irlandzku to, wiadomo: kawa, brązowy cukier i irlandzka whisky. Tymczasem w Polsce mozna juz kupic herbatę o smaku... "kawy po irlandzku" ;-)

/Na zdjęciu obok: opakowanie herbaty o smaku "kawy po irlandzku"/

Na opakowaniu tej herbaty czytamy: "Rum Irish Coffee jest wyborną kompozycją smakową dla miłośników intensywnych a zarazem słodkich aromatów. Ożywcza czarna herbata w połaczeniu z rumem, pobudzajacym akcentem kawy i migdałową nutą tworzy doskonałą propozycję na popołudnie. Skład: herbata czarna aromatyzowana, cząstki migdałów."

Jak się ma smak herbaty "Rum Irish Coffee" do prawdziwej Irish Coffee? Nijak.

Niemniej, jako ciekawostke - spróbować można ;-)

środa, 21 listopada 2007

Figurki z czekolady

"Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma" - śpiewał daaawno temu dziecięcy zespół "Fasolki".

Osobiscie - mam ogromną sympatie dla ludzi, ktorzy maja jakies hobby. Nawet - jezeli jest to hobby ktore wiąże sie z zarabianiem mniejszych czy wiekszych pieniedzy. W Cork rowniez istnieją luźne grupy naszych Rodakow, ktorych łączy wspolne hobby: czy to bedzie fotografia, rękodzieło czy wpolne wycieczki. Mam nadzieję, ze uda mi sie wkrótce wyczerpująco o tym napisać.

A na razie - przyklad zainteresowan Tiny, mojej znajomej z pracy Irlandki. Tina wykonuje przeróżne figurki z czekolady. Figurki, jak łatwo się domysleć, mają tą zaletę, ze kiedy nam się znudzą, zawsze mozna je... zjeść ;-) Ostatnio Tina zaczęła na zamowienia moich koleżanek i kolegów z pracy wykonywać figurki z napisami po polsku, co jej - Irlandce - nie przychodzi łatwo ;-)

wtorek, 20 listopada 2007

Na lotnisko i z powrotem

Dzisiaj miałem odebrać Agnieszkę z lotniska w Dublinie. Miałem, bo już w drodze do Dublina okazało się że lot - odwołano. No cóż, pokręciłem się więc po centrum, zrobiłem sobie pamiątkową fotkę na Szpili - i z powrotem do Cork. Bywa i tak ;-)


poniedziałek, 19 listopada 2007

Tusk w Irlandii (mam go w garsci :-)

Robiac dzisiaj drobne zakupy w moim ulubionym, tradycyjnym irlandzkim sklepiku znajdujacym sie niedaleko mojego domu, zobaczyłem w nim... Tuska ;-)

/Na zdjeciu obok: trzymam Tuska w garsci. Dosłownie ;-)/

Nie chodzi oczywiscie o obecnego premiera RP, tylko o ... dezodorant.

I prosze nie sądzić, ze lider Platformy Obywatelskiej sygnuje swoim nazwiskiem jakieś kosmetyki, jak to robią np. gwiazdy ekranu czy top - modelki.

Po prostu w jezyku angielskim słowo "tusk" to po polsku - "kieł" ;-)

I tak własnie nazywa sie ten dezodorant...

niedziela, 18 listopada 2007

Nowy budynek z dawną fasadą

Irlandia przykłada duża wage do obecnych europejskich trendów w budownictwie, gdy chodzi o konieczną ingerencje w istniejaca zabudowe miejską.

Juz nie wyburza sie całkowicie całych budynków, by na ich miejscu wybudowac nowe. Większość projektów zakłada pozostawienie przynajmniej np. fasady budynku, przy praktycznie zbudowaniu go "od nowa". Dzięki takiemu rozwiazaniu nowy budynek zachowuje wizualnie wyglad swojego "poprzednika", ale w swoim wnętrzu jest całkowicie nowoczesny i bardzo funkcjonalny.

/Na zdjeciu powyzej: stoje przed jednym z takich budynkow na Patrick Street w Cork. Widzimy pozostawiona fasadę dawnego budynku, a jednoczesnie trwaja prace budowlane przy nowym, funkcjonalnym budynku, ktory jednakze bedzie - przynajmniej od frontu - wizualnie identyczny z poprzednim./

piątek, 16 listopada 2007

"Stolicznaja" na dublińskich autobusach

Wódka z Rosji i piwo z Czech podbija irlandzki rynek m.in. dzięki reklamie.

/Obok: jeden z miejskich autobusów w Dublinie z reklamą rosyjskiej wódki "Stolicznaja"/

Będąc w Dublinie zobaczyłem m.in. reklamę rosyjskiej wódki na jednym z miejskich autobusów. W irlandzkiej prasie widziałem również reklamy czeskiego piwa. Właściciele polskich marek napojów alkoholowych wyraźnie pozostają w tyle - przynajmniej na polu wspomnianej reklamy.


środa, 14 listopada 2007

Dublin: James Joyce

James Augustine Aloysius Joyce (1882 - 1941 r.) – był piszącym po angielsku irlandzkim pisarzem, uznawanym za jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku.

James Joyce, chociaz wieksza czesc swojego zycia spedzil poza rodzinna Irlandia, to jednak miejsce akcji wiekszosci swoich utworow umiescil w Dublinie. Opisal to miasto z fotograficzna dokładnoscia twierdzac wrecz, ze w razie gdyby Dublin zostal zniszczony, mogłby go odbudować cegła po cegle na podstawie opisów zawartych w swoich powieściach.

/Powyżej: pomnik Jamesa Joyce'a w Dublinie/

Dziełem zycia Jamesa Joyce'a jest "Ulisses", arcydzieło modernizmu, ktorego trescia jest wedrowka głównego bohatera, Leopolda Blooma - po Dublinie.

Cala akcja powieści ma miejsce jednego dnia: 16 czerwca 1904, i własnie ten dzien jest świętowany przez rozsianych po całym swiecie fanów Joyce'a jako Bloomsday. Wybor daty nie jest przypadkowy: tego dnia James Joyce udał sie na pierwsza randke ze swoja przyszła żoną - Norą Barnacle.