sobota, 18 lutego 2012

Czy media podburzają opinię publiczną przeciwko Polakom w Irlandii?

Ostatnio Irlandią "wstrząsnęła" medialna afera z udziałem naszych bezrobotnych Rodaków. Jak widać, dziennikarskie hieny to gatunek żerujący wszędzie, a nie tylko w kRAJU nad Wisłą, chociaż tam jest ich wyjątkowo duże skupienie...

W skrócie dla tych co przegapili, chociaż to raczej niemożliwe: najpierw Gazeta Wyborcza wydrukowała tekst o rzekomo beztroskim życiu na socjalu bezrobotnych Polaków w Irlandii. Następnie tutejsza gazeta, Irish Independent, korzystając w najlepszym przypadku z translatora google /bo ciągle nie zakładam złej woli/ spreparowała tekst przekręcając i tak już mocno "podkręcone" wypowiedzi naszych Rodaków, w wyniku czego otrzymaliśmy historyjkę o polskich bezrobotnych obibokach w Irlandii, śpiących do południa, później spacerujących nad oceanem a następnie oddających się przyjemnościom hawajskich masaży. Tekst wywołał założone oburzenie wśród czytelników, a jeden z irlandzkich senatorów zaoferował się nawet z zakupem biletu powrotnego do Polski dla jednej z "bohaterek".

Oczywiście, prawda ze sfałszowanym tekstem szybko wyszła na jaw, swoje protesty zaczęli słać Rodacy a nawet - co koniecznie trzeba zauważyć - w sprawie tego artykułu w irlandzkiej prasie interweniował Ambasador RP w Irlandii, p. Marcin Nawrot. Chwała mu za to, tym bardziej że dzięki temu część Rodaków w Irlandii dowiedziała się, że w ogóle mamy tutaj swoją ambasadę, a nie jedynie jakieś biuro do wydawania paszportów dla polskich noworodków. Skompromitowana irlandzka gazeta tekst szybko usunęła ze swojej strony www, tym bardziej że w ślad za Rodakami protestować zaczęli - co jest niezwykle budujące i godne szacunku - rodowici Irlandczycy, kiedy tylko zorientowali się że zostali okłamani przez własnych dziennikarzy. Pan senator, tak ochoczo fundujący bezrobotnym Polakom bilety powrotne zaczął, jak to polityk, udawać że nie powiedział tego, co powiedział. Tak swoją drogą ciekawi mnie, czy skończyłoby się na jednym bilecie, czy może pan senator poszedłby dalej, w ogóle "oczyszczając" wyspę z bezrobotnych? Tylko dokąd pan senator kupiłby bilety dla tysięcy swoich rodaków, którzy niemal od pokoleń żyją na socjalu? Chyba nie na Lanzarote, tłumnie odwiedzaną przez bezrobotnych Irlandczyków, bo tam już przecież wszyscy byli?

W takich chwilach nie wiem, czy jedno europaństwo z euroobywatelstwem i europaszportami to taki zły pomysł? Może dzięki temu niektórym politykom wbije się bardziej do głowy, że będąc gdziekolwiek w Europie - jesteśmy u siebie. Że skończyły się czasy żebrania przez Polaków o work permit i deportacji naszych Rodaków za "zbrodnię", którą była ciężka praca bez tego wymaganego świstka papieru, a teraz - plany deportacji za brak pracy wynikający z kryzysu irlandzkiej gospodarki... Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko, nie można przez dziesięciolecia wyciągać ręki po unijne dotacje i ratunkowe kredyty, na które składają się wszystkie kraje, w tym i znacznie znacznie biedniejsza Polska /co akurat jest niedorzeczne/ a jednocześnie dyktować, kto z Europejczyków może mieć zaszczyt zamieszkania na Zielonej Wyspie, a komu kupujemy one way ticket. Tym bardziej, że sytuacja z bezrobociem jest "zasługą" polityków, a nie dotychczas ciężko pracujących ludzi, dla których Irlandia stała się drugim /a tak naprawdę - pierwszym/ domem...

Swoją drogą, to nie pierwszy tekst spłodzony przez dziennikarzy GW, który wywołał poruszenie w polskiej społeczności w Irlandii. Wcześniej były bajki o bezpańskich koniach masowo wałęsających się po Irlandii, teraz la dolce vita polskich bezrobotnych. Jak to skomentował mój kolega po piórze, Jacek Rujna: "Tak jest zawsze, kiedy "imię i nazwisko do wiadomości redakcji" i kiedy bajędy o Irlandii wypisują warszawskie redakcje." Smutna prawda, niestety, tym bardziej gdy zauważy się wzmożone ostatnio zainteresowanie polskojęzycznych mediów w Polsce - Polakami w Irlandii. Aż strach pomyśleć, jaką wkrótce kolejną "prawdę" objawią nam dziennikarze w Polsce - i jakie to będzie miało reperkusje dla nas, żyjących dotychczas spokojnie w Irlandii w zgodzie ze swoimi irlandzkimi sąsiadami?

Nie wiem czy to przypadek, czy jakiś element szerszej akcji podburzania przez polskojęzyczne media tzw. "opinii publicznej" przeciwko Polakom w Irlandii, ale - kolejny przykład: parę tygodni temu gościłem przez tydzień w kRAJU. Jak już pisałem, przeglądając małopolską prasę trafiłem na taki rysunek: siedzący na obłoku Pan Bóg zwraca się do człowieka siedzącego na rusztowaniu: "Kiedy cię stwarzałem myślałem, że będziesz kimś więcej niż robotnikiem w Irlandii..." Rysunku nie chcę tutaj publikować /prawa autorskie, itd/, ale jeżeli ktoś chce go odszukać, to został on opublikowany w wydawanym w Krakowie "Dzienniku Polskim" nr 18 z 23.02.b.r. I tak sobie myślę: czy to jeszcze śmieszne, czy - już nie? Nie wiem co jest złego w byciu robotnikiem w Irlandii? Lepiej jest chyba być zwykłym "robolem" gdzieś na Zielonej Wyspie, niż bezrobotnym magistrem w kRAJu? Nie wiem też, po co pogłębiać wystarczająco bezsensowne stereotypy o "zmywakach"? Nie wiem też, dlaczego obiektem żartów w naszym kRAJu stają się robotnicy w Irlandii, a nie np. absolwenci wyższych uczelni pracujący na kasach w Tesco w Polsce? To, a nie tamto, jest dopiero "śmieszne", chociaż dla wielu jest to śmiech przez łzy...

Ciekawostką jest fakt, że zamieszczający takie "zabawne" rysunki Dziennik Polski to obecnie niemiecka gazeta dla Polaków. Nie wierzycie Państwo? Wystarczy choćby kilka kliknięć na Wikipedii: "Dziennik Polski – pismo codzienne wydawane od 4 lutego 1945 przez Spółdzielnię Wydawniczą "Czytelnik", od 1991 przez Wydawnictwo Jagiellonia SA, od 2011 przez Polskapresse.". Co to jest "Polskapresse"? Klikamy dalej i mamy: "Grupa Wydawnicza Polskapresse wchodzi w skład międzynarodowego koncernu Verlagsgruppe Passau i jest wydawcą 8 dzienników regionalnych (...), 4 tygodników ogłoszeniowych (...), tygodników regionalnych (...) bezpłatnego dziennika (...) oraz od końca czerwca posiada 100% udziałów w spółce Polski Dom Medialny, wydawcy Dziennika Polskiego (...) W skład grupy Polskapresse wchodzą także media internetowe." Brzmi groźnie, toż to niemal monopolista... Ale upewnijmy się, czym jest na pewno ten "międzynarodowy koncern Verlagsgruppe Passau". Jedno kliknięcie dalej i mamy: "Verlagsgruppe Passau GmbH – niemiecka grupa medialna założona w 2000 roku, obecna w Niemczech, Czechach i Polsce. Należy do niej Wydawnictwo Polskapresse."

Jak więc widać, niemieckie gazety dla Polaków coraz silniej kształtują opinię w Polsce, także poprzez zamieszczanie pozornie wydawałoby się niegroźnych i zabawnych rysunków dotyczących Polaków w Irlandii. Gdybym chciał snuć teorie spiskowe to mógłbym przypomnieć, że niemiecko - irlandzka przyjaźń jest znana nie od dzisiaj i że, kto wie, może taka tematyka w tym samym czasie w irlandzkich i niemieckich gazetach to nie przypadek, ale początek jakiejś większej akcji?

Oczywiście, gorąco wierzę że to tylko moje fantasmagorie, ale po 10.10.2010 żadna teoria nie wydaje mi się kompletnie niedorzeczna...

2 komentarze:

  1. myślę że to celowa propaganda oczerniająca zagranice, emigracje zarobkową i życiową prowadzona przez naszą ojczyznę - aby reszta obywateli nie uciekła - bo wtedy polscy pracodawcy musieliby podnieść wynagrodzenia, państwo odchudzić koszta swojego funkcjonowania, politycy stracili by na znaczeniu - bo bogaty obywatel jest mniej sterowalny - no ale zawsze można sprowadzić tanich pracowników ze wschodu zamiast cokolwiek zmieniać .... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...wg mnie żyjecie w...cudnym kraju;-) gdzie na każdym kroku czuć,że nie jesteśmy na tym świecie za karę;-)Jest łatwiej , przyjemniej i piękniej...Niestety;-) i tutaj trzeba pracować, utzymywać rodzinę, pokonywać trudności...W zależności od poziomu życia trzeba, tak jak wszędzie, pracować mniej lub więcej;-) Jeśli jednak wystarczy...wypić, wypalić,zjeść albo uciec od spalonych mostów w ojczyżnie, to Irlandia jest...RAJEM!!! i nic dziwnego,że do tego raju zjeżdżają ludzie, którzy w kraju...musieliby, na mniejsze minimum, pracować...
    A dziennikarze...no cóż, Piotrze...o czymś pisać i gadać muszą...jak nie o cyckach Muchy to o żydówce M.C.Skodowskiej;-) nie przywiazywałabym do tego dużej wagi...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń