Dzisiaj Patryczek miał zakończenie roku szkolnego. W Irlandii dzieci trochę wcześniej kończą ale i wcześniej zaczynają rok szkolny - niż w Polsce. Odpowiednik świadectwa dostaliśmy już tydzień temu, na szkolną aplikację. Patryś radzi sobie świetnie, o dziwo - osiąga odrobinę lepsze wyniki w języku irlandzkim, niż w angielskim. Ale to chyba jest normą tutaj: nieraz czytałem że kolejne konkursy szkolne z tego języka wygrywali Polacy. Dlaczego tak jest, nie wiem.
Agnieszka przygotowała dla wszystkich pań z którymi Patryś miał kontakt - własnoręcznie zrobione słodkie bukiety i świeczki z wosku pszczelego.
Generalnie, z czego musiałem się dokształcić, edukacja w tych najmłodszych latach tutaj wygląda tak: przedszkola w Irlandii są w pełni prywatne, ale państwo finansuje program o nazwie ECCE /Early Childhood Care and Education/, dzięki czemu każdemu dziecku w wieku od 2 do 5 lat, przysługują 2 lata bezpłatnej opieki przedszkolnej, zazwyczaj przez 3 godziny dziennie, 5 dni w tygodniu. Patryczek chodził akurat tylko 1 rok, po którym uznano, że jest gotowy do podjęcia nauki w szkole. Później mamy właśnie szkołę podstawową. Mimo że oficjalny obowiązek szkolny w Irlandii zaczyna się od 6 roku życia, większość dzieci, i to również przypadek Patryczka, idzie do szkoły w wieku 4 lub 5 lat. Szkoła podstawowa trwa tutaj 8 lat i dzieli się na klasy "młodsze" oraz, nazwijmy je, standardowe. Dzieci w wieku 4–5 lat rozpoczynają naukę w klasie Junior Infants /i tę klasę właśnie ukończył Patryczek/. Następny rok to Senior Infants, a później są klasy od 1 do 6. Dalej mamy szkołę średnią i wyższą, które jeszcze bardziej różnią się od tego, co znamy w Polsce, ale - na razie się w to nie zagłębiam, mamy czas.
Tym bardziej, że przed nami - wakacje ;-)






































