Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whisky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whisky. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

76 wizyta w Polsce /1/: whiskey za 20 tysięcy euro

Po badaniach, wracam do Krakowa. Generalnie pomyślnie zakończyliśmy załatwianie większości Bardzo Ważnych /dla nas/ Spraw, wymagających naszej praktycznie stałej obecności w Polsce, ale jeszcze czeka nas kilka uroczystości rodzinnych, etc. Tak czy owak, pewnie do wakacji ten stan zawieszenia może jeszcze potrwać.

Tym razem trywialnie, autobus do Dublina, lot do Krakowa. Na lotnisku w Dublinie zobaczyłem specjalną edycję whiskey Midleton. Nazwa pochodzi od miasteczka, w którym mieści się destylarnia. To chyba najdroższa irlandzka whiskey, dostępna w sprzedaży detalicznej: kosztuje, bagatela, 20 tysięcy euro, czyli na chwilę obecną jakieś 86 tysięcy złotych ;-)

/Powyżej: Midleton na dublińskim lotnisku/

czwartek, 2 marca 2023

64 wizyta w Polsce /1/: upominki z Irlandii

Po 1-dniu w Cork, wróciłem do Krakowana kolejne 2-tygodnie. Tym razem autobus do Dublina i lot do Krakowa. Z ciekawostek - tym razem kupiłem takie drobne upominki z Irlandii dla znajomych w Polsce: zestaw miniaturek whiskey z destylarni Kilbeggan, puszkę z koniczynkami do samodzielnego wyhodowania, bardzo praktyczną torbę na zakupy i słodycze w ładnym, blaszanym pudełku ;-)

/Powyżej: upominki dla znajomych/

czwartek, 8 września 2022

57 wizyta w Polsce (1): w Londynie bez cła

Kolejny tydzień w Polsce. Polecieliśmy przez Londyn, akurat w dniu śmierci Elżbiety II ale o tym dowiedzieliśmy się dopiero wieczorem, gdy już byliśmy w Krakowie. Same loty standardowo, na lotnisku w Stansted w naszej ulubionej restauracyjce Itsu zjedliśmy obiad, pokręciliśmy się po sklepach. Zdecydowanie taniej niż w Irlandii, niektóre produkty również tańsze niż w Polsce. Wielka Brytania nie jest już w Unii Europejskiej, stąd niższe ceny /różnice w podatkach, brak cła/.

/Powyżej: informacja po polsku o sprzedaży bez cła na lotnisku w Stansted/

czwartek, 18 sierpnia 2022

Tomasz Miler: Whisk(e)y: notes degustacyjny z kompendium wiedzy

Podczas ostatniego pobytu w Polsce nabyłem drogą kupna "Whisk(e)y: notes degustacyjny z kompendium wiedzy", książkę Tomasza Milera. Dodam, że dość niezwykłą, właśnie z racji tego że jest to - notes ;-)

Solidnie wydana, twarda okładka, prawie 300 stron, z których lwia część jest przeznaczona na notki degustacyjne służące do samodzielnego oceniania tego rodzaju trunku

Książka podzielona jest na trzy części, z których I to "Jak oceniać whisk(e)y?", II to właśnie "Notes degustacyjny" a III to "Kompendium wiedzy o whisk(e)y i jej degustacji", która z kolei podzielona jest na rozdziały: Jak pić whisky, czyli tajniki prawidłowej degustacji, Historia whisky, Produkcja whisky, Tajemnice beczek, Regiony produkcji whisky szkockiej, Czytanie etykiet whisky i Jak przechowywać whisky?

W zasadzie nie ma o czym więcej pisać, bo tytuły rozdziałów mówią same za siebie. Bardzo dobrze się czyta, chociaż sam tego co najważniejsze w tej książce, czyli notek degustacyjnych, pisał nie będę, bo - kupiłem ją na prezent dla kogoś, kto jest znacznie większym fanem whisky ode mnie.

sobota, 16 października 2021

Próbuję próbek

Przy sobocie, po robocie - degustacja kolejnych porcji próbek whisky, zakupionych jakiś czas temu i niedawno przywiezionych z Polski. Tą metodą w stosunkowo krótkim czasie poznałem już, żeby nie skłamać, ponad 30 smaków różnych marek, bez konieczności zakupu pełnowymiarowych butelek. Można? Można ;-) Ale gdyby się ktoś pytał, to faworyt ciągle nie wyłoniony...

/Powyżej: moje sample whisky/

środa, 22 września 2021

45 wizyta w Polsce (3): zdrowie księcia Karola!

Jestem gorącym zwolennikiem zasady, że powinno się kupować przede wszystkim lokalne produkty. Czyli jeżeli jesteśmy w Irlandii to pijemy irlandzką whiskey a jak w Polsce - to whisky... szkocką ;-) Żartuję oczywiście, w Polsce powinniśmy pić miody pitne, bo to jest nasz narodowy trunek, przez nas wynaleziony i spopularyzowany. Nie piwo, wino czy wódka ale - miody właśnie. 

Od każdej zasady są jednak wyjątki i tak jest tym razem, bowiem kurier dostarczył mi właśnie znakomite próbki szkockiej Laphroaig. Jak napisano na wiki: "Laphroaig to jedyna whisky posiadająca Royal Warrant of Appointment /czyli dokument zaświadczający, że otrzymujący go podmiot gospodarczy regularnie dostarcza dobra bądź świadczy usługi brytyjskiej rodzinie królewskiej/, wydaną przez Księcia Walii /15-letnia jest podobno jego ulubioną szkocką whisky/, przyznaną osobiście podczas wizyty w destylarni w 1994."

/Powyżej: moje próbki Laphroaig/

piątek, 7 sierpnia 2020

Paisley, kieliszek do degustacji whisky

Przywiozłem z Polski zamówiony wcześniej kieliszek do whisky, wykonany z ręcznie formowanego szkła, z pokrywką. Piękna i wyjątkowa rzecz.

Z opisu producenta, Tomasza Milera: "Kieliszek Paisley by Miler Spirits to nasza interpretacja najbardziej klasycznej wersji kieliszka tulipanowego z przewężeniem na górze czarki. Gdybyś miał być właścicielem tylko jednego kieliszka do whisky, to właśnie on. Doskonale amplifikuje aromat wszystkich alkoholi leżakowanych. Czarka jest także wystarczająco mała żeby pozwolić “zbliżyć się” do mniej lotnych starszych whisky, które potrafią zaprezentować degustującym swoją niezwykle urokliwą złożoność. Do każdego kieliszka dołączona jest pokrywka. (...) W procesie ręcznego produkowania, kieliszki tworzone są pojedynczo. Wysoka - ale nie perfekcyjna - precyzja sprawia, że każdy kieliszek jest inny i absolutnie wyjątkowy."

/Powyżej: Paisley i jego opakowanie/

czwartek, 25 czerwca 2020

West Cork Virgin Oak Cask

W Irlandii /podobnie zresztą jak w Polsce/ większość flagowych marek alkoholi od dawna już została przejęta przez zagraniczne koncerny. Na szczęście na Zielonej Wyspie powstają nowe destylarnie, jak np. West Cork w Skibbereen, założona w 2003 roku przez przyjaciół z dzieciństwa: Johna O’Connella, Gera McCarthy'ego i Denisa McCarthy'ego.

Jak napisali na swojej stronie, otwieranie nowej destylarni w 2003 roku nie miało żadnego ekonomicznego sensu ale wszyscy chcieli spróbować czegoś innego. Początkowo, aż do 2014 roku, destylarnia mieściła się na tyłach domu jednego z nich. Wiedzą na temat produkcji alkoholu dysponował John, który pochodził z rodziny której wiele pokoleń przodków się tym zajmowało, chociaż raczej jego nielegalną odmianą - wytwarzając poitín. Obecnie destylarnia mieści się w Skibbereen /tam, gdzie odbył się słynny marsz "Wolność dla Polski"/ i jest, jak twierdzą jej twórcy: "największą, całkowicie irlandzką gorzelnią w kraju". Zadeklarowali również, że "będziemy nadal rozwijać naszą działalność ale firma pozostanie irlandzka a my będziemy wierni naszemu dziedzictwu z West Cork."

/Powyżej: West Cork Virgin Oak Cask, kieliszek oczywiście z mojej ulubionej destylarni Kilbeggan/

Tyle historii, a ponieważ w Lidlu ;-) właśnie pokazała się whiskey West Cork Virgin Oak Cask z tej destylarni /oczywiście mowa o single malt, chociaż firma ma też blendy w swojej ofercie/, nabyłem butelkę widoczną powyżej. Urzekł mnie oczywiście opis od producenta: "Single Malt Irish Whisky cierpliwie dojrzewała w pierwszym napełnieniu beczek po bourbonie i finiszowała w beczkach z dębu dziewiczego. Bez filtrowania na zimno i bez dodanego koloru. Smak: bardzo lekki z owocami, ale głównym smakiem na końcu jest czarny pieprz. Aromat: siano, wióry dębowe, trociny, wanilia." Do tego słuszne 43%, chociaż nie jest to oczywiście moc beczki /ale cask strength też jest w ofercie, z tymże jest to, o dziwo, blend/. Duży plus za brak fałszowania koloru - karmelem, co jest teraz powszechne.

No cóż, jak moje wrażenia? Tak jak już pisałem przy Connemara, mój aparat węchowo-smakowy nie jest tak wysublimowany żebym to wszystko odczuł, ale faktycznie - dębową beczkę czuć jak i czarny pieprz /a może to wyższa zawartość alkoholu?/. Do picia w czystej postaci, hm, tak sobie, ale jako wzmocnienie Baileys'a - nadaje się znakomicie ;-)

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Connemara - jedyna irlandzka whiskey torfowa

Irlandia jak wiadomo słynie m.in. z whiskey, która dzięki potrójnej destylacji ma łagodny smak. Jest to rzeczą oczywiście bardzo indywidualną, ja sam specjalnie fanem whiskey nie jestem ale skoro już, to od czasu wizyty w destylarni Kilbeggan - zdecydowanie preferuję jej wyroby. O dziwo, destylowane tylko dwa razy.

Z ciekawostek: obecnie podobno JEDYNĄ irlandzką whiskey torfową single malt /tj. wytwarzaną wyłącznie ze słodu jęczmiennego suszonego torfowym dymem/ jest Connemara. Przynajmniej taka informacja widnieje na butelce i w ten sposób reklamuje się ta marka. Ponieważ również pochodzi z destylarni Kilbeggan, wczoraj ją nabyłem.

Jak smakuje? Wg notki degustacyjnej producenta: "Aromat: torfowy dym, któremu towarzyszą subtelne nuty miodu i suszonych owoców. Smak: jedwabiście gładki, z nutami miodu i złożonymi aromatami słodu i owoców, a następnie pełnowartościowy torf. Finisz: trwały ze słodkimi nutami miodu i mocnym, torfowym wykończeniem."

No cóż, mój aparat węchowo-smakowy nie jest tak wysublimowany żebym to wszystko odczuł, ale rzeczywiście: aromat torfu jest wyczuwalny, chociaż nie przytłacza. Generalnie, jak wszystkie produkty z destylarni Kilbeggan, warta uwagi ;-)

/Powyżej: Connemara z kieliszkiem który otrzymałem po zwiedzaniu destylarni Kilbeggan/

niedziela, 6 listopada 2016

Kilbeggan

W Kilbeggan znajduje się podobno najstarsza destylarnia whiskey na świecie, działająca od 1757 roku. Niestety, w 1957 roku została zamknięta. Na szczęście nastąpił kolejny zwrot akcji i w 2007 znowu zaczęto warzyć tam whiskey. Zdjęcia z destylarni można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: destylarnia w Kilbeggan/

Destylarnia składa się z dwóch części, tej dawnej, dla turystów i tej gdzie znowu powstaje whiskey. Do wyboru jest kilka możliwości zwiedzania, prawdopodobnie można zwiedzać również tę działającą część, my jednak zdecydowaliśmy się na opcję rzadko dostępną w takich obiektach - to jest samodzielnego zwiedzania, bez przewodnika, za to w swoim tempie i bez osób z grupy uporczywie wchodzących w kadr. Na koniec zwiedzania - degustacja tamtejszej whiskey wliczona w cenę biletu + kieliszek na pamiątkę.

Z tym zwiedzaniem "bez przewodnika" to nie tak do końca - przewodniki dostajemy, papierowe, nawet po polsku. Jego fragmenty przytaczam poniżej - w oryginale jest znacznie bardziej obszerny i punkt po punkcie prowadzi przez całą destylarnię.

POCZĄTKI
Destylarnia Locke'a znajdująca się w Kilbeggan w hrabstwie Westmeath uważane jest za najstarszą licencjonowaną destylarnię na świecie. Lock uzyskał licencję w 1757 roku, kiedy to jeszcze destylarnia prowadzona była przez Matthew MacManus'a, niemniej jednak whiskey produkowana tam była prawdopodobnie dużo wcześniej.

RODZINA LOCKE'ÓW
Pierwszy John Locke przejął interes w 1843 a następnie trzy pokolenia Johnów Locke'ów zajmowały się prowadzeniem destylarni. W trzecim pokoleniu, John Edward Locke oraz James Harvey Locke  przeprowadzili reorganizację finansów firmy, całkowicie unowocześnili urządzenia oraz maszyny dostawiając przy tym nowe budynki. Stali na czele firmy od późnych lat siedemdziesiątych XIX wiek aż do momentu śmierci w połowie lat dwudziestych XX wieku. Większość maszyn, które przetrwały do dnia dzisiejszego pochodzi właśnie z tego okresu. Podjęta praca była konieczna, aby móc konkurować w procesie modernizacji oraz zwiększania efektywności podjętym przez inne gorzelnie. Dwie córki John'a Locke, Florence Eccles i Mary Hope Johnson, posiadające przydomki Flo i Sweet (Słodka), odziedziczyły destylarnię oraz zostały jej kierowniczkami i głównymi akcjonariuszkami aż do momentu, gdy zaniechano produkcji w 1954 oraz zamknięto zakład w 1957.

DLACZEGO PRODUKOWANO ALKOHOL WAŚNIE TUTAJ?
Trzy surowce pochodzenia naturalnego stanowiły świetną bazę do produkcji alkoholu: gotowy torf uzyskiwany z torfowiska, lokalnie hodowane zboże oraz woda z rzeki Brusna. Mówi się, że woda zawiera minerały pochodzące z terenów wapiennych oraz torfowisk, które nadały jej specyficzny smak. W dodatku, odnoga Wielkiego Kanału doprowadzona do Kilbeggan oraz stacje kolejowe w Horseleap, Tullamore i Clara stanowiły doskonałe punkty dostawy oraz dystrybucji.

PRACA W GORZELNI LOCKE'A
Rodzina Locke zawsze była uważana za dobrych pracodawców. Wiele domów w mieście to miejsca produkcji alkoholu, które pracownicy wynajęli bądź stopniowo odkupywali od destylarni. Za destylarnią znajdował się rodzaj łąki zwanej „parkiem krów i cieląt"; była ona użytkowana przez pracowników, którzy nie posiadali swoich własnych gruntów. Mogli tam paść swoje krowy wraz z cielętami za roczną opłatą w wysokości pięciu funtów. Każdego wieczoru przyprowadzali swoje zwierzęta z powrotem do domu oraz wracali z nimi na łąkę następnego ranka. Do innych korzyści płynących z faktu pracowania dla Locke'ów należała możliwość dowozu pełnego ładunku węgla na początku zimy, przy czym opłata była potrącana z wynagrodzenia w nadchodzącym roku. W restauracji za recepcją znajduje się tabliczka ofiarowana Johnowi Locke od mieszkańców miasta z datą 1866. Pewnego razu wybuchnął kocioł a brakowało środków finansowych, aby wymienić go od razu na nowy. John Locke był zdesperowany, gdyż kocioł stanowił kluczową część destylarni. Z racji, że jego rodzina tak dobrze traktowała swoich pracowników, mieszkańcy Kilbeggan ofiarowali mu w prezencie nowy kocioł.

NA SPOTKANIE XX WIEKU
Ogólny obraz wytwarzania whiskey w Irlandii między 1900 r. i 1954 r. przedstawia powolny upadek złagodzony nieco przez dwie Wojny Światowe, kiedy to zwiększony eksport ożywił tymczasowo sprzedaż. Ilość destylarni w Irlandii zmniejszyła się z 26 w 1924 r. do zaledwie 5 w 1937 r. co oznaczało poważny, międzywojenny trend.

DLACZEGO GORZENIA LOCKE'A ZOSTAŁA ZAMKNIĘTA?
Pod koniec XIX wieku zakład Locke'a produkował 863,740 litrów whiskey rocznie. Mimo to, od tego czasu zakład nigdy nie został zmodernizowany. W przeciwieństwie do pozostałych destylarni, które zastosowały nowoczesne technologie, metodologia wytwarzania whiskey u Locke'a przekazywana była z pokolenia na pokolenie bez wprowadzania naukowych udoskonaleń. Produkt firmy postrzegany był jako napój kierowany do robotnika, wobec czego wymagane było, aby posiadał tradycyjny smak oraz siłę. Wysokie opodatkowanie oraz siły rynku przyśpieszyły upadek gorzelnictwa. Depresja gospodarcza zredukowała popyt na whiskey w Irlandii w latach dwudziestych i trzydziestych, podczas gdy tańsze piwo zyskiwało na popularności. Destylarnie położone bardziej w centrum kraju nie mogły sobie pozwolić na odpowiednie konkurowanie z tymi położonymi na wybrzeżu ze względu wysokie koszty transportu. Tylko te w Kilbeggan i Tullamore, Co. Offaly przetrwały kryzys w wytwórstwie whiskey w centralnych częściach kraju po I Wojnie Światowej. Whiskey szkocka mieszana stała się bardziej popularna na rynkach brytyjskim i amerykańskim, ale wytwórcy pot-still whiskey nie zareagowali na zwiększony popyt. Irlandzkie destylarnie próbowały wejść na rynek w latach pięćdziesiątych XX wieku, ale napotkały ogromne trudności próbując konkurować z uznaną już szkocką.

(Whiskey mieszana jest mieszanką różnych gatunków whiskey, często zawierającą pot still oraz patent whiskey. Patent whiskey jest tańsza w produkcji, gdyż podczas jednego destylowania, w aparacie do produkcji ciągłej można było wyprodukować spirytus o zawartości 86% i 96% alkoholu).

PROHIBICJA W STANACH ZJEDNOCZONYCH
Rynek amerykański był zamknięty między 1920 i 1933 r. ze względu na prohibicję. W Ameryce nie wolno było sprzedawać legalnie żadnego alkoholu. Pewne ilości nielegalnej whiskey kiepskiej jakości, zwanej "bootleg", sprzedawano z etykietą Locke'a, mimo, iż nigdy nie została ona dostarczona z Irlandii! Kiedy prohibicja została zakończona, Locke podjął próbę eksportowania whiskey do Ameryki, ale przemytnicy alkoholu wyrobili jej złą markę. Produkcja w Kilbeggan trwała do 1954 r. W 1957 r. destylarnia została ostatecznie zamknięta oraz popadała w stopniową ruinę. Większość tego, co znajduje się dzisiaj w Muzeum Destylarni Locke'a przedstawia obraz budynku oraz w jaki sposób funkcjonował w XIX wieku.

I NA KONIEC...
Whiskey produkowana w Kilbeggan leżakowała przez co najmniej 5 lat — minimalny okres czasu przewidywany wedle prawa, ale Locke zazwyczaj przechowywał swoją whiskey pozwalając jej dojrzewać przez około 12-15 lat. W tym czasie whiskey dojrzewała wchłaniając aromaty drewna, a z kolei drewno wchłaniało nieczystości. Blisko 7-10% whiskey ulatniało się a zapach unoszący się w magazynach nazywany jest "działką aniołów" (angel's share). Whiskey sprzedawana była według beczki lub w ceramicznych słoikach. Dopiero wiele lat później butelkowanie whiskey stało się normą. Aż do przełomu wieku XX, pracownicy dostawali dwie porcje whiskey w formie dziennego dodatku. Gdy zakończono wydawać pracownikom alkohol, ci którzy lubili sobie wypić musieli poszukać innych alternatyw. Pewną popularną metodą stało się trzymanie butelki na kawałku sznurka zwanym szubienicą. Gdy pojawiała się odpowiednia okazja, butelka była spuszczana do beczki i napełniana alkoholem. Niektórzy pili bez umiaru i stąd pojawiło się powiedzenie często powtarzane w mieście, że "zrujnowało to najlepszych ludzi".

czwartek, 20 października 2016

Tullamore

Tullamore to miasto w Irlandii, siedziba hrabstwa Offaly. Znane m.in. z produkcji irlandzkiej whiskey Tullamore Dew. Kilka zdjęć można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: destylarnia w Tullamore/

sobota, 21 grudnia 2013

Muldoon Whiskey z Waterford

Wczoraj - popołudnie i wieczór w Waterford. Głównie w Polskiej Wiosce Świętego Mikołaja, ale wieczorem wraz z przyjaciółmi byłem w Revolution Bar, jednym z tamtejszych pubów, gdzie dane mi było skosztować Muldoon, nowej lokalnej odmiany irlandzkiej whiskey, która miała swoją oficjalną premierę ledwie tydzień temu.

/Obok: moja szklaneczka Muldoon Whiskey/

W smaku - rewelacyjna, chociaż bardziej zbliżona do likieru niż do tradycyjnej whiskey, z wyraźną karmelowo - orzechową nutą.

Jak podaje portal Waterpol.org, Muldoon Whiskey jest produkowana "według dawnej receptury odnalezionej w roku 2005 w starej chacie w hrabstwie Waterford. Muldoon jest w tej chwili jedyną lokalnie produkowaną whiskey, a jej producent /Blackwater Irish Spirits Ltd/ ma nadzieję podbić irlandzki rynek unikalnym smakiem chwalonym przez wszystkich obecnych na oficjalnej premierze. (...) Rzecznik prasowy producenta, Nicola Beresford, powiedziała: "To produkt z Waterford i jesteśmy z niego dumni. Uważamy, że może swobodnie konkurować z najlepszymi whiskey w tej kategorii cenowej. (...) Whiskey Muldoon będzie na razie sprzedawana wyłącznie na rynku irlandzkim, a dopiero w przyszłości producent chce inwestować w eksport. Już wkrótce powinniśmy zobaczyć lokalną whiskey z Waterford na sklepowych półkach w całym hrabstwie i kraju."

czwartek, 6 marca 2008

Hot whiskey

Jednym z typowych irlandzkich trunków, niezastąpionym na chłodne wieczory, jest "hot whiskey".

/Na zdjęciu powyżej: używane przeze mnie składniki niezbędne do przyrządzenia "hot whiskey". W szklance - gotowy trunek/

Do sporządzenia "hot whiskey" potrzebujemy: brązowego cukru, gorącej wody, cytryny, goździków, no i oczywiście: oryginalnej irlandzkiej whiskey ;-) Przepis jest prosty: do ogrzanej szklanki (ja nie ogrzewam :-) wlewamy whiskey, dolewamy gorącej wody, słodzimy brązowym cukrem i dodajemy plasterek cytryny z goździkami.

Proporcje wody do whiskey: jest przyjęte, że na jedną część whiskey dodajemy 3 części wody. Oczywiście - każdy ma inny kulinarny (i nie tylko) gust, więc tutaj jest już pole do eksperymentów. Podobnie zresztą jak z dodawaniem goździków: ja osobiście lubię wyraziste smaki, więc goździków nie żałuję (co zresztą widać na załączonym obrazku :-), ale przeciętnie dodaje się ich ledwie kilka. Goździki należy koniecznie wbić w plasterek cytryny, żeby nie "pływały" swobodnie w szklance, narażając nas na dyskomfort przy popijaniu naszej whiskey ;-)

Sláinte! (irl. "na zdrowie" :-)

Zainteresowanym innymi zastosowaniami whiskey polecam również notkę: "Kawa po irlandzku".

poniedziałek, 21 sierpnia 2006

Midleton

W Midleton, miasteczku - lezacym nieopodal Cork - dziala najwieksza w Irlandii destylarnia whiskey. Nie popelnilem tutaj literowki - Irlandczycy bardzo zwracaja uwage na to, aby odroznic ich whiskey - od np. szkockiej whisky ;-)

W 1966 r. zbudowano w Midleton nowy kompleks fabryczny, a dzialajaca od 1833 r. Old Midleton Distillery przeksztalcono w muzem.

/Na zdjęciu: Old Midleton Distillery./

Zwiedzanie rozpoczynamy od krotkiej wizyty... w kinie. Na duzym ekranie ogladamy krotki film o historii irlandzkiej whiskey na tle swiatowych wydarzen. Nastepnie udajemy sie za przewodniczka, ktora objasnia proces destylowania irlandzkiej whiskey, z naciskiem akcentujac roznice przy wytwarzaniu irlandzkiej whiskey - a szkockiej whisky (m.in. to, ze suszony slod nie ma bezposredniego kontaku z dymem, dzieki czemu irlandzka whiskey w przeciwienstwie do swojej szkockiej konkurentki jest pozbawiona dymno - torfowego aromatu, oraz 3-krotna destylacja - w porownaniu do 2-krotnej destylacji "szockiej". Nie trzeba chyba dodawac, ze przewodniczka podkreslala, ze irlandzka whiskey jest najprawdopodobniej ;-) najlepsza na swiecie (zachecajac nas jednoczesnie do dokonania zakupu tegoz trunku w sklepiku znajdujacym sie na terenie tegoz muzeum :-)

Ale wczesniej, zwiedzajac fabryczny kompleks mozemy podziwiac m.in. oryginalne, ciagle dzialajace kolo wodne, zabytkowe juz samochody ktorymi rozwozono gotowe produkty, itd, itp.

Po zwiedzaniu - udajemy sie do "muzealnego" pubu, gdzie mozemy w koncu sami skosztowac oryginalna irlandzka whiskey Jameson - degustacja jest wliczona w cene biletu.

Kilka zdjęć z Midleton można zobaczyć TUTAJ.