środa, 31 sierpnia 2022

Che Guevara z charity shopu

Wczoraj mijałem jeden z charity shop'ów, czyli sklepów z których zysk ma trafiać do tej czy innej organizacji dobroczynnej. Na wystawie króluje /i to aż w dwóch odsłonach/ Che Guevara, komunistyczny zbrodniarz wojenny. Ale, trzeba przyznać, że chyba świadomość w irlandzkim Narodzie wzrasta: dwóch przechodzących chłopaków obrzuciło tego bandytę brzydkimi wyrazami ;-)

Poniżej zdjęcia wystawy sklepu:


wtorek, 30 sierpnia 2022

Inniscarra Hydro Station

Nieopodal Inniscarra znajduje się zapora na rzece Lee. Wybudowano ją w latach 1953-57. Dzięki umieszczonej przy niej hali generatorowej, może wytworzyć moc 19MW. Zapora reguluje również ilość wody płynącej w dół rzeki i pomaga ograniczyć powodzie w Cork.

/Inniscarra Hydro Station/

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

SoulFest 2022

W ubiegły weekend w Cork miał miejsce m.in. SoulFest, podobno jedyny festiwal muzyki soul w Irlandii. Wczoraj dało nam się dotrzeć na finalny uliczny koncert przy Cornmarket Street. Tak swoją drogą, ewidentnie widać że życie rozrywkowe w Irlandii, po tych przeróżnych koronawirusowych lockdownach i obostrzeniach - już całkowicie wróciło do normy. 

/Powyżej: koncert przy Cornmarket Street/

niedziela, 28 sierpnia 2022

Inniscarra Show

W Inniscarra, niewielkiej miejscowości leżącej ok. 15 km od Cork, miał dzisiaj miejsce Inniscarra Show, skrzyżowanie festynu z targami rolniczymi. Tego typu wydarzenia są dość popularne w Irlandii. Świętowano przede wszystkim 50-lecie działalności Inniscarra Community Centre, czyli swego rodzaju lokalnego domu kultury. Można było poznać historię tego stowarzyszenia, obejrzeć prace lokalnych rękodzielników, były pokazy zwierząt, traktorów i samochodów, sporo atrakcji dla dzieci a nawet - można było spróbować swoich sił w rzucaniu snopkiem na odległość ;-)

Poniżej kilka zdjęć, więcej znajduje się w galerii na moim fb: LINK, a na YT można zobaczyć mój filmik z tego wydarzenia: LINK.







sobota, 27 sierpnia 2022

Antidote, bezalkoholowy gin z Francji

O bezalkoholowej wódce w irlandzkich sklepach już pisałem. Cenowo, jak na razie, plasują się w tym samym przedziale co zwykłe alkohole, więc odpuściłem sobie degustację, chociaż temat jest, jak dla mnie, interesujący. Ale w Dunnes Stores zauważyłem "Antidote", bezalkoholowy gin francuski, w cenie raptem 7 euro za butelkę, więc się skusiłem. 

Jak smakował i czy warto? Nie smakował i nie warto, przynajmniej jeżeli chodzi o ten konkretny. Zapach lekkich perfum, w smaku oranżada/woda z cytryną. Ale jak człowiek nie spróbuje, to się nie przekona. Oczywiście - nie zraża mnie to i będę, w przyszłości, kosztował kolejnych ;-) Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to na YT jest krótki filmik z tej mojej degustacji: LINK.

/Powyżej: "Antidote", bezalkoholowy gin z Francji/

czwartek, 25 sierpnia 2022

Czosnek słoniowy z irlandzkiej farmy

O irlandzkim czosnku już pisałem, zarówno o tym zwykłym jak i czarnym, fermentowanym. W tym samym sklepie /Dunnes Stores/ od jakiegoś czasu jest też dostępny tzw. czosnek słoniowy. 

Pochodzi, tak jak wcześniej opisane, z tej samej 150-letniej farmy w miejscowości Baltray, w irlandzkim hrabstwie Louth. Z ciekawostek: czosnek do uprawy na tej farmie został sprowadzony z... Czech. Tak swoją drogą, to kolejna rzecz z tzw. "wschodniej" Europy która została zaimplementowana na "zachód". Wiele rzeczy, które kupujemy jako lokalne /czy wręcz "narodowe"/ z tego czy innego kraju, często pochodzi np. - z Polski, o czym kupujący nie ma pojęcia, a o czym sprzedający nie wspomina.

Jak smakuje czosnek słoniowy z tej farmy? Napiszę tak: zwykły polski czosnek jest zdecydowanie lepszy ;-) Na YT można zobaczyć krótki filmik: LINK.

/Powyżej: opakowanie i dwa ząbki czosnku słoniowego /jeden obrany/, obok, dla skali, ząbek zwykłego czosnku/

wtorek, 23 sierpnia 2022

Mój pierwszy neoznaczek

Już od ładnych kilku lat korzystam z cyfrowych usług Poczty Polskiej, oferowanych na stronie envelo.pl. W tym miesiącu kupiłem swój pierwszy neoznaczek ;-)

Może trochę przesadzam, te usługi to, jak do tej pory, tylko wysyłanie spersonalizowanych kartek pocztowych, na różne okazje. Kartki wyglądają dobrze, można wybrać gotowy szablon lub stworzyć ją od zera, można dodać własne zdjęcie, grafikę, itp. No i zdecydowanie szybciej dojdzie do adresata niż gdybym ją wysyłał z Irlandii, a i pewność że się nie zawieruszy gdzieś po drodze - również ma znaczenie. Nie będzie co prawda odręcznie napisana /chociaż można oczywiście wkleić grafikę ze swoim odręcznym tekstem/ ale rekompensuje to wspomniana personalizacja kartki, czyli np. wspólne zdjęcie z solenizantem/jubilatem, itp.

Ale strona oferuje więcej możliwości, w tym np. zakup tzw. neoznaczków, czyli znaczków Poczty Polskiej, które możemy również personalizować, np. przez dodanie własnej grafiki. Po opłaceniu, samodzielnie drukujemy je na własnej drukarce. Tak naprawdę znaczenie ma tutaj wyłącznie kod kreskowy.

Kiedy ostatnio byliśmy w Polsce, wysłałem swój pierwszy "tradycyjny" list - z neoznaczkiem /poniżej/, który zresztą wraz z adresem odbiorcy wydrukowałem bezpośrednio na kopercie. Ot, technika ;-) Ponieważ był to list polecony, od razu wydrukowałem też dowód nadania i zaznaczyłem opcję otrzymania powiadomienia o dostarczeniu listu - na e-mail. Pani na poczcie tylko przybiła pieczątkę na potwierdzeniu tegoż nadania, a za kilka dni faktycznie dostałem powiadomienie na mejla, że list dotarł.

Świetna sprawa, szkoda że tego nie ma jeszcze w Irlandii /w Polsce jest już chyba od 8 lat/. Mała rzecz, a cieszy, będę korzystał gdy zajdzie potrzeba.

/Powyżej: tak właśnie /z drobniutkimi modyfikacjami, dla bezpieczeństwa/ wygląda mój pierwszy neoznaczek Poczty Polskiej, z naszym zdjęciem/

czwartek, 18 sierpnia 2022

Tomasz Miler: Whisk(e)y: notes degustacyjny z kompendium wiedzy

Podczas ostatniego pobytu w Polsce nabyłem drogą kupna "Whisk(e)y: notes degustacyjny z kompendium wiedzy", książkę Tomasza Milera. Dodam, że dość niezwykłą, właśnie z racji tego że jest to - notes ;-)

Solidnie wydana, twarda okładka, prawie 300 stron, z których lwia część jest przeznaczona na notki degustacyjne służące do samodzielnego oceniania tego rodzaju trunku

Książka podzielona jest na trzy części, z których I to "Jak oceniać whisk(e)y?", II to właśnie "Notes degustacyjny" a III to "Kompendium wiedzy o whisk(e)y i jej degustacji", która z kolei podzielona jest na rozdziały: Jak pić whisky, czyli tajniki prawidłowej degustacji, Historia whisky, Produkcja whisky, Tajemnice beczek, Regiony produkcji whisky szkockiej, Czytanie etykiet whisky i Jak przechowywać whisky?

W zasadzie nie ma o czym więcej pisać, bo tytuły rozdziałów mówią same za siebie. Bardzo dobrze się czyta, chociaż sam tego co najważniejsze w tej książce, czyli notek degustacyjnych, pisał nie będę, bo - kupiłem ją na prezent dla kogoś, kto jest znacznie większym fanem whisky ode mnie.

środa, 17 sierpnia 2022

4000

Cztery tysiące postów na tym blogu - za mną. Wątpię żeby ktokolwiek poza mną przeczytał je wszystkie, ale - dla odnotowania ;-) O tysięcznym napisałem TUTAJ, a o 2-tysięcznym - TUTAJ, a o 3-tysięcznym - TUTAJ.

wtorek, 16 sierpnia 2022

Święcimy kwiaty i zioła

Wczoraj było Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny /tzw. Matki Bożej Zielnej/, więc wybraliśmy się do St. Augustine's Church na polską mszę, żeby poświęcić kwiaty i zioła. Pełny kościół. Krótki filmik można zobaczyć tutaj: LINK.

/Powyżej: bukiet przygotowany przez Agnieszkę/

niedziela, 14 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (11): sushi w Londynie tańsze od pierogów w Krakowie

Wracamy do Cork. Zamawiamy taksówkę, przed 5 rano jesteśmy na lotnisku w Krakowie. Do domu w Cork wejdziemy o godzinie 18:00.

Tamtejsza restauracja zachęca do "spróbowania dań kuchni ukraińskiej, przygotowanych przez naszych pracowników z Ukrainy". Nie tym razem i nie w tych cenach. Dopóki będę mógł taniej zjeść japońskie sushi na londyńskim lotnisku, od ukraińskich pierogów na krakowskim lotnisku, będę wybierał to pierwsze. Nie z oszczędności ale w imię zasad. Jak to możliwe, że tam jest taniej niż tutaj?

Odprawa, samolot o dziwo nawet terminowo, przynajmniej w teorii. W praktyce - trzymali nas ściśniętych jak sardynki w zamkniętym autobusie tuż przez samolotem. Długo, o wiele za długo. Ale to wszędzie wygląda tak samo: w Londynie potrafią z kolei trzymać ludzi przed samolotem w jakimś blaszanym korytarzyku, bez wentylacji a nawet, o zgrozo, zasięgu i wifi w komórce. Nie ma się jak pożalić na fb. Takie to są problemy ludzi z pierwszego świata, do którego, dzięki Panu Bogu, ciągle należymy ;-) Odprawa paszportowa w Stansted również trwa pół godziny, podobnie jak w Katowicach, ale komfort jednak zdecydowanie większy, więcej miejsca, kolejka sprawnie się przemieszcza, pomimo że ludzi jest z 20 razy więcej. 

Śniadanie oczywiście w Itsu: kawa, woda "ogórkowa", wegańskie pierożki i takież wspomniane na wstępie sushi, jajka podane w zupie miso i coś słodkiego. Ceny na lotnisku w Londynie, w przeciwieństwie do tych w Dublinie - stoją w miejscu. 

Lądujemy, taksówka do domu, docieramy na godzinę 18:00. I tak minęła nasza 56 wizyta w Polsce ;-) Dla zainteresowanych: na YT można zobaczyć filmik z naszego ostatniego pobytu w Polsce: LINK.

/Powyżej: nasze śniadanie na lotnisku w Stansted/

sobota, 13 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (10): Kuku Taiwan Bistro

W ostatni dzień w Krakowie przed powrotem do Cork wybrałem się z Michałem m.in. na obiadokolację do Taiwan Bistro przy l. Szewskiej. Michał zamówił makaron z kimchi i smażonym jajkiem a ja pierożki Wonton z warzywami. Do popicia wzięliśmy herbatę ryżową /zielona herbata z brązowym ryżem, ciekawa w smaku/ i dwa japońskie piwka: Asahi i Sapporo.

/Powyżej: w "Taiwan Bistro"/

piątek, 12 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (9): 46 Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej w Krakowie

Na krakowskim rynku trwają akurat Międzynarodowe Targi Sztuki Ludowej. W tym roku - już po raz 46. Scena, na której udzielają się mniej lub bardziej zdolni artyści /ja akurat trafiłem na tych wyraźnie mniej zdolnych/ i dziesiątki straganów z przeróżną "cepelią". 

Jak napisali organizatorzy: "Wymyślone w celu zaprezentowania szerszej publiczności bogactwa i różnorodności kultury ludowej, niezmiennie cieszą się popularnością zarówno wśród mieszkańców miasta, jak i turystów. Największa i najpełniejsza prezentacja polskiej sztuki ludowej oraz rękodzieła artystycznego w Europie Środkowo-Wschodniej, stwarza także warunki do ratowania tradycyjnego rzemiosła i twórczości ludowej oraz promocji szeroko pojętego folkloru."

/Powyżej: scena na krakowskim rynku/

czwartek, 11 sierpnia 2022

środa, 10 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (7): To, co widzę, nie jest tym, co widzę

Wracamy do Krakowa. W Bunkrze Sztuki /obecnie czasowo przeniesionym na Rynek Główny/ jest teraz spora wystawa Michała Stonawskiego: "To, co widzę, nie jest tym, co widzę", która trwa od 23.07 do 2.10.b.r. Z ciekawostek i dla odnotowania: wstęp jest, jak zwykle, płatny dla Polaków. Dla obywateli Ukrainy /na podstawie paszportu/ i innych osób, którym "przyznano status uchodźcy" - obecnie jest bezpłatny. 

Poniżej - kilka zdjęć z wystawy /pierwsze zdjęcie to wejście do siedziby galerii, nie jest elementem wystawy ;-)/:






wtorek, 9 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (6): półmetrowa zapiekanka w Tabasco

Roztocze to, jak dla mnie, kulinarna stolica Polski. Wiem, że to region a nie miasto, ale wiem również że Wy wiecie, o co chodzi. Tutaj generalnie wszystko smakuje lepiej. Ale oprócz pierogów roztoczańskich, cebularzy czy piroga biłgorajskiego można zjeść też coś bardziej trywialnego, jak np. zapiekankę. Ale za to półmetrową i w dodatku za jedyne 18 zł , taką serwują obecnie w restauracji Tabasco w Tomaszowie Lubelskim ;-)

/Powyżej: moja zapiekanka/

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (5): Cud Miód w Tomaszowie Lubelskim

Wraz z moimi Siostrzeńcami wybraliśmy się na obiad do restauracji Cud Miód. Smacznie, ale poszliśmy tam również dla widoku: restauracja znajduje się na dachu hotelu Ibis i oferuje również świetny widok na Tomaszów ;-)

/Powyżej: w restauracji Cud Miód/

niedziela, 7 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (4): nie ma przypadków, są znaki

Niedziela, więc wybraliśmy się do kościoła. Tym razem do drewnianego kościółka z 1627 roku, pw. Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, oczywiście w Tomaszowie Lubelskim. Msza 1,5 godzinna, porządnie odprawiona, z budującym kazaniem. Tak to już chyba tylko na wschodzie Polski bywa. Ewentualnie tam, gdzie księżom jeszcze się chce, względnie - sami nie stracili wiary w Boga, co w przypadku wielu duchownych wcale nie jest takie oczywiste.

Jak to mówią, w życiu nie ma przypadków, są znaki. Można polemizować ale znajdujący się w tym kościele Obraz Jezusa Miłosiernego i znajdująca się pod nim tabliczka "wyjście ewakuacyjne", są tego świetnym przykładem. Niby przypadek, ale jednak - znak!

/Powyżej: Obraz Jezusa Miłosiernego w kościele pw. Zwiastowania NMP w Tomaszowie Lubelskim/

sobota, 6 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (3): na pasiece

Jak wspomniałem, zaraz po przylocie do Krakowa /a właściwie: przyjeździe, bo lot mieliśmy do Katowic/, pojechaliśmy do Tomaszowa Lubelskiego, do mojego Taty. Oczywiście, z obowiązkową wizytą w Jego pasiece ;-)  

/Powyżej: wraz z Agnieszką na pasiece ;-)/

piątek, 5 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (2): problemy z cukrem

Polskojęzyczne media informują o problemie z zakupem cukru w Polsce. Różne źródła różnie podają, więc najlepiej samemu sprawdzić to - u źródła. Sami cukru już od dawna nie kupujemy, mój Tata ma własną pasiekę, więc mamy miód najwyższej jakości i w dowolnej ilości. 

Niemniej, będąc w Biedronce i Kauflandzie zerknąłem na stoiska z miodem. Miód w obydwu tych sklepach na chwilę obecną jest sprzedawany po 4,99 zł, ale: w Biedronce nie było go wcale a w Kauflandzie jakieś resztki, przy czym ten ostatni wprowadził reglamentację: do 3 kg na osobę. Bez wątpienia to jakaś spekulacyjna akcja, która zresztą, z tego co pamiętam, miała już miejsce w przeszłości. Na marginesie: w Irlandii cukier jest dostępny bez ograniczeń w cenie 0,95 euro za kg /czyli przy aktualnym kursie euro: taniej niż w Polsce/, nakręciłem o tym krótki filmik: LINK.

/Powyżej: stoiska z cukrem w Biedronce i w Kauflandzie/

czwartek, 4 sierpnia 2022

56 wizyta w Polsce (1): w Dublinie drogo, coraz drożej

Znowu na tydzień polecieliśmy do Polski. Tym razem przez Dublin, ale do Katowic, dopiero stamtąd busem do Krakowa. Niestety, ceny biletów są obecnie niemal zaporowe, dochodzące nawet do 500 euro za osobę, więc musimy "kombinować" z przesiadkami. Wracać będziemy przez Londyn /Stansted/.

Lot mamy z Dublina mamy rano, więc: o 3 w nocy wsiedliśmy w taksówkę i pojechaliśmy na przystanek, z którego mamy autobus do Dublina. Po kolejnych trzech godzinach byliśmy na lotnisku w Dublinie. Tam przed wejściem na halę lotniska zastaliśmy ogromne namioty z barierkami w środku, co ułatwia kierowanie wzmożonym ruchem. W czasie covidowych lockdownów zwolniono sporo pracowników, więc gdy tysiące ludzi przez ostatnie dwa lata niemal zamkniętych w domach ruszyło w końcu na zaległe zagraniczne wakacje, na lotnisku w Dublinie zapanował chaos.  Z trudem bo z trudem, po interwencji rządu, jakoś się z tym chyba uporano. Tak czy owak, kiedy my tam dotarliśmy, przeszliśmy przez kontrolę praktycznie w ciągu rekordowych 5 minut.

Przez ostatnie trzy miesiące lataliśmy z Cork - przez Londyn, stąd udało mi się zauważyć że ceny na lotnisku  w Dublinie, w ciągu tego ostatniego kwartału, wzrosły o ok. 30%.

Lot jak lot, oprócz małego spięcia ze stewardesą, ale o tym opowiadam na filmiku z tej naszej podróży, można go obejrzeć tutaj: LINK /od 8:40 minuty/. W Katowicach przy kontroli paszportowej tłok, celnicy po prostu sobie nie radzą, brak stanowisk do samodzielnej odprawy. O toaletach na lotnisku nawet nie chcę wspominać. Wsiadamy do busika, większość pasażerów szybko zasypia. Nawet nie z powodu zmęczenia, co duchoty: jest naprawdę bardzo gorąco, za to nie ma klimatyzacji ;-)

Ale nie ma co narzekać, przecież w końcu - jesteśmy w Krakowie. Jeszcze na dworcu autobusowym jemy obiad, wstępujemy do naszego lokum w Krakowie, prysznic, wsiadamy w autko, szybka wizyta u Mamy Agnieszki - i jedziemy dalej, do Tomaszowa Lubelskiego, do mojego Taty. 

/Powyżej: nasze skromne śniadanko na dublińskim lotnisku, za jedyne 25 euro ;-)/

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Koronawirus w Cork /68/: Agnieszka znowu przeszła covid, ja - nie

Przez ostatnie 10 dni Agnieszka dochodziła do siebie, po kolejnej infekcji koronawirusem. Zaraziła się od bliskiej osoby z rodziny, która to osoba odwiedzała inną osobę w szpitalu, w którym to właśnie ta odwiedzana osoba /która trafiła tam z zupełnie innego powodu/ złapała wirusa. Jak wspomniałem była to jej kolejna infekcja, bo pierwszą przeszliśmy oboje w połowie stycznia, ale było to na tyle lekko że nawet nie było o czym wspominać. Tym razem było gorzej, co prawda bez gorączki czy utraty smaku ale za to ze znacznym osłabieniem. 

Obydwoje zostaliśmy w domu, ja tylko kilka razy wychodziłem do najbliższego sklepu po niezbędne zakupy. O dziwo - sam nie zachorowałem, czułem się dobrze, kontrolnie co 2 dzień robiłem sobie test. Oczywiście cały czas dzieliliśmy wspólnie, że się tak wyrażę "stół i łoże". Obydwoje byliśmy zaszczepieni, Agnieszka 1-dawkową szczepionką, ja 2-dawkową. Po kolejne dawki już się nie zgłaszaliśmy, uznając że wirus stał się już mało groźny.