poniedziałek, 29 czerwca 2020

Imieniny 2020

29 czerwca, imieniny Piotra i Pawła. Bliscy pamiętali, Żona też, co widać na zdjęciu poniżej ;-)

/Powyżej: mój imieninowy upominek od Agnieszki/

niedziela, 28 czerwca 2020

Koronawirus w Cork /29/: 50 osób w kościele, zapisy online, komunia "na rękę"...

Irlandia z jednej strony powoli znosi restrykcje związane z koronawirusem, z drugiej - wprowadza nowe, jak np. wymóg noszenia maseczek m.in. w środkach komunikacji miejskiej. Jak pamiętamy, wprowadzenie restrykcji zaczęło się od zamknięcia kościołów /przy ciągle otwartych centrach handlowych i pubach/, tak i teraz - kościoły otwiera się jako ostatnie, z limitem do 50 osób w świątyni, niezależnie od jej wielkości. 

W St Augustine's Church w Cork, kościele w którym odprawiane są Msze Św. w języku polskim, kapłani zostali niejako zmuszeni do wprowadzenia wcześniejszej rejestracji online wiernych chcących wziąć udział w Mszy Św. oraz do udzielania komunii św. wyłącznie "na rękę", a nie jak było przyjęte do tej pory wśród polskich wiernych - do ust.

Poniżej treść całego ogłoszenia opublikowanego na fb Duszpasterstwa Polskiego w Cork, 28.06.b.r.:

"WYTYCZNE DOTYCZĄCE POWROTU DO KOŚCIOŁÓW NA MSZE ŚWIĘTE I NABOŻEŃSTWA:

>> MSZE ŚWIĘTE I NABOŻEŃSTWA: W najbliższym czasie do kościoła na Mszę Świętą i inne nabożeństwa będzie mogło wejść maksymalnie 50 osób (dotyczy to wszystkich kościołów w Irlandii, niezależnie od wielkości budynku). To niezmiernie mało, jak na potrzeby naszej polskiej wspólnoty.

>> REZERWACJA ONLINE: Wydaje się, że w tym momencie jakimś sensownym rozwiązaniem jest umożliwienie uczestnictwa w Eucharystii jedynie po dokonaniu wcześniejszej rezerwacji, by uniknąć niepotrzebnego odsyłania do domu ludzi mieszkających nieraz w znacznej odległości od Cork. Możliwość dokonania rezerwacji tylko online przez specjalną aplikację umieszczoną na naszej stronie internetowej (http://www.staugustinescork.ie/Duszpasterstwo_Polskie_Polis…). Zapisy będą możliwe od jutra (poniedziałek, 29 czerwca), od godz. 8.00 – i będą dotyczyć jedynie Mszy Świętych w najbliższym tygodniu (środa, I piątek i dwie Msze niedzielne). Szczegóły, jak korzystać z aplikacji, będą umieszczone na stronie naszego Duszpasterstwa. Prosimy przyjąć ze zrozumieniem apel, by nie rezerwować sobie miejsc na każdą dostępną Eucharystię, aby po tak długiej przerwie dać szansę jak największej liczbie osób na dostęp do Mszy Świętej w kościele. Prosimy, by pomyśleć o osobach starszych wokół nas i pomóc im dokonać rezerwacji.

>> WEJŚCIE DO KOŚCIOŁA: Z wydrukowanym lub wyświetlonym na telefonie potwierdzeniem rezerwacji prosimy przyjść do kościoła nieco wcześniej niż zwykle (wejście od strony Washington Street), zdezynfekować ręce i spokojnie zająć miejsce, które wskaże nam jeden z naszych wolontariuszy. Zadbajmy o zachowanie 2-metrowego dystansu od pozostałych osób. Miejsca w świątyni będą oznaczone, rodziny będą mogły siedzieć razem. Prosimy, by pilnować dzieci i nie pozwalać im opuszczać w czasie Mszy Świętej miejsc, które zajmują wraz ze swoimi rodzicami.

>> ASYSTA LITURGICZNA: Nie będzie na razie możliwości prowadzenia śpiewu przez scholę, przez pierwsze tygodnie nie będzie także udziału Liturgicznej Służby Ołtarza; ilość osób posługujących będzie ograniczona póki co jedynie do czytającego czytania, śpiewającego psalm oraz ewentualnie osoby prowadzącej i podtrzymującej śpiew.

>> KOMUNIA ŚWIĘTA: Niezwykłe czasy, w których żyjemy, zmuszają do określonych zachowań, dlatego też w duchu wiary i miłości Boga i bliźniego z pewnymi rzeczami musimy się pogodzić, ufając, że wszystko szybko wróci do normalności. W związku z tym na pewien czas zostanie zmieniony sposób przyjmowania komunii świętej – nie do ust – tak jak dotychczas – a na rękę. Już teraz chcemy uspokoić wszystkie zaniepokojone tą sytuacją sumienia. Taki sposób przyjmowania komunii świętej był znany i praktykowany w Kościele wcześniej niż przyjmowanie do ust. Ta praktyka nadal ma miejsce w Kościele i nie jest ani grzechem, ani brakiem wiary, czego dał nam przykład chociażby papież Benedykt XVI, udzielając jej w ten sposób. „Nie bądźmy zatem świętsi od papieża”. Zgodnie z wytycznymi, jakie dostaliśmy, po każdej osobie, która przyjmuje komunię świętą do ust, szafarz musiałby zdezynfekować ręce, a więc czas rozdawania komunii znacznie by się wydłużył, a to mogłoby spowodować zdenerwowanie i zniecierpliwienie. Pamiętajmy, że nie jesteśmy w kościele sami, ale że są obok nas inni – często z małymi dziećmi. W jaki sposób godnie przyjąć Pana Jezusa? W czasie komunii wszyscy pozostaniemy na swoich miejscach, by nie robić dodatkowego ruchu i nie wchodzić na siebie. To szafarz z komunią podejdzie do nas. Wyrazem naszej gotowości na przyjęcie Jezusa w komunii świętej będzie postawa stojąca i złożone ręce. Komunię przyjmujemy na lewą dłoń, a prawą podkładamy pod lewą z wielkim taktem i starannością, mając świadomość, kogo będziemy trzymać w naszych dłoniach. Gdy szafarz udzieli nam komunii świętej, wówczas w jego obecności prawą ręką podnosimy Ciało Pańskie do ust, zwracając uwagę, czy jakieś drobinki nie pozostały na dłoniach. Przeżyjmy ten czas z wiarą i skupieniem. Pan Jezus oddaje się w nasze ręce – adorujmy Go. I pamiętajmy: Milsze Panu Bogu posłuszeńswo niż nabożeństwo. Dla nas – kapłanów – to też będzie trudny moment. Pewnie nam też będzie ciężko udzielać komunii świętej w maseczkach, zakrywających usta i nos. Niech to będzie także forma naszego krzyża, niesionego z miłości do Jezusa i do naszych bliźnich.

>> WYJŚCIE Z KOŚCIOŁA: Po zakończonej Eucharystii prosimy, by w miarę sprawnie wyjść z kościoła, pamiętając o zachowaniu odpowiedniego dystansu i stosując się do wskazań naszych wolontariuszy. Po każdej Mszy Świętej ławki będą dezynfekowane.

>> OFIARY: Ofiary będzie można składać do koszyka przy drzwiach podczas wychodzenia ze świątyni. Już teraz za nie wszystkie serdecznie dziękujemy.

>> SPOWIEDŹ: W najbliższych tygodniach będziemy spowiadać w większych konfesjonałach, z których na co dzień korzystają Ojcowie Augustianie (dwa duże konfesjonały od strony Washington Street). Prosimy, by zachować 2-metrowy dystans, oczekując w kolejce na spowiedź. Z sakramentu pokuty będą mogli skorzystać jedynie uczestnicy Mszy Świętej, którzy dokonali rezerwacji na ten konkretny dzień. W konfesjonale po stronie penitenta będzie płyn dezynfekujący, służący do wytarcia miejsca, w którym opieraliśmy nasze ręce podczas spowiedzi. Pozostałe osoby, które chciałyby się wyspowiadać w innym terminie, proszone są o indywidualne umawianie się z nami.

>> SPRAWY KANCELARYJNE: Sprawy kancelaryjne, niewymagające bezpośredniego spotkania, prosimy załatwiać w miarę możliwości telefonicznie lub drogą mailową (www.duszpasterstwopolskiewcork@gmail.com).

>> TOALETY: Toalety w kościele będą otwarte. Po każdej osobie będą musiały być jednak zdezynfekowane przez jednego z naszych wolontariuszy. Prosimy zatem, by – jakkolwiek to nie zabrzmi – z umiarem korzystać z toalet w kościele, unikając niepotrzebnego poruszania się po świątyni w trakcie Mszy Świętej.

>> Spróbujmy z pokorą dostosować się do przedstawionych wymogów sanitarnych. Niech źródłem naszej radości będzie fakt, że znów będziemy mogli uczestniczyć w Eucharystii – Uczcie jedności. Starajmy się śledzić i przekazywać innym zainteresowanym wiadomości, które umieszczone są i aktualizowane na naszej stronie internetowej i facebookowej.

ks. Rafał i ks. Kamil"

sobota, 27 czerwca 2020

Sam odkurza ten odkurzacz

Dzisiaj sobota więc dzień sprzątania, przynajmniej u nas ;-) O.k., sprzątamy oczywiście wtedy kiedy trzeba, ale w sobotę - obowiązkowo. Od tygodnia odkurza u nas kupiony w Lidlu SilverCrest SSR 3000 A1, robot sprzątający.

Myśleliśmy już wcześniej o zakupie takiego odkurzacza, przeglądaliśmy rankingi, czytaliśmy opinie w necie /gdzie jak wiadomo, zdania są mocno podzielone/. Chcieliśmy zakupić takiego z opcją mopowania, żeby oprócz odkurzania również umył podłogi, ale ciągle nie mogliśmy się zdecydować na konkretny model /a jest ich teraz sporo/, a i ceny również są w sporej rozpiętości.

No ale - pojawił się właśnie w Lidlu w Cork model wymieniony powyżej, w cenie ledwie 120 euro /te którymi byliśmy zainteresowani kosztowały 3-4 razy więcej/, więc kupiliśmy go niejako na próbę, żeby przekonać się czy to tylko gadżet czy faktycznie działa.

Działa. Do ideału co prawda mu brakuje /głównie chodzi o to mopowanie + brak możliwości sterowania z telefonu, jest tylko pilot/, ale faktycznie - odkurzacza. Wystarczy otworzyć mu drzwi od wszystkich pomieszczeń i po godzince podłogi w takim mieszkanie jak nasze /2 pokoje, 2 łazienki i livingroom z kuchnią/ są porządnie odkurzone. Radzi sobie zarówno na panelach jak i na wykładzinie. Baterii wystarczy mu na półtorej godziny, sam odnajdzie drogę do bazy gdzie się naładuje, można mu ustawić czas sprzątania pod naszą nieobecność.

Myślę że to jest właśnie przyszłość odkurzaczy. Bo co przebije fakt, że takie urządzenie poodkurza i zmyje podłogę pod nieobecność mieszkańców lokum? Tak, że tak ;-)

/Powyżej: nasz nowy odkurzacz - w akcji/

piątek, 26 czerwca 2020

Biblia: Początki świata

Właśnie obejrzałem. Solidny, niemal 3-godzinny amerykańsko-włoski film biblijny z 1966 roku.

Zekranizowana historia opisana w Biblii, od stworzenia świata, pierwszych ludzi, przez potop, wieżę Babel aż do Abrahama.

Film jest trochę nierówny: te pierwsze historie opowiedziane są w miarę dynamicznie i interesująco, ale przy Abrahamie robią się dłużyzny. Reżyser, David di Donatello, planował nakręcenie kolejnych części, ale ponieważ film nie odniósł sukcesu komercyjnego, projekt porzucono.

Niemniej uważam, że warto zobaczyć.

czwartek, 25 czerwca 2020

West Cork Virgin Oak Cask

W Irlandii /podobnie zresztą jak w Polsce/ większość flagowych marek alkoholi od dawna już została przejęta przez zagraniczne koncerny. Na szczęście na Zielonej Wyspie powstają nowe destylarnie, jak np. West Cork w Skibbereen, założona w 2003 roku przez przyjaciół z dzieciństwa: Johna O’Connella, Gera McCarthy'ego i Denisa McCarthy'ego.

Jak napisali na swojej stronie, otwieranie nowej destylarni w 2003 roku nie miało żadnego ekonomicznego sensu ale wszyscy chcieli spróbować czegoś innego. Początkowo, aż do 2014 roku, destylarnia mieściła się na tyłach domu jednego z nich. Wiedzą na temat produkcji alkoholu dysponował John, który pochodził z rodziny której wiele pokoleń przodków się tym zajmowało, chociaż raczej jego nielegalną odmianą - wytwarzając poitín. Obecnie destylarnia mieści się w Skibbereen /tam, gdzie odbył się słynny marsz "Wolność dla Polski"/ i jest, jak twierdzą jej twórcy: "największą, całkowicie irlandzką gorzelnią w kraju". Zadeklarowali również, że "będziemy nadal rozwijać naszą działalność ale firma pozostanie irlandzka a my będziemy wierni naszemu dziedzictwu z West Cork."

/Powyżej: West Cork Virgin Oak Cask, kieliszek oczywiście z mojej ulubionej destylarni Kilbeggan/

Tyle historii, a ponieważ w Lidlu ;-) właśnie pokazała się whiskey West Cork Virgin Oak Cask z tej destylarni /oczywiście mowa o single malt, chociaż firma ma też blendy w swojej ofercie/, nabyłem butelkę widoczną powyżej. Urzekł mnie oczywiście opis od producenta: "Single Malt Irish Whisky cierpliwie dojrzewała w pierwszym napełnieniu beczek po bourbonie i finiszowała w beczkach z dębu dziewiczego. Bez filtrowania na zimno i bez dodanego koloru. Smak: bardzo lekki z owocami, ale głównym smakiem na końcu jest czarny pieprz. Aromat: siano, wióry dębowe, trociny, wanilia." Do tego słuszne 43%, chociaż nie jest to oczywiście moc beczki /ale cask strength też jest w ofercie, z tymże jest to, o dziwo, blend/. Duży plus za brak fałszowania koloru - karmelem, co jest teraz powszechne.

No cóż, jak moje wrażenia? Tak jak już pisałem przy Connemara, mój aparat węchowo-smakowy nie jest tak wysublimowany żebym to wszystko odczuł, ale faktycznie - dębową beczkę czuć jak i czarny pieprz /a może to wyższa zawartość alkoholu?/. Do picia w czystej postaci, hm, tak sobie, ale jako wzmocnienie Baileys'a - nadaje się znakomicie ;-)

niedziela, 21 czerwca 2020

Rathclaren Trinity Well

W Rathclaren w hrabstwie Cork znajduje się Trinity Well, kolejna irlandzka "święta studnia". Miejscowi do dzisiaj uznają, że woda z niej ma szczególne właściwości.

Studnia znajduje się nieopodal kościoła Holy Trinity Rathclaren. Prowadzi do niej drogowskaz i krótka ukryta w zieleni alejka. Sama studnia ma strukturę clochán, czyli typowy dla Irlandii kształt "kamiennego ula". To miejsce nadal jest otaczane przez miejscowych kultem: w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej spotykają się tutaj wierni aby wspólnie odmówić różaniec.

Jak już kilkakrotnie pisałem przy okazji innych irlandzkich "świętych źródeł", z badań przeprowadzonych 60 lat temu wynika, że w Irlandii znajdowało się ponad 3 tysiące przeróżnych "świętych studni" - więcej niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie. Do naszych czasów zachowało się ok. 1300 z nich. W irlandzkich mitach źródła były swoistym połączeniem świata materialnego i duchowego. Wiele wczesnych irlandzkich kościołów katolickich zostały zbudowanych w pobliżu pogańskich studni, które były wykorzystywane do chrztu.

Poniżej - kilka zdjęć Rathclaren Trinity Well:





środa, 17 czerwca 2020

Templebryan Stone Circle

Templebryan Stone Circle /znany również jako The Druid's Temple/ to kamienny krąg o szerokości 9,5 m, położony ok. 2 km od Clonakilty w hr. Cork. Szacuje się, że pochodzi z 900 roku p.n.e. Nie wiadomo ile kamieni pierwotnie tworzyło krąg: w 1743 roku było ich jeszcze dziewięć ale w roku 1837 pozostało już tylko pięć, widocznych do dzisiaj. Kamień leżący w środku koła znany jest lokalnie jako Cloich Griene /kamień słoneczny/.

/Powyżej: Templebryan Stone Circle/

wtorek, 16 czerwca 2020

Mass Rock w Kilshinihan

Trzy miesiące temu pisałem o Mass Rock w Glenville, a dzisiaj odwiedziliśmy podobne miejsce w Kilshinihan. 

Jak już pisałem przy tamtej okazji, Mass Rock jest to wspólna nazwa dla skał lub kamieni, znajdujących się w wielu odosobnionych miejscach w Irlandii i używanych przez wiele lat jako ołtarze w odprawianych potajemnie rzymskokatolickich Mszach Świętych. Działo się to w czasach gdy katolicy byli prześladowani przez brytyjskich okupantów i nie mogli swobodnie praktykować swojej wiary. Często w takich miejscach umieszczano pojedyncze kamienie pochodzące ze zburzonych kościołów.

Jak głosi tabliczka przy Mass Rock w Kilshinihan: "Pamięci naszych przodków, którzy uczestniczyli w odprawianych tutaj łacińskich Mszach Świętych, w czasach gdy było to zabronione /1536-1829/. Niech spoczywają w pokoju. Amen."

Poniżej - kilka zdjęć Kilshinihan Mass Rock:






niedziela, 14 czerwca 2020

Freejack

Kino akcji sf z 1992 roku, w którym akcja toczy się w roku 2009. Zagrali min. Mick Jagger i Anthony Hopkins. Krytycy ocenili ten film negatywnie, mi - bardzo mi się spodobał ;-)

Wg twórców filmu, w 2009 roku Nowy Jork przypomina ogromne slumsy zamieszkałe przez zdegenerowaną patologię. Degeneracja jest spowodowana, uwaga: dziurą ozonową i zażywaniem narkotyków nieznanych w XX wieku. Kradzieże, rozboje i morderstwa są na porządku dziennym. Niemniej istnieje nadzwyczajna kasta bardzo bogatych ludzi, którzy żyją sobie spokojnie na strzeżonych terenach. Technologia poszła naprzód i dostępne są pewne możliwości ingerencji w czasie i przestrzeni. Wykorzystują to bogaci aby zapewnić sobie nieśmiertelność: gdy są chorzy lub starzy ich umysł jest cyfrowo kopiowany i "wgrywany" do umysłu wybranego młodego człowieka, którego ciało /po uprzednim "skasowaniu"własnego umysłu dawcy/ pozwala na dalsze życie. Nie ma mowy o przeszczepie mózgu, ale właśnie o kopiowaniu umysłu. Skąd wziąć ciała młodych ludzi? Z teraźniejszości nie warto bo ludzkość się zdegenerowała, ale gdy się zna dokładnie co do sekundy czas i miejsce śmierci wybranego człowieka w przeszłości, można w nią zaingerować i niejako "porwać" ciało na ułamki sekund przed śmiercią, żeby je przenieść w przyszłość i wykorzystać do "wgrania" umysłu bogatej persony.


Taki właśnie los spotkał głównego bohatera, Alexa: w 1991 roku jest młodym kierowcą rajdowym, który zginął na oczach setek ludzi podczas wyścigu. Auto zostało kompletnie rozbite i spalone, ciała nie odnaleziono, bo - na ułamki sekund przed zderzeniem - zostało porwane i przeniesione w przyszłość. Jednak w wyniku zawiązanej intrygi, Alex spróbuje oszukać przeznaczenie...

No dobrze, film jak film, typowe kino klasy B, dobrze się ogląda bo przypomina dawne filmy z lat 80-90 ub.w., oglądane na wypożyczonych kasetach video. Mick Jagger jako Vacendak, najemnik ścigający Aleksa radzi sobie świetnie. Ale warto na chwilę zastanowić się nad takimi futurystycznymi wizjami dawnych filmów: od lat 60-tych ub.w. pokazywano że w perspektywie 10-20 lat zabraknie żywności i ropy a Ziemia zostanie skażona. Mijają dziesięciolecia, pomimo że ludzi jest coraz więcej - żywności nie brakuje /a jeżeli gdzieś brakuje to wynika to nawet nie tyle ze sposobu dystrybucji, co z powodu systemu politycznego panującego w danym kraju. Dalej: surowce energetyczne miały się skończyć już dawno, tymczasem ropa jest tania jak nigdy /pomijam już to, że państwa coraz więcej inwestują w odnawialne źródła energii/. W końcu: dziura ozonowa którą straszono jeszcze kilkanaście lat temu - czy ktoś o niej w ogóle pamięta? Tak, wiem - teraz konikiem są zmiany klimatyczne. Pożyjemy, zobaczymy.

Ale w jednym twórcy Freejack akurat trafili, chociaż rzecz dotyczy nie 2009 roku, a czerwca roku 2020: amerykańskie miasta po przejściu "pochodów" lewicy rzeczywiście przypominają slumsy...

wtorek, 9 czerwca 2020

Michael Palin: Korea Północna. Dziennik podróży/Korea Północna wg Michaela Palina

Ostatnio mam jakąś /być może nie do końca zdrową/ fazę na czytanie książek i oglądanie filmów związanych z Koreą Północną. No cóż, pierwsza na świecie komunistyczna monarchia musi budzić zainteresowanie: z jednej strony komunistyczna, z drugiej - jednak monarchia. I to monarchia prawdziwa, w odróżnieniu od cepelii z Wielkiej Brytanii. Dlatego kupiłem wydaną miesiąc temu kolejną książkę o KRL, tym razem "Korea Północna. Dziennik podróży" Michaela Palina. Jest to książkowy zapis jego filmowej podróży po tym kraju: w 2018 roku powstał 2-odcinkowy dokument "Korea Północna według Michaela Palina", który, traf chciał, został właśnie wyemitowany przez National Geographic - i który również udało mi się obejrzeć.

Ciekawa jest postać autora, Michaela Palina. Pomimo kardynalskiego wieku /swoje 75 urodziny świętował właśnie w KRLD/ jest to najmłodszy członek słynnej grupy Monty Pythona. Ale oprócz tego że był aktor komediowym, scenarzystą, kompozytorem, autorem tekstów - jest również podróżnikiem.

Książka trochę mnie rozczarowała, ale to głównie z mojej własnej winy, bo niepotrzebnie oczekiwałem czegoś więcej niż mogłem dostać. Wcześniej czytałem już kilka innych tytułów o tym kraju, w tym "Tajemnice Korei Północnej" i "Wielki Następca..." oraz obejrzałem sporo filmów, w tym publikowanych przez naszego Rodaka, Emila Truszkowskiego na YT kanale "Pozdro z KRLD" - który regularnie organizuje wycieczki do Korei Północnej. Mając takie przygotowanie oczekiwałem czegoś jeszcze więcej i jak się okazało - niepotrzebnie, bo książka i film to w zasadzie jedynie powtórzenie treści które już się widziało/czytało.

No, może tylko jedna uwaga: wydaje mi się że autor ma wrażenie że zobaczył w KRLD coś więcej niż przeciętny turysta czy też że był bardziej "niepokorny" zadając "trudne" pytania. Typowa logika człowieka /mimo jego słusznego wieku i wielu życiowych doświadczeń/ żyjącego całe życie w demokratycznym, kapitalistycznym kraju, który nigdy tak naprawdę nie zetknął się z komunizmem i nie rozumie jego specyfiki. Nic z tego oczywiście, pokazano mu to co innym, typowe wioski potiomkinowskie i odpowiedziano mu na wszystkie pytania tymi samymi, wykutymi na blachę regułkami. Nie dowiedział się również niczego więcej od swoich młodych przewodników, pomimo że byli dla niego - tak jak i dla wszystkich innych turystów - wyjątkowo uprzejmi i pomocni.

Chyba pierwszy raz bardziej od książki /"Korea Północna. Dziennik podróży"/rekomenduję film /"Korea Północna według Michaela Palina"/. Filmowy dokument jest po prostu znacznie lepszy niż jego książkowy zapis. Do tego świetne a jednocześnie faktycznie rzadkie ujęcia z drona północnokoreańskich Gór Diamentowych.

Reasumując: film warto obejrzeć, książkę - o ile wcześnie nie czytało się kilku innych wartościowych pozycji o KRLD - również, ale tylko w takim przypadku.

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Connemara - jedyna irlandzka whiskey torfowa

Irlandia jak wiadomo słynie m.in. z whiskey, która dzięki potrójnej destylacji ma łagodny smak. Jest to rzeczą oczywiście bardzo indywidualną, ja sam specjalnie fanem whiskey nie jestem ale skoro już, to od czasu wizyty w destylarni Kilbeggan - zdecydowanie preferuję jej wyroby. O dziwo, destylowane tylko dwa razy.

Z ciekawostek: obecnie podobno JEDYNĄ irlandzką whiskey torfową single malt /tj. wytwarzaną wyłącznie ze słodu jęczmiennego suszonego torfowym dymem/ jest Connemara. Przynajmniej taka informacja widnieje na butelce i w ten sposób reklamuje się ta marka. Ponieważ również pochodzi z destylarni Kilbeggan, wczoraj ją nabyłem.

Jak smakuje? Wg notki degustacyjnej producenta: "Aromat: torfowy dym, któremu towarzyszą subtelne nuty miodu i suszonych owoców. Smak: jedwabiście gładki, z nutami miodu i złożonymi aromatami słodu i owoców, a następnie pełnowartościowy torf. Finisz: trwały ze słodkimi nutami miodu i mocnym, torfowym wykończeniem."

No cóż, mój aparat węchowo-smakowy nie jest tak wysublimowany żebym to wszystko odczuł, ale rzeczywiście: aromat torfu jest wyczuwalny, chociaż nie przytłacza. Generalnie, jak wszystkie produkty z destylarni Kilbeggan, warta uwagi ;-)

/Powyżej: Connemara z kieliszkiem który otrzymałem po zwiedzaniu destylarni Kilbeggan/

wtorek, 2 czerwca 2020

Madrai

Przy 124 St Patrick's Street w Cork, nieopodal pomnika Father Matthew, znajduje się kamienne poidło dla psów z napisem "Madrai". Ma już swoje lata i interesującą historię. Wykonał je Seamus Murphy /1907 - 1975/, chyba najbardziej znany irlandzki rzeźbiarz.

Przyznaję: przechodziłem tamtędy tysiące razy i go nie zauważyłem. Dopiero gdy wybrałem się z Agnieszką na kolejny "geocachingowy" spacer po Cork, tym razem śladami dawnych publicznych ujęć wody w tym mieście, niejako przy okazji "odkryłem" ten przedmiot.

 /Powyżej: budynek przy którym znajduje się "Madrai" /

Obecnie budynek jest wystawiony na sprzedaż, wcześniej mieścił się w nim sklep. Ale w latach 40/50-tych ub.w. znajdowała się tutaj restauracja The Milk Bar, później przemianowana na Bridge House, prowadzona przez małżeństwo Christine i Knolly Stokes. To właśnie Christine wpadła na pomysł aby przed wejściem do baru zainstalować poręcz do której klienci mogli przywiązać smycze swoich psów a jednocześnie postawić dla nich /psów, nie - klientów ;-)/ "korytko" z wodą. O wykonanie tego ostatniego mąż Christine poprosił mieszkającego w Cork słynnego rzeźbiarza Seamusa Murphy'ego. Ten nie tylko się zgodził, ale od siebie dodał jeszcze napis "Madrai", co w języku irlandzkim znaczy "Pies".

/Powyżej: "Madrai" /

W styczniu ub. roku lokalny radny zaalarmował prasę, że liczące sobie już ok. 70 lat "Madrai" zostało skradzione. Garda rozpoczęła śledztwo ale szybko okazało się że poidło na prośbę rodziny nieżyjącego już rzeźbiarza zostało zabrane do czyszczenia i konserwacji. Oczywiście szybko wróciło na miejsce.

Seamus Murphy jest autorem wielu znanych dzieł. To on wyrzeźbił m.in. popiersie Konstancji Markiewicz znajdujące się w St Stephen’s Green Park w Dublinie, w Cork mamy np. słynną Onion Seller. My sami na niedzielne Msze Święte często chodzimy do Church of the Annunciation w Cork, kościoła zaprojektowanego przez tego artystę w którym znajdują się również jego prace.

Ale gdy niedługo przed śmiercią zapytano go o jego ulubione dzieło, Seamus Murphy uśmiechnął się i odpowiedział: "Madrai na St. Patrick Street w Cork".

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Koronawirus w Cork /28/: wsiadł do autobusu człowiek z maską na głowie...

... nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie - bo inni też siedzą w maskach ;-) Przynajmniej w moim "firmowym" autobusie którym czasami jeżdżę, gdzie oprócz "social distancing" musimy przed wejściem odkazić ręce oraz całą podróż odbyć w tychże maskach. Oczywiście w zwykłych autobusach miejskich w Cork wymaga się jedynie zachowania odpowiedniego dystansu.

W pracy nadal musimy nosić maski. Jak się w nich pracuje? Oczywiście - źle. Jak już pisałem, zupełnie inaczej to wygląda kiedy wychodzi się na chwilę do sklepu, a zupełnie inaczej kiedy trzeba w niej pracować, czasami dość ciężko, przez 12 godzin.

Dostaliśmy po trzy maski wielorazowego użytku, w zeszłym tygodniu dołożono nam kolejną w której lepiej się oddycha, ale i tak ponad połowa z nas używa własnych jednorazowych, takich jak ta - moja, na dołączonym selfiku. Są lżejsze i łatwiej z nich wystawić nos z czego zdecydowana większość skwapliwie korzysta ;-)

Taka ciekawostka: po dwóch tygodniach używania maski odkryłem, że najbardziej po pracy w niej bolą... uszy. Poważnie. Gumki /nawet te najsłabsze/ podtrzymujące maseczkę robią swoje. Stąd widziałem że niektórzy zaczęli stosować różne patenty, mające na celu utrzymanie maseczki na miejscu ale z pominięciem zaczepiania jej w taki sposób. Dlatego sam zamówiłem taką zapinaną z tyłu głowy. Oczywiście - z Chin, które na wypuszczonym przez siebie koronawirusie zarobiły już całkiem sporo.

Ale mam nadzieję że zanim przyjdzie - przestanie być potrzebna...