W Cork goszczą obecnie 2 cyrki, co jest swego rodzaju ewenementem. Wybraliśmy się do jednego z nich, o nazwie Vegas, który reklamował się jako "amerykański" cyrk. Po poszukiwaniach w necie wyszło, że jest on tak samo amerykański, jak ja irlandzki, ot, chwyt marketingowy. Tyle, że ten był w mieście a ten drugi pod miastem, no i w materiałach reklamowych dobrze wyglądał. No nic, cyrk to cyrk, najważniejsze, że Patryczkowi się podobało ;-)
Poniżej kilka zdjęć, filmik z tej naszej wyprawy do cyrku można zobaczyć na moim kanale na YT /od 0:34 minuty/: LINK.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz