środa, 30 grudnia 2015

Powódź w Blackpool (2)

Od kilku dni w Cork, jak i w całej Irlandii, mocno wieje i pada. Wczoraj tuż przed północą niezawodny facebook poinformował, że podtopiony jest już Blackpool. Wyszedłem z domu, żeby to zobaczyć.

/Powyżej: lokalne podtopienia przy kościele. Na zdjęciu mieszkańcy stoją przed swoim domem, prawdopodobnie już z wodą w środku/

Jak na razie, odpukać, nie ma tej sytuacji co w marcu 2013 roku. Jest trochę wody przy Kościele Zwiastowania, mieszkańcy jednego czy dwóch domów w bezpośrednim sąsiedztwie mogą mieć problem, bo zdaje się że woda wlała im się do mieszkania. Widziałem w każdym razie jak stali przy wejściu a pracownik ze służb miejskich /których kręciło się kilku/ zapytał, czy potrzebują pomocy? Odpowiedzieli - że nie. No cóż, był czas przywyknąć. O możliwych podtopieniach informowano już wcześniej, o czym świadczą worki z piaskiem ułożone w wielu miejscach pod drzwiami.

Poza tym rzeczka która po uregulowaniu na co dzień wygląda tak: LINK, teraz wygląda tak jak poniżej. Więcej zdjęć z dzisiejszego podtopienia - jest w galerii na moim fb.

/Powyżej: rzeczka płynąca przez Blackpool - bardzo mocno przybrała/

wtorek, 29 grudnia 2015

Grzegorz Braun: Kto tu rządzi?

Wywiad-rzeka przeprowadzony przez Jana Pińskiego z Grzegorzem Braunem. Zacząłem czytać "do poduszki" i nie mogłem przerwać aż do ostatniej strony ;-)

/Powyżej: okładka "Kto tu rządzi?" i autograf Grzegorza Brauna/

Warto dodać, że książka została wydana jeszcze przed wyborami, kiedy to Naród odsunął Partię Oszustów od władzy, a lewactwo (za wyjątkiem "Nowoczesnej") znalazło się poza Sejmem, niemniej - jest jak najbardziej aktualna. Grzegorz Braun poruszając wiele tematów zwraca m.in. uwagę na fakt, że żaden z polskich polityków z tzw. wierchuszki nie ma wydanej własnej biografii, gdy tymczasem np. w USA półki w księgarniach uginają się od biografii nawet trzeciorzędnych polityków. Stawia też śmiałą hipotezę, dlaczego tak się dzieje.

Jeszcze jedno pytanie szczególnie zwróciło moją uwagę:
- Jedyny raz, kiedy udało się wyprowadzić ludzi na ulice, to była próba przejęcia kontroli nad internetem. To był jedyny przypadek, kiedy władza dostała po łapach i się cofnęła - stwierdził przeprowadzający wywiad.
- Ciekaw jestem, do jakiego stopnia mieliśmy tu do czynienia ze spontanem, a w jakiej mierze były to kolejne manewry służb na terenie Polski i ćwiczenia dotyczące mobilizacji społecznej - odpowiedział Grzegorz Braun.
Przypomnę, książka wydana ładnych kilka miesięcy temu, na długo przez protestami szKODników. Kto wie, może coś w tym jest?

Na odwrocie książki czytamy: "Odpowiedź na pytanie, kto dzisiaj naprawdę rządzi Polską, jest nieskomplikowana. Polską rządzi łże-elita, elita podstawiona. Elita, która zajęła miejsce prawdziwej elity: wyrżniętych, ograbionych, zdeklasowanych, wypchniętych na emigrację czy to wewnętrzną, czy zagraniczną. Ta elita, fundamentalnie różni się od elity narodowej tym mianowicie, że ta nowa „szlachta” nie ma żadnych zasług. Ta nowa „szlachta”, nowa post-peerelowska klasa polityczna zawdzięcza swój awans społeczny, ekonomiczny, polityczny, czyli władzę po prostu, aktom n i e w i e r n o ś c i  Rzeczypospolitej. Wszyscy, którzy dzisiaj rozdają karty i wyjadają konfitury, mając do nich najlepszy dostęp, zasłużyli się niewiernością Polsce, narodowi polskiemu, wchodząc w relacje i więzi lojalności z władzami innych państw, innych projektów państwowych, które działają na naszym terytorium".

Świetna lektura.

sobota, 26 grudnia 2015

Świątecznie oświetlony dom w Crosshaven

W drugi dzień Świąt, zaraz po wieczornej Mszy św. w polskim kościele, pojechaliśmy na chwilę do Crosshaven, żeby zobaczyć niesamowicie oświetlony dom ludzi, którzy od 18 lat pozyskują w ten sposób środki na działalność dobroczynną. Jego właściciele, Con i Mary, na furtce domu powiesili skarbonkę do której można wrzucać datki. Należy pamiętać, że to teren prywatny - nie wchodzimy na teren posesji.

/Powyżej: oświetlony dom w Crosshaven, więcej zdjęć na moim fb: LINK/

Poniżej: filmik:

piątek, 25 grudnia 2015

Święta i polityka

Choinka, Wigilia, Paterka, wszystko jak Pan Bóg przykazał. A później - prezenty, chociaż to urodziny Zbawiciela ;-)

Dla jednych prezenty pod choinkę podrzuca Gwiazdor, dla innych Aniołek, do wyjątkowych szczęściarzy - przychodzi samo Dzieciątko Jezus, a do starych i młodych komunistów, wiadomo - Дед Мороз. Dla mnie prezenty zawsze przynosił Święty Mikołaj. Jakby tak się zastanowić to trochę brak w tym logiki, bo prezenty przynosi dwa razy, 6 i 24 grudnia, ale szczerze: dopóki przynosi, to kto będzie drążył temat? ;-)

/Powyżej: z Agnieszką przy naszej tegorocznej choince/

W tym roku spośród kilku naprawdę fajnych rzeczy dostałem m.in. taką oto gę planszową. Misja: chcemy zostać europosłem i dostać się do Brukseli po tłustą eurodietę. Karierę polityczną możemy robić w jednej z czterech partii: niebieskiej, zielonej, żółtej lub czerwonej. W twardej walce o europosadę pomaga nam młodzieżówka oraz odpowiednie kombinacje za pomocą których możemy zdobyć poparcie lub kupić je za twardą walutę. I na takiej to zażartej walce upłynął nam wieczór pierwszego dnia świąt ;-)

/Powyżej: planszówka "Kariera polityczna"/

środa, 23 grudnia 2015

Licencja na ochranianie

Wyjmując ze skrzynki garść świątecznych kartek, natknąłem się na długo oczekiwany list - z licencją na pracownika ochrony wydaną przez Private Security Authority.

W lipcu zrobiłem 5-dniowy kurs na pracownika ochrony w Irlandii. Kurs jak kurs, trochę teorii, dużo przepisów, obsługa walkie-talkie, przeszukanie i rewizja, sporządzanie odpowiednich raportów z wydarzeń, nieco filmików pokazujących kradzieże sklepowe oraz niebezpieczne wydarzenia /pożar w klubie w czasie koncertu, zamieszki na stadionie, bijatyka przed klubem/, itd., itp. Sprawdzian z każdego elementu kursu łącznie z zarejestrowaniem tego na filmie.

Co najbardziej zapamiętałem z kursu? Kilkakrotne zalecenia: "don't be a hero" ;-) Nie bądź bohaterem, lepszy jeden żywy świadek niż stu martwych bohaterów, etc.

Po kursie - papierkowa robota niezbędna do otrzymania licencji, bo samo zaświadczenie o pozytywnym zakończeniu kursu - to za mało. Wypełnianie kwitów to raz, a dwa - dodatkowo musiałem ściągać z Polski przetłumaczone zaświadczenie z sądu o niekaralności, niezależnie od prześwietlenia przez irlandzką policję. No ale, po kilku miesiącach - w końcu jest ;-)


/Powyżej: moja licencja na ochranianie ;-)/

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Kiermasz Bożonarodzeniowy 2015

Tradycyjnie jak co roku w przedsionku kościoła St. Augustine's Church w Cork po Mszach Świętych w j. polskim miał miejsce Kiermasz Bożonarodzeniowy. Jest to jedyny w Cork świąteczny kiermasz organizowany przez Polaków i gdzie klientami są również głównie nasi Rodacy. W tym roku odbył się on w dwie kolejne niedziele grudnia, tj. 13 i 20 b.m. Kiermasz organizuje Agnieszka Chwaja, tradycyjnie część dochodu z kiermaszu jest przeznaczona na wybrany cel charytatywny, tym razem środki zostaną przekazane na zakup materiałów dydaktycznych dla niepełnosprawnych dzieci z Przedszkola Specjalnego nr 100 w Krakowie.

/Powyżej: rękodzielnicy biorący udział w kiermaszu/

W trakcie kiermaszu można nabyć m.in. opłatki, kartki świąteczne oraz wyroby polskich rękodzielników, idealne na prezent pod choinkę. Kiermasze świąteczne (bożonarodzeniowe i wielkanocne) organizowane są w tym miejscu dwa razy w roku, do tej pory odbyły się sześć razy, ten - był siódmy.

Tradycją jest już, że część dochodu z każdego kiermaszu przeznaczona jest na wybrany cel charytatywny. Do tej pory udało się zebrać kwotę 2522,07 euro, którą przeznaczono dla: Marcinka chorego na neuroblastomę, Children's Leukaemia Association w Cork, Alicji walczącej z chorobą nowotworową, bliźniaków Kuby i Maćka którzy urodzili się z mózgowym porażeniem dziecięcym, ciężko i przewlekle chorego Artura oraz na rzecz Fundacji "Dla Polonii" pomagającej młodzieży polskiego pochodzenia ze Wschodu.

W tym roku, dzięki sprzedaży za przysłowiowe "co łaska" Wigilijnego Sianka ufundowanego przez MyCork, ręcznie robionych kartek wykonanych przez grupę MyCork Artystycznie oraz dobrowolnych datków osób wystawiających się na kiermaszu, udało się uzyskać kwotę 200,32 euro, która jak wspomniałem, zostanie przekazana na zakup materiałów dydaktycznych dla niepełnosprawnych dzieci z Przedszkola Specjalnego nr 100 w Krakowie.

/Powyżej: Wigilijne Sianko z życzeniami od MyCork/

Zdjęcia z tegorocznego Kiermaszu Bożonarodzeniowego można zobaczyć w galerii fb MyCork: LINK.

niedziela, 20 grudnia 2015

Betlejemskie Światło Pokoju w Cork (2)

Podobnie jak rok temu, harcerze w St. Augustine's Church w Cork po Mszach Św. w j. polskim w ramach akcji "Betlejemskie Światło Pokoju" przekazywali wszystkim chętnym symboliczny ogień zapalony w Grocie Narodzenia Chrystusa w Betlejem.

/Powyżej: harcerze w St. Augustine's Church/

sobota, 19 grudnia 2015

Lemsip Max - lek pod szczególnym nadzorem ;-)

#takasytuacja: irlandzka zima w pełni czyli pora deszczowa, trochę zmokłem, nieco zmarzłem /w sumie o ile łatwo zmoknąć w tym kraju, to zmarznąć już o wiele trudniej/ i poczułem że jakieś lekkie przeziębienie się szykuje. 

Nic poważnego, jak zawsze, ale jednak warto coś zażyć. Robiąc zakupy w sklepie spożywczym wrzuciłem do koszyka dwa opakowania lemsip max w saszetkach, o różnych smakach /to coś jak "nasz" fervex/. Przy kasie - niespodzianka, pani kasjerka mówi że może mi sprzedać tylko jedno, bo "takie tutaj jest prawo".

Jest ze mną Agnieszka, więc zapytała czy ona może kupić to drugie opakowanie? Pani kasjerka mówi, że nie ma problemu. Robimy więc fikcję jak za komuny w Polsce gdy towar był reglamentowany i tylko po opakowaniu na osobę sprzedawali.

Pytam znajomego pracującego na kasie w innym sklepie, czy to prawda /tym bardziej że przypominam sobie, że kiedyś w aptece kupiłem bez problemu 2 opakowania tego niby-leku*/ - potwierdza, że taki mają prikaz.

No cóż, co kraj, to obyczaj ;-)

--------------------------------
* jak napisał mi w facebookowej dyskusji kolega podając odpowiednie przepisy - w aptece faktycznie mogą sprzedać 2 opakowania, ale - nie więcej.

/Powyżej: rzeczone dwa opakowania lemsipu, które trzeba kupować pojedynczo ;-)/

czwartek, 17 grudnia 2015

Kurs I pomocy

Zrobiłem kurs pierwszej pomocy. Mam nadzieję że nigdy się nie przyda, niemniej - lepiej dmuchać na zimne.

Trafiła się okazja zrobienia tego kursu organizowanego przez mój lokalny community centre /to tutejsze, w dużym uproszczeniu, skrzyżowanie domu kultury ze świetlicą/, więc się zapisałem. Sam parogodzinny kurs to podstawy: sprawdzanie czynności życiowych, zadławienia, pozycja bezpieczna, zawał serca, nagłe stany w cukrzycy, resuscytacja krążeniowo-oddechowa, użycie defibrylatora oraz podstawowe opatrunki przy złamaniach.

Podobno, jak powiedziano na kursie, tylko 1 osoba na 15 wie jak udzielić podstawowej pierwszej pomocy. Cieszę się, że udało mi się do nich dołączyć ;-)

/Powyżej: nauka na manekinie/

środa, 16 grudnia 2015

Polish Christmas Village w Waterford 2015

Już po raz czwarty w Waterford z okazji świątecznego festiwalu zimowego Winterval - ma miejsce również Polska Wioska Bożonarodzeniowa. 

Jest to miejsce gdzie polscy artyści i rękodzielnicy mogą zaprezentować /i oczywiście sprzedać/ swoje prace a dzieci wziąć udział w warsztatach w trakcie których przygotują piernikowe ciasteczka. W tym roku Polish Christmas Village mieści się w George's Court Shopping Centre. Kilka zdjęć z tego miejsca można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: Polish Christmas Village w Waterford /