sobota, 16 listopada 2019

Polskie Święto Niepodległości w Cork. Nie to wejście, nie ta flaga, nie te barwy. Komedii pomyłek ciąg dalszy...

Narodowe Święto Niepodległości - za nami. Z tej okazji w Cork, jak poinformowali działacze polonijnej organizacji Together-Razem, dzięki ich staraniom: "nad głównym wejściem do urzędu miasta zawisła biało-czerwona flaga", budynek urzędu "podświetlono na biało-czerwono" a na "masztach zawisły trzy biało-czerwone flagi z białym orłem". Wszystko pięknie, ale: flaga ponownie zawisła nad wejściem BOCZNYM, a nie głównym, ratusz podświetlono nie na biało-czerwono tylko tradycyjnie na czerwono-biało /to barwy Cork i ratusz jest dokładnie w ten sam sposób iluminowany bardzo często/, a na masztach zawisły nie "trzy biało-czerwone flagi z białym orłem" tylko dwie biało czerwone i JEDNA z naszym godłem. W dodatku - ta ostatnia nie powinna się tam znaleźć...

/Powyżej: polska flaga ponownie wisząca nad BOCZNYM wejściem do ratusza w Cork oraz trzy polskie flagi przed ratuszem w Cork. Pierwsza z prawej to flaga z godłem, która nie powinna tam się znaleźć/

Zacznę od tego, że wstrzymałem się z publikacją tej notki tydzień od tych wydarzeń, żeby nie psuć nikomu tak radosnego święta. Pisząc ten tekst znajduję się w niełatwym położeniu: z jednej strony jest pokusa żeby machnąć na to ręką i przyłączyć się do grona poklepywaczy po plecach gratulując organizatorom niewątpliwego sukcesu, zamiast narażać się ponownie, jak rok temu, na zarzuty "bycia malkontentem", nawoływania "to zrób to lepiej",  czy wręcz prymitywnego anonimowego hejtu. Z drugiej strony, od organizacji która ma aspirację bycia reprezentantem Polonii i utrzymywanej przez polskich i irlandzkich podatników, mam prawo wymagać pełnego profesjonalizmu, przynajmniej wtedy gdy dotyczy to w jakikolwiek, choćby najmniejszy sposób, również mnie, Polaka mieszkającego w Cork.

Tak w największym skrócie: rok temu Together-Razem poinformowało wszystkie media, które natychmiast powieliły tę informację, że dzięki ich staraniom nad głównym wejściem do ratusza w Cork zawisła biało-czerwona flaga a sam ratusz jest podświetlony na biało-czerwono. Wspaniały projekt, brawo, natychmiast wybrałem się żeby to zobaczyć. Niestety, okazało się że flaga wisi nad bocznym wejściem a sam ratusz jest podświetlony we wszystkie kolory tęczy, ale na pewno nie na biało-czerwono. Napisałem o tym na fb, wtedy działacze /z których jak rozumiem żaden wcześniej się nie pofatygował żeby to sprawdzić/ próbowali naprawiać sytuację, ale już bezskutecznie. Szerzej o całym kontekście tego wydarzenia napisałem w notce "Nie śpię bo patrzę na ratusz. Antypolonizm czy dyplomatyczny skandal?".

/Fragment tekstu ze strony fb Together-Razem, dostęp: 14.11.2019/

Minął rok. Miałem nadzieję, że tym razem odbędzie się bez wpadek. Niestety - nie. W tym roku w uroczystościach w Cork, które miały miejsce w piątek, 9 listopada b.r., wzięła udział nowo mianowana Ambasador RP w Dublinie pani Anna Sochańska, którą przyjął z-ca burmistrza w Cork Colm Kelleher. Przekazano mu biało-czerwoną flagę którą ponownie powieszono nad BOCZNYM wejściem do urzędu miasta /podkreślam te boczne wejście tylko dlatego, ze działacze z Together-Razem znowu uparli się, by na swoim fb nazywać je głównym. Dlaczego to robicie?/.  Dodatkowo, na trzech masztach przed rzeczywiście głównym wejściem - zawisły kolejne polskie flagi. Dwie biało-czerwone i jedna "flaga państwowa z godłem". Ta ostatnia, zgodnie z "Ustawą o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych" w żadnym wypadku nie powinna się tam znaleźć.

/Powyżej: trzy polskie flagi przed ratuszem w Cork. Pierwsza z prawej to flaga z godłem, która, jak wspomniałem, nie powinna tam się znaleźć

Przepisy ww ustawy mówią wyraźnie:

Art. 8. 1. Flagę państwową z godłem Rzeczypospolitej Polskiej podnoszą:
1) przedstawicielstwa dyplomatyczne, urzędy konsularne oraz inne oficjalne przedstawicielstwa i misje za granicą na budynkach lub przed budynkami ich siedzib urzędowych, a także kierownicy tych przedstawicielstw, urzędów i misji na swych rezydencjach i środkach komunikacji – w wypadkach przewidzianych w prawie i zwyczajach międzynarodowych;
2) cywilne lotniska i lądowiska;
3) cywilne samoloty komunikacyjne podczas lotów za granicą;
4) kapitanaty (bosmanaty) portów – na budynkach lub przed budynkami
stanowiącymi ich siedziby urzędowe
(...)
Art. 9. 1. Flagę państwową z godłem Rzeczypospolitej Polskiej podnoszą polskie statki morskie jako banderę, zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami szczególnymi; ponadto do bandery stosuje się prawo i zwyczaje międzynarodowe.

O ile się orientuję, urząd miasta w Cork nie stanowi żadnego z ww przypadków. Dlaczego więc powieszono tę flagę? Z ignorancji, braku znajomości przepisów, czy po prostu - bo innej nie mieli? Stawiam euro przeciwko orzechom, że chodzi o to ostatnie.

Wywieszenie przed ratuszem w Cork polskiej "flagi państwowej z godłem" z całą pewnością - pomimo kuriozum tej sytuacji - nie jest obraźliwe dla mieszkających tutaj Polaków, może świadczyć jedynie o pewnej ignorancji. Ale - może być obraźliwe a na pewno lekceważące dla Irlandczyków, zważywszy na to, co to oznacza. Naprawdę, Panie i Panowie z Together-Razem, zaanektowaliście ten budynek na potrzeby Rzeczypospolitej Polskiej? A może zrobiliście z niego lotnisko, lądowisko, port czy statek morski?

Niemniej, gdy na moim fb rozpocząłem dyskusję z tym związaną, na stronie internetowej Together-Razem zamieszczono wymyślone naprędce kuriozalne wyjaśnienie: "Na masztach zawisły trzy biało-czerwone flagi z białym orłem, by wyraźnie wyróżnić je od flag barw miasta Cork, które również ma te same kolory. "

/Fragment tekstu ze strony Together-Razem, dostęp: 14.11.2019/

Nie chcę się już kopać leżącego, ale: "flag z białym orłem" nie było TRZY - tylko JEDNA, co widać na moim zdjęciu w tej notce. Co do "flag barw miasta Cork" /eh, ta pośpieszna edycja/, to kolory te same ale układ zupełnie inny. A jaki to układ? Ano taki, w jaki sposób jest bardzo często iluminowany ratusz w Cork i w jaki był iluminowany w miniony weekend. Wychodzi na to, że sami działacze chyba nie bardzo wiedzą, ile i jakie flagi powiesili. Ale nawet gdyby były trzy, to i tak argument nie do obrony: ustawa, Panie i Panowie. A na "heheszkowaty" argument że "w Irlandii nie działa polskie prawo" przypominam o obowiązującej w prawie międzynarodowym tzw. klauzuli wzajemności, która zapewnia wzajemną ochronę znaków i symboli państwowych. A o ile pamiętam, Together-Razem zawsze aż do znudzenia deklarowało swoje ścisłe przywiązanie do litery prawa. No, to jak to jest?

Na koniec: wierzę, że znowu chcieli dobrze. Ale jeszcze raz: tego wydarzenia nie organizowała jakaś jedna czy kilka prywatnych osób, działających w ramach własnych środków. To wydarzenie organizowało hojnie wspierane przez polskich i irlandzkich podatników stowarzyszenie, która ma aspirację bycia reprezentantem Polonii.  To nie może być tak, że "nieważne co i gdzie powiesimy, ważne żeby było miło i nie psujmy atmosfery". Bo jeżeli tak, to w przyszłym roku być może organizatorzy, z braku właściwej, wywieszą flagę, bo ja wiem - Frankfurtu nad Menem? W końcu - też podobna.

Co się stało to się nie odstanie, ale - do trzech razy sztuka. Może w kolejnym roku w końcu się uda? Wcześniej będziemy mieli inne święto: 2 maja jest Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej i dodatkowo - Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Idealny dzień na przestudiowanie zasad wywieszania polskich flag. Dodatkowo - można sprawdzić plan ratusza w Cork, żeby w końcu dowiedzieć się gdzie jest główne wejście. A już wisienką na torcie byłoby poznanie zasad iluminacji budynków w barwy biało-czerwone...

poniedziałek, 11 listopada 2019

Restauracje i bary w Cork: Village Inn

Po balu "5 Urodziny My Little Craft World" wybraliśmy się na... kebaba ;-) Gdzie są najlepsze wegetariańskie kebaby w Cork? Obecnie, wg mnie - w Village Inn, mieszczącym się w Mayfield Shopping Centre. To niewielki "orientalny" fastfood oferujący dania wyłącznie na wynos, niemniej kebaby - naprawdę świetne :-)

/Powyżej: Village Inn w Cork/

niedziela, 10 listopada 2019

Bal "5 Urodziny My Little Craft World"

Z okazji 5-tej rocznicy działalności My Little Craft World, zaprosiliśmy wszystkie dzieci na Bal Urodzinowy, który odbył się w niedzielę, 10 listopada b.r. w Bru Columbanus w Cork. 

Naszymi specjalnymi gośćmi byli: Małgorzata Krawczyk z MD Clinic, która wielokrotnie wspierała nas finansowo i Tomasz Orczyk z Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Dublinie. Również szczególne podziękowania należą się MMM Family Bakery, która ufundowała tort urodzinowy i poczęstunek w postaci rogali świętomarcińskich.

Przed oficjalnym rozpoczęciem balu dzieci wraz z Rodzicami obejrzały krótką prezentację dokumentującą działalność My Little Craft World. Bal rozpoczął się polonezem, następnie dzieci wzięły udział w przygotowanych atrakcjach, jak malowanie twarzy, podróży po Polsce z baśnią i legendą, odkrywanie polskich miast, poszukiwania ukrytego skarbu, itp. Odbył się również konkurs recytatorski w którym nagrody wręczył vice-konsul Tomasz Orczyk. Przed degustacją urodzinowego tortu przybyli Goście odśpiewali "100 lat"! Następnie Rodzice mogli wziąć udział w loterii fantowej w której niemal każdy los wygrywał a dzieci bawić się przy muzyce ;-)

Zdjęcia z tego wydarzenia można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: LINK.

/Powyżej: wspólne zdjęcie na balu/

Poniżej - krótki filmik z balu:

czwartek, 7 listopada 2019

Fragment filmu z 1993 roku - nadanie tytułu doktora mojemu Tacie

Dla zainteresowanych: 2-minutowy fragment nagrania z kasety video, liczącej sobie już 26 lat a dokumentującej nadanie tytułów doktora na Akademii Rolniczej w Lublinie w 1993 roku. W rzeczonym fragmencie - tytuł otrzymuje mój Tata :-) Sama kaseta przeleżała sobie ponad ćwierć wieku na półce w mieszkaniu moich Rodziców, dopiero teraz została zgrana do pliku.

Poniżej - fragment filmu:

środa, 6 listopada 2019

Ludzie modlą się o mieszkania...

Kościół św. Marii w Carrigtwohill. Na tablicy w przedsionku kościoła wierni przypinają karteczki z prośbą o modlitwy w różnych intencjach. W tym i w "znalezieniu domu dla mojej rodziny". Jak widać, w Irlandii kryzys mieszkaniowy w pełni, niektórzy nadzieję mają już tylko w Panu Bogu...

/Powyżej: karteczka w kościele w Carrigtwohill/

wtorek, 5 listopada 2019

Thairish w Carrigtwohill

Na niedzielny obiad wybraliśmy się do Thairish, tajskiej restauracji w Carrigtwohill. W sumie dość przypadkowo, bo wybieraliśmy się do innej znajdującej się kilka kilometrów dalej, ale po lekturze menu w którym nie znalazłem nic dla wegetarian - google podpowiedziało że to będzie lepszy wybór. I faktycznie - był. Smacznie i niedrogo, polecam.

/Powyżej: nasz niedzielny obiad/

poniedziałek, 4 listopada 2019

11-ty Cork and Kerry Food Market

W ubiegły piątek i sobotę, 1 i 2 listopada b.r., w Cork City Hall miał miejsce coroczny Cork and Kerry Food Market. Jak napisali jego organizatorzy, "jest to największy w regionie kiermasz spożywczy z produktami oferowanymi przez ponad 70 lokalnych wytwórców". 

Byłem na nim w 2016 i 2018 roku. Co się zmieniło? Jeszcze 3 lata temu pobierano opłaty za wstęp, w zeszłym roku już z tego zrezygnowano. Z kolei w tym roku po raz pierwszy jeden z tych dwóch targowych dni poświęcono wyłącznie producentom alkoholi, gdzie w zeszłym roku takich wystawców było ich ledwie kilku, a poprzednio - nie było ich wcale. Nowością były też pokazy gotowania oraz wydzielone miejsce z rozrywkami dla dzieci. Ot, takie zmiany ;-)

Poniżej - Cork and Kerry Food Market 2019:




niedziela, 3 listopada 2019

103 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę - Biskupin

W niedzielę, 3 listopada b.r., My Little Craft World zaprosiło wszystkie dzieci na kolejne warsztaty z cyklu "Poznajemy Polskę". Tym razem mali artyści odwiedzili Biskupin. W trakcie zajęć dzieci poznały historię odkrycia osady w Biskupinie, wykonały drewniany chaty a przy pomocy koła garncarskiego ulepiły gliniane naczynia. Zdjęcia z tych zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft Word na fb: LINK.

/Powyżej: mali artyści z My Little Craft World/

Poniżej - krótki filmik z warsztatów:

sobota, 2 listopada 2019

Old St Catherine's Cemetery w Kilcully

W Zaduszki wybraliśmy się na cmentarz, żeby zapalić znicz na jakimś zapomnianym grobie. Najbliżej nas był niewielki Old St Catherine's Cemetery w Kilcully, Stary Cmentarz św. Katarzyny. Na swój sposób piękne, chociaż już bardzo zaniedbane miejsce. Znaleźliśmy dwa bezimienne krzyże /widoczne na ostatnim zdjęciu/ stojące obok siebie, tam zostawiliśmy nasz znicz i odmówiliśmy modlitwę za pochowane tam osoby.

Poniżej - Old St Catherine's Cemetery w Kilcully:





piątek, 1 listopada 2019

48

Dzień Wszystkich Świętych, więc - moje urodziny ;-) Już - 48, do mety bliżej niż dalej. Obym mógł kiedyś o sobie powiedzieć: "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem" /2 Tm 4,7/.

Rok temu spędziłem ten dzień w pracy, więc teraz, będąc już w innej firmie, wziąłem sobie 2 dni urlopu, tj. piątek i poniedziałek, przez co mam 4 dni wolnego. Jak się bawić, to się bawić ;-)

Od Agnieszki tradycyjnie - oprócz urodzinowego tortu i torby prezentów - dostałem okolicznościową koszulkę, co robi się już naszą nową świecką tradycją  ;-)

/Powyżej: w urodzinowej koszulce/

środa, 23 października 2019

Wild Atlantic Way

Będąc w hrabstwie Clare przejechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów tzw. Wild Atlantic Way, malowniczym szlakiem turystycznym biegnącym przy oceanie.

Poniżej - kilka zdjęć:






wtorek, 22 października 2019

St Kee's Well

Niedaleko osady Foohagh w hrabstwie Clare znajduje się St Kee's Well, źródło św. Keesa. Wg legend św. Kee mieszkał w tej okolicy, być może na leżącej nieopodal maleńkiej wysepce Bishop's Island na której miała znajdować się jego pustelnia. Od imienia tego świętego m.in. bierze swoją nazwę pobliskie miasteczko Kilkee. Św. Kee żył tutaj prawdopodobnie jeszcze przed św. Senanem, jednym z "dwunastu apostołów Irlandii", który  jest patronem West Clare i prowadził swoją apostolską działalność na tym terenie w VI w. O innych "świętych źródłach" w Irlandii można przeczytać na moim blogu tutaj: LINK.

Poniżej - kilka zdjęć St Kee's Well:





poniedziałek, 21 października 2019

Restauracje i bary w Cork: Gallo & Galetti

Po całodziennych zajęciach z My Little Craft Word - wybraliśmy się na zasłużony obiad, tym razem do Gallo & Galetti, włoskiej restauracji  przy High Street. Dość znana w Cork, pomimo że trochę na uboczu. Smacznie ;-)


/Powyżej: nasz obiad w Gallo & Galetti/

niedziela, 20 października 2019

101 i 102 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę i Mały Cukiernik

Dzisiaj My Little Craft World zaprosiło wszystkie dzieci na kolejne warsztaty z cyklu: "Poznajemy Polskę" oraz "Mały Cukiernik". 

Na zajęciach "Poznajemy Polskę" mali artyści odwiedzili Kruszwicę, poznali herb miasta, jego historię oraz legendę o królu Popielu. Następnie, podczas zajęć plastycznych, dzieci wykonały kukiełkę króla Popiela i uszyły maskotkę - myszkę. Z kolei podczas zajęć "Mały Cukiernik" dzieci samodzielnie upiekły babeczki dyniowe. Zdjęcia z tych zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: Poznajemy Polskę - Kruszwica i Mały Cukiernik - babeczki dyniowe. Jest też dostępny filmik z zajęć o Kruszwicy: LINK.

/Powyżej: mali artyści z My Little Craft World/

/Powyżej: mali cukiernicy z My Little Craft World/

sobota, 19 października 2019

Bridges of Ross

Niegdyś trzy naturalne łuki skalne tworzyły Bridges of Ross, Mosty Ross leżące w zatoce Ross, w hrabstwie Clare. Z czasem dwa z nich spadły do morza, pozostał tylko jeden ale nazwa w liczbie mnogiej - również pozostała.

Poniżej - Bridges of Ross:



czwartek, 17 października 2019

Kilbaha: Kilballyowen Scroll

W 2006 roku w Kilbaha w hrabstwie Clare ustawiono "Kilballyowen Scroll". Jest to 13-metrowej długości memoriał ze stali, szkła i kamienia, nawiązujący do religii, języka irlandzkiego, pracy na roli, emigracji, itp.

/Powyżej: Kilballyowen Scroll/

środa, 16 października 2019

Kilbaha: The Grave of the Yellow Men

Nieopodal Kilbaha znajduje się The Grave of the Yellow Men, "Grób Żółtych Mężczyzn". Jest to zbiorowy pochówek dziewięciu bezimiennych marynarzy, którzy zginęli w pobliskiej zatoce prawdopodobnie ok. 1870 roku. 

Tradycja ustna przekazywana wśród miejscowej ludności z pokolenia na pokolenie zawiera wiele nieścisłości, ale istnieje jedyny pisemny dokument z 1937 roku, w którym możemy przeczytać: "W pobliżu znajduje się grób "Żółtych Mężczyzn", w którym 60 lat temu pochowano dziewięciu rozbitków z Francji. Ich statek znalazł się w tarapatach, marynarze zrzucili na brzeg linę dzięki której ocalono dziewięć osób z załogi. Jednak wskutek błędu jeden z miejscowych młodych mężczyzn przeciął część liny /która początkowo była zdecydowanie za długa/, ale gdy statek oddalił się od brzegu stała się zbyt krótka i bezużyteczna aby uratować innych, którzy utopili się w tym miejscu".

W lipcu 2010 roku mieszkańcy Kilbaha doprowadzili do ustawienia pomnika w miejscu spoczynku "Żółtych Mężczyzn".

/Powyżej: The Grave of the Yellow Men/

wtorek, 15 października 2019

Kilbaha: Loop Head

Loop Head leżące nieopodal wioski Kilbaha, to najbardziej wysunięta na zachód część hrabstwa Clare. Znajduje się tam latarnia morska, klify, ale przede wszystkim - ułożony z kamieni napis "EIRE", jeden z niegdyś wielu w Irlandii, który w czasie II wojny światowej był informacja dla lotników gdzie się znajdują. 

Na wybrzeżach Irlandii było 83 takich znaków, ostrzegających pilotów, że wkraczają w neutralną przestrzeń powietrzną. Ten w Loop Head, umieszczony tam w 1943 roku, prawie zniknął, dopóki grupa miejscowych wolontariuszy go nie wykopała w 2011 roku. Obecnie nadal jest słabo widoczny, można przejść obok niego i go nie zauważyć: szukając go zapytaliśmy o niego przechodząca obok parę Irlandczyków i naszych Rodaków: ci pierwsi w ogóle byli zdziwieni że coś takiego istnieje, Polacy o napisie wiedzieli ale sądzili że jest w zupełnie w innym miejscu. I z jednymi i z drugimi rozmawialiśmy stojąc dosłownie kilka/kilkanaście metrów od niego ;-) Na jednym ze zdjęć poniżej stoję przy najbardziej widocznej ostatniej literce "E". Ustalono, że znaki te zostały zbudowane na polecenie Amerykanów.

W pobliżu znaku EIRE znajdują się również ruiny jednego z wielu na wyspie punktu obserwacyjnego z II wojny światowej, z którego lokalni członkowie Defence Forces’ Coast Watching Service obserwowali i rejestrowali wszelką aktywność działań wojskowych na morzu.

Poniżej kilka zdjęć, więcej można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK. Krótki filmik z naszego wyjazdu do Loop Hed jest tutaj: LINK.





poniedziałek, 14 października 2019

Pat and Elizabeth, tęcza i księga

Miniony weekend spędziliśmy w hrabstwie Clare, gdzie zobaczyliśmy Loop Head, Bridges of Ross oraz niezapomniane krajobrazy przy tzw. Wild Atlantic Way

Szukając noclegu starałem się znaleźć coś najbliżej latarni na Loop Head. Okazało się, że można nocować i w samej latarni, są tam bodajże dwa pokoje dla gości, ale były już zarezerwowane. Wybór padł więc na b&b leżące pomiędzy Cross a Kilbaha, "Pat and Elizabeth", prowadzone przez małżeństwo, jak łatwo się domyśleć, o tych właśnie imionach ;-) Pokoik ładny, gospodyni /bo tylko ja spotkaliśmy/ bardzo sympatyczna, śniadanie dobre.

Z ciekawostek: rano za oknem "przywitała" nas tęcza a przy śniadaniu /z czym spotkałem się pierwszy raz/ zostawiono przygotowaną dla nas księgę gości do której się wpisaliśmy. Jak widać goszczą tutaj turyści z całego świata a miesiąc przed nami byli również Rodacy mieszkający w Dublinie.

Poniżej - tęcza i księga:



niedziela, 13 października 2019

Wybory do parlamentu w Polsce 2019

Na weekend wybraliśmy się do hrabstwa Clare, wkrótce napiszę o tym kilka notek. Wracając do Cork, po drodze wstąpiliśmy do Polskiego Konsulatu w Limerick, gdzie Agnieszka zarejestrowała się do wyborów parlamentarnych. Dzięki profesjonalnie działającej komisji wyborczej było szybko, sprawnie i bez kolejki. 

Mamy odmienne zdania co do udziału w takich wyborach. Ja od "zawsze" uważam że Polonia mieszkająca praktycznie na stałe za granicą nie powinna wybierać Polakom w Polsce kto ma nimi rządzić. Polonia ma inne zadania: powinna brać udział w wyborach w swoich krajach i wybierać polityków przychylnych Polsce - to jest to, czego z kolei nie mogą zrobić Rodacy mieszkający w Polsce. Natomiast wybierać kto ma rządzić w Polsce ale samemu być za granicą i nie ponosić konsekwencji swoich wyborów? No jakoś - niezazbytnio. Ale szanuję odmienne opinie. I tak też jest u nas: ja uważam tak, Agnieszka inaczej, ale szanujemy swoje odmienne zdania i nie kłócimy się z tego powodu ;-)

A jak głosowała Polonia w Irlandii? Niestety, zupełnie inaczej niż Rodacy mieszkający w Polsce, którzy - choćby nawet w minimalnym skutku - będą musieli ponosić skutki decyzji podjęte przez Polaków nie-mieszkających w naszej Ojczyźnie...

W wyborach w Irlandii wzięło udział 13 161 Polaków. Oto rozkład głosów /są to zbiorcze wyniki, ale w poszczególnych komisjach wyglądało to podobnie/:
KO: 39,07% /5142 głosów/
SLD: 21,69% /2854 głosów/
PiS: 20,70% /2724 głosów/
Konfederacja: 14,35% /1889 głosów/
PSL: 4,10% /552 głosów/

/Powyżej: Polski Konsulat w Limerick i głosująca Agnieszka ;-)/

wtorek, 8 października 2019

"Irlandia dla Irlandczyków" - ulotka od irlandzkiej Partii Narodowej

Dzisiaj w skrzynce na listy znalazłem 4-stronicową ulotkę zachęcającą do wstąpienia do Páirtí Náisiúnta, irlandzkiej Partii Narodowej. Na samym jej wstępie jest cytat z Thomasa Davisa /1814-1845/, irlandzkiego pisarza i głównego twórcy ruchu Młodej Irlandii: "Jesteśmy wierni naszemu kolorowi "zielonemu" i naszemu hasłu: "Irlandia dla Irlandczyków".

No proszę ;-) Ileż to było wrzasku /również w Irlandii/ o hasło "Polska dla Polaków" a jakoś zawsze było cicho o bliźniaczym haśle "Irlandia dla Irlandczyków" Thomasa Davisa, którego imieniem nazwano m.in. dziesiątki ulic w Irlandii. Można? Można.

Irlandzka Partia Narodowa powstała w 2016 roku. Postuluje m.in. promocję irlandzkiej idei narodowej, reformę wymiaru sprawiedliwości, wyjście ze strefy euro i sprzeciw wobec unijnemu federalizmowi, zakaz zabijania dzieci poczętych, stworzenie warunków do powrotu Irlandczyków z zagranicy oraz powstrzymanie masowej muzułmańskiej imigracji.

Jak czytamy na ich stronie: "Páirtí Náisiúnta to irlandzka partia nacjonalistyczna mająca za cel realizację narodowej idei Irlandii. Wierzymy w naród irlandzki, nasze prawo do istnienia jako narodu oraz nasze prawo do obrony i praw do naszej ojczyzny. Chcemy Irlandii zjednoczonej, irlandzkiej i wolnej.

(...) Mężczyźni i kobiety, którzy zginęli za Irlandię, zawsze walczyli przeciwko temu najbardziej podstępnemu wrogowi, wrogowi który jest wewnątrz: korupcji ducha narodowego przez obce idee, interesy i poglądy, z których wszystkie są dziś widoczne w zgromadzeniu zdrajców zwanym Dáil Éireann /jest to odpowiednik naszego sejmu - dop. P.S./. To, co ludzie żyjący w 1916 roku postrzegali jako grubiański, brudny materializm Imperium Brytyjskiego, dzisiaj jest obecny w dużej mierze w formie międzynarodowego liberalizmu, który zaraża cały świat zachodni.

Każdy naród musi sam zdecydować, czy przeciwstawi się fali rozpadu narodowego która zmiecie ludy, ojczyzny i tradycje. Czy Irlandia przeżyje, umrze, przetrwa czy zniknie? Na to pytanie odpowiedź zostanie udzielona w tym pokoleniu. (...)".

Rozpocząłem cytatem z Thomasa Davisa, wielkiego irlandzkiego patrioty, więc również cytatem  z niego  zakończę: "To nie krew czyni cię Irlandczykiem, ale gotowość bycia częścią Narodu Irlandzkiego". Swoją drogą, jakże to bliskie poglądowi Wincentego Lutosławskiego o tym kto może zostać "prawdziwym Polakiem", pisałem o tym tutaj: LINK.

poniedziałek, 7 października 2019

Magdalena Piejko: WracaMY?

Dzisiaj w TVP Polonia miała miejsce premiera nowego filmu Magdaleny Piejko: "WracaMY?". Przez kilka chwil można zobaczyć w nim m.in. również Agnieszkę i moja /nie/skromną osobę ;-) 

O zdjęciach do tego filmu pisałem tutaj: LINK. Jest to swoista kontynuacja "Tam, gdzie da się żyć". Wtedy jego bohaterowie opowiadali dlaczego wyjechali z Polski. Teraz, po pięciu latach, opowiadają co zmieniło się w ich życiu ale również jak zmieniła się Polska. Dla wielu z nich na tyle, że są gotowi podjąć decyzję o powrocie. Prapremiera filmu miała miejsce 3 października b.r. w Ognisku Polskim w Londynie. W TVP Polonia film zostanie jeszcze wyemitowany 8, 10 i 11 października b.r.

Fragment z naszym udziałem można zobaczyć tutaj: LINK.

/Powyżej: "nasz" kadr z filmu ;-)/

środa, 2 października 2019

Wegańskie lody w Casanova Gelatio

W Casanova Gelatio przy George's Quay w Cork można dostać m.in. świetne wegańskie lody. I to nie tylko jako sorbet, ale robione z wegańskiego mleka. Są świetne ;-)

/Powyżej: lody Agnieszki i moje - to te po prawej, wegańskie ;-) /

wtorek, 1 października 2019

Jerzy Skoczylas, Wojciech Lada: Wielkie ucieczki. O ludziach, którzy zbiegli z PRLu

Przez cały okres trwania sowieckiej okupacji Polski, w systemie zniewolenia gdzie ludzi pozbawiono prawa do wolnych wyborów, Polacy głosowali nogami uciekając z komunistycznego raju na Zachód, który wtedy był oazą wolności.

Robili to drogą morską, lądową a nawet powietrzną. Porywali statki i samoloty ale również sami w tajemnicy budowali różne konstrukcje które miały umożliwić im ucieczkę. Nie wszystkim się udało - złapani zapłacili wysoką cenę. Ale i ci którym się poszczęściło nie mogli odetchnąć z ulgą: komuniści represjonowali ich pozostałe w kraju rodziny a na nich samych wydawali zaocznie wyroki wieloletniego więzienia.

Niemniej niektóre ucieczki świadczące o pomysłowości i brawurze Polaków, zadziwiły zachodni świat. O nich właśnie jest ta książka.

Warto przeczytać.

poniedziałek, 30 września 2019

Restauracje i bary w Cork: Yuan Ming Yuan

Wczoraj na niedzielny obiad wybraliśmy się do Yuan Ming Yuan, chińskiej restauracji przy Princes Street w Cork. Orientalny wystrój i smacznie ;-)

/Powyżej: nasz obiad w Yuan Ming Yuan/

niedziela, 29 września 2019

100 Warsztaty z My Little Craft World: "Poznajemy Polskę - Bartków"

W niedzielę, 29 września b.r. My Little Craft World zaprosiło wszystkie dzieci na pierwsze po wakacjach zajęcia z cyklu "Poznajemy Polskę". Były to już setne warsztaty artystyczne, które od ponad pięciu lat prowadzi Agnieszka ;-)

Tym razem mali artyści odwiedzili króla Puszczy Świętokrzyskiej: rosnące na terenie leśnictwa Bartków najsłynniejsze polskie drzewo - Dąb Bartek, który od 1954 roku jest chroniony prawem jako pomnik przyrody. Poznali również legendy o tym niezwykłym drzewie. Na zajęciach plastycznych mali artyści wykonali własne "dęby" z masy porcelanowej. Każdy uczestnik zajęć otrzymał również Wielką Mapę Polski w formie dużej kolorowanki. Dzięki niej dzieci mogą poznać najsłynniejsze polskie budowle, symbole i postacie charakterystyczne dla poszczególnych regionów naszej Ojczyzny.

Zdjęcia z tych zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: LINK, a krótki filmik na moim kanale na YT: LINK.

/Powyżej: mali artyści z My Little Craft World/

sobota, 28 września 2019

Drzewa Pamięci na Blackpool

Na skwerku przy Blackpool Shopping Centre w Cork znajdują się "Remembrance Trees", Drzewa Pamięci dedykowane "mężczyznom z Blackpool którzy zginęli w czasie Wielkiej Wojny 1914-1918". Tuż obok znajduje się oczko wodne, obecnie zaniedbane i zarośnięte.

/Powyżej: Remembrance Trees na Blackpool/

piątek, 27 września 2019

CES-Boco

Przerwa w pracy w Apple, całą naszą linię wysłano na tzw. lay off. Podobno ma być dłuższa, więc wysłałem kilka CV, odpowiedziałem na kilka ogłoszeń - i tydzień po odejściu z Appla rozpocząłem pracę w CWS-Boco. Ot, pierwsi odpowiedzieli. Kiedy już zacząłem pracę, to jak to w życiu bywa, odezwali się inni, do których aplikowałem wcześniej. No cóż, za długo się zastanawiali ;-) Na razie umowę dostałem na 11 m-cy i był to jedyny papierowy dokument. Resztę - otrzymałem na pendrive. I prawidłowo. Plus jest taki, że blisko domu /raptem 20 minut spacerkiem/ i odpowiadające mi godziny pracy /czyli - nie trzeba zrywać się rano ;-)/.

/Powyżej: CWS-Boco Ireland Ltd./

czwartek, 26 września 2019

Zaparkowany

Irlandzko - finlandzki film z 2010 roku. Akcja toczy się w Dublinie, przez większą część czasu na parkingu, gdzie w swoich samochodach zamieszali dawaj bezdomni, Fred i Cathal. 

Pierwszy, w wieku ok 50 lat, po wielu latach właśnie wrócił z Anglii, jest praktycznie bez grosza, jedyne co ma - to samochód. Drugi, 20-latek - jest uzależniony od narkotyków i po śmierci matki z powodu konfliktów z ojcem opuścił rodzinny dom. Pomimo różnicy wieku obydwaj wnoszą wiele do swojego życia: Fred przełamuje bariery z którymi borykał się przez całe życie, Cathal zyskuje kogoś kto jako jedyny otacza go bezinteresowną przyjaźnią.

Przy okazji niejako na marginesie nakreślona jest krytyka systemu socjalnego w Irlandii: na pomoc państwa mogą liczyć tzw. "Irish Travellers",  którzy nie mają stałego miejsca zamieszkania ale są traktowani jako oddzielna grupa etniczna, natomiast znajdujący się w podobnej sytuacji bezdomni Irlandczycy - już niekoniecznie.

środa, 25 września 2019

Aghadoe

W Aghadoe zatrzymuje się wiele objazdowych wycieczek na tzw. "foto-stop". Miasteczko jest znane przede wszystkim z panoramy na jeziora i góry Killarney. Obok punktu widokowego znajdują się m.in.ruiny Parkavonear Castle, XIII-wiecznego anglo-normadzkiego zamku.

Poniżej - panorama i Parkavonear Castle: