Z Tomaszowa wróciliśmy do Krakowa, a następnego dnia z Krakowa polecieliśmy do Dublina, by autobusem dotrzeć do Cork.
W Krakowie na lotnisku mnóstwo podróżujących, ogromne kolejki. Samolot podstawili w miarę punktualnie, ale i tak siedzieliśmy w nim równą godzinę, zanim wystartowaliśmy. Pewnie odśnieżali pas startowy i odmrażali skrzydła, a później trzeba było czekać na swoją kolejkę. Tylko zgaduję, bo przecież pasażerów, szczególnie w Polsce, nikt o takich rzeczach nie informuje. Przez to, podobnie jak ostatnio, spóźniliśmy się na autobus do Cork, ale kierowca z następnego kursu uznał nasze bilety kupione na wcześniejszą godzinę.
Filmik z tej naszej podróży można obejrzeć na YT: LINK.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz