wtorek, 24 listopada 2020

Paczki leżakują na irlandzkiej poczcie

Gdyby ktoś chciał ponarzekać na Pocztę Polską, to zobaczcie jak obecnie działa irlandzka: paczka wysłana DHL-em z Niemiec do Irlandii "szła" 3 dni. Następnie przejęła ją An Post, chyba na podstawie jakiegoś dealu który mają od niedawna. W Dublinie paczka spokojnie przeleżała sobie dni... 10. Wreszcie wyruszyła do Cork ale oczywiście w skrzynce tylko awizo, pomimo że cały czas byłem w domu, m.in. dlatego że na nią czekałem. Można? Można. Aha - to już drugi raz wg dokładnie tego samego scenariusza.

/Powyżej: tracking mojej przesyłki od momentu przejęcia przez An Post/

niedziela, 22 listopada 2020

Geocaching w Glanmire

Na niedzielne popołudnie wybraliśmy się do Glanmire, miasteczka leżącego nieopodal Cork, żeby znaleźć tam kilka geocachingowych skrytek. Na YT można zobaczyć krótki filmik z naszej wycieczki: LINK.

/Powyżej: w John O'Callaghan Park/

sobota, 21 listopada 2020

Koronawirus w Cork /48/: puby serwują alkohol na wynos

Wczoraj pisałem o sklepach które pomimo drugiego lockodownu są niemal wszystkie otwarte, co najwyżej ograniczyły swój asortyment a dzisiaj taka sytuacja: zauważyłem że i niektóre puby /w centrum Cork widziałem przynajmniej dwa takie/ zaczynają serwować trunki "na wynos". Śpieszyłem się i nie miałem czasu żeby zobaczyć jak to technicznie wygląda, ale jeżeli będę tam następnym razem to uzupełnię notkę ;-)

/Powyżej: tablica przed jednym z pubów, otwartych pomimo lockdownu/

piątek, 20 listopada 2020

Koronawirus w Cork /47/: lockdown coraz bardziej fikcyjny

Wprowadzony miesiąc temu w Irlandii ponowny lockdown jest tak naprawdę fikcją. W odróżnieniu tego z marca b.r. - niemal wszystkie sklepy /poza nielicznymi wyjątkami/ są otwarte, zdecydowana większość firm pracuje mniej lub bardziej normalnie a ulice są pełne przechodniów. 

Ponieważ teoretycznie można kupić tylko najpotrzebniejsze rzeczy więc część sklepów prowadzących sprzedaż różnego asortymentu półki z tymi "zakazanymi" towarami, czyli nie podlegającymi obecnie sprzedaży, okleiła taśmą, jak na zdjęciach poniżej. I tak: można kupić bieliznę ale nie można kupić ubrania, można kupić artykuły do pielęgnacji dzieci ale nie można kupić zabawek, itd. Dodam, ze nawet w tym panuje pewna dowolność. Generalnie jednak można kupić praktycznie wszystko, co najwyżej sprzedaż lub usługa odbędzie się w drzwiach lokalu /w ten sposób optyk przyjął i wydał Agnieszce okulary z których zgubił się jeden "nosek"/, ewentualnie sklep przyjmie zamówienie przez internet a wyda towar już w lokalu. 

Większość lokali gastronomicznych również funkcjonuje, tyle że serwują dania na wynos. Dochodzi do takich paranoi że można wejść do lokalu, zamówić posiłek, usiąść przy stoliku i poczekać aż zostanie przygotowany - ale następnie trzeba z nim wyjść na zewnątrz.

Poniżej - półki z "zakazanymi" towarami wewnątrz normalnie funkcjonujących sklepów:


poniedziałek, 16 listopada 2020

Choinka w Cobh

Podczas wczorajszego wypadu do Cobh zobaczyliśmy pierwszą w tym roku choinkę - czy też raczej "choinkę" ;-) Generalnie w Irlandii w centrach miast stawia się je już od początku listopada.

/Powyżej: choinka w Cobh/

niedziela, 15 listopada 2020

Geocaching na Old Church Cemetery w Cobh

Niedzielne popołudnie spędziliśmy na szukaniu geocachingowych skrytek. Tym razem - na cmentarzu w Cobh. Filmik z tej wycieczki można zobaczyć na moim YT: LINK.

Dokładniej to były tzw. lab cache, czyli nie tradycyjne skrytki ale rzecz chyba znacznie bardziej interesująca: również wymagają udania się w określone miejsce wg podanych współrzędnych i dopiero gdy zbliżymy się na odległość 5-10 metrów od celu w aplikacji wyświetli nam się pytanie na które musimy udzielić odpowiedzi. A odpowiedź z reguły będziemy mieli przed nosem ale dopiero wtedy, gdy fizycznie znajdziemy się w danym miejscu. Ot, taka ciekawostka. 

Świetne popołudnie, cmentarze może są mało romantyczne ale za to pełne historii. Dotarliśmy m.in. do grobów ofiar zatopienia Lusitanii, którą w czasie I wojny światowej storpedował niemiecki okręt podwodny, jak również odwiedziliśmy ostatnie miejsca spoczynku Jamesa Verlinga - osobistego lekarza Napoleona Bonaparte i Jacka Doyle, słynnego irlandzkiego boksera, aktora i... tenora, który niestety rozpuścił swój talent w whiskey.

Później jeszcze podjechaliśmy na szybką kolacje do centrum miasta. Pomimo ogłoszonego lockdownu czasy wszystkie lokale były otwarte, tyle że serwowały jedzenie na wynos, chociaż można było wewnątrz przy stoliku zaczekać na przygotowanie posiłku, który musieliśmy zjeść w samochodzie. Ot, takie czasy zarazy...

/Powyżej: na Old Church Cemetery w Cobh/

czwartek, 12 listopada 2020

Alkohol za barierką

Od 12 listopada b.r. w irlandzkich sklepach wprowadzono nowe zasady dotyczące sprzedaży alkoholu, mające na celu odseparowanie czy raczej usunięcie z pola widzenia dzieci takich produktów. I tak od dzisiaj sklepy które oprócz żywności sprzedają również alkohol mają do wyboru trzy rozwiązania: pierwszym jest oddzielenie miejsca sprzedaży alkoholu od innych produktów barierą o wysokości nie mniejszej niż 1,2 metra; drugim jest wydzielenie oddzielnego pomieszczenia do takiej sprzedaży; trzecim - mającym jak rozumiem zastosowanie w mniejszych sklepach, jest posiadanie nie więcej niż trzech regałów do takiej sprzedaży, każdy o maksymalnej szerokości 1 metra i wysokości 2,2 metra. 

Czy to coś pomoże? Oczywiście że nie, po prostu owoc zakazany stanie się jeszcze bardziej zakazany a taki jak wiadomo - smakuje najbardziej...

/Powyżej - nowo wstawiona bariera oddzielająca miejsce sprzedaży alkoholu w jednym z Aldi w Cork/

poniedziałek, 9 listopada 2020

Koronawirus w Cork /46/: maseczki Agnieszki

Od ponad pół roku obowiązuje - w określonych miejscach i sytuacjach - nakaz noszenia maseczek. Poniżej część maseczek Agnieszki które osobiście dla Niej zakupiłem. W niektórych - nawet chodzi ;-) Maseczki można dokładniej zobaczyć w galerii na fb: LINK lub na filmiku na YT: LINK.

/Poniżej: maseczki Agnieszki ;-)/

poniedziałek, 2 listopada 2020

Pożegnanie z gotówką

Niedawno uświadomiłem sobie że co najmniej od roku, czy to będąc w Irlandii czy w Polsce, ani razu nie zapłaciłem gotówką. Pieniądz którego używam jest już w całości elektroniczny, nawet przy tak drobnych płatnościach jak przejazd taksówką lub autobusem. Czy to dobrze? Jak to mawiał klasyk, są tego plusy dodatnie i plusy ujemne...

Zacznijmy od tego, że obecny pieniądz czy to wyrażony w materialnych znakach jak banknot lub moneta czy też istniejący jedynie jako elektroniczny zapis na naszym bankowym koncie, ma jedynie wartość umowną. Mamy, oczywiście w bardzo dużym uproszeniu, pewną umowę społeczną że dany towar posiada swoją równowartość wyrażoną w tej czy innej walucie. Rzeczywista wartość materialnie istniejących znaków pieniężnych, bez wspomnianej umowy społecznej, jest warta tyle ile materiał użyty do ich produkcji, czyli zadrukowany papier lub ten czy inny metal a nawet plastik. Jeszcze raz podkreślam że piszę to w dużym uproszczeniu.

Pieniądz elektroniczny podlega tym samym prawom, tyle - że jest znacznie tańszy "w produkcji" bo nie posiada swojej materialnej formy. Jest również znacznie wygodniejszy w użyciu, łatwo umożliwiając zakupy internetowe czy szybkie płatności w sklepie za pomocą karty a ostatnio coraz częściej również telefonem i zegarkiem. Trudniej też o fałszerstwa które w Irlandii ciągle mają miejsce, stąd m.in. taka obsesja przed przyjmowaniem banknotów w wyższych nominałach niż 50 euro, pomimo że są one legalnym środkiem płatniczym również na Zielonej Wyspie. Swoją drogą, najchętniej chyba fałszuje się tutaj banknoty 20 eurowe: nikt im nie przygląda się tak jak 50-tkom a fałszowanie niższych nominałów jest już średnio opłacalne.

Pieniądz papierowy ma jednak pewną wyjątkową cechę: umożliwia zachowanie pewnej anonimowości przy płaceniu za towary i usługi lub też łatwo pozwala ukryć część dochodów przed coraz bardziej pazernym fiskusem. Ba, spotkałem się nawet z kolejną spiskową teorią że cała ta koronowirusowa pandemia została wywołana po to, żeby wycofać używanie papierowych pieniędzy i umożliwić całkowite przejście na płatności bezgotówkowe. Faktycznie, sporo miejsc chyba nie do końca legalnie wywiesiło kartki że przyjmują wyłącznie płatności kartą. Wytłumaczenie pozornie oczywiste: bo na banknotach przechodzących z rąk do rąk łatwo o wirusy. Pewnie tak, tyle że za większe zakupy i tak nie da się zapłacić /bez/dotykowo, trzeba włożyć kartę do czytnika i wklepać pin, co przed nami zrobiło tego dnia pewnie wielu innych klientów a dezynfekcja tego sprzętu po każdym kliencie jest oczywiście fikcją.

No dobrze, ale skąd te obawy przed przejściem na system całkowicie bezgotówkowy? Z jednej strony jak wspomniałem, trudno w takim systemie zachować anonimowość przy płatności za towar lub usługę. To prawda, ale nie do końca. Ludzie są bardzo kreatywni i jak mawiał klasyk: "na każdą technikę jest inna technika". Pomimo że rządy poszczególnych państw starają się to ograniczać, jak grzyby po deszczu wyrastają mniej lub bardziej wiarygodne instytucje finansowe które wydają anonimowe prepaidowe karty płatnicze, które można zasilać środkami za pomocą kodów nabytych w sklepach, itp. Oczywiście korzystanie z takich kart wiąże się często z opłatami wyższymi niż za te standardowe, wydane przez banki i przypisane do naszego konta, no ale - anonimowość kosztuje.

Druga kwestia, które wiąże się zresztą z pierwszą, to chęć unikania opodatkowania. Doświadczeń z Irlandii nie mam /co nie znaczy że ludzie tak nie robią/ ale z Polski - tak, gdzie nie raz spotkałem z takimi kombinacjami. O ile przy płatności za towar sprawa jest jasna: chcemy mieć potwierdzenie zakupu w razie ewentualnej reklamacji i żadna firma tego nie obejdzie, to z usługami jest zgoła inaczej. Z reguły firmy lub raczej osoby prowadzące własną działalność gospodarczą żądają wpłaty zaliczki na bankowe konto ale później przy płatności za całość usługi - zdecydowanie preferują gotówkę, nie śpiesząc się z wystawieniem faktury. A kiedy nie da się przekazać gotówki z rąk do rąk - spotkałem się kilka razy z prośbą o zapłatę przekazem pocztowym: pieniądze trafiają do odbiorcy a śladu transakcji na jego rachunku bankowym - nie ma.

Oczywiście rozumiem niechęć do dzielenia się zyskami z fiskusem ale przy działalności gospodarczej będzie to coraz trudniejsze. Weźmy takie komunistyczne Chiny: wolność gospodarcza jest tam, jak mi się wydaje, znacznie większa od tej w Polsce czy w Irlandii. Widziałem /oczywiście na YT/ babcie sprzedające na ulicach wielkich miast gruszki i pietruszki, nie niepokojone przez jakiś tamtejszy odpowiednik straży miejskiej. Tyle że praktycznie nikt tam już nie używa gotówki. Ludzie płacą telefonami wcześniej skanując indywidualny kod QR, który każda z babć miała wydrukowany na kartce papieru - i już. I wilk syty i owca cała: babcia zarobi swoich kilka juanów a fiskus pobierze dolę. Można? Można.

I taka u nas będzie przyszłość. Płatności będą nie tylko elektroniczne, bo to mamy już teraz, ale po prostu mobilne. Najprawdopodobniej nawet fizyczne karty płatnicze w ciągu kolejnej dekady przestaną istnieć. Sam już jedną z kart których używam mam całkowicie wirtualną, bez jej fizycznego odpowiednika. Wkrótce być może będziemy się obchodzili nie tylko bez gotówki ale i bez kart, ich czytników, itp. Wystarczy telefon i indywidualny kod QR, kto wie - może nawet "dla wygody" na stałe umieszczony na ciele, o czym już 2 tysiące lat temu ostrzegała Biblia: "...i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia." /Apokalipsa św. Jana 13:17/. Zdumiewające: jeszcze nia tak dawno był to tylko niejasny i kompletnie hermetyczny tekst, dzisiaj - nagle nabiera cech bardzo dużego prawdopodobieństwa. I jak widać nie trzeba nikomu wszczepiać żadnego chipa, kod QR wystarczy.

Ale może wcale nie będzie tak źle, bo jak wspomniałem - ludzie są kreatywni. W najgorszym razie zatoczymy koło i wrócimy do handlu wymiennego: ja Ci pomaluję mieszkanie a Ty dasz mi worek warzyw ze swojego ogródka. Ktoś inny zmieni koła w moim aucie a Ty go modnie ostrzyżesz. Itd., itp. Najprawdopodobniej będzie jeszcze inaczej: owszem, zejdziemy z płatnościami do podziemia ale przy wykorzystaniu technologii: zamiast wirtualną walutą będziemy płacili równie wirtualną kryptowalutą. Jakkolwiek nie będzie, będzie ciekawie a my mamy ten wątpliwy przywilej życia w ciekawych czasach.

Na wszelki wypadek we wszystkim warto zachować zdrowy rozsądek. Pieniądze, nawet te tylko elektroniczne, lepiej trzymać w kilku miejscach. Może warto kupić trochę metali szlachetnych? No i koniecznie trzeba pomyśleć o własnym ogródku: naprawdę niewielkie poletko wystarczy do wyżywienia człowieka na diecie jarskiej. No i zawsze będzie można sprzedać wyhodowaną marchewkę, buraki i czosnek. Jak nie za wymienną usługę, to za pomocą kodu QR...

niedziela, 1 listopada 2020

49

Dzień Wszystkich Świętych, więc moje urodziny. Jeszcze rok - i będzie pół wieku. A podobno życie tak naprawdę zaczyna się po 50-tce. A najlepiej - po dwóch. Od Agnieszki dostałem m.in. - humidor i 3 cygara na początek. Nie spodziewałem się tego kompletnie, więc tym bardziej miło. Pierwsze wypaliliśmy razem ;-)

Poniżej - z urodzinowym tortem i takież prezenty: