Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koronawirus w Cork. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koronawirus w Cork. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Koronawirus w Cork /68/: Agnieszka znowu przeszła covid, ja - nie

Przez ostatnie 10 dni Agnieszka dochodziła do siebie, po kolejnej infekcji koronawirusem. Zaraziła się od bliskiej osoby z rodziny, która to osoba odwiedzała inną osobę w szpitalu, w którym to właśnie ta odwiedzana osoba /która trafiła tam z zupełnie innego powodu/ złapała wirusa. Jak wspomniałem była to jej kolejna infekcja, bo pierwszą przeszliśmy oboje w połowie stycznia, ale było to na tyle lekko że nawet nie było o czym wspominać. Tym razem było gorzej, co prawda bez gorączki czy utraty smaku ale za to ze znacznym osłabieniem. 

Obydwoje zostaliśmy w domu, ja tylko kilka razy wychodziłem do najbliższego sklepu po niezbędne zakupy. O dziwo - sam nie zachorowałem, czułem się dobrze, kontrolnie co 2 dzień robiłem sobie test. Oczywiście cały czas dzieliliśmy wspólnie, że się tak wyrażę "stół i łoże". Obydwoje byliśmy zaszczepieni, Agnieszka 1-dawkową szczepionką, ja 2-dawkową. Po kolejne dawki już się nie zgłaszaliśmy, uznając że wirus stał się już mało groźny.

sobota, 2 kwietnia 2022

Koronawirus w Cork /67/: po 2 latach wycofano zmiany na stołówce

Wróciłem z Polski, czas do pracy, ledwie na tydzień /a właściwie na 3-dniową zmianę po 12 godzin/ bo w najbliższy poniedziałek znowu lecę. Na firmowej stołówce wszystkie stoliki są już zsunięte razem tak jak kiedyś /poprzednio każdy siedział osobno/, praktycznie wycofano też jednorazowe sztućce i talerze, które wprowadzono w marcu 2020 roku. Można więc uznać, że nastąpił koniec epidemii koronawirusa, przynajmniej w Irlandii ;-) 

Z drugiej strony różne źródła alarmują, że liczba zakażeń wzrasta. No cóż, pożyjemy, zobaczymy.

poniedziałek, 7 marca 2022

Koronawirus w Cork /66/: koniec pandemii w Irlandii?

Wczoraj /z soboty na niedzielę/ zostały zniesione praktycznie wszystkie ostatnie ograniczenia związane z covid-19. Oznacza to przywrócenie stanu sprzed epidemii. 

Osoby przylatujące do Irlandii są zwolnione z okazywania paszportów covidowych, wyników testów, formularzy lokalizacyjnych, itp. Jak powiedział irlandzki minister zdrowia Stephen Donnelly: "obecna sytuacja epidemiologiczna w Irlandii jest zasadniczo dobra", a a podjęte działania mają na celu "zmniejszenie przeszkód dla osób wyjeżdżających z Ukrainy i krajów sąsiednich do Irlandii". 

Z powodu wojny na Ukrainie Irlandia zniosła wymagane dla jej mieszkańców wizy i planuje przyjąć 20 tysięcy uchodźców, chociaż inne źródła mówią już o liczbie 80 tysięcy.

Dzisiaj w mojej pracy ostatecznie odstąpiono od noszenia maseczek..

niedziela, 6 marca 2022

Koronawirus w Cork /65/: antycovidowy marsz

Wczoraj ulicami Cork przemaszerował antycovidowy marsz. Skandowano że "miało być 2 tygodnie a nie 2 lata", że chcą "wolności" i takie tam. Trochę to dziwnie wygląda w sytuacji gdy praktycznie wszystkie koronawirusowe ograniczenia zostały już przez irlandzki rząd zniesione. Nie wiem, czy oni mieli jakąś zakontraktowaną ilość demonstracji do zrobienia i się nie wyrobili, czy jak? Na transparencie typowo lewackie hasełka. Inna rzecz, że tutaj prawicy jako takiej - nie ma, chociaż Irlandczycy mają silne narodowe poglądy a przynajmniej nie wstydzą się swojej flagi i historii.  

Filmik z przemarszu tej grupki można zobaczyć na moim YT: LINK.

/Powyżej: antycovidowy marsz w Cork/

poniedziałek, 28 lutego 2022

Koronawirus w Cork /64/: prawie koniec maseczek w Irlandii

Od dzisiaj w Irlandii zniesiono obowiązek noszenia maseczek w sklepach, urzędach, miejskiej komunikacji, itp. Zalecono dalsze korzystanie z maseczek w placówkach opieki zdrowotnej. Wcześniej, tj. 22.01.b.r. zniesiono prawie wszystkie obostrzenia pandemiczne, bo "kraj przeszedł przez omikron lepiej niż się spodziewano". Nadal przy podróżach międzynarodowych trzeba mieć paszport covidowy lub wykonywać testy.

Dzisiaj rano jechałem do pracy miejskim autobusem, wszyscy maseczki jeszcze mieli. Po pracy robiliśmy zakupy w większym sklepie, połowa klientów już maski zdjęła ;-)

Ale - w pracy zarówno u Agnieszki /EMC/Dell/ i u mnie /Apple/ nadal musimy nosić maseczki. Jak długo - nie wiadomo.

sobota, 1 stycznia 2022

Nowy Rok: 2022

Nowy Rok, podobnie jak rok temu, przywitaliśmy we dwoje + najbliżsi na internetowej video-rozmowie. Jak zwykle - było fajnie ;-)

Wiem że były plany organizacji polskiego Sylwestra w Cork, nasi Rodacy mieszkający w Athlone nawet plakaty już wypuścili ale koronowirusowa karuzela nie zwalnia, więc wszystko trzeba było odwoływać.

Tak więc smakołyki przed telewizorem, dwa "szampany" /bezalkoholowy dla Agnieszki i Igristoje, czyli klasyczny sylwestrowy trunek Polaków - dla mnie/, obejrzeliśmy koncerty w TVP2 na przemian z Polsatem /TVN sobie odpuścił w tym roku/, publiczność liczna i bez maseczek oraz dystansu. Jeszcze raz podkreślę dla moich Czytelników mieszkających w kRAJu: w Polsce ograniczenia są znacznie mniej uciążliwe niż w innych tzw. "krajach zachodnich" Europy. Następnego dnia spacer wieczorem i oczywiście Msza Święta w "polskim" kościele.

Zaczynamy nowy, 2022 rok ;-)

/Powyżej: sylwester z tv ;-)/

/Powyżej: na noworocznym spacerze/

sobota, 27 listopada 2021

Koronawirus w Cork /63/: zrobiłem sobie test na covid

W Dunnes Stores w Cork pojawiły się testy na covid w cenie poniżej 3 euro. Przypomnę że na początku pandemii po tyle sprzedawali najzwyklejsze maseczki. Na marginesie: dokładnie takie same testy jeszcze niedawno kosztowały 8 euro a zrobione w aptece /ale wraz z certyfikatem/ - już 50. 

No właśnie, już prawie 2 lata panowania tego wirusa w koronie a ja uświadomiłem sobie że nigdy takiego testu nie miałem. Zaszczepić się i owszem zaszczepiłem, pomimo wielu wątpliwości ale testu nigdy nie miałem, pomimo że mogę to robić nawet codziennie i zupełnie bezpłatnie w pracy. No ale skoro ceny za testy równają już do ceny biletu w komunikacji miejskiej to kupiłem dwa, dla siebie i Agnieszki, żeby w zaciszu domowym i na sobie samym zobaczyć jak takie testowanie wygląda w praktyce. Gdyby kogoś to interesowało, to czujemy się oczywiście świetnie, co potwierdza wynik badania ;-)

Poniżej - 2 testy i wyniki:


niedziela, 14 listopada 2021

Koronawirus w Cork /62/: znowu muzycy na ulicy

Na ulice Cork po koronawirusowej smucie ponownie i zdecydowanie wróciło życie. Znowu jest pełno przechodniów i ulicznych muzykantów. Krótki filmik z tego występu jest na moim YT: LINK.

/Powyżej: muzycy i malarze w jednym, przebrani za leprechauny /

wtorek, 19 października 2021

Koronawirus w Cork /61/: wracają duże imprezy

 Jak już pisałem, w Irlandii znoszone są kolejne koronowirusowe ograniczenia i wszystko powoli wszystko do normy. Przypomina o tym m.in. billboard reklamujący kolejną edycję Cork Jazz Festival która odbędzie się w dniach 22-25.10 b.r. Czytamy na nim: "Oto pierwszy duży irlandzki festiwal od ponad 18 miesięcy". Wcześniej, we wrześniu b.r., w Cork miała miejsce m.in. Noc Kultury.

/Powyżej: billboard reklamujący Cork Jazz Festival/

czwartek, 14 października 2021

środa, 6 października 2021

Koronawirus w Cork /59/: powoli wszystko wraca do normy

Wszystko wskazuje na to, że w Irlandii pogodzono się z tym że koronawirusa zwalczyć się nie da - i każdy będzie musiał go przejść. Ilość zachorowań ciągle jest wysoka, pomimo tego stopniowo wycofuje się wprowadzane ograniczenia. Wszystko już jest otwarte, w sklepach zaprzestano dezynfekcji koszyków, praktycznie nikt już nie przestrzega social distance, itp.  U mnie w pracy już w maju zaprzestano pomiarów temperatury przed wejściem do firmy, teraz widać już drobne zmiany na stołówce świadczące o powolnym powrocie do dawnych zasad. 

czwartek, 9 września 2021

Koronawirus w Cork /58/: medyczna segregacja

Jak pisałem wczoraj, przed wejściem do restauracji poproszono na o okazanie paszportu covidowego. Sprawdziłem jak to wygląda w innych restauracjach - i wszędzie wygląda tak samo. Żeby usiąść w środku trzeba okazać kod QR, bez niego można usiąść na zewnątrz lub zamówić danie na wynos.

piątek, 27 sierpnia 2021

Koronawirus w Cork /57/: po przerwie kolejne zachorowania

Firma w której obecnie pracuję /Apple/ bardzo przejrzyście informuje swoich pracowników o przypadkach zachorowań na covid wśród załogi. Wprowadziła też bezpłatne testy dla wszystkich chętnych, początkowo był to jeden test tygodniowo a teraz można się testować na miejscu nawet codziennie, do czego zresztą zachęcano. W przypadku pozytywnego testu szybko organizowane są krótkie spotkania z informacją o takim przypadku i z reguły wysyłano na kwarantannę osoby mające "bliski kontakt" z zarażonym. Sam na takiej kwarantannie byłem w październiku ub.r.

Taka polityka nie jest niestety regułą wśród firm w Irlandii, zdarzały się przypadki że szefostwo, nie chcąc wysyłać ludzi na kwarantannę, zatajało informacje o pozytywnych testach tej czy innej osoby. Z jednej strony zrozumiałe, bo targety same się nie zrobią i będzie po premii, z drugiej - to jednak była zwykła granda, szczególnie na samym początku epidemii, kiedy nie bardzo było wiadomo z czym mamy do czynienia.

Wracając: informacje o ilości zachorowań są przejrzyste a konieczność ich podawania objęta wręcz wewnętrznym rygorem. Tyle że przez ostatnie co najmniej 3-4 miesiące takich przypadków nie odnotowano a przynajmniej ja sobie ich nie przypominam. Tymczasem w ostatnim tygodniu poinformowano nas już o bodajże kolejnych 3 zachorowaniach w naszym miejscu pracy.

Nie wyciągam z tego na razie żadnych wniosków o "nadchodzącej 4 fali", nie wiem czy te osoby były zaszczepione czy nie, itp. Ot tak, sobie a muzom do odnotowania...

środa, 9 czerwca 2021

Koronawirus w Cork /56/: broszurka o szczepieniach

Dzisiaj w mojej pocztowej skrzynce znalazłem kolejną rządową broszurkę, tym razem - o szczepionkach na COVID-19. Czyli w skrócie: czym jest C19, jakie są jego symptomy, jak działają szczepionki na tę chorobę, jak się zarejestrować do szczepienia, jak będzie wyglądała wizyta w punkcie szczepień, itd. 16 stron ale że dwujęzyczna angielsko-irlandzka, to w sumie stron 32. To już trzecia broszurka na temat C19 sygnowana przez HSE /irlandzką służbę zdrowia/ która trafiła do mojej skrzynki: pierwszą z nich o samym covidzie dostałem w marcu ub.r.: LINK a kolejną, o poziomie wprowadzonych ograniczeń, w październiku ub.r.: LINK.

/Powyżej: irlandzka broszurka o szczepieniach rozesłana do mieszkańców/

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Koronawirus w Cork /55/: po polsku w Fitzgerald Park

Podczas wczorajszego Dnia Dziecka z My Little Craft World który zorganizowaliśmy w Fitzgerald Park w Cork, natknąłem się tam na "koronawirusowy" plakat/baner po polsku z informacją o tym, że park jest otwarty ale odwiedzający są nadal proszeni o zachowanie dystansu społecznego. Kolejny dowód na potwierdzenie tezy, że język polski jest nieoficjalnie drugim językiem w Irlandii ;-)

/Powyżej: plakat po polsku w Fitzgerald Park w Cork/

wtorek, 1 czerwca 2021

Koronawirus w Cork /54/: zaszczepiony i certyfikowany

Wśród Polonii w Irlandii znowu rozgorzały "długie, nocne Polaków rozmowy", tym razem na temat szczepień na COVID-19. Szczepić się czy nie szczepić? Tę hamletowską rozterkę każdy musi rozstrzygnać sam zgodnie ze swoim rozeznaniem, sumieniem i przede wszystkim rozumem, którego jak mniemam nikomu przecież nie brakuje a przynajmniej nikt tak o sobie nie sądzi, za głupich mając raczej innych bliźnich. Ja sam po długim namyśle i przewertowaniu wielu internetowych stron podjąłem decyzję o zaszczepieniu się. Moja Żona, po równie długim namyśle podjęła z kolei decyzję o nieszczepieniu się, przynajmniej na razie. Wbrew pozorom może się okazać, że obydwoje dokonaliśmy słusznego wyboru. Oczywiście: sam nikogo nie zachęcam /jak i nie zniechęcam/ do szczepienia. 

Zgodnie z zasadą Pareta uważam że w tej całej epidemii 20% dotyczy rzeczywistego zagrożenia koronawirusem a 80% to decyzje polityczne, mające za zadanie realizację innych celów. Nie ma też co ukrywać, że wbrew pozorom dla rządów wielu państw taka światowa epidemia to dar Niebios. Nie będą się zagłębiał w szczegóły ale wszyscy się chyba zgodzimy, że nawet jeżeli dużo ludzi na niej straci to przecież będą i tacy którzy bardzo się wzbogacą. I nie mam tutaj na myśli producentów maseczek, płynów odkażających ani nawet szczepionek, bo nie chodzi przecież o drobne, pomimo że nawet na tych małych rzeczach już niejedna spora fortuna urosła. Dlaczego więc się zaszczepiłem skoro uważam że zdecydowana większość działań wokół tej epidemii to czysta polityka? Ano dlatego, że ciągle zgodnie ze wspomnianą zasadą pozostaje jeszcze te 20%, gdzie rzeczywiście mamy do czynienia z wirusem. Nie tak może groźnym jak straszyły nas media na początku ubiegłego roku ale ciągle mogącym powalić na kolana nawet potężnego chłopa a nawet - doprowadzić do śmierci.

Kiedy zaczęła się ta cała epidemia, lockdowny, obrazki w tv pokazujące wojskowe ciężarówki przewożące nocą trumny, mogliśmy się spodziewać że ludzie zaczną padać jak muchy a służby nie nadążą ze zabieraniem zwłok z ulicy. Nic takiego się nie stało. Ba, nieraz pytałem swoich znajomych czy znają kogoś kto zachorował na C19, okazywało się że podobnie jak ja nawet nie znali kogoś kto by znał takiego kogoś. Ale po roku czasu już mamy inne doświadczenia: kilku moich znajomych zachorowało w tym co najmniej dwóch przeszło chorobę bardzo ciężko. Jeden, jak twierdził, otarł się wręcz o śmierć. Czyli: wirus istnieje, znam osoby które ciężko przechorowały, w dodatku naukowcy twierdzą że pojawiają się groźniejsze mutacje. Sam mam 50-tkę na karku i chociaż na nic nie choruję to mam zdecydowaną nadwagę a to właśnie takie podstarzałe grubasy są najbardziej narażeni, stąd m.in. moja decyzja o zaszczepieniu się. Może gdybym był szczupłym 20-latkiem zdecydowałbym inaczej. Ale - nie jestem.

Więc po pierwsze: wolę zminimalizować ryzyko a po drugie i to jest znacznie ważniejsze: nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za potencjalne zarażenie kogokolwiek. Do końca życia bym sobie nie wybaczył gdyby ktoś przeze mnie zachorował i - nie daj Panie Boże - zmarł. Oczywiście rozumiem że istnieje bardzo nikłe prawdopodobieństwo że mogę zarazić innych pomimo przyjęcia przeze mnie szczepionki ale w takim przypadku będę miał świadomość że zrobiłem wszystko co mogłem aby do tego nie doszło. Po trzecie: nie mam odpowiedniej wiedzy medycznej aby zanegować twierdzenia zdecydowanej większości lekarzy o konieczności szczepień. Rozumiem że szczepionki zostały dopuszczone tylko z uwagi na pandemiczną sytuację ale na tę chwilę wszystko wskazuje na to że działają prawidłowo. Tak czy owak, zdecydowanie bardziej wolę zaryzykować własnym życiem niż cudzym, nawet jeżeli ryzyko jest mniejsze niż szansa wygrania w totka. Ot i wszystko. 

Niemniej najbardziej do szczepienia zachęcili mnie jego przeciwnicy. Kiedy wczytałem się w ich argumenty i zacząłem sprawdzać źródła na których się opierają, to niemal się załamałem. W dzisiejszym świecie ignorancja - to wybór. Doprawdy, jeżeli ktoś kto nie potrafi sklecić bez rażących błędów ortograficznych prostego zdania bierze się za wykład o zaawansowanych produktach medycznych, to z pewnością nie jest osobą wiarygodną. Podobnie jak teorie o depopulacji i innych bzdurach. Ludzi naprawdę znacznie prościej i taniej jest zlikwidować wirusem a nie szczepionką na niego. Równie dobrze można wysnuć teorię że "władza" będzie chciała raczej wybić tych niepokornych wolnomyślicieli co się zaszczepić nie chcieli i wypuści w tym celu kolejnego wirusa, który ominie zaszczepionych. No cóż, skoro bawimy się w teorie spiskowe to jak widać można dojść i do takich absurdalnych wniosków. Ponadto upływ czasu weryfikuje bzdury kolportowane na internetowych forach często przez te same osoby. Pamiętacie Państwo zapewne, jak rok temu pisano że noszenie maseczki spowoduje niechybnie grzybicę płuc? Minął rok, większość z nas musiała nosić maseczki nie tylko podczas zakupów czy jazdy miejską komunikacją ale również w pracy. Pytanie: czy znacie kogoś kto z tego powodu zachorował na wspomnianą chorobę? Idę o zakład że nie. Osobiście uważam że noszenie maseczki uchroniło mnie co najmniej przed dwiema krótkimi infekcjami wiosenno - jesiennymi, które regularnie co roku przechodzę. Paradoksalnie nigdy nie byłem tak zdrowy jak w czasie tej epidemii, gdy wdrożono nakazy noszenia maseczek, dezynfekowania rąk i mojego ulubionego zachowania social distance. Szkoda że już się od tego odchodzi. Dlaczego? Spójrzcie choćby na koszyki sklepowe: znowu są pokryte grubą warstwą brudu, nikt ich już skrupulatnie nie czyści po każdym kliencie.

Wracając do meritum, opiszę pokrótce jak przebiegło moje szczepienie. W Irlandii od połowy maja b.r. mogą się rejestrować na szczepienia przeciwko COVID-19 osoby w moim wieku. Zarejestrowałem przez dedykowaną stronę internetową, dziesięć dni później otrzymałem smsa z informacją o moim terminie szczepienia, który wyznaczono na 31 maja. Miejsce szczepienia: Cork City Hall, budynek urzędu miasta w Cork, szczepionka: Pfizer. Wszystko przebiegło bardzo sprawnie, przynajmniej jak na irlandzkie warunki. Najpierw w dość długiej kolejce czekałem do rejestracji przy której zostałem poproszony o okazanie dokumentu ze zdjęciem oraz podanie numeru pps i telefonu. Odbył się również krótki wywiad medyczny. Dostałem dwie spore broszurki na temat C19 i szczepień, ponownie stanąłem w kolejce tym razem już do jednego z co najmniej kilkunastu tymczasowo zaaranżowanych pokoików w których szczepili medycy. Ponownie potwierdziłem swoją tożsamość i jeszcze raz przeszedłem wywiad medyczny ale bez żadnych badań, tj. testów na covid, mierzenia temperatury czy ciśnienia. Medyk poinformował mnie o możliwych skutkach ubocznych. Na koniec ostatnie pytanie o to, w którą rękę chcę otrzymać zastrzyk. Pamiętając o Ap 13,16, czyli o słynnym "znamieniu bestii na czole lub prawej ręce" - oczywiście wybieram lewą. Sam zastrzyk to tylko lekkie ukłucie, przetarcie ukłutego miejsca, żadnego plasterka. Następnie dostałem karteczkę potwierdzającą zaszczepienie pierwszą dawkę. Zostałem poproszony o przejście do kolejnej sporej sali i odczekanie tam wraz z innymi świeżo zaszczepionymi 15 minut, na wypadek gdyby nagle zrobiło mi się słabo. Nic takiego się nie wydarzyło więc po kwadransie mogłem wyjść. Skutki uboczne? Praktycznie żadnych. Kilka godzin po szczepieniu lekko bolało mnie ramię które było kłute ale był to lekki ból i odczuwalny jedynie przy niektórych ruchach. Następnego dnia rano nie było już po nim śladu. Cztery tygodnie później dostałem kolejnego smsa z HSE z datą i godziną na którą powinienem w celu otrzymania drugiej dawki. Termin wyznaczono na niedzielę, 27 czerwca. Procedura identyczna jak poprzednio. Po drugiej dawce również nie odnotowałem żadnych skutków ubocznych, nawet ból ramienia był już znacznie mniejszy. Po kolejnych dwóch tygodniach otrzymałem e-mailem "EU Digital COVID Certificate" czyli certyfikat potwierdzający szczepienie wysłany z postaci pliku pdf ze znajdującym się na nim kodem QR. 

Z ciekawostek: w sierpniu wraz z Żoną lecimy do Polski. Jak wspomniałem na wstępie, ja się zaszczepiłem a Ona, przynajmniej na razie, nie. Zobaczymy więc jak w praktyce zadziała wprowadzana właśnie w UE segregacja medyczna, którą osobiście uważam za skrajną nieodpowiedzialność decydentów. Szczepienia powinny być albo obowiązkowe, jeżeli istnieje realne zagrożenie dla dużej populacji ludzi albo dobrowolne. Skoro są dobrowolne to nie wolno stygmatyzować tych którzy skorzystali z prawa wyboru, obojętnie jakie my sami mamy zdanie na temat tych szczepień. 

Tak czy owak będzie się działo. Obyśmy tylko zdrowi byli, czego Państwu i sobie życzę.

........................
Notka była oczywiście kilkukrotnie aktualizowana, stąd rozbieżność w datach jej publikacji i kolejnych wydarzeń opisanych w tekście.

poniedziałek, 31 maja 2021

Koronawirus w Cork /53/: punkt szczepień w urzędzie miasta

W urzędzie miasta w Cork utworzono punkt szczepień przeciwko COVID-19. W celu zwiększenia potrzebnej powierzchni, bezpośrednio przy budynku rozstawiono namioty przez które przechodzą wszyscy chętni chętni do zaszczepienia się. Na dzień dzisiejszy w Irlandii szczepi się osoby w wieku 45-69 lat /w Polsce od 10 maja b.r. szczepi się już wszystkich chętnych pełnoletnich/.

/Powyżej: urząd miasta w Cork wraz z dostawionymi do niego namiotami/

poniedziałek, 24 maja 2021

Koronawirus w Cork /52/: koniec pomiarów temperatury

Tak dla odnotowania: w pracy od marca zeszłego roku przed wejściem do pracy każdorazowo mierzono nam temperaturę. Dzisiaj zdemontowano stanowisko z kamerą termowizyjną, tym samym jak rozumiem - zaprzestano tych pomiarów. Maseczki obowiązują nadal a wszyscy chętni mogą nawet codziennie wykonywać sobie test na koronawirusa.

czwartek, 25 marca 2021

Koronawirus w Cork /51/: chusteczki do czyszczenia

W irlandzkich sklepach pojawiły się chusteczki do czyszczenia i dezynfekcji powierzchni, przeznaczone głównie do sprzątania w kuchni i łazience. Co je wyróżnia od innych? Dwa razy wyższa cena i adnotacja że ich użycie oprócz bakterii i wirusów - zwalcza również koronawirusy. Co zresztą zapewne jest prawdą jak i w przypadku innych produktów tego typu. Niemniej to właśnie ten prosty chwyt marketingowy zachęcił klientów do ich zakupu a sprzedawców - do podniesienia ceny.

/Powyżej: chusteczki "zwalczające koronawirusy"/

środa, 17 marca 2021

Koronawirus w Cork /50/: Dzień św. Patryka 2021, zostało tylko podświetlenie budynków

17 marca a więc jak co roku: Dzień św. Patryka, największe narodowe święto w Irlandii. Podobnie jak rok temu, z powodu koronawirusa odwołano wszelkie eventy a puby, restauracje i kościoły pozostały zamknięte. Internetowych eventów nie liczę, bo nie mają one większego sensu. Cóż pozostało? Podświetlenie budynków na zielono. Wybraliśmy się wieczorową porą na miasto żeby je obejrzeć. 

Poniżej kilka zdjęć, zapraszam też do obejrzenia naszego filmiku na YT: LINK.