Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea Północna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Korea Północna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 czerwca 2020

Michael Palin: Korea Północna. Dziennik podróży/Korea Północna wg Michaela Palina

Ostatnio mam jakąś /być może nie do końca zdrową/ fazę na czytanie książek i oglądanie filmów związanych z Koreą Północną. No cóż, pierwsza na świecie komunistyczna monarchia musi budzić zainteresowanie: z jednej strony komunistyczna, z drugiej - jednak monarchia. I to monarchia prawdziwa, w odróżnieniu od cepelii z Wielkiej Brytanii. Dlatego kupiłem wydaną miesiąc temu kolejną książkę o KRL, tym razem "Korea Północna. Dziennik podróży" Michaela Palina. Jest to książkowy zapis jego filmowej podróży po tym kraju: w 2018 roku powstał 2-odcinkowy dokument "Korea Północna według Michaela Palina", który, traf chciał, został właśnie wyemitowany przez National Geographic - i który również udało mi się obejrzeć.

Ciekawa jest postać autora, Michaela Palina. Pomimo kardynalskiego wieku /swoje 75 urodziny świętował właśnie w KRLD/ jest to najmłodszy członek słynnej grupy Monty Pythona. Ale oprócz tego że był aktor komediowym, scenarzystą, kompozytorem, autorem tekstów - jest również podróżnikiem.

Książka trochę mnie rozczarowała, ale to głównie z mojej własnej winy, bo niepotrzebnie oczekiwałem czegoś więcej niż mogłem dostać. Wcześniej czytałem już kilka innych tytułów o tym kraju, w tym "Tajemnice Korei Północnej" i "Wielki Następca..." oraz obejrzałem sporo filmów, w tym publikowanych przez naszego Rodaka, Emila Truszkowskiego na YT kanale "Pozdro z KRLD" - który regularnie organizuje wycieczki do Korei Północnej. Mając takie przygotowanie oczekiwałem czegoś jeszcze więcej i jak się okazało - niepotrzebnie, bo książka i film to w zasadzie jedynie powtórzenie treści które już się widziało/czytało.

No, może tylko jedna uwaga: wydaje mi się że autor ma wrażenie że zobaczył w KRLD coś więcej niż przeciętny turysta czy też że był bardziej "niepokorny" zadając "trudne" pytania. Typowa logika człowieka /mimo jego słusznego wieku i wielu życiowych doświadczeń/ żyjącego całe życie w demokratycznym, kapitalistycznym kraju, który nigdy tak naprawdę nie zetknął się z komunizmem i nie rozumie jego specyfiki. Nic z tego oczywiście, pokazano mu to co innym, typowe wioski potiomkinowskie i odpowiedziano mu na wszystkie pytania tymi samymi, wykutymi na blachę regułkami. Nie dowiedział się również niczego więcej od swoich młodych przewodników, pomimo że byli dla niego - tak jak i dla wszystkich innych turystów - wyjątkowo uprzejmi i pomocni.

Chyba pierwszy raz bardziej od książki /"Korea Północna. Dziennik podróży"/rekomenduję film /"Korea Północna według Michaela Palina"/. Filmowy dokument jest po prostu znacznie lepszy niż jego książkowy zapis. Do tego świetne a jednocześnie faktycznie rzadkie ujęcia z drona północnokoreańskich Gór Diamentowych.

Reasumując: film warto obejrzeć, książkę - o ile wcześnie nie czytało się kilku innych wartościowych pozycji o KRLD - również, ale tylko w takim przypadku.

środa, 6 maja 2020

Tudor Daniel, Pearson James: Tajemnice Korei Północnej

Kolejna książka o KRLD, Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej, kraju z jedyną na świecie monarchią komunistyczną. Mnóstwo informacji niedostępnych gdzie indziej, sporo zdjęć z tego do niedawna mało dostępnego kraju.

Jak napisałem, kraj był do niedawna mało dostępny, teraz - odwiedza go ponad 100 tysięcy turystów rocznie. Chętnych jest znacznie więcej ale na razie chyba taką mają maksymalną "przepustowość". Na razie zdecydowaną większość turystów stanowią Chińczycy /których podobno, ze względu na swoje zachowanie, Koreańczycy mają już serdecznie dość/, ale i z Europy Zachodniej przyjeżdża każdego roku 6-7 tysięcy osób.

Niemniej nie należy zapominać że pomimo pewnego "poluzowania" gospodarczego jak i nawet obyczajowego, ciągle panuje tam reżim. Co prawda po klęsce głodu w latach 90-tych ub.w., kiedy to władza nie potrafiła zapewnić przeżycia swoim obywatelom i spowodowała że musieli zacząć liczyć tylko na siebie, rygor znacznie osłabł. Przynajmniej poza stolicą, w której mieszkają wyłącznie ci najbardziej lojalni dynastii Kimów. Niemniej wwiezienie tam tej właśnie książki - jest zakazane. Dlaczego? Może dlatego że m.in. dowiemy się z niej, że 80% południowokoreańskich mężczyzn codziennie pije alkohol a handel metaamfetaminą jest tam praktycznie powszechny. Nie są to informacje którymi monarchia Kimów chciałaby się dzielić ze światem.

Ale w książce znajdziemy również wiele innych ciekawostek, w tym tych dotyczących drugiego obiegu informacji i szeroko pojętej kultury. W kraju internet jest dostępny tylko dla turystów i wąskiej elity, co nie przeszkadza Korei Północnej w produkcji własnych tabletów marki Samijon, które jednak nie mają funkcji wi-fi. Coraz więcej osób posiada też komputery i generalnie tanią elektronikę tego typu, mniej lub bardziej legalnie importowaną z Chin. Na licznych bazarach kwitnie handel pendrivami których pamieć jest po brzegi wypełniona tym czego nie można obejrzeć/przeczytać w Korei Północnej: od amerykańskich seriali po kopiowane w całości strony internetowe, do przeglądania offline.

Z ciekawostek: kiedy jeszcze nielegalne w Korei Północnej treści kopiowano na płyty dvd, służby często potrafiły robić naloty na mieszkańców: najpierw wyłączali prąd w całym bloku /co automatycznie powodowało zablokowanie płyty w odtwarzaczu dvd/ a następnie przeszukiwali mieszkanie po mieszkaniu i za pomocą specjalistycznego sprzętu otwierali kieszenie z płytami i sprawdzali ich zawartość. Oczywiście - chcąc uniknąć poważanych konsekwencji, trzeba było dać łapówkę. Stąd pendrivy cieszą się tak olbrzymią popularnością w KRLD: są małe, można zmieścić na nich gigabajty danych, i co ważne - bez problemu można je wyjąć z komputera/odtwarzacza i ukryć.

Takie i wiele wiele innych informacji o KRLD można znaleźć w tej książce.

sobota, 18 kwietnia 2020

Anna Fifield: Wielki Następca. Niebiańskie przeznaczenie błyskotliwego towarzysza Kim Dzong Una

Solidna porcja w miarę aktualnej wiedzy /książkę wydano w ubiegłym roku/ na temat  Korei Północnej i niepodzielnie panującego w niej Kim Dzong Una, syna Kim Dzong Ila, wnuka Kim Ir Sena.

Jest to kolejna książka o Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej którą przeczytałem. Mam za sobą: "W służbie dyktatora" i "Uchodźcy z Korei Północnej: Relacje świadków", widziałem też trzy filmowe dokumenty: słynną "Defiladę", oraz "Korea Północna: Kraj Pod Czerwoną Gwiazdą" i "Wakacje w Korei Północnej". W moim czytniku już czeka następna książka "Tajemnice Korei Północnej" ale za nim przez nią przebrnę - kilka słów o "Wielkim Następcy."

To zupełnie inny dokument od tych, które do tej poznałem. Autorka nie kryje swojej niechęci do komunistycznego reżimu i całego klanu Kimów który już od 70-ciu lat włada Koreą Północną, tym bardziej można więc uznać że uczciwie opracowała swojego rodzaju biografię zarówno Kim Dzong Una, jak i pokrótce opisała życiorysy innych członków panującej tam rodziny. Szczególnie ważne jest omówienie ostatniej dekady historii KRLD i zmian jakie tam zaszły pod panowaniem Kim Dzong Una.

A zmieniło się sporo. KRLD posiada już bombę wodorową oraz środki jej przenoszenia, co zapewnia jej absolutne bezpieczeństwo. Teraz - kraj zaczyna rozwijać się ekonomicznie i to pomimo ciągle obowiązujących sankcji gospodarczych. Czy jedyny na świecie system komunistycznej monarchii, gdzie w kolejnym pokoleniu władza przechodzi z ojca na syna, ma szanse powodzenia? Nie, wprowadzenie wolnego rynku jest nieuniknione i Kim Dzong Un zdaje sobie z tego sprawę. Tyle - że chce wprowadzać kapitalizm na własnych warunkach, zapewne z gwarancją sukcesji tronu dla kolejnego potomka rodu Kimów...

Naprawdę interesująca, pełna szczegółów lektura.

sobota, 26 stycznia 2019

Ingrid Steiner-Gashi, Dardan Gashi: W służbie dyktatora

Kolejna książka ukazująca kulisy funkcjonowania komunistycznego reżimu w Korei Północnej. Wydana w 2010 roku, ale nadal aktualna, zmienił się jedynie kolejny "umiłowany przywódca": po swoim dziadku i ojcu tron tej czerwonej monarchii objął Kim Dzong Un. 

Głównym bohaterem jest Kim Dzong Riul, północnokoreański oficer, agent i "zaopatrzeniowiec" reżimu, który zbiegł z Korei Płn w 1994 roku. Po 15 latach ukrywania się w Austrii, praktycznie stojąc już nad grobem, decyduje się opowiedzieć dziennikarzom swoją historię.

Poznajemy go jako żyjącego w małej wiosce chłopca w czasie gdy Korea jest pod okupacją japońską, towarzyszymy mu przez lata nauki, najpierw w kraju a później na studiach w NRD, obserwujemy jak wspina się po szczeblach komunistycznej kariery aż dociera do kręgów najbliższych zaufanych Kim Ir Sena i jego syna Kim Dzong Ila. Tam doznaje szoku widząc że w czasie gdy miliony ludzi cierpią głód - dyktator i jego najbliższa rodzina opływają w dostatki i realizują, niestety skutecznie, swoje plany zbudowania własnej bomby atomowej wraz ze środkami jej przenoszenia. Wiedzą doskonale że z państwem posiadającym broń atomową musi liczyć się każdy i ewentualne dotychczasowe plany inwazji na tą komunistyczną monarchię muszą zostać zweryfikowane. Z ciekawostek: z książki dowiadujemy się m.in. że Kim Ir Sen zlecił przetłumaczenie sporej części dokumentów SS, chcąc poznać mechanizmy za pomocą których można zniewolić wielkie masy ludzi.

Kim Dzong Riul zostaje "zaopatrzeniowcem" reżimu. Wielokrotnie wyjeżdża na Zachód, gdzie za dewizy dokonuje zakupów zarówno luksusowych dóbr dla rodziny rządzącej Koreą Północną jak i towarów o przeznaczeniu militarnym objętych embargiem dla tego kraju, wykorzystując do tego skorumpowanych austriackich pośredników. Jednocześnie cały czas planuje ucieczkę, zdając sobie jednak sprawę że jego pozostawiona w kraju rodzina pełni de facto rolę zakładników - w razie odkrycia przez reżim "zdrady" wszyscy zostaną zesłani do obozu pracy, z którego już raczej nie wyjdą. Pomimo tego ucieka wkrótce po śmierci Kim Ir Sena, zostawiając jednak poszlaki że został zamordowany na Słowacji w zwykłym bandyckim napadzie. Ukrywa się w Austrii, mając nadzieję że reżim wkrótce upadnie. Nic bardziej mylnego, czerwona monarchia trwa nadal: władzę po Kim Ir Senie obejmuje jego syn Kim Dzong Il, a po nim wnuk - Kim Dzong Un.

Warto przeczytać żeby uświadomić sobie do jakiego zniewolenia mogą doprowadzić lewicowe systemy jak komunizm czy nazizm.

czwartek, 16 sierpnia 2018

Dorian Malovic i Juliette Morillot: "Uchodźcy z Korei Północnej: Relacje świadków"

Przejmujące relacje świadków komunistycznego reżimu panującego w Korei Północnej. 

Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna /komuniści, tak jak ich pobratyńcy naziści, uwielbiają przymiotniki "ludowy" czy "demokratyczny", chociaż z ludem i demokracją jedni i drudzy nie mają nic wspólnego/ jest chyba pierwszym krajem z dziedziczną komunistyczną monarchią: po Kim Ir Senie władzę objął jego syn a teraz rządzi wnuk. Wstrząsające świadectwa głodu jaki panował w tym kraju w latach 90-tych ub.w., tysiące ludzi ryzykujących życie aby uciec z tego komunistycznego piekła /najczęściej do chińskiej Mandżurii, gdzie często są traktowani jak niewolnicy/ ale także opis spustoszenia jakie potrafi zrobić komunistyczna ideologia wbijana do głów już od przedszkola.

Wg mnie lektura obowiązkowa dla wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiej maści wyznawców spod znaku sierpa i młota, od tęczowych poprzez "socjalistów typu szwedzkiego" po skrajnie czerwonych.

sobota, 13 kwietnia 2013

Dokumenty o Korei Północnej

Cały świat spogląda teraz z obawą w stronę Korei Północnej, która pręży nuklearne muskuły pomimo że miliony jej obywateli cierpią głód i żyją w skrajnej nędzy. Żeby chociaż trochę zajrzeć za żelazną kurtynę i zobaczyć jak wygląda ten jeden z ostatnich bastionów komunizmu na świecie, obejrzałem wczoraj trzy dokumenty: "Defiladę", "Korea Północna: Kraj Pod Czerwoną Gwiazdą" i "Wakacje w Korei Północnej".

/Powyżej: zrzuty z tytułów ww. dokumentów/

"Defilada" Andrzeja Fidyka z 1989 r. to klasyk. Ekipa kręciła tylko to co chcieli gospodarze, wzbogacając materiał filmowy o oficjalne komentarze z północnokoreańskiej prasy i książek. Wyszedł majstersztyk, pokazujący kult jednostki na niespotykaną skalę i indoktrynację społeczeństwa od najmłodszych lat. Co zresztą jest o tyle "zabawne" /cudzysłów, bo nie wiem czy cokolwiek w takiej sytuacji można nazwać zabawnym/, ze koreańscy komuniści byli podobno zachwyceni tym filmem, gdy tymczasem dla polskiego widza byłaby to komedia, gdyby nie to, że to się dzieje naprawdę - i jest tragedią dla milionów ludzi.

"Korea Północna: Kraj Pod Czerwoną Gwiazdą" z 2005 r. niemieckich dokumentalistów pokazuje co nieco zza oficjalnej propagandy. Ludzie oczywiście dalej defilują po placach z imieniem Wielkiego Wodza i Umiłowanego Przywódcy na ustach, ale widać już, że kraj jest praktycznie zrujnowany. Są traktory, ale brakuje paliwa, orze się więc wołami. Dźwigi na budowach zastygły, wiele fabryk nie pracuje, pozostałe wykorzystują 10% swoich możliwości. Sklepy są puste. Żeby ratować sytuację komuniści zaczynają wprowadzać niektóre elementy wolnego rynku, jak np. bazary na których można kupić żywność bezpośrednio od pracowników spółdzielni rolniczych.  Jednak gdyby nie pomoc humanitarna innych krajów doszłoby już do klęski głosu.

"Wakacje w Korei Północnej" z 2010 r. to z kolei francuski dokument. Korea Północna powoli otwiera się na zamożnych zachodnich turystów, zapewne dlatego że rozpaczliwie potrzebuje dewiz. Turyści mogą płacić tylko w euro lub dolarach, nie mogą używać miejscowej waluty. Pobyt kosztuje ich tyle, co w ekskluzywnym kurorcie w zamożniejszej części świata, w zamian serwuje im się specjalny propagandowy program dla turystów, od wizyty we wzorcowej szkole po wizytę w mieszkaniach "przeciętnych" Koreańczyków. Oczywiście turyści zdają sobie sprawę z tego że to farsa, przygotowana specjalnie dla nich. Pomysł zresztą jest dość stary, podobne rzeczy robiono w Sowieckim Sojuzie, gdzie pożytecznym idiotom z Zachodu serwowano idylliczne obrazki z modelowego kołchozu, dzięki czemu uprawiali później propagandę w swoich krajach, głosząc że Kraj Rad to raj na Ziemi. Wracając do Francuzów: niewiele udało im się zobaczyć zza oficjalnej fasady, bo oczywiście cały czas są pilnowani przez przydzielonych "opiekunów", którzy nawet kasują im część zdjęć. Niemniej warto obejrzeć ten dokument choćby po to żeby zobaczyć - ilu rzeczy zobaczyć w Korei Północnej nie wolno. Na mnie największe wrażenie zrobiło ogrodzone drutem kolczastym nabrzeże, rzekomo jako obrona przed ewentualną inwazją...