Wybrałem się z Patryczkiem się do Cork City Hall, żeby zobaczyć celebrowane przez tutejszą chińską diasporę - rozpoczęcie nowego roku, wg ich kalendarza. Obejrzeliśmy pokaz sztuk walki oraz występy artystyczne. Filmik z tego można zobaczyć na moim YT /od 2 minuty/: LINK.
Subiektywnie oceniam, że trochę chaos, trochę brak organizacji, przynajmniej w porównaniu z Festiwalami Kultury Polskiej, które kiedyś były w tym mieście. Nie było nic dla dzieci, więc Patryczek szybko się znudził i ciągnął do wyjścia. Na widowni - pustka, dopisała jedynie chińska diaspora. Czyli tak jak przy tych naszych festiwalach: Irlandczycy raczej omijają takie wydarzenia, czy to organizowane przez polską czy chińską społeczność. Oczywiście, notable zawsze się chętnie pokażą, żeby zrobić sobie fotkę z organizatorami, i ulotnić się po angielsku, czy w tym przypadku - po irlandzku. Z kolei kiedy w Polsce są organizowane jakieś Dni Kultury Irlandzkiej, Żydowskiej czy jakiejkolwiek innej, to Polacy walą drzwiami i oknami. Warto mieć to na uwadze, że jednak jesteśmy bardziej otwartą na nowe doświadczenia nacją, niż nam się wydaje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz