sobota, 18 kwietnia 2026

Uroczyste Nadanie Szkole Polskiej w Cork imienia Ernesta Brylla

Dzisiaj wszyscy Rodacy zostali zaproszeni na "Uroczyste Nadanie Szkole Polskiej w Cork imienia Ernesta Brylla". W uroczystościach wzięła udział m.in. Pani Magdalena Bryll, córka Ernesta Brylla, oraz dyplomaci z naszej ambasady, w której od dobrego roku znowu nie ma ambasadora. W programie zapowiedziano część artystyczną, prezentującą życie i twórczość Ernesta Brylla, m.in. fragmenty dramatu „Na szkle malowane”, miała miejsce wystawa prac konkursowych – Portret Patrona oraz prezentacja tomiku poezji, przygotowanego przez uczniów Szkoły.

Wybrałem się tam z Patryczkiem, ale mogliśmy zostać tylko na tej najbardziej oficjalnej części, w której publicznie nadano szkole imię tego znanego poety - ale i dyplomaty /to Ernest Bryll organizował w Irlandii pierwszą polską ambasadę/.

/Powyżej: uroczystość nadania szkole imienia Ernesta Brylla/

czwartek, 16 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /14/: umywalka do stóp w Krakowie, olbrzymie tulipany w Dublinie

Czas wracać, chociaż, gdy patrzę na to co dzieje się w Irlandii i w Polsce, coraz trudniejsze są to powroty. Któregoś dnia w końcu zostaniemy w Polsce, i zakończymy tę tułaczkę ludów. O ile oczywiście nie koliduje to z planami Pana Boga, co do naszych skromnych person. Fakt jest faktem, że kiedyś cieszyłem się na powrót do Eire, teraz - cieszę się na wyjazd do RP. Taka sytuacja. Powie ktoś, co stoi na przeszkodzie? Pomijając 22 lata tutaj, to - coraz mniej. 

Wracając: lot z Krakowa do Dublina, autobus z Dublina do Cork. Przyjechaliśmy na lotnisko 3 godziny wcześniej, bo zarówno w necie jak i w aplikacji przewoźnika oraz na stronie lotniska, powtarzano informację, że w związku z wprowadzeniem od kwietnia 2026 r. na zewnętrznych granicach UE (w tym w Polsce) nowego Systemu Wjazdu/Wyjazdu (EES), który automatycznie rejestruje obywateli państw trzecich (np. z Wielkiej Brytanii) i zastępuje stemplowanie paszportów, cyfrowym skanowaniem twarzy i odcisków palców, tworzą się gigantyczne kolejki i opóźnienia. Gdzieś tam podobno, ze 130 osób poleciało tylko 30, bo reszta nie zdążyła się odprawić. Pojechaliśmy więc wcześniej. Jaka sytuacja na lotnisku w Krakowie, 16 kwietnia o godzinie 14:00? Praktycznie pustki, niemal brak kolejek. Cała odprawa potrwała z 10 minut. To nie znaczy, że wszędzie tak jest czy będzie: tak było akurat wtedy i tam.

W męskiej toalecie na lotnisku w Krakowie zainstalowano... umywalkę do stóp. Takie urządzenia do tej pory widziałem w przeróżnych "pokojach modlitwy" na lotniskach w UK, gdzie wiadomo że było to konkretnie pod muzułmanów, którzy mają obowiązek myć nogi przed modlitwą. Czy w ten sposób wprowadza się to "bocznymi drzwiami" w Krakowie? Idę o zakład, że tak.

/Powyżej: umywalka do stóp na krakowskim lotnisku/

Lot przebiegł spokojnie, Patryczek sobie porysował, poskładał klocki lego a następnie uciął mocną drzemkę. Przed lotniskiem w Dublinie posadzono szafirki /jak się nazywają te kwiatki dowiedziałem się dopiero z komentarza pod moim filmikiem na YT, oraz - ogromne tulipany, których rozmiar wprawił Agnieszkę w zdziwienie ;-) Wracaliśmy, jak wspomniałem,  autobusem. Jeszcze kilka dni temu cała Irlandia była zablokowana przez protesty związane z wysokimi cenami paliw. Na 2-3 dni przez naszym powrotem, irlandzki rząd wysłał przeciwko protestującym wojsko, które odblokowało wszystkie drogi. Niemniej, nie jechaliśmy jak zwykle autostradą, ale drogami równoległymi, być może kierowca miał nakazane wybrać taką trasę, ze względów bezpieczeństwa. Tak czy owak, powrót autobusem z lotniska z Dublina do centrum Cork wyniósł tyle co zwykle: 3,5 godziny. Jeszcze kilka dni wcześniej, wskutek wspomnianych protestów, ludzie wracali przez... 8 godzin, z czego pierwsze 4 były potrzebne że by w ogóle wyjechać z Dublina. Jak wyglądał nasz dzień powrotu, można też zobaczyć na moim YT: LINK.

/Powyżej: szafirki i tulipany w Dublinie/

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /13/: sala zabaw "Fikołki"

Ostatnio za każdym naszym pobytem, Patryczek spędza również czas na sali zabaw "Fikołki" w centrum handlowym "Bonarka". Oprócz rozbudowanego "małpiego gaju", jest tam również ściana spinaczkowa, możliwość wzięcia udziału w warsztatach, a dla rodziców - specjały ze znajdującej się tam kawiarenki. Można też zostawić dziecko pod opieką animatorów i spokojnie zrobić zakupy.

Poniżej - Patryczek w "Fikołkach", na ścianie wspinaczkowej i ze swoimi kuzynami w trakcie warsztatów kulinarnych:


niedziela, 12 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /12/: Niedziela Miłosierdzia Bożego, spotkanie z ks. Kamilem

Dzisiaj jest Niedziela Miłosierdzia Bożego, więc wybraliśmy się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach na Mszę Świętą. Tysiące, jak nie dziesiątki tysięcy pielgrzymów. Spotkaliśmy tam nawet ks. Kamila, który prowadził swoją grupę pielgrzymkową. Ks. Kamil przez 7 latach posługiwał w Duszpasterstwie Polskim w Cork, a 2 lata temu, z powodów zdrowotnych, musiał wrócić do Polski /o pożegnaniu ks. Kamila pisałęm tutaj: LINK/. Ks. Kamil poprosił, żeby przekazać wszystkim pozdrowienia, powiedział że czuje się już coraz lepiej, a kiedy zapytaliśmy czy planuje w przyszłości powrót do Cork, odpowiedział: "niewykluczone" ;-)

Jak wyglądał ten nasz dzień, można zobaczyć na moim YT: LINK.

/Powyżej: z ks. Kamilem/

sobota, 11 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /11/: urodziny Angeliki

Dzisiaj świętowaliśmy urodziny Angeliki :-)

Poniżej - Łukasz, Angelika i Oliwia, oraz tort. Jak wyglądał ten nasz dzień, co przygotowała na prezent Agnieszka, itp., można zobaczyć na moim YT: LINK.


czwartek, 9 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /10/: okulary dla Patryczka, blokada na kole

Poszliśmy z Patryczkiem do okulisty, bo kilka dni przed naszym wyjazdem miał badanie w irlandzkiej szkole, po którym zadzwoniono do nas i powiedziano, że coś jest nie tak z prawym oczkiem i że otrzymamy list z terminem wizyty u okulisty. W Irlandii na taką wizytę, nawet prywatną, można czekać i z rok czasu /poważnie!/, dlatego będąc akurat w Polsce, umówiliśmy się tutaj, żeby dowiedzieć się o co chodzi. Po szczegółowym badaniu okazało się, że ma +1 w tym prawym oczku i lekki astygmatyzm. Powiedziano nam, że jak najbardziej można to wycofać. Od razu zalecono okulary, które odebraliśmy następnego dnia. Oczywiście oprawki długo i starannie wybierał sam Patryczek ;-) W międzyczasie poczytaliśmy trochę o tym, i okazało się, że nadwzroczność i taki astygmatyzm są niemal powszechne wśród dzieci w tym wieku i ustępują samoistnie. Jedni zalecają okulary, inni - niekoniecznie. Nam pani okulistka powiedziała, że może nosić kiedy chce i jeżeli chce, a zalecane jest przy wysiłku "wzrokowym", jak czytanie, rysowanie, itp.

/Powyżej: Patryczek w okularkach/

Kiedy wyszliśmy od okulisty, okazało się, że pierwsz raz w życiu założono nam blokadę na koło. Był jeden znak w bocznej uliczce, że jest to "strefa zamieszkania" - i tyle. Zaparkowaliśmy tak, żeby absolutnie nikomu nie przeszkadzać. Kiedy wychodzliśmy po wizycie, okazało się, że straż miejska założyła blokady wszystkim pacjentom - i nam przy okazji. Jak powiedział nam strażnik, oni zdają sobie sprawę że nie tak to powinno wyglądać, ale regularnie dzwoni do nich "zarządca budynku" i zgłasza "nielegalnie" zaparkowane auta. Naszego samochodu nawet nie widzieli, staliśmy daleko od wszystkich, dopiero tenże dozorca wskazał im go palcem. Dowiedzielimy się też, że są tam wzywani regularnie i regularnie zakładają te blokady. Wg mnie, problemem - oprócz braku miejsc parkingowych, co jest narastającym problemem w Krakowie - jest niewłaściwe oznakowanie. My mogliśmy popełnić błąd, ale jeżeli tan sam błąd popełnia tam codziennie wielu kierowców, to znaczy że coś jest nie tak. Panowie strażnicy byli bardzo grzeczni, blokadę zdjęli, skasowali 100 złotych i dali 1 punkt karny.

/Powyżej: nasza pierwsza blokada/

środa, 8 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /9/: Tradycyjne Święto Rękawki 2026

Podobnie jak w przypadku Emaus, kiedy tylko jesteśmy akurat w Krakowie, idziemy na Kopiec Krakusa, na "Tradycyjne Święto Rękawki". Tym razem - pogoda dopisała ;-)

Poniżej - kilka zdjęć, na YT jest mój filmik z tego wydarzenia /od  0:20 minuty/: LINK.




poniedziałek, 6 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /7/: Zwierzyniec

Wracamy już z Tomaszowa Lubelskiego do Krakowa, ale po drodze wstąpiliśmy do Zwierzyńca, żeby zobaczyć m.in. tamtejszy "kościółek na wodzie", czyli kościół św. Jana Nepomucena, wybudowany w latach 1741-1747. Trafiliśmy akurat na czas jego remontu, ale udało nam się zajrzeć do środka, chociaż przez kratę. Jak czytamy na stronie urzędu miasta: "W 3,5 tys. Zwierzyńcu jest aż 65 różnych pomników, tablic oraz figur religijnych i historycznych. W przeliczeniu, 1 taki obiekt przypada na ok. 50 mieszkańców, co jest bez wątpienia rekordem ogólnopolskim. (...) Zwierzyniecki pomnik szarańczy jest jedynym takim obiektem na świecie! Do niedawna przypuszczano, że upamiętnia on zwalczenie szarańczy w roku 1859, ale po odtworzeniu napisów okazało się, że jest aż o 150 lat starszy, bo z 1711 roku. Najbardziej zagadkowym pomnikiem jest oko opatrzności z datą 1852 przy Stawie Kościelnym. Nie wiadomo, co ten pomnik upamiętnia, są przypuszczenia, że ufundowała go zwierzyniecka loża masońska". Na koniec - wstępujemy jeszcze do zwierzynieckiego browaru ;-)

Poniżej - kilka zdjęć, tj.: kościółek na wodzie i jego wnętrze, pomnik szarańczy, oko opatrzności i browar, na YT jest mój filmik z naszego zwiedzania Zwierzyńca /od 4:15 minuty/: LINK.





niedziela, 5 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /6/: Plac św. Marka w Lubyczy Królewskiej

Pojechaliśmy do Lubyczy Królewskiej, żeby przespacerować się po Placu Św. Marka ;-) Spacerowaliśmy już po takim placu w Wenecji, więc tym bardziej ciekawiło mnie jak wygląda ten plac w Lubyczy, w której spędziłem pierwsze 20 lat swojego życia. Plac ten oficjalnie powstał uchwałą Rady Miejskiej, 3 grudnia ub.r. Od tego w Wenecji różni go między innymi to, że jego nazwa tak naprawdę nie odnosi się  do żyjącego 2 tysiące lat temu apostoła i ewangelisty, a do żyjącego zupełnie współcześnie burmistrza Lubyczy, p. Marka Łuszczyńskiego. Mieszkańcy trochę prześmiewczo  i nieformalnie zaczęli tak nazywać ten plac, o dziwo - nazwa chwyciła, i w czasie konsultacji z mieszkańcami zdecydowana, wręcz miażdżąca większość, opowiedziała się za tą nazwą.

Poniżej - Plac św. Marka w Lubyczy Królewskiej, wraz z pisankami stworzonymi przez młodzież z pobliskich szkół: