niedziela, 13 czerwca 2021

St. Mochua's Well w Clashmore

Niedziela, więc kolejna geocachinowa wycieczka, tym razem do kolejnych irlandzkich "świętych źródeł". Najpierw trafiliśmy do St. Mochua's Well, źródła św. Mochua znajdującego się nieopodal wioski Clashmore w hr. Waterford. Wg przekazów św. Mochua był żołnierzem który mając 30 lat zrzucił mundur i przywdział habit, oczywiście nieco w przenośni. Żył w ubóstwie, jak głosi legenda posiadał trzy zwierzęta: koguta który budził go na Jutrznię, mysz - która budziła go lekkim podgryzaniem w palec gdy zasypiał przy czytaniu i muchę - która spacerowała wzdłuż wersów które ten święty studiował, a gdy przerwał czytanie zatrzymywała się w miejscu, czekając aż św. Mochua wróci do lektury. Z tym irlandzkim świętym związanych jest wiele innych legend. Jak podaje tabliczka umieszczona nieopodal źródełka, św. Mochua zginął w 631 roku zamordowany przez piratów.

Poniżej - kilka zdjęć z tego miejsca, na YT można zobaczyć krótki filmik z tej naszej wycieczki: LINK.





sobota, 12 czerwca 2021

Selco Begovic: Survival w mieście. Realne sekrety przetrwania

Autor tego poradnika wie o czym pisze: w trakcie wojny domowej w Bośni i Hercegowinie /1992-1995/ przeżył ponad rok w oblężonym mieście.

Jak żyje się w mieście w którym przestały działać służby publiczne, nie ma prądu, bieżącej wody, normalnej dystrybucji żywności i innych towarów? Gdy do tego, jak to bywa w takich sytuacjach, z różnych zakamarków wypełzły bardzo nieciekawe persony łączące się w gangi, dodatkowo terroryzujące i tak znajdujących się już w potrzasku mieszkańców? Jak przeżyć w tak ekstremalnej sytuacji, gdy dawny sympatyczny sąsiad teraz okazuje się zajadłym wrogiem?

Dobrze się czyta, sporo praktycznych porad z których, mam nadzieję, nigdy nie będziemy musieli skorzystać.

czwartek, 10 czerwca 2021

"Bród" na poczcie

Dzisiaj An Post /irlandzka poczta/ wydała trzy znaczki, które, jak napisali na swojej stronie: "upamiętniają irlandzki i globalny wymiar ruchu Pride". Słowo "Bród" widniejące na jednym z nich to irlandzkie tłumaczenie słowa "Pride". 

Znaczki są sprzedawane wyłącznie w zestawach zawierających pięć sztuk, z czego cztery są przeznaczone do wysyłki krajowej a piąty - zagranicznej. Jak napisano również: "za każdy sprzedany pakiet ze znaczkami przekazujemy 2,5% na rzecz BeLonG To i LGBT Ireland" .

/Powyżej: jeden z wydanych znaczków, grafika ze strony An Post/

Nie sposób przeoczyć tej informacji bo jest mocno promowana, m.in. w sponsorowanych wpisach na facebooku. I właśnie na fb pod taką reklamą An Post miała szansę wywiązać się ciekawa dyskusja, gdy jeden z użytkowników zauważył że jest to jakaś forma podatku nałożona na kupujących i przekazywana na ww. organizacje. Spostrzeżenie wydaje się logiczne, w końcu poczta to instytucja państwowa, czasami przy wysyłce określonych dokumentów ma się po prostu obowiązek korzystania z jej usług  i jeżeli przekazuje jakąś część ze swoich przychodów na rzecz prywatnych organizacji to robi to w imieniu państwa. 

Oczywiście do żadnej merytorycznej dyskusji nie doszło, ponieważ natychmiast zlecieli się tęczowi piewcy tolerancji którzy zwyzywali go od homofobów /chociaż od razu zaznaczał że - absolutnie takich uprzedzeń nie ma/, wysyłali na terapię i takie tam, czyli standard. Wszystko w gronie Irlandczyków, żeby nie było, ale schemat jest zawsze ten sam, gdy zamiast logiki wchodzą emocje. Pytasz "tęczowych" skąd czerpią dofinansowania - jesteś homofobem, faszystą i rasistą, pytasz Owsiaka z czego tak naprawdę się utrzymuje - jesteś pisiorem, podpisuj oświadczenie że nie będziesz korzystał ze sprzętu WOŚP a tak w ogóle to **********! Tymczasem gdy w grę wchodzą pieniądze publiczne, przekazywane przez rządowe instytucje prywatnym organizacjom, wszystko powinno być jak najbardziej transparentne.

Tak swoją drogą, temat ciekawy. Bo skoro teraz An Post przekazuje część przychodu za "tęczowe" znaczki organizacjom LGBT, to rozumiem że gdy w grudniu będzie sprzedawała znaczki na Boże Narodzenie z wizerunkiem Świętej Rodziny - to również część przychodu przeznaczy organizacjom chrześcijańskim w Irlandii? No tak, czy nie? Pytanie retoryczne, rzecz jasna. Ale czy w takim razie nie mamy tutaj do czynienia z faworyzowaniem jednych a dyskryminowaniem drugich? Tak to właśnie bywa gdy do dysponowania środkami publicznymi zabierają się instytucje które nie są do tego przeznaczone.

A samych znaczków tym razem nie kupiłem. Nawet nie to, że nie potrzebuję, chociaż zapas "na wszelki wypadek" zawsze mam, tylko po prostu ostatnio irlandzka poczta bardzo mocno opóźnia swoje przesyłki, więc i słać za ich pośrednictwem nie ma sensu. Kartki z życzeniami świątecznymi wysłane z Cork - do Cork, wędrowały ponad 2-tygodnie. Poważnie. W tej sytuacji nie dziwi chyba też fakt, że kartki wysłane "do Polski" są dostarczane po dwóch miesiącach albo i później. Dzieje się tak zapewne wskutek zmożonych zakupów przez internet które w czasach około - lockdownowych stały się jedyną sensowną alternatywą, przez co państwowy doręczyciel, An Post, po prostu się nie wyrabia. Dopóki więc na tym odcinku sytuacja się nie poprawi, znaczki sobie odpuszczam, bo w końcu - ja nie filatelista, znaczki co prawda lubię ale bardziej za ich użytkową funkcję.

Tak, że tak...

środa, 9 czerwca 2021

Koronawirus w Cork /56/: broszurka o szczepieniach

Dzisiaj w mojej pocztowej skrzynce znalazłem kolejną rządową broszurkę, tym razem - o szczepionkach na COVID-19. Czyli w skrócie: czym jest C19, jakie są jego symptomy, jak działają szczepionki na tę chorobę, jak się zarejestrować do szczepienia, jak będzie wyglądała wizyta w punkcie szczepień, itd. 16 stron ale że dwujęzyczna angielsko-irlandzka, to w sumie stron 32. To już trzecia broszurka na temat C19 sygnowana przez HSE /irlandzką służbę zdrowia/ która trafiła do mojej skrzynki: pierwszą z nich o samym covidzie dostałem w marcu ub.r.: LINK a kolejną, o poziomie wprowadzonych ograniczeń, w październiku ub.r.: LINK.

/Powyżej: irlandzka broszurka o szczepieniach rozesłana do mieszkańców/

wtorek, 8 czerwca 2021

Cork Cathedral Lotto - gramy w kościelnym totku

Zaczęliśmy brać udział w Cork Cathedral Lotto, naszej parafialnej loterii która wystartowała w kwietniu b.r.  Ot, przyjemne z pożytecznym ;-)

Dla nas to trochę nietypowa forma pozyskiwania funduszy ale Irlandczycy stosują ją często. Z ciekawostek: lotnisko w Knock powstało dzięki loterii zorganizowanej przez ks. Jamesa Horana, pisałem o tym tutaj: LINK.

Jak napisali organizatorzy naszej parafialnej loterii: "dzięki Lotto możemy nadal utrzymywać i rozwijać nasze parafie i służyć naszej lokalnej społeczności. Ważne jest to nie tylko dla nas, ale także dla przyszłego pokolenia, aby ono również odniosło korzyści z posiadania lokalnej, aktywnej i tętniącej życiem wspólnoty chrześcijańskiej, która będzie go wspierać przez całe życie."

/Powyżej: nasze kupony na najbliższą loterię zakupione tuż po Mszy Świętej w Church of the Annunciation/

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Koronawirus w Cork /55/: po polsku w Fitzgerald Park

Podczas wczorajszego Dnia Dziecka z My Little Craft World który zorganizowaliśmy w Fitzgerald Park w Cork, natknąłem się tam na "koronawirusowy" plakat/baner po polsku z informacją o tym, że park jest otwarty ale odwiedzający są nadal proszeni o zachowanie dystansu społecznego. Kolejny dowód na potwierdzenie tezy, że język polski jest nieoficjalnie drugim językiem w Irlandii ;-)

/Powyżej: plakat po polsku w Fitzgerald Park w Cork/

niedziela, 6 czerwca 2021

Dzień Dziecka z My Little Craft World 2021

Z okazji Dnia Dziecka - jako  My Little Craft World zaprosiliśmy wszystkie dzieci do udziału w rodzinnej grze terenowej "Poszukiwacze niebieskich kamieni", którą zorganizowaliśmy w Fitzgerald Park w Cork. 

Dzięki przygotowanym kartach gry z zagadkami oraz mapie prowadzącej przez labirynt parkowych ścieżek, dzieci mogły odgadnąć zaszyfrowane hasło i otrzymać wybrane przez siebie nagrody. Dodatkowo za rysunek wykonany kredą - każdy również otrzymał mały upominek. Udział w zabawie był bezpłatny. 

Filmik z tego wydarzenia można zobaczyć m.in. na moim YT: LINK, a zdjęcia - w galerii My Little Craft World na FB: LINK.

/Powyżej: poszukiwacze niebieskich kamieni ;-)/

środa, 2 czerwca 2021

Catalyst

Pierwsza od lipca ub.r. wizyta w galerii sztuki jako takiej, natomiast w tej konkretnie, czyli St Peter's Cork - ostatni raz byłem w lutym ub.r. 

Niewiele się zmieniło, nadal jest tam wystawa "Cork 1920 – The Burning of a City" która miała trwać do końca 2020 roku, ale koronawirusowe obostrzenia miały również wpływ na kalendarz wystaw. Nie było sensu organizować nowych, skoro nie miał ich kto i jak oglądać. Oczywiście, można się bawić w jakieś internetowe wydarzenia ale wiadomo że nie o to tutaj chodzi.

Oprócz wspomnianej głównej wystawy, na piętrze galerii można zobaczyć coroczną wystawę absolwentów studiów fotograficznych na St. John's College w Cork. Wystawa o tytule "Catalyst", potrwa od 31 maja do 14 czerwca b.r.

/Powyżej - plakat z informacją o "Catalyst"/

wtorek, 1 czerwca 2021

Koronawirus w Cork /54/: zaszczepiłem się

W Irlandii od połowy maja b.r. mogą się rejestrować do szczepienia przeciwko COVID-19 osoby w moim wieku. W związku z tym - 17 maja zarejestrowałem przez stronę internetową, 27 maja otrzymałem smsa z informacją o moim terminie szczepienia - który wyznaczono na 31 maja. Miejsce szczepienia: Cork City Hall, budynek urzędu miasta w Cork. Szczepionka: Pfizer.

Dlaczego postanowiłem się zaszczepić? 

Po pierwsze, pomimo że uważam że chociaż cała ta pandemia jest bardziej rozdmuchana medialnie niż na to zasługuje, to jednak wirus /najprawdopodobniej przez niechlujstwo wyniesiony z chińskiego laboratorium/ istnieje, ludzie chorują, niektórzy przechodzą chorobę bardzo ciężko, pewien niewielki odsetek - umiera. Oczywiście - spora część przechodzi go bezobjawowo. Mam już 50-tkę na karku i chociaż uważam że jestem dobrego zdrowia - wolę zminimalizować ryzyko.

Po drugie - i to jest znacznie ważniejsze: nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za potencjalne zarażenie kogokolwiek. Do końca życia bym sobie nie wybaczył gdyby ktoś przeze mnie zachorował i - nie daj Panie Boże - zmarł. Oczywiście rozumiem, że sam mogę zachorować i zarazić innych pomimo przyjęcia przeze mnie szczepionki, ale w takim przypadku będę miał świadomość że zrobiłem wszystko co mogłem, aby do tego nie doszło.

I w końcu:  nie mam odpowiedniej wiedzy medycznej aby zanegować twierdzenia zdecydowanej większości lekarzy o konieczności szczepień. Rozumiem że szczepionki ciągle są jeszcze w fazie testów i zostały dopuszczone tylko z uwagi na pandemiczną sytuację, ale na tę chwilę wszystko wskazuje na to, że działają prawidłowo. Tak czy owak, zdecydowanie bardziej wolę zaryzykować własnym życiem - niż cudzym. Nawet jeżeli ryzyko jest mniejsze niż szansa wygrania w totka. Ot, i wszystko. 

Oczywiście: sam nikogo nie zachęcam /jak i nie zniechęcam/ do szczepienia. Każdy ma swój rozum i sam powinien zadecydować, co robić. Chyba że nagle sytuacja zmieni się diametralnie i wtedy nie będzie czasu na filozoficzne dywagacje.

/Powyżej: moje potwierdzenia przyjęcia pierwszej dawki szczepionki/

No dobrze, wracając: zgłosiłem się wczoraj na podaną w smsie godzinę do urzędu miasta, w którym utworzono punkt szczepień. Wszystko przebiegło dość sprawnie, przynajmniej jak na irlandzkie warunki. Najpierw wchodzimy do namiotu gdzie czekamy w dość długiej kolejce do rejestracji. Przy rejestracji zostałem poproszony o okazanie dokumentu ze zdjęciem oraz podanie numeru pps i telefonu. Odbył się też krótki wywiad medyczny. Dostałem dwie spore broszurki na temat C19 i szczepień, Znowu czekam w kolejce, tym razem już do jednego z co najmniej kilkunastu tymczasowo zaaranżowanych pokoików w których szczepią medycy. Ponownie potwierdzam swoją tożsamość i jeszcze raz przechodzę wywiad medyczny, ale bez żadnych badań, tj. testów na covid, mierzenia temperatury czy ciśnienia. Medyk informuje mnie o możliwych skutkach ubocznych. Na koniec ostatnie pytanie o to, w którą rękę chcę otrzymać zastrzyk. Pamiętając o Ap 13,16 - oczywiście wybieram lewą ;-)

Sam zastrzyk to tylko lekkie ukłucie. Lekkie przetarcie ukłutego miejsca, nawet żadnego plasterka . Następnie dostałem karteczkę potwierdzającą zaszczepienie pierwszą dawkę. Kolejną mam otrzymać za cztery tygodnie, wcześniej ponownie mam dostać smsa z informacją kiedy, gdzie i o której godzinie mam się zgłosić. Zostałem poproszony o przejście do kolejnej sporej sali i odczekanie tam - wraz z innymi świeżo zaszczepionymi - 15 minut, gdyby nagle zrobiło mi się słabo. Nic takiego się nie wydarzyło więc po kwadransie - można wyjść.

W chwili kiedy to piszę minęły już ponad 24 godziny od szczepienia. Skutki uboczne? Jak na razie - żadnych. Kilka godzin po szczepionce lekko bolało mnie ramię które było kłute ale był to lekki ból i odczuwalny jedynie przy niektórych ruchach. Następnego dnia rano nie było już po nim śladu.

Ta notka będzie jeszcze aktualizowana, jeżeli wystąpią jakieś powikłania itp. oczywiście od razu o tym napiszę. Opiszę też swoje doświadczenia przy przyjęciu drugiej dawki.

poniedziałek, 31 maja 2021

Koronawirus w Cork /53/: punkt szczepień w urzędzie miasta

W urzędzie miasta w Cork utworzono punkt szczepień przeciwko COVID-19. W celu zwiększenia potrzebnej powierzchni, bezpośrednio przy budynku rozstawiono namioty przez które przechodzą wszyscy chętni chętni do zaszczepienia się. Na dzień dzisiejszy w Irlandii szczepi się osoby w wieku 45-69 lat /w Polsce od 10 maja b.r. szczepi się już wszystkich chętnych pełnoletnich/.

/Powyżej: urząd miasta w Cork wraz z dostawionymi do niego namiotami/