Czas wracać, chociaż, gdy patrzę na to co dzieje się w Irlandii i w Polsce, coraz trudniejsze są to powroty. Któregoś dnia w końcu zostaniemy w Polsce, i zakończymy tę tułaczkę ludów. O ile oczywiście nie koliduje to z planami Pana Boga, co do naszych skromnych person. Fakt jest faktem, że kiedyś cieszyłem się na powrót do Eire, teraz - cieszę się na wyjazd do RP. Taka sytuacja. Powie ktoś, co stoi na przeszkodzie? Pomijając 22 lata tutaj, to - coraz mniej.
Wracając: lot z Krakowa do Dublina, autobus z Dublina do Cork. Przyjechaliśmy na lotnisko 3 godziny wcześniej, bo zarówno w necie jak i w aplikacji przewoźnika oraz na stronie lotniska, powtarzano informację, że w związku z wprowadzeniem od kwietnia 2026 r. na zewnętrznych granicach UE (w tym w Polsce) nowego Systemu Wjazdu/Wyjazdu (EES), który automatycznie rejestruje obywateli państw trzecich (np. z Wielkiej Brytanii) i zastępuje stemplowanie paszportów, cyfrowym skanowaniem twarzy i odcisków palców, tworzą się gigantyczne kolejki i opóźnienia. Gdzieś tam podobno, ze 130 osób poleciało tylko 30, bo reszta nie zdążyła się odprawić. Pojechaliśmy więc wcześniej. Jaka sytuacja na lotnisku w Krakowie, 16 kwietnia o godzinie 14:00? Praktycznie pustki, niemal brak kolejek. Cała odprawa potrwała z 10 minut. To nie znaczy, że wszędzie tak jest czy będzie: tak było akurat wtedy i tam.
W męskiej toalecie na lotnisku w Krakowie zainstalowano... umywalkę do stóp. Takie urządzenia do tej pory widziałem w przeróżnych "pokojach modlitwy" na lotniskach w UK, gdzie wiadomo że było to konkretnie pod muzułmanów, którzy mają obowiązek myć nogi przed modlitwą. Czy w ten sposób wprowadza się to "bocznymi drzwiami" w Krakowie? Idę o zakład, że tak.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz