Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maseczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maseczki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 marca 2022

Koronawirus w Cork /66/: koniec pandemii w Irlandii?

Wczoraj /z soboty na niedzielę/ zostały zniesione praktycznie wszystkie ostatnie ograniczenia związane z covid-19. Oznacza to przywrócenie stanu sprzed epidemii. 

Osoby przylatujące do Irlandii są zwolnione z okazywania paszportów covidowych, wyników testów, formularzy lokalizacyjnych, itp. Jak powiedział irlandzki minister zdrowia Stephen Donnelly: "obecna sytuacja epidemiologiczna w Irlandii jest zasadniczo dobra", a a podjęte działania mają na celu "zmniejszenie przeszkód dla osób wyjeżdżających z Ukrainy i krajów sąsiednich do Irlandii". 

Z powodu wojny na Ukrainie Irlandia zniosła wymagane dla jej mieszkańców wizy i planuje przyjąć 20 tysięcy uchodźców, chociaż inne źródła mówią już o liczbie 80 tysięcy.

Dzisiaj w mojej pracy ostatecznie odstąpiono od noszenia maseczek..

poniedziałek, 28 lutego 2022

Koronawirus w Cork /64/: prawie koniec maseczek w Irlandii

Od dzisiaj w Irlandii zniesiono obowiązek noszenia maseczek w sklepach, urzędach, miejskiej komunikacji, itp. Zalecono dalsze korzystanie z maseczek w placówkach opieki zdrowotnej. Wcześniej, tj. 22.01.b.r. zniesiono prawie wszystkie obostrzenia pandemiczne, bo "kraj przeszedł przez omikron lepiej niż się spodziewano". Nadal przy podróżach międzynarodowych trzeba mieć paszport covidowy lub wykonywać testy.

Dzisiaj rano jechałem do pracy miejskim autobusem, wszyscy maseczki jeszcze mieli. Po pracy robiliśmy zakupy w większym sklepie, połowa klientów już maski zdjęła ;-)

Ale - w pracy zarówno u Agnieszki /EMC/Dell/ i u mnie /Apple/ nadal musimy nosić maseczki. Jak długo - nie wiadomo.

środa, 23 lutego 2022

47 wizyta w Polsce (12): maseczkomat

W Irlandii do końca lutego przestaną obowiązywać niemal wszystkie ograniczenia anty-covidowe, łącznie z noszeniem maseczek. W Polsce jeszcze nie i taki automat w jednej z galerii handlowych pewnie jeszcze trochę postoi. Można w nim kupić maseczki i testy na covid.

/Powyżej: automat z maseczkami i testami/

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Maseczka a sprawa polska

Mam wrażenie że sprawą która najbardziej podzieliła Rodaków podczas trwającej koronawirusowej pandemii nie jest wątpliwa konieczność kolejnych lockdownów, utrudnienia w podróżowaniu a nawet dywagacje czy mamy do czynienia z rzeczywistą pandemią czy raczej plandemią i czy szczepionki są skuteczne czy nie. Tą rzeczą jest nakaz noszenia maseczek w miejscach publicznych. 

Równo sto lat temu nasi przodkowie żartobliwie upowszechnili słynne sformułowanie "słoń a sprawa polska", wiek później miejsce słonia zajęła maseczka. Ależ się u sporej części społeczeństwa odezwała sarmacka duma. Maseczki? O nie, oni w kagańcach, namordnikach i szmatach na pysku chodzić nie będą. Bo to niezdrowe jest, grzyba można dostać, poddusza się ludzi i liberum veto! Pomijam już fakt że większość z nas, tak statystycznie rzecz biorąc, pochodzi raczej z chłopów pańszczyźnianych a nie ze szlachty ale jak widać pełna wolności polska kultura szlachecka jest atrakcyjna dla wszystkich. 

No dobrze, jakie jest moje zdanie? Jestem zdecydowanie za nakazem noszenia maseczek w miejscach publicznych, za częstą dezynfekcją miejsc i pomieszczeń przez która przewija się sporo ludzi, jestem w końcu za utrzymaniem social distance. Przynajmniej w okresach wiosenno - jesiennych na które najczęściej przypadają zachorowania. Natomiast jestem oczywiście za pełnym otwarciem gospodarki bo kolejne lockdowny /poza ewentualnie pierwszym kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze z czym mamy do czynienia i jakie procedury trzeba opracować/ kompletnie nie mają już sensu za to stanowią niezłą pożywkę dla wielbicieli teorii mniej lub bardziej spiskowych. Żeby była jasność: nie twierdzę że na świecie nie ma osób czy wręcz całych organizacji które zawiązują spiski. Oczywiście że są i dziwne byłoby raczej gdyby ich nie było. Ale jeżeli ktoś w tym momencie planuje jakąś tajną spiskową akcję za miliardy dolarów to nie po to żeby te niecne plany ujawniał jakiś internetowy mędrek który posiadł całą mądrość z pięciu filmików na youtube. Co innego akcje dezinformacyjne żeby odwrócić uwagę od rzeczywistych działań, to się zdarza nader często ale wiedza o tym żadnym stopniu nie przybliża do prawdy.

Wracając do meritum: nie chcę wchodzić w dywagacje czy epidemia jest tak groźna jak to przedstawiały media, bo te ostatnio bardziej starają się kreować rzeczywistość niż ją opisywać. Ze środowiskami naukowymi i lekarskimi też nie jest wcale lepiej i o jednomyślności nie ma co marzyć. Skoro jednak naukowcy, lekarze i w końcu politycy potrafią formułować skrajnie odmienne oceny tego z czym mamy do czynienia, to trzeba kierować się własną logiką i pewne rzeczy brać na zdrowy, chłopski rozum. Załóżmy więc że żadnej pandemii nie ma, wirus nie jest tak groźny jak to przedstawiano na początku, gdyby nie medialna panika to być może nawet byśmy tego nie zauważyli. Ot, co najwyżej uznalibyśmy że tego roku kolejna mutacja wirusa grypy była wyjątkowo zjadliwa. Po co więc te maseczki, dezynfekcje i social distance za którymi się podpisuję obydwiema rękami?

Jak Państwo zapewne słyszeli w tym roku odnotowano wyjątkowy spadek przypadków grypy. Jedni oczywiście powiedzą: bo teraz wszystkie takie przypadki kwalifikuje się jako koronawirusa. Czy aby na pewno? A może to właśnie obostrzenia wprowadzone podczas epidemii spowodowały znaczne ograniczenie zachorowań na grypę i inne choroby grypopodobne?

Mój własny przypadek: zawsze na wiosnę i jesień obowiązkowo łapałem jakieś przeziębienie. Regularnie jak w zegarku. Nic groźnego, o żadnych wizytach lekarskich nie ma mowy, ot tyle że przez tydzień musiałem kurować się lemsipem czyli tutejszym odpowiednikiem gripeksu w Polsce lub innego podobnie działającego leku, dostępnego bez recepty w aptece ale i praktycznie w każdym większym sklepie. Zawsze na taką pojedynczą kurację schodziły mi dwa opakowania tegoż środka. Miałem z tym kiedyś zabawną historię, bo o ile w aptece nigdy nie było problemu żeby kupić te dwa opakowania o tyle kiedyś w Lidlu czy w innym Aldiku pani na kasie odmówiła mi jego sprzedaży w takiej ilości. Takie prawo, za dużo paracetamolu na raz. W aptece owszem można kupić rzeczone dwa opakowania /ale już nie trzy/, jednak w sklepie - tylko jedno. No ba, co kraj to obyczaj, alkohol też można tutaj kupić tylko w określonych porach, to nie złota wolność szlachecka jak w Polsce gdzie gorzałę można nabyć w nocy o północy na stacji benzynowej. Na szczęście była ze mną Żona, zapytała czy w takim razie ona może kupić to drugie opakowanie, nie było problemu. Jeden paragon, jeden lemsip, porządek musi być a ilość paracetamolu ma się zgadzać.

Wracając do tych moich regularnych wiosenno - jesiennych przeziębień: przez ostatni rok nic takiego się nie wydarzyło. Nawet kataru nie miałem a przecież człowiek coraz starszy. Podzieliłem się tym spostrzeżeniem u kogoś na facebooku, wywiązała się dyskusja i sporo osób potwierdziło że miało dokładnie tak samo. Czyli może jednak maseczki, ciągle dezynfekcje /w pracy i w sklepach/ w końcu ten słynny social distance jednak robią swoje? W autobusie którym dojeżdżam do lub z pracy jest co najwyżej 1/4 tej ilości pasażerów co wcześniej, w pracy od kwietnia zeszłego roku cały czas chodzimy w maseczkach i to bez taryfy ulgowej w postaci wyciągniętego nad nią nosa, pomiędzy stanowiskami ustawiono nam wiele plastikowych przesłon, na stołówce używamy wyłącznie jednorazowych naczyń i sztućców a dodatkowo każdy siedzi przy oddzielnym stoliku. Wreszcie przed wejściem do budynku mamy mierzoną temperaturę. Efekt tego jest taki że o ile na koronawirusa od czasu do czasu ktoś jeszcze zachoruje, to na bardziej banalne infekcje już praktycznie nikt. 

Skąd ta powszechna niemal niechęć do maseczek? Rozumiem gdy ktoś jest osobą urodziwą i pragnie to pokazać światu. Ale umówmy się: dla większości osób na czele z piszącym te słowa noszenie maseczek pozwala raczej podnieść swoje walory estetyczne. Dużo złej roboty robią też powielane internetowe bzdury o ich skuteczności lub nie. Jeszcze więcej zła narobili politycy którzy kazali Narodowi je zakładać pod groźbą sporej grzywny ale sami na początku wręcz ostentacyjnie paradowali bez. Podobnie zresztą jak państwowi urzędnicy obsługujący petentów przez szyby które zapewniały ochronę im samym ale już nie tymże petentom którzy maseczki mieć musieli, bo jak wiadomo - u nich szyby działają tylko w jedną stronę. Suweren miał więc prawo poczuć się co najmniej zlekceważony ze wszystkim tego skutkami. Tak naprawdę chodzi głownie o to że w maseczce trudniej się oddycha. Ano trudniej i nie ma co temu zaprzeczać. Ale skoro ja, 50-letni otyły facet w dodatku w okularach parujących od tej maseczki mogę jej używać podczas 12-godzinnej zmiany w pracy, gdy trzeba fizycznie pracować dość ciężko, to nikt mi nie wmówi że się udusi już po pięciu minutach od wejścia w niej do sklepu. Oczywiście, zwolennicy noszenia maseczek nastraszeni przez media również często zachowują się irracjonalnie. Noszenie maseczki w lesie, na plaży a nawet na przestronnej ulicy nie ma sensu, podobnie jak samotna jazda w niej własnym autem. Ale już w zatłoczonym autobusie, sklepie czy przychodni lekarskiej zaczyna mieć to sens. 

Jeszcze raz powtarzam: nie wiem czy noszenie maseczek pomaga zwalczać koronawirusa ale z całą pewnością dobrze sobie radzi w profilaktyce w okresach gdy szaleją inne wirusy. Pamiętajmy że roku grypopodobne infekcje powodują wiele absencji w pracy a jedynie apteki i koncerny farmaceutyczne zacierają ręce. Ale tym ostatnim chodzi przecież o to żeby ludzi leczyć ale już niekoniecznie wyleczyć. Wiadomo, pacjent wyleczony przestaje być klientem natomiast ten leczony najlepiej długotrwale jest żyłą złota. Dlatego warto rozważyć czy nie powinniśmy - wzorem Azjatów - zacząć rzeczywiście je używać. Każda zapora mechaniczna nawet w postaci amatorskiej maseczki działa i jest skuteczna. Oczywiście że nie w 100% ale jednak. To dlatego w krajach mniej lub bardziej Dalekiego Wschodu noszenie maseczki w czasie gdy podejrzewamy że dosięgła nas jakaś infekcja jest po prostu normą. Wpisało się to już w kod kulturowy Azjatów gdy tymczasem u nas jeszcze do niedawna nie widzieliśmy nic niestosownego w tym gdy ktoś obsmarkany i w stanie podgorączkowym przychodził do pracy. Ale nawet u nas przyjęte jest że przy kasłaniu lub kichaniu należy zasłonić nos i usta. Po co, skoro miałoby to być nieskuteczne? A jednak każdego który tego nie robi i beztrosko kicha sobie wśród ludzi gdzieś na przystanku autobusowym uważamy, całkiem zresztą słusznie, za chama i prostaka. Podobnie jak kogoś kto pali papierosa w takiej sytuacji czy urządza sobie grilla na balkonie w bloku. O słuchaniu głośnej muzyki nawet nie ma co pisać. Taką hołotę należałoby wysiedlać gdzieś do baraków poza miastem skoro nie dojrzali do mieszkania w bloku, wśród innych ludzi. Tak swoją drogą przypomnijmy sobie czasy przed pandemią: ot choćby w takim Krakowie z powodu wielokrotnego przekroczenia norm smogu już kilka lat temu zachęcano mieszkańców do noszenia maseczek antysmogowych. Widziałem ich reklamy, chociaż nie wiem czy ktoś brał sobie to do serca.

Wiek XX należał do USA które stało się światowym hegemonem ale wiek XXI najprawdopodobniej będzie należał do Dalekiego Wschodu. Nie patrzmy tylko na Zachód który na naszych oczach staje się własną karykaturą ale obserwujmy też Azjatów i wykorzystujmy ich dobre doświadczenia jednocześnie ucząc się na ich porażkach, bo wiadomo - najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Mniej sobiepaństwa oraz przypisywania sobie prawa do wiedzy o wszystkim. Nawet my, Polacy nie musimy znać się jednocześnie na skokach narciarskich, nanotechnologii, eksploracji Marsa i antygenach stymulujących układ odpornościowy. 

Ale samodzielnego myślenia nikt nam nie zabrania. Dlatego noszenie maseczek - lub nie - powinno być naszą wspólną narodową decyzją. Byleby samodzielnie przemyślaną, naukowo przedyskutowaną i bez wpływu propagandy kolejnych youtubowych pseudoautorytetów zmieniających zdanie w zależności od tego, kto płaci...

środa, 10 marca 2021

Koronawirus w Cork /49/: krawcowe szyją maseczki

Jak jest popyt to prędzej czy później będzie i podaż. Koronawirus jest z nami już od roku, popyt na maseczki nie ustaje, chińskie nie wszystkim odpowiadają więc krawcowe w Irlandii rozszerzają swoją ofertę. I tak w tym punkcie znajdującym się w Blackpool Shopping Centre w Cork można m.in. zamówić maseczki czy to z własnego materiału czy też z materiału "pozyskanego lokalnie". Bo wspieranie lokalnych, choćby bardzo niewielkich producentów jest priorytetem w krajach zachodnich - przynajmniej oficjalnie. U nas jeszcze na początku XX wieku akcja "swój do swojego po swoje" promująca konsumencki patriotyzm również była bardzo popularna, obrzydzono ją dopiero za komuny. 

/Powyżej: oferta szycia maseczek przez krawcową w Cork/

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Apple Face Mask

Jak już w ubiegłym roku podawała prasa, Apple produkuje własne maseczki ochronne i wyposaża w nie swoich pracowników. W zeszłym tygodniu otrzymałem swój pierwszy przydział 5 sztuk na miesiąc. Jak wrażenia? Bardzo dobre. 

W każdym pudełku znajduje się 5 oddzielnie zapakowanych maseczek. Same maseczki są wykonane z materiału który w dotyku przypomina papier i plastik jednocześnie. Od najbardziej znanych jednorazowych różni je przede wszystkim dodatkowa osłona na nos i podbródek. Długość gumek w maseczce można regulować, dostępne są też klipsy dzięki którym maseczkę można zapiąć z tyłu głowy. Oddycha się w niej nie najgorzej a wziąwszy pod uwagę że maseczka dość szczelnie zasłania twarz, można rzec - że całkiem dobrze. Maseczka jest wielorazowego użytku, podobno można ją myć do 5 razy /jeszcze tego nie robiłem ale gdy już to zrobię i zobaczę jak to zniesie - rozszerzę te notkę/. Maseczki mają różne rozmiary, ja mam M/L.

/Powyżej: maseczki od Apple i moja nieskromna osoba/

poniedziałek, 9 listopada 2020

Koronawirus w Cork /46/: maseczki Agnieszki

Od ponad pół roku obowiązuje - w określonych miejscach i sytuacjach - nakaz noszenia maseczek. Poniżej część maseczek Agnieszki które osobiście dla Niej zakupiłem. W niektórych - nawet chodzi ;-) Maseczki można dokładniej zobaczyć w galerii na fb: LINK lub na filmiku na YT: LINK.

/Poniżej: maseczki Agnieszki ;-)/

piątek, 23 października 2020

Koronawirus w Cork /44/: dostawa maseczek

Listonosz właśnie przyniósł kolejną partię jednorazowych chińskich maseczki /na chińskiego wirusa/. Razem - 200 sztuk. Do końca roku powinno wystarczyć /mam jeszcze z 50 innych, wielorazowych, jakby co/ ;-) Maseczki tradycyjnie zamówione na Aliexpress, przy zakupie 100 wychodzi jakieś niespełna 10 eurocentów /40 groszy/ za sztukę/, przy 600 - już tylko 5 eurocentów /20 groszy/ - razem z wysyłką. To tak dla odnotowania, bo jak widzę niektóre sklepy w Cork znowu wprowadzają ceny z marca/kwietnia.

/Powyżej: moja dzisiejsza przesyłka/

czwartek, 15 października 2020

Koronawirus w Cork /41/: maseczka z wentylatorkiem 2

O maseczce z elektronicznym wentylatorkiem już pisałem: LINK, ale kupiłem jeszcze jedną, na prezent. Maseczka na prezent? W dzisiejszych czasach dlaczego nie, tym bardziej gdy nieco zaawansowana technologicznie? Ta oprócz świetnie działającego wentylatorka ma jeszcze drugi filterek odprowadzający powietrze. 

Wspominam o tym, bo spotkałem się z opiniami że ludzie noszący maseczki oddychają, cytuję: "własnymi spalinami, trującym dwutlenkiem węgla i są mordowani tak jak Niemcy mordowali ludzi w komorach gazowych". Poważnie. No to tutaj mamy wspomniany wentylatorek który skutecznie tłoczy powietrze pod maseczkę tworząc wymuszony obieg powietrza który odprowadza wydychane powietrze przez kolejny filtr. Jak się w niej oddycha? Świetnie :-)

/Powyżej: kolejna maseczka z wentylatorkiem/

piątek, 2 października 2020

Koronawirus w Cork /39/: maseczka z wyświetlaczem

Po maseczce z wentylatorkiem ;-) czas na kolejną maseczkę z AliExpress, która wczoraj do mnie dotarła. Tym razem - jest to maseczka z wyświetlaczem. Wyświetla różne różne proste animacje, ma dedykowaną aplikację na telefon dzięki której można projektować własne napisy i symbole i przez bluetooth przesyłać je na maseczkowy wyświetlacz.

Poniżej - krótki filmik:

środa, 9 września 2020

Koronawirus w Cork /36/: maseczka z wentylatorkiem 1

Dzisiaj przyszła moja zamówiona 2-mce temu na AliExpress maseczka z wentylatorkiem ;-) Jak wrażenia? Jeżeli musisz mieć zakryty nos - to zdecydowanie lepiej się w niej oddycha, szczególnie po drobnej modyfikacji, tj. usunięciu jednego z filterków, który i tak jest mało potrzebny. Na jednym naładowaniu ma działać od 4-9 godzin, ma 3 prędkości "nawiewu". To jest prosty model, ale widziałem już bardziej zaawansowane

/Powyżej: moja nowa maseczka/

niedziela, 6 września 2020

Koronawirus w Cork /35/: moda na maseczki?

Z powodu koronawirusa - maseczki stają się nieodłącznym elementem codziennego stroju a nawet - mody, o czym świadczą tak udekorowane manekiny w witrynie jednego ze sklepów odzieżowych. W tym sezonie modne będą następujące wzory ;-) :

/Powyżej: "modne" maseczki ;-)/

wtorek, 21 lipca 2020

Koronawirus w Cork /34/: w maskach na zakupy

Od wczoraj personel i klienci sklepów w Irlandii powinni używać maseczek. W praktyce różnie z tym bywa, bo są to zalecenia a nie nakaz obwarowany sankcjami. Część klientów i większość personelu nosi, ale - nie wszyscy. Niemniej na witrynach wielu sklepów umieszczono stosowne informacje o konieczności założenia maseczek.

Poniżej - kilka zdjęć:


środa, 1 lipca 2020

Koronawirus w Cork /30/: obowiązkowe maseczki w miejskiej komunikacji

Od 29 czerwca w Irlandii obowiązuje nakaz używania maseczek przez pasażerów w miejskiej komunikacji. Dzisiaj jechałem właśnie do pracy takim autobusem /czasami jeżdżę naszym "firmowym" autobusem - i tam maseczki od dawna są obowiązkowe, podobnie jak noszenie ich przez cały czas w pracy/ i rzeczywiście - kierowca /sam w maseczce oczywiście/ poprosił, żebym ją założył. W autobusie wszyscy pasażerowie również mieli maseczki, czyli podchodzi się do tego naprawdę rygorystycznie.

Edit: 2 dni później, 3 lipca b.r.:
Dzisiaj znowu korzystałem z miejskiej komunikacji, do i z centrum miasta. W jedną stronę kierowa miał maseczkę ale połowa pasażerów już nie, w drugą - już wszyscy jechali bez maseczek, łącznie z kierowcą.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Koronawirus w Cork /28/: wsiadł do autobusu człowiek z maską na głowie...

... nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie - bo inni też siedzą w maskach ;-) Przynajmniej w moim "firmowym" autobusie którym czasami jeżdżę, gdzie oprócz "social distancing" musimy przed wejściem odkazić ręce oraz całą podróż odbyć w tychże maskach. Oczywiście w zwykłych autobusach miejskich w Cork wymaga się jedynie zachowania odpowiedniego dystansu.

W pracy nadal musimy nosić maski. Jak się w nich pracuje? Oczywiście - źle. Jak już pisałem, zupełnie inaczej to wygląda kiedy wychodzi się na chwilę do sklepu, a zupełnie inaczej kiedy trzeba w niej pracować, czasami dość ciężko, przez 12 godzin.

Dostaliśmy po trzy maski wielorazowego użytku, w zeszłym tygodniu dołożono nam kolejną w której lepiej się oddycha, ale i tak ponad połowa z nas używa własnych jednorazowych, takich jak ta - moja, na dołączonym selfiku. Są lżejsze i łatwiej z nich wystawić nos z czego zdecydowana większość skwapliwie korzysta ;-)

Taka ciekawostka: po dwóch tygodniach używania maski odkryłem, że najbardziej po pracy w niej bolą... uszy. Poważnie. Gumki /nawet te najsłabsze/ podtrzymujące maseczkę robią swoje. Stąd widziałem że niektórzy zaczęli stosować różne patenty, mające na celu utrzymanie maseczki na miejscu ale z pominięciem zaczepiania jej w taki sposób. Dlatego sam zamówiłem taką zapinaną z tyłu głowy. Oczywiście - z Chin, które na wypuszczonym przez siebie koronawirusie zarobiły już całkiem sporo.

Ale mam nadzieję że zanim przyjdzie - przestanie być potrzebna...

środa, 29 kwietnia 2020

Koronawirus w Cork /22/: chińskie maseczki na chińskiego wirusa

Pierwszy raz od miesiąca wróciłem do pracy. Na razie - tylko na krótkie spotkanie informacyjne. Przy okazji wydano nam maseczki. Oczywiście chińskie, podobnie jak poprzednio termometry. W sumie prawidłowo, w myśl zasady: "czym się zatrułeś, tym się lecz". Na chińskiego wirusa - tylko chińskie maseczki ;-)

/Powyżej: chińskie maseczki które otrzymaliśmy/

niedziela, 19 kwietnia 2020

Koronawirus w Cork /21/: Agnieszka szyje maseczki

W Polsce wprowadzono obowiązek zakrywania nosa i ust. W Irlandii - jeszcze nie, ale coraz więcej osób nosi maseczki. Maseczki są dostępne w Cork, zarówno w aptekach jak i w niektórych sklepach, ale tylko jednorazowe w cenie 1,5-3 euro za sztukę. Sporo osób zaczęła szyć je samodzielnie, czy to na własne potrzeby czy na sprzedaż. Dzisiaj Agnieszka pierwszy raz uszyła kilka takich maseczek - dla nas ;-)

/Powyżej: nasze wspólne selfie w maseczkach uszytych przez Agnieszkę/

Poniżej -  filmik z tego szycia:

sobota, 28 marca 2020

Koronawirus w Cork /16/: maseczki w sklepach, wraca płyn do dezynfekcji

Dzisiaj podjechaliśmy na zakupy do znajdującego się nieopodal nas sklepu sieci SuperValu na Hollyhill w Cork. Znaleźliśmy tam w końcu maseczki, co prawda jednorazowe i kiepskiej jakości ale - zawsze. Do tej pory były dostępne tylko w niektórych aptekach. 

Oczywiście ich cena w stosunku do kosztów wytworzenia jest wzięta z sufitu, ale mam nadzieję ze wkrótce podaż zaspokoi popyt i ceny znacznie spadną. Coraz więcej osób zaczyna w nich w końcu chodzić. Udało nam się też w końcu kupić płyn do dezynfekcji dłoni /co prawda w mikroskopijnych niemal buteleczkach/, który miesiąc temu kompletnie zniknął ze sklepowych półek.

Wczoraj wieczorem premier Irlandii ogłosił swego rodzaju "zamknięcie kraju" do 12 kwietnia. Z powodu epidemii koronawirusa ma być zamknięta jeszcze większa ilość sklepów i firm a mieszkańcy Zielonej Wyspy powinni zostać w domu, poza nielicznymi wyjątkami. Można m.in. wyjść do pracy jeżeli firma nie została zamknięta, kupić jedzenie i lekarstwa oraz udać się na "krótkie ćwiczenia fizyczne i spacery" - pod warunkiem że nie pokona się odległości większej niż 2 km od swojego domu.

/Powyżej: ochronne maseczki w SuperValu w Cork/