Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia: komunikacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia: komunikacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2025

Karta na przejazdy dla Patryczka

Patryczek wlaśnie skończył już 5-lat, więc - żeby mógł nadal korzystać z bezpłatnych przejazdów m.in. komunikacją miejską, musiałem mu wyrobić tzw. "Child 5-8 TFI Leap Card". Działa na podobnej zasadzie co zwykła karta dla dorosłych, też trzeba ją "odbijać", ale - tylko tyle, bo jak wspomniałem, przejazdy państwową komunikacją dla dzieci do 8 lat /a właściwie: do końca miesiąca, w którym dziecko kończy 9 ​​lat/, są w Irlandii bezpłatne. Do 5-tego roku życia dziecka nie trzeba niczego okazywać, a od 5 do 8 - trzeba posiadać wspomnianą kartę. Aplikowałem o nią online /przesyła się swój dokument tożsamości i dokument dziecka/, karta przyszła pocztą po 3 dniach.

/Powyżej: karta dla Patryczka, usunąłem tylko część numeru/ 

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Waterford Suir Valley Railway

Kolejny świąteczny dzień spędziliśmy w okolicy Waterford, gdzie wybraliśmy się na przejażdżkę kolejka wąskotorową. Waterford Suir Valley Railway to kolej wąskotorowa o długości 10 km, biegnąca wzdłuż rzeki Suir z Kilmeadan do Bilberry, na obrzeżach Waterford. Trasa oferuje malownicze widoki, m.in. ogrody Mount Congreve i Magic Wood. Przejazd trwa ok. 40–50 minut i częściowo pokrywa się z trasą pieszo-rowerową Waterford Greenway. Stacja Kilmeadan, otwarta pierwotnie w 1878 r., została odrestaurowana; na miejscu jest kawiarnia. Kolejka dostępna jest dla wszystkich, w tym osób z niepełnosprawnościami.

W trakcie przejazdu dzieci zaznaczały na wcześniej rozdanych kartach charakterystyczne miejsca które mijały, za co później otrzymywały nagrody w postaci drobnych maskotek.

Poniżej - kilka zdjęć, filmik z tego wydarzenia można zobaczyć na moim YT: LINK.




sobota, 13 kwietnia 2024

Po 18 latach zrezygnowałem z internetu

Przez ostatnie 18 lat miałem domowy internet w jednej firmie. No może nie w jednej, bo najpierw był to Chorus, później UPC a teraz Virgin Media, niemniej nazwy się zmieniały, ja - trwałem. Do wczoraj.

Umowę z Chorusem podpisałem w 2006 roku, można o tym przeczytać tutaj: LINK. Ha, jeszcze jedna z korzyści prowadzenia bloga, ma się odnotowane takie rzeczy ;-) Przez te 18 lat było tak, jak się umówiliśmy: ja płaciłem, oni dostarczali internet. Póki był ten Chorus a później UPC, było ok. Od kiedy nastało Virgin Media, zaczęły się hocki: co roku podnosili ceny. Kiedy przegięli za bardzo, dzwoniło się na ich infolinię z fikcyjnym zamiarem rezygnacji z usług, wtedy natychmiast udzielano bonusu, tak że było najpierw było taniej, chociaż później i tak drożej, i jakoś się to kręciło przez lata. Od kilku już lat nie jestem związany na sztywno umową, okres wypowiedzenia mam 30-dniowy, za to z roku na rok jest coraz drożej. Ostatnie dwa lata i tak większość czasu spędzaliśmy w Polsce, często zaglądając jedynie na kilka dni w miesiącu do Irlandii, albo i to nawet nie, jednak utrzymywało się ten internet, tak jak opłaca się prąd. No bo jak to tak, bez interentu?

Jednak miesiąc temu zakomunikowano nam kolejną podwyżkę. Niby znowu tylko o 4 euro, ale w sumie wychodziło nam już 76 euro miesięcznie za internet + telefon /na łączu interentowym/, z którego i tak praktycznie nie korzystamy. Sam telefon dodaje do rachunku może z 5 euro, więc jest to rzecz pomijalna. Zerknąłem co oferują nowym klientom? Ano - dwa razy szybszy internet za dwa razy niższą cenę, czyli ledwie 35 euro miesięcznie, przy umowie na rok. Czyli ja, klient który od 18 lat korzysta z ich usług mam płacić o 40 euro więcej miesięcznie, w dodatku za gorszy produkt? Tak, wiem, korporacje, wszyscy tak robią. Ale gdzie logika, gdzie sens?

Przy informacji o podwyżce, standardowo umieszczono regułkę, że można z tego powodu zrezygnować z ich usług. Skoro tak, to skorzystałem, przez formularz na stronie. Przyszło nowe, przedtem, jak wspomniałem, trzeba było dzwonić na wiecznie zajętą infolinię. Minęło 30 dni, i zaczęły dziać się dziwne rzeczy: najpierw, 15 minut po północy w dniu w którym mieli wyłączyć internet /akurat wgrywałem sobie filmik z pobytu w Polsce/, wyłączyli mi na chwilę modem. Po chwili włączyli, ale prędkość internetu spadła drastycznie. I tak się działo przez kolejny dzień. W końcu - znowu wyłączyli, tym razem już na dobre.

Komórkę mam w vodafonie, na kartę, ale w ofercie takiej, że za doładowanie 30 euro miesięcznie mam m.in. nielimitowany internet. Ustawiłem na niej hotspot, podłączyłem telewizor na którym z reguły oglądam YouTube no i laptopa, i wszystko gra. Oczywiście, to tymczasowe rozwiązanie, dobre dla mnie. Kiedy będziemy tutaj wszyscy, stały internet musi być. I tutaj też jest kilka opcji: mogę ja /lub Agnieszka/ zostać "nowym" klientem Virgin Media, za 35 euro miesięcznie. Mogę zmienić firmę. Mogę nawet zaeksperymentować z modemem na kartę, chociaż to raczej ostateczność.

Zobaczymy. Tak czy owak, po 18 latach skończyła się dla mnie pewna epoka ;-)

wtorek, 12 marca 2024

AI tworzy kartki pocztowe na Świętego Patryka

Zbliża się Dzień Świętego Patryka. Z tej okazji An Post, irlandzka poczta, zaoferowała możliwość utworzenia własnej kartki pocztowej, wygenerowanej przez AI /sztuczną inteligencję/. Na razie ograniczono możliwość własnej radosnej twórczości do wyboru z góry określonych słów kluczowych, ale i tak - jest niezła zabawa. Można utworzyć do trzech wzorów, jeżeli żaden z nich nie przypadnie nam do gustu, trzeba się wylogować i zalogować ponownie, żeby utworzyć kolejne wzory. Dodam, że nawet przy użyciu tych samych słów kluczowych, proponowana kartka za każdym razem będzie inna.

Następnie można wpisać własne życzenia, lub - wygenerowane przez AI. Podajemy adres swój - i odbiorcy, płacimy, i gotowe. Za 4 euro nasza kartka zostanie wydrukowana i dostarczona w dowolne miejsce na świecie, tak przynajmniej deklarują na stronie poczty.

Poniżej - moje zabawy z generatorem wspomnianych kartek, za każdym razem zaznaczałem więcej słów kluczowych ;-)



czwartek, 29 grudnia 2022

Irlandzki znaczek cyfrowy

W październiku b.r. irlandzka poczta wprowadziła nową usługę: znaczek cyfrowy. W odróżnieniu od polskich "neoznaczków", nie drukujemy go, a - piszemy w rogu koperty, ponieważ jest to 12-cyfrowy kod. Na razie takie znaczki możemy wykorzystywać tylko w korespondencji lokalnej, na ternie Irlandii.

Znaczki można kupić w aplikacji An Post. Na razie są dwa rodzaje, w zależności od wielkości koperty. Są nieco droższe niż znaczki standardowe za takie przesyłki, ale: znaczek cyfrowy możemy kupić w każdym miejscu i czasie, nie potrzebujemy do niego drukarki i co najważniejsze: dostajemy informację o dostarczeniu przesyłki /ale nie możemy jej śledzić/.

Czekałem na okazję żeby go przetestować, i w końcu się trafiła: Agnieszka wysyłała list do konsulatu RP w Dublinie. Kupiłem taki znaczek w aplikacji, napisałem go w rogu koperty, list wrzuciłem do skrzynki. Dzisiaj dostałem powiadomienie w aplikacji, na e-mail i testowo też na nr telefonu, że list dotarł. Czyli - działa ;-)

Poniżej - list do polskiej ambasady ze znaczkiem cyfrowym oraz potwierdzenie dostarczenia listu które dostałem na e-mail:


poniedziałek, 6 czerwca 2022

TFI GO, aplikacja do biletów autobusowych

Przechodziłem dzisiaj przez dworzec autobusowy w Cork i dostałem ulotkę z informacją że Krajowy Urząd Transportu w Irlandii wprowadził aplikację do zakupu online biletów autobusowych, nazwano ją TFI GO. Do tej pory można było zdaje się korzystać jedynie z Leap Card, czyli swego rodzaju przedpłaconej karty zbliżeniowej za pomocą którą płaciło się kierowcy za kurs. Teraz można to będzie zrobić za pomocą smartfona. Zainstalowałem i kupiłem dwa bilety na próbę. Bilet przed wejściem do autobusu trzeba aktywować i okazać kierowcy. Sprawdziłem w praktyce, działa ;-)

Świetny pomysł. Karty zdarzało mi się zapomnieć, z drobnymi różnie bywa /tak naprawdę to generalnie od trzech lat nie używam już gotówki/ a telefon jednak zawsze mam przy sobie. Będąc w Polsce korzystam ze znacznie bardziej rozbudowanej aplikacji mPay, w której oprócz zakupu biletów miejskiej komunikacji można dokonać płatności za szereg innych usług.

/Powyżej: moja już nieco sfatygowana leap card (usunąłem jej numery) i aplikacja z zakupionym biletem, gotowym do aktywacji/

czwartek, 27 sierpnia 2020

Rosslare Europort

W hrabstwie Wexford znajduje się m.in. Rosslare Europort, nowoczesny port morski. Położony na południowo - wschodnim krańcu Irlandii obsługuje promy pasażerskie i towarowe. To tutaj, 3 czerwca 2004 roku po raz pierwszy postawiłem stopę na irlandzkiej ziemi ;-)

/Powyżej:  Rosslare Europort/

czwartek, 23 lipca 2020

43 wizyta w Polsce (1): podróż w czasie zarazy

Lecimy do Polski. Mieliśmy być w marcu, ale - koronawirus i zamknięte granice, mieliśmy lecieć za miesiąc, Los zdecydował inaczej... Udało nam się kupić bilety, niemal ostatnie, w tym i na autobus do Dublina. Nie jeździ Airchoach ani GoBus, tylko państwowy Bus Éireann. Bilety znikają błyskawicznie, tym bardziej że w autobusie tylko połowa miejsc jest dostępna, bo - social distance...

Opustoszałe lotnisko w Dublinie, ale samolot - nabity do ostatniego miejsca, tutaj już nikt nie bawi się w żadne dystanse. Na każdym kroku informacja o konieczności założenia masek. I faktycznie, wszyscy w maskach. W samolocie rozdają formularze z zapytaniem o dane, adresem zamieszkania i adresem pod który się udajemy...

/Powyżej: połowa miejsc w autobusie jest niedostępna z powodu koronawirusa/

środa, 1 lipca 2020

Koronawirus w Cork /30/: obowiązkowe maseczki w miejskiej komunikacji

Od 29 czerwca w Irlandii obowiązuje nakaz używania maseczek przez pasażerów w miejskiej komunikacji. Dzisiaj jechałem właśnie do pracy takim autobusem /czasami jeżdżę naszym "firmowym" autobusem - i tam maseczki od dawna są obowiązkowe, podobnie jak noszenie ich przez cały czas w pracy/ i rzeczywiście - kierowca /sam w maseczce oczywiście/ poprosił, żebym ją założył. W autobusie wszyscy pasażerowie również mieli maseczki, czyli podchodzi się do tego naprawdę rygorystycznie.

Edit: 2 dni później, 3 lipca b.r.:
Dzisiaj znowu korzystałem z miejskiej komunikacji, do i z centrum miasta. W jedną stronę kierowa miał maseczkę ale połowa pasażerów już nie, w drugą - już wszyscy jechali bez maseczek, łącznie z kierowcą.

piątek, 1 maja 2020

Koronawirus w Cork /23/: "social distancing" w autobusie

Jak już pisałem, w środę byłem na krótkim spotkaniu w pracy. Po raz pierwszy od miesiąca jechałem autobusem - i zastałem w nim taki widok jak na zdjęciu poniżej. Znaczna część siedzeń została oznaczona papierowymi nakładkami z zakazem siadania na nich i z informacją o koronawirusie. Zrobiono to po to, by niejako "wymusić" na pasażerach zajęcie miejsc w pewnej odległości od siebie.

/Powyżej: autobus którym wracałem z pracy/

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Po latach - wracam do Vodafone

Po 5-ciu latach znowu zmieniam sieć komórkową. Z Teco Mobile wracam do Vodafona, pierwszej sieci jaką miałem po przyjeździe do Irlandii. W międzyczasie przez lata korzystałem też z Meteora i O2.

Dlaczego zmiana? Od kilku miesięcy w Teco Mobile mam problem z mobilnym internetem. Niby jest, ale tak słaby że praktycznie uniemożliwia korzystanie z niego. A w dzisiejszych czasach telefon bez  internetu jest może dobry dla ultrahipsterów, bo nawet ci tylko umiarkowani muszą jednak jakoś wrzucić zdjęcie swojego śniadanie na instagrama ;-)

Dlaczego Vodafone? Jak dla mnie najlepsza oferta i zasięg - w prepaidzie rzecz jasna, bo od początku nie chciałem się wiązać żadnymi kontraktami. Właściwe to jest również interesująca oferta w ID Mobile /15 euro za 30 GB internetu, bezpłatne rozmowy w sieci, 300 minut na pozostałe lokalne połączenia i rzeczone 15 euro na wykorzystanie w dowolny sposób/, też go przetestowałem, działa bez zarzutu, ale jednak dla mnie Vodafone jest lepszy ze względu na dobrą opcję na połączenia za granicę.

Zresztą - mam obecnie telefon na 2 karty sim i myślę że to dobre rozwiązanie bo w ten sposób można połączyć zalety ofert z różnych sieci. W przyszłości, jeżeli się da, postaram się trzymać takich modeli.

poniedziałek, 27 października 2014

Książka telefoniczna /i adresowa/

Kilka dni temu w mojej skrzynce na listy /właściwie to pod nią, bo się nie mieściła, ale - niech będzie ;-)/ znalazłem świeżo dystrybuowaną nową książkę telefoniczną. Ładnych kilka lat jej nie widziałem ;-) Przekartkowałem. Mnóstwo polskich nazwisk /chociaż większość z błędami/, a do każdego abonenta dopisano także jego dokładny domowy adres.

/Powyżej: książka telefoniczna Eircom na hrabstwo Cork/

Książkę wydał Eircom /odpowiednik polskiej Telekomunikacji/, z tego co zauważyłem jest wydawana na poszczególne hrabstwa, czyli ta która dotarła do mnie zawiera dane abonentów tylko z hrabstwa Cork. Przewertowałem i jak wspomniałem jest tam mnóstwo abonentów o polskich imionach i nazwiskach, chociaż pisownia niektórych jest chyba fonetyczna ;-) Trochę zaskoczony jestem dokładnymi adresami domowymi abonentów, bo w sumie - po co?

Nie wiem, tak samo jak nie bardzo wiem po co komuś w dzisiejszych czasach telefon stacjonarny. Sam takowego nie mam już od dobrych 15 lat i nigdy nie odczułem jego braku, wprost przeciwnie - chciałoby się napisać. Ale oczywiście próbowali wciskać wiele razy, kusząc bezpłatną instalacją, darmowymi minutami i tanim internetem przy okazji. Nie, dziękuje, mam komórkę z dwoma numerami w dobrej ofercie, dodatkowo skype i inne internetowe komunikatory, jak dla mnie - wystarczy.

Pomyślę, jak zaczną dopłacać ;-)

czwartek, 8 sierpnia 2013

Autobusem do Knock

Dzisiejszy dzień - w Knock. Po raz pierwszy od dobrych kilku lat skorzystałem z międzymiastowej komunikacji publicznej. Autobus/y/: Cork - Limerick - Galway - Knock - Galway - Limerick - Cork. W sumie ponad 500 km, wyjazd o 7:25, powrót o 21:25, w Knock byłem 2,5 godziny. Dało się? Dało ;-)


Oczywiście nie obyło się bez przykładów irlandzkiego poczucia czasu i organizacji. Bilet kupiłem online, z Cork do Knock i z powrotem, wydrukowałem potwierdzenie. W autobusie w Cork kierowca wyraźnie nieszczęśliwy z tego powodu, próbował wydrukować mi bilet ze swojej maszynki na podstawie mojego wydruku. Udało mu się za 10-tym razem. Autobus był relacji Cork - Galway, ale w Limerick kazano nam się przesiąść na inny, szybszy, bo tamten jechał dookoła. Co kraj, to obyczaj. Po pół godzinie czekania podjechał ten "szybszy". W Galway autobus miał odjechać ze stanowiska nr 6 /co potwierdziła panienka w informacji/, odjechał inny ze stanowiska nr 3, chociaż ten z 6 też odjechał i też przez Knock, tylko że ten jechał dalej, a tamten bliżej. Nie rozumiem tych niuansów, nie dyskutuję, w ostatniej chwili zmieniam stanowisko i zdążam. Powrotny autobus z Knock do Galway odjechał 15 minut przed czasem. Przed, a nie po. Zdążyłem. Żeby się wyrównało, to z kolei ten z Galway przyjechał do Limerick opóźniony o 15 minut, przez co nie zdążyłbym na autobus do Cork, gdyby ten z kolei nie odjechał z opóźnieniem.

Grunt, że warto było ;-)

poniedziałek, 6 lutego 2012

Tesco Mobile

Nieco ponad miesiąc temu zmieniłem sieć komórkową z O2 na Tesco Mobile, a "zwykły" telefon na smartfon. I jestem zadowolony ;-)

Kiedy przyjechałem do Irlandii - kupiłem Vodafone. Po kilku miesiącach zmieniłem na Meteora, żeby po następnych kilku zmienić na O2. I tak zostało na prawie 7 lat. Cały czas piszę tylko i wyłącznie o prepaid. Mając różne, ale niestety zawsze negatywne doświadczenie w tym względzie z kRAJU, staram się unikać wiązania umowami z telekomami.

Niestety, O2 wyraźnie zostało w tyle za konkurencją. Cenowo oczywiście, bo zasięg już od dawne nie ma praktycznie znaczenia (jak to było kiedyś np. przy Meteorze). Z plusów O2 mogę obecnie wymienić jedynie możliwość wysłania bezpłatnych 250 sms-ów z ich strony "w świat", a nie tylko w Irlandii, oraz to, że co roku przysyłają mi sms-em życzenia urodzinowe. Tyle. A to jednak trochę za mało...

Przeczytałem w necie sporo pozytywnych opinii o Tesco Mobile. Jest to wirtualny operator korzystający z infrastruktury O2 i działający obecnie w w Wielkiej Brytanii, Republice Irlandii i Słowacji. Niemniej miałem wahania, jakoś nazwa mnie odstraszała ;-) Ale muszę przyznać, że po ponad miesiącu "testów" - był to strzał w dziesiątkę. Przynajmniej na razie, rzecz jasna.

Jak to wygląda cenowo /w prepaid/? M.in. bezpłatne rozmowy, sms-y i mms-y pomiędzy użytkownikami Tesco Mobile, rozmowy na telefony stacjonarne do Polski (i do wielu innych krajów też): 1 cent za minutę, internet: 6.99 euro za 1 GB do wykorzystania przez 30 dni /ale tego ostatniego jeszcze nie testowałem/. I, co bardzo ważne, przy doładowaniu dostajemy drugie tyle w bonusie (czyli ładujemy za 10 euro, dostajemy gratis drugie 10 euro). Ponadto dodatkowo online możemy bezpłatnie wysłać 200 sms-ów do innych sieci w Irlandii i 50 międzynarodowych. To tak bardzo skrótowo, szczegóły w odpowiednich planach taryfowych najlepiej sprawdzić samemu: www.tescomobile.ie.

W zasadzie, przy smartfonach ceny połączeń mają drugorzędne znaczenie bo można korzystać z różnego rodzaju aplikacji VoIP, gdzie ceny są zupełnie inne /czyli: z reguły znacznie niższe/ niż u danego operatora. Niemniej - w Tesco Mobile również internet jest w bardzo atrakcyjnej cenie. No i - nie każdy chce/potrzebuje smartfona. W każdym razie, jak na razie, koszą konkurencję i coraz więcej moich bliższych i dalszych znajomych przechodzi do tej sieci.

Przeniesienie numeru jest przy tym banalnie proste: można przez formularz na stronie www, ale nie zawsze to zadziała. Znacznie prostszy jest jeden telefon do działu obsługi. Pani przyjmuje zgłoszenie, pyta o numer jaki chcemy przenieść, za chwilę dzwoni pod ten numer i potwierdza zgłoszenie, i po godzinie sprawa jest załatwiona: mamy stary numer w nowej sieci.

Co do mojego - pierwszego - smartfona, to jest to prosty model serii Samsung Galaxy. Wszystko fajnie, chociaż przez kilka pierwszych dni łatwiej mi było z niego wysłać mejla, niż zadzwonić ;-) No i bateria, niestety, trzyma maksymalnie do dwóch dni, ale z reguły ładować trzeba niemal codziennie. Na wszelki wypadek, gdybym wypuścił się gdzieś dalej bez dostępu do gniazdka, kupiłem już drugą baterię, nominalnie nawet o 1/3 pojemniejszą niż oryginalna, chociaż w praktyce nie widzę różnicy w czasie działania.

No cóż, nie ukrywam że technologicznie dreptam może kilka lat za innymi, ale w końcu - nigdzie mi się nie śpieszy i niech inni przecierają ślady. W każdym bądź razie, erę internetu mobilnego - w moim przypadku - uważam za otwartą ;-)

---------------------
Dopisek z 12 czerwca 2017: po 5-latach korzystanie z Tesco Mobile stało się na tyle uciążliwe /problemy z internetem/ że wróciłem do Vodafone: KLIK.

wtorek, 30 grudnia 2008

Irish Rail - czyli pociągi w Irlandii

Pociągi w Irlandii są czyste, punktualne i szybkie, a także - szczególnie te obsługujące dłuższe trasy - wygodne. Pierwsza linia kolejowa w Irlandii powstała w 1834 r. (zobacz notkę: Dublin: Pearse Station). Od tamtej pory - stale jest rozwijana, oferując szereg połączeń. 

Najwygodniej, najszybciej i najtaniej jest kupić bilet na przejazd pociągiem na stronie www irlandzkiej kolei. Bilet odbieramy na dworcu, wsuwając swoją kartę płatniczą do specjalnego automatu, który beż żadnych dodatkowych czynności z naszej strony po chwili drukuje kupione online bilety. Jeżeli przy zakupie podamy swoje imię i nazwisko, to będzie się ono wyświetlało nad zarezerwowanym przez nas miejscem - tak jak na zdjęciu poniżej.


Kontroli biletów w pociągach praktycznie nie ma, podróżni są wpuszczani z dworca na peron przez specjalną "furtkę" - i wtedy są sprawdzane bilety. Nieco inaczej jest na krótkich trasach, gdy pociąg zatrzymuje się w miejscowościach, gdzie nie ma stacji kolejowej, wówczas bilet można zakupić u konduktora, który drukuje go dla nas z podręcznej "drukarenki" - i wtedy jak najbardziej należy liczyć się z kontrolą biletów. Same wagony, przynajmniej w pociągach dalekobieżnych, są bardzo wygodne, przy fotelach znajdują się stoliki dzięki którym można wygodnie przejrzeć prasę czy coś zjeść lub wypić z menu serwowanego z wózków przez obsługę pociągu. W każdym wagonie na tego typu trasach znajdują się elektroniczne wyświetlacze, dzięki którym - jak i za pomocą komunikatów głosowych - jesteśmy na bieżąco informowani jaka będzie kolejna stacja. 

Generalnie: pociągi w Irlandii to bardzo wygodna forma podróżowania :-)

piątek, 8 sierpnia 2008

O2 w Irlandii wysyła sms-y. Po polsku.

Angielska sieć komórkowa działająca w Irlandii przysłała mi wczoraj sms-a. Po polsku.

W sms-ie tym poinformowano mnie o bardzo niskich cenach połączeń telefonicznych do Polski, jakie ta sieć oferuje. Ot, zwykły reklamowy spam, jaki czasami (chociaż baaardzo rzadko) ta sieć rozsyła. Tyle że - tym razem po raz pierwszy po polsku, chociaż mam w tej sieci numer ponad 2 lata.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że takiego sms-a dostali tylko ci zarejestrowani użytkownicy, których imiona i nazwiska w jednoznaczny sposób wskazują na pochodzenie z Polski. Boję się tylko, czego będzie dotyczyła kolejna reklama? W końcu olbrzymia rzesza Polaków w Irlandii - to łakomy kąsek także dla tych, z powodu których ci Polacy wyjechali...

Pomijam już fakt, że kiedy rejestrowałem telefon wyraźnie zastrzegłem, że nie życzę sobie otrzymywać żadnych reklam, ups, tj.: informacji, sms-em, tylko, jeżeli już muszą mi coś wysłać, to tradycyjną pocztą (tak, wiem, przez to miliony drzew idą pod topór, ale telefon który co chwilę informowałby mnie o "niewiarygodnych ofertach" - i tak bardzo szybko skończyłby rozgnieciony obcasem gdzieś na trotuarze...).

No, zobaczymy jak to dalej będzie. Jak będzie tego za dużo, to została mi jeszcze jedna sieć komórkowa w Irlandii - poza Wielką Trójką - w której nie miałem telefonu ;-)

środa, 25 czerwca 2008

Kafejki internetowe w Cork są coraz tańsze

Niemal przed trzema laty, w notce pt: "Kafejki jak grzyby", pisałem o błyskawicznie rosnącej ilości kafejek internetowych w Cork. Dzisiaj - po tym boom-ie nie ma już śladu, a właściciele tych kafejek, które jeszcze działają, zostali zmuszeni do drastycznych obniżek cen za korzystanie z komputerów...

/Na zdjęciu: obecnie w Cork, w kafejkach w centrum miasta, płaci się przeciętnie 1 euro za godzinę korzystania z internetu. Trzy lata temu - było to 3 euro. Jak widać, ceny spadły 3-krotnie.../

Przyczyna tego niezwykłego wzrostu ilości nowo otwieranych kafejek internetowych w Cork (a zapewne i w innych miejscowościach Irlandii) była jedna - masowy wzrost użytkowników, którzy przyjechali do Irlandii po maju 2004 roku. Przede wszystkim - Polaków. Kafejki służyły nie tylko do korzystania z internetu, ale także udostępniały tanie połączenia telefoniczne m.in. z Polską.

Dzisiaj, po trzech latach, liczba klientów drastycznie spadła. Powód? Nie, nie chodzi o nieprawdziwą tezę uparcie lansowaną przez polskie media o rzekomej rzeszy osób powracających do Polski (z ciekawostek: coraz częściej obserwuję zjawisko re-emigracji: ktoś przyjechał do Irlandii, trochę popracował ale tęsknił za Ojczyzną - więc niepomny doświadczeń uwierzył polskiej propagandzie o tym, że Polska rośnie w siłę a ludziom się żyje dostatniej - i wrócił do Kraju, a kiedy zrozumiał, że jednak rzeczywistość skrzeczy, czym prędzej się spakował i ponownie wyjechał z Polski).

Jaki jest więc powód załamania rynku internetowych kafejek w Cork? Po prostu - po tych kilku latach zdecydowana większość mieszkających tutaj Polaków zaczęła zapuszczać korzenie, pospłacała długi w Polsce, wynajęła lepsze mieszkania przestając się gnieść w kilkanaście osób w jednym domu, kupiła komputery i podpisała indywidualne umowy z dostawcami internetu. W tym samym czasie również operatorzy telefonii komórkowej w Irlandii wprowadzili szereg obniżek cen na połączenia m.in. z Polską, więc korzystanie z telefonów instalowanych w kafejkach internetowych - mija się z celem...

Kto dzisiaj korzysta z komputerów w kafejkach? Albo ci świeżo "przyjechani", albo ci, którzy korzystają z Internetu wyjątkowo sporadycznie, albo - młodzi Irlandczycy którzy przychodzą całą grupą pograć w gry sieciowe. Inni klienci stanowią nikły procent... A kto korzysta w telefonów instalowanych w tychże kafejkach? Nie mam pewności, czy jeszcze ktoś korzysta. Kiedy wczoraj wstąpiłem do jednej z nich, w której przez pierwsze 2 lata mojego pobytu w Irlandii pisałem tego bloga, zobaczyłem, że część kabin została już zdemontowana...

piątek, 9 maja 2008

Kieszonkowy rozkład jazdy

W Irlandii często możemy mieć spore problemy z odszukaniem rozkładu jazdy na przystankach autobusowych. Za to na dworcach autobusowych możemy bez trudu takie rozkłady jazdy otrzymać w wersji kieszonkowej - do zabrania ze sobą.

/Na zdjęciu obok: dwustronna gablotka na dworcu autobusowym w Cork, z której podróżni mogą samodzielnie pobierać rozkłady jazdy/

Taki kieszonkowy rozkład jazdy możemy pobrać zarówno dla poszczególnych linii autobusów miejskich - jak i jeżdżących na trasach międzymiastowych. Rzecz bardzo praktyczna, szczególnie dla zapominalskich ;-) Podobne rozwiązania znajdziemy też na dworcach kolejowych.

Oczywiście, szczegółowe informacje o komunikacji międzymiastowej otrzymamy również na stronach www Bus Éireann (autobusy) i Iarnród Éireann (kolej).

niedziela, 15 lipca 2007

Bus Eireann: 1-dniowe wycieczki

Pisalem w ostatnim tygodniu o moich wycieczkach do kilku miejscowosci. Uwazny Czytelnik zauwazyl zapewne, ze wszystkie one odbyly sie... jednego dnia :-)

Zaczne od tego, ze roznie mozna spedzac wolny czas. Na przykład poprzez zwiedzanie tego kranca Europy w ktorym sie znalezlismy. Wczesniej nalezy oczywiscie troche poczytac: przede wszystkim o historii Irlandii, tej dawniejszej i blizszej. Znajomosc burzliwych dziejow tego kraju pozwoli nam lepiej zrozumiec mentalnosc i charakter jego mieszkancow, niz wspolne picie piffka z niekoniecznie reprezentatywna ich czescia.

Zwiedzanie Wyspy nie musi byc drogie. Pomijam juz fakt, ze panstwowe muzea czy galerie w Irlandii z reguly oferuja wstep wolny. Z ciekawostek: 10 dni temu w Muzeum Historii Naturalnej przy Merrison Square w Dublinie zawalily sie schody. Zostalo (niegroznie) rannych 11 osob. Wsrod nich nie bylo zadnego Polaka. I bardzo dobrze, rzecz jasna, ale... statystycznie rzecz biorac - powinien byc...

No ale, jak napisalem, coraz wiecej naszych Rodakow przeklada zwiedzanie Zielonej Wyspy nad smetne siedzenie przed polska tv wzglednie pseudointegracje w pubach. I m.in. dla nich wychodzi z oferta chocby Bus Eireann, ktory oferuje wiele atrakcyjnych 1-dniowych wycieczek po roznych miejscach Irlandii za rownowartosc kilku piw w pubie. I wlasnie pare dni temu na takiej wycieczce bylem ;-)

Powie ktos: phi, takie zwiedzanie. No coz, lepsze takie, niz zadne. W ubieglym roku wybralem sie w ten sposob na Ring of Kerry ;-) I wtedy, i teraz, przywiozlem pareset zdjec, dowiedzialem sie o wielu rzeczach ktorych nie znalazlem w przewodnikach, itp. Warto? Warto :-)

O ile rok temu nie spotkalem wowczas na takiej wycieczce zadnego Rodaka, tak teraz - bylo ich juz kilku. I z duma musze przyznac, ze na tle paru innych nacji rowniez bioracych udzial w tej "wyprawie" - Polacy byli wzorowymi Europejczykami ;-) No coz, podroze - chocby i nieduze - naprawde ksztalca, wiec mozna przyjac niemal za pewnosc, ze biora w nich udzial ludzie na pewnym poziomie...

Totez wszystkim "poczatkujacym turystom" w Irlandii - polecam pod rozwage takze ta oferte Bus Eireann.

sobota, 12 sierpnia 2006

Mam internet

W koncu - mam w domu internet. Tak, drodzy Czytelnicy - tego bloga prowadzilem przez dwa lata nie majac ani internetu - ani komputera ;-) Jak widac - mozna...

Jeszcze do niedawna musialem korzystac z kafejek internetowych. A w kafejce, jak to w kafejce, zazbytnio skupic sie nie da. W koncu podjalem meska decyzje - ze trzeba cos z tym zrobic. Kupilem komputer - i udalem sie do Chorusa (irlandzkiej firmy zakladajacej m.in. telewizje kablowa - i internet).

Czemu tam? Wiedzialem ze w mojej kamienicy paru sasiadow - Irlandczykow ma stamtad tv, wiec uznalem ze podlaczenie do mnie internetu to niemal formalnosc. Okazalo sie - ze nie. Jakies przeszkody natury technicznej... I ze jesli chce, to moga mi zalozyc kablowke - natychmiast, ale na internet bede musial poczekac. Nie chcialem kablowki - i nie chcialem czekac.

Zadzwonilem wiec do Smart'a (firma telekomunikacyjna), poniewaz wyczytalem na jednym z forow dyskusyjnych, ze co prawda trzeba odczekac z miesiac, ale po tym juz wszystko o.k.). Zaczelo sie dobrze: nastepnego dnia zjawila sie u mnie przedstawicielka tegoz Smart'a, zamowilem wiec u niej internet - i telefon.

No i - sie zaczelo... A wlasciwie, to nic sie nie zaczelo. Po 5 tygodniach dostalem pismo, ze zaloza w ciagu miesiaca. Po tymze miesiacu - cisza. Na e-maila odpowiadaja, ze przepraszaja, ale juz wkrotce net bede mial. Po tym "wkrotce" na kolejnego e-maila - ta sama odpowiedz. W koncu na pytanie - czy potrafia podac jakikolwiek realistyczny termin? odpowiadaja, ze przepraszaja, ale nie potrafia...

Na szczescie dostaje pismo z Chorusa (na wszelki wypadek zostawilem im adres, zeby jakby cos - dali znac). W pismie informuja mnie - ze juz moga :-) Ide do nich, podpisuje umowe, w trakcie wypelniania papierow dzwonie do Smart'a i umowe z nimi rozwiazuje - z przyczyn oczywistych. Na szczescie - wiele rzeczy mozna tutaj zalatwic "na telefon". W koncu - to Irlandia.

Na drugi dzien przychodzi monter. Co chwile okazuje sie, ze czegos zapomnial zabrac z samochodu, wiec wiekszosc czasu poswieconego na montaz spedza na bieganiu po schodach w gore i na dol. Jak napisalem - to Irlandia.

No i nadeszla wiekopomna chwila: mam w domu internet :-)

/Powyzej: moj pierwszy w Irlandii komputer/

Na marginesie: po raz pierwszy zreszta. W Polsce mieszkalem dlugi czas na jednym ze starszych osiedli w Krakowie, z ktorego - gdy pojawila sie firma zakladajaca tenze internet - to wyprowadzilem sie na osiedle swiezo wybudowane :-) Kiedy z kolei zaczeto zakladac na tym nowym - to wyjechalem do Irlandii.

No ale - w koncu :-)