niedziela, 5 lipca 2026

Family Fun Day w Crosshaven

Kolejny wyjazd poza Cork, tym razem do Crosshaven, gdzie na rozpoczęcie Cork Week /jest to międzynarodowa regata, organizowana co dwa lata przez Royal Cork Yacht Club/ zorganizowano Family Fun Day, czyli swego rodzaju dzień rodzinnej zabawy. Tradycyjnie: stoiska z zabawkami i rękodziełem, malowanie buzi, samochód z lodami i, uwaga, pirat robiący sztuczki. 

Poniżej 2 zdjęcia, na YT jest mój filmik z tego wydarzenia /od 2:26 minuty/ : LINK.


sobota, 4 lipca 2026

Festiwal Basant w Carrigaline

Wybrałem się z Patryczkiem do Carrigaline, gdzie miał miejsce szeroko reklamowany Festiwal Basant. Basant (z języka pendżabskiego i hindi: „wiosna”) to tradycyjne święto powitania wiosny, obchodzone głównie w regionie Pendżab, zarówno w Indiach, jak i Pakistanie. Najbardziej charakterystycznym elementem święta jest puszczanie kolorowych latawców, które symbolizują nadejście wiosny, radość i nadzieję. 

Jak napisali organizatorzy: "Festiwal Basant w Carrigaline w ciągu ostatnich czterech lat rozwinął się w barwną i wyjątkową platformę reprezentującą oraz promującą tożsamość społeczności południowoazjatyckiej w Irlandii. To, co zaczęło się jako niewielkie wydarzenie, stało się dziś dużym, wielodyscyplinarnym i międzykulturowym festiwalem, przyciągającym społeczności południowoazjatyckie z całej Irlandii i spoza jej granic". 

Dalej nie będę cytował, bo organizatorzy przytaczają jakieś kosmiczne liczby uczestników i listę wydarzeń. Może tak było w ubiegłych latach, w tym roku natrafiliśmy na raczej skromny piknik w parku. Owszem, kilka/naście osób próbowało puszczać latawce, które można było też zakupić na miejscu, ale - wszystko to z marnym skutkiem. Do tego 2-3 stoiska z orientalnym jedzeniem i jedno ze znacznie zawyżonymi cenami zabawek dla dzieci. Dobrze, że za wstęp nie kazali płacić.

Na YT jest mój filmik z tego wydarzenia /od 2 minuty/ : LINK.

/Powyżej: Festiwal Basant w Carrigaline/

piątek, 26 czerwca 2026

Shandon Street Festival 2026

Coroczny Shandon Street Festival wyraźnie podupada. Już rok temu pisałem, że jest znacznie gorzej niż było, w tym roku - cała impreza, która kiedyś przyciągająca nawet tysiące osób, została ograniczona do, jak sami przyznali organizatorzy, "garden party". Oczywiście wybrałem się tam z Patryczkiem, tym bardziej że nie na tutaj za wiele atrakcji dla dzieci, więc staramy się być na każdym wydarzeniu - o którym wiem.

Event trwał 3 godziny, był m.in. chór ukraiński i lokalna orkiestra, kolorowanki dla dzieci, pan nadmuchujący balony /stałem do niego ponad pół godziny w kolejce/, darmowe paczuszki z chipsami. Patryczek spotkał swojego kolegę, więc bawił się dobrze ;-)

Poniżej kilka zdjęć, na YT jest mój filmik z tego wydarzenia /od 8:51 minuty/ : LINK.



środa, 24 czerwca 2026

Koniec roku szkolnego!

Dzisiaj Patryczek miał zakończenie roku szkolnego. W Irlandii dzieci trochę wcześniej kończą ale i wcześniej zaczynają rok szkolny - niż w Polsce. Odpowiednik świadectwa dostaliśmy już tydzień temu, na szkolną aplikację. Patryś radzi sobie świetnie, o dziwo - osiąga odrobinę lepsze wyniki w języku irlandzkim, niż w angielskim. Ale to chyba jest normą tutaj: nieraz czytałem że kolejne konkursy szkolne z tego języka wygrywali Polacy. Dlaczego tak jest, nie wiem. 

Agnieszka przygotowała dla wszystkich pań z którymi Patryś miał kontakt - własnoręcznie zrobione słodkie bukiety i świeczki z wosku pszczelego.

Generalnie, z czego musiałem się dokształcić, edukacja w tych najmłodszych latach tutaj wygląda tak: przedszkola w Irlandii są w pełni prywatne, ale państwo finansuje program o nazwie ECCE /Early Childhood Care and Education/, dzięki czemu każdemu dziecku w wieku od 2 do 5 lat, przysługują 2 lata bezpłatnej opieki przedszkolnej, zazwyczaj przez 3 godziny dziennie, 5 dni w tygodniu. Patryczek chodził akurat tylko 1 rok, po którym uznano, że jest gotowy do podjęcia nauki w szkole. Później mamy właśnie szkołę podstawową. Mimo że oficjalny obowiązek szkolny w Irlandii zaczyna się od 6 roku życia, większość dzieci, i to również przypadek Patryczka, idzie do szkoły w wieku 4 lub 5 lat. Szkoła podstawowa trwa tutaj 8 lat i dzieli się na klasy "młodsze" oraz, nazwijmy je, standardowe. Dzieci w wieku 4–5 lat rozpoczynają naukę w klasie Junior Infants /i tę klasę właśnie ukończył Patryczek/. Następny rok to Senior Infants, a później są klasy od 1 do 6. Dalej mamy szkołę średnią i wyższą, które jeszcze bardziej różnią się od tego, co znamy w Polsce, ale - na razie się w to nie zagłębiam, mamy czas.

Tym bardziej, że przed nami - wakacje ;-)

wtorek, 23 czerwca 2026

Podwójny Dzień Ojca

Dzisiaj w Polsce obchodzi się Dzień Ojca. W Irlandii to święto ruchome, obchodzone w trzecią niedzielę czerwca. Tak się w tym roku złożyło, że Dzień Ojca w Irlandii obchodzony był 21 czerwca, a w Polsce, jak zwykle, 23 czerwca. Ponieważ jesteśmy Polakami mieszkającymi w Irlandii, oczywistym jest, że świętujemy 2 razy /podobnie - jak Dzień Matki/ ;-) 

Dostałem więc od Patryczka życzenia i drobny upominek zarówno w niedzielę, jak i dzisiaj. Dodam jeszcze, że wśród tych dzisiejszych upominków są personalizowane kapcie, koszulki mamy takie same z Patryczkiem a w środku kartki Patryczek podyktował Mamie, za co kocha swojego Tatę. Wychodzi że głównie za to, że zawsze jestem gotowy do zabawy z nim ;-)\

Poniżej - moje upominki z niedzieli i wtorku:


poniedziałek, 22 czerwca 2026

Patryczek pierwszy raz łowi ryby

Zaraz po Cork Summer Show, Patryczek z Gabrysiem wybrali się na ryby. Dla Patryczka był to pierwszy połów w życiu, w dodatku od razu z łódki /należącej do Taty Gabrysia/ i to na środku rzeki. I nieważne, że nikt nic nie złapał, ważne że chłopcy dobrze się bawili ;-)

Poniżej kilka zdjęć, na YT jest filmik z tego "połowu" /od 23:24 minuty/: LINK.



niedziela, 21 czerwca 2026

Cork Summer Show 2026

Wybraliśmy się z Patryczkiem i jego kolegą, Gabrysiem, na Cork Summer Show. Byliśmy tam również w 2016: LINK i w 2025 roku: LINK.

Cork Summer Show to jedna z największych i najstarszych imprez plenerowych w Irlandii, organizowana przez ponad 200 lat przez Munster Agricultural Society. Odbywa się co roku w Curraheen, nieopodal Cork. To połączenie targów rolniczych, wystawy zwierząt gospodarskich, pokazów jeździeckich, stoisk z lokalną żywnością i rękodziełem, atrakcji dla dzieci, koncertów i występów na żywo, pokazów maszyn rolniczych oraz ogrodnictwa. W tym roku impreza odbyła się 20–21 czerwca i obejmowała około 200 różnych wydarzeń i pokazów. Organizatorzy spodziewali się ponad 45 tysięcy odwiedzających.  Wstęp jest płatny: w tym roku to 25 euro od osoby, dzieci do 12 roku życia wchodzą bezpłatnie.

Poniżej kilka zdjęć, zapraszam również do obejrzenia mojego filmiku na YT /od 3:03 minuty/: LINK.













sobota, 20 czerwca 2026

Chipsy o smaku... waty cukrowej

Agnieszka natknęła się na podobno limitowaną serię chipsów o smaku... waty cukrowej ;-) Produkt wypuściła firma Tayto, niegdyś irlandzka marka, obecnie przejęta przez Niemców. Spróbowaliśmy: Agnieszce smakowało, Patryczkowi i mnie - nie. Dziwne uczucie, jesz chipsy, wiesz że to chipsy, ale smakuje rzeczywiście jak wspomniana wata cukrowa. Jeszcze raz - nie.

/Powyżej: opakowanie chipsów Tayto o smaku waty cukrowej/

środa, 17 czerwca 2026

Patryczek u okulisty w Ballincollig

W kwietniu b.r. pisałem o wizycie Patryczka u okulisty w Polsce: LINK. Jak tam wspomniałem, poszliśmy z Patryczkiem do tego lekarza, bo kilka dni przed naszym wyjazdem miał badanie w irlandzkiej szkole, po którym zadzwoniono do nas i powiedziano, że coś jest nie tak z prawym oczkiem i że otrzymamy list z terminem wizyty u okulisty. Ponieważ termin wizyty był nam nie znany, a nie chcieliśmy tracić czasu, poszliśmy prywatnie w Polsce. Po szczegółowym badaniu okazało się, że ma +1 w tym prawym oczku i lekki astygmatyzm. Powiedziano nam, że jak najbardziej można to wycofać. Od razu zalecono okulary, które odebraliśmy następnego dnia.

Dzisiaj byliśmy u tutejszego okulisty, w szpitalu w Ballincollig. Na wizytę czekaliśmy 3 miesiące, co jak na tutejsze warunki jest całkiem niezłym wynikiem. Po badaniu potwierdzono to, o czym już wiedzieliśmy, ale pani doktor wyraźnie powiedziała, że badanie w szkole było wykonane "pośpiesznie", że u dzieci w tym wieku jest to normalne, a na kolejną wizytę mamy przyjść dopiero za 2 lata - no, chyba że zauważymy, że coś jest nie tak. Generalnie stwierdziła, że wszystko jest w porządku. Gdy zapytaliśmy, czy powinien nosić okulary, powiedziała - że nie. W Polsce powiedziano nam, że okulary zrobić trzeba, a jak już je zrobiliśmy, że może nosić lub nie, jak będzie chciał. Tak, że tak...

/Powyżej: Patryczek w trakcie badanie u okulisty w Ballincollig/

niedziela, 14 czerwca 2026

Odjazd Asi i moje zaskoczenie w kościele

Pisałem o przyjeździe Asi, czas napisać o Jej odjeździe. Asia wraca do Krakowa lecąc z Dublina. Zastanawialiśmy się chwilę, gdzie pójść na Mszę Świętą, tak, żeby zdążyła na swój autobus do Dublina, który miała o godzinie 13:00. My sami chodzimy albo na polskie msze do Holy Cross na godzinę 15:00, albo do naszego lokalnego Church of the Annunciation, na godzinę 12:00. Obydwie msze były dla nas, w tym dzisiejszym przypadku, za późno. 

Wybór padł na St. Mary's Church, dominikański kościół, dlatego że odprawiają tam mszę o godzinie 11:00. Znam ten kościół, ale nigdy nie byłem tam na Mszy Świętej. Przyznaję, że byłem bardzo zaskoczony wysokim poziomem liturgii: kapłani porządnie ubrani, kadzidło również w użyciu, kazanie było z ambony /co w ogóle widziałem pierwszy raz w życiu/ a komunia rozdawana na klęcząco i do ust. Nie muszę dodawać, że kościół był pełny. Można porządnie odprawiać Mszę Świętą i mieć pełno ludzi, nawet w takim zblazowanym irlandzkim Cork? Można.

/Powyżej: Asia, Agnieszka i Patryczek przed St. Mary's Church/

Po Mszy Świętej poszliśmy na kawę i ciastko do kafejki nieopodal tego kościoła. Kremówek tu nie mają, więc wzięliśmy baklawę i sernik. Swoją drogą, jeszcze przed mszą widziałem że wszystkie stoliki na zewnątrz, kilu kafejek położonych przy rzece Lee - były zajęte. Ludzie z samego rana, w niedzielę, jednak chodzą na śniadania, zamiast odsypiać gorączkę sobotniej nocy. Tak, wiem, to nie są ci sami ludzie, jednak dziwny to był dla mnie widok.

/Powyżej: na kawie i ciastku, przy rzece Lee/

Później odprowadziliśmy Asię na przystanek autobusowy, i tak skończyła się Jej wizyta u nas. Mam nadzieję, że będzie ją dobrze wspominać, tak jak my, i szybko odwiedzi nas ponownie. A sobie i muzom, na pamiątkę kilka zdjęć z Jej pobytu u nas: