poniedziałek, 16 października 2017

Huragan Ofelia w Irlandii

Dzisiaj nad Irlandią przeszedł huragan "Ofelia", jak donoszą media - największy od 50 lat. Nam akurat wypadł wyjazd do Dublina. Trochę się obawialiśmy jak to będzie, bo podróżowanie przez pół Irlandii w czasie takich anomalii pogodowych jest, hm, takie sobie, jednak wyszło tak że praktycznie tego huraganu - nawet nie zauważyliśmy. Jedyne co o nim świadczyło - to wyludnione ulice oraz problemy z komunikacją: kursowali tylko prywatni przewoźnicy.

Wyjechaliśmy z Cork o 7:30. Dworzec autobusowy zamknięty, pracownik Bus Éireann informuje pasażerów że przynajmniej do godziny 14:00 żaden autobus nie wyjedzie, a co będzie później - nie wiadomo. Na szczęście korzystamy właśnie z prywatnego przewoźnika, tym razem był to GoBus, który odjeżdża punktualnie, na miejscu też jest punktualnie, a po drodze, oprócz niewielkiego deszczu co jest codziennością w Irlandii - absolutnie nic się nie wydarzyło.

W samym Dublinie przez kilka godzin - piękna pogoda. Zaczęła się zmieniać dopiero tuż przed naszym odjazdem, ale ta zmiana polegała jedynie na zachmurzeniu i silniejszym wietrze. Natomiast było zdecydowanie mniej ludzi na ulicach, sporo sklepów i sieciowych kawiarni oraz fastfoodów było zamkniętych. Chcieliśmy zjeść obiad w jednej z polskich restauracji, ale - również była nieczynna, pomimo że znajdowała się w swego rodzaju podziemnym pasażu a wszystkie inne jadłodajnie dookoła niej były otwarte i pełne klientów. Administracja rządowa i samorządowa też wzięła sobie dzisiaj wolne.

Wracamy z tym samym przewoźnikiem, tak samo wszystko punktualnie i bez żadnych przeszkód po drodze. Dom stoi, dach cały, woda prąd i internet jest, problem tylko z telewizją - pewnie antena, chociaż jest na swoim miejscu, uległa jakimś perturbacjom, zobaczymy.

Poniżej - dzisiejsze dwa zdjęcia z centrum Dublina i Cork, w porach gdy normalnie te ulice są pełne ludzi:

/Powyżej: centrum Dublina, godz. 14:00/

/Powyżej: centrum Cork, godz. 17:30/

2 komentarze:

  1. W mojej miejscowosci brak internetu i pradu, duzo powyrywanych drzew. Huragan sie tu rozpoczal w momencie gdy pan opuszczal cork i praktycznie go pan ominal. Mowiac szczerze nigdy czegos takiego nie widzialam. Polska moglaby sie nauczyc wczesnego ostrzegania od Irlandii. Lepiej sie jednak w takie dni na wycieczki nie wybierac jak sie nie chce latajacym dachem albo drzewem dostac, strzezonego Pan Bog strzeze.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pełna zgoda. Dlatego wybraliśmy autobus a nie pojechaliśmy własnym autem, licząc na to że większe gabaryty będą jakimś atutem. Na szczęście przy autostradzie nie ma drzew, więc oprócz deszczu, w zasadzie nic się nie działo.

    OdpowiedzUsuń