piątek, 3 listopada 2006

Rafał A. Ziemkiewicz: "Polactwo"

"Ja w ogóle nie lubię chodzić do kina. A szczególnie nie chodzę na filmy polskie w ogole... Nudzi mnie to po prostu... Zagraniczny to owszem. Pójdę sobie. Bo fajne są filmy zagraniczne. Wie pan?" - twierdzil inz. Mamon w kultowej scenie z "Rejs"-u.

Kiedy ogladam polskie produkcje filmowe minionej dekady, zaczynam uwazac inz. Mamonia niemal za proroka... A jak jest z - ksiazkami? Wg mnie - znacznie lepiej. Od czasu kiedy polityczna cenzura stala sie niechlubna przeszloscia, ksiazek wydano u nas mnostwo, i chociaz na wiekszosc z nich niepotrzebnie scieto drzewa, to jednak mozna z tego morza tytulow wylowic prawdziwe perelki.

Inna rzecz, ze jak alarmuja badania, czytelnictwo wsrod Polakow spada w zastraszajacym tempie... Dlaczego? Wg mnie - z dwoch powodow: cen ksiazek i braku wolnego czasu. Ksiazki w Polsce sa drogie, prosze Panstwa. Niewielu Polakow zdecyduje sie przeznaczyc na jakas wydawnicza nowosc polowe swojej dniowki. Tymczasem w Irlandii, w ktorej aktualnie mieszkam, ta sama nowosc czesto kosztuje... pol godziny pracy. Wynika to pewnie w duzej czesci ze znacznie nizszych jednostkowych kosztow druku wielotysiecznego anglojezycznego nakladu, przeznaczonego na wydawniczy rynek kilku panstw w porownaniu z bardzo niskimi nakladami polskojezycznych edycji - ale nie tylko... Sytuacje troche ratuje mozliwosc kupienia ksiazek "z drugiej reki", czy tez korzystania z bibliotek, itp, ale czy na to ma czas przecietny Kowalski zmeczony colodniowa pogonia za paroma zlotymi? Ja wiem, ze dla chcacego nic trudnego - ale zawsze...

Niemniej, sa ksiazki ktore przeczytac trzeba, bez wzgledu na ich "okladkowa" cene i ciagly brak czasu. I to ksiazki wydane wspolczesnie, w dodatku traktujace o naszym kraju - i o nas samych...

Do takich ksiazek nalezy np. "Polactwo" Rafala A. Ziemkiewicza*. Jest to wnikliwa, momentami az do bolu, analiza nas, Polakow. I tych, zyjacych w Ojczyznie, i tych - poza jej granicami... I wbrew pozorom - czyta sie ja jednym tchem ;-)

Oddaje na chwile glos autorowi, ktory we wstepie do "Polactwa" pisze:
"Znam czlowieka, ktory juz po 1989 roku dwa razy w Polsce bankrutowal, a kiedy przeniosl sie za ocean i zalozyl tam ten sam biznes, ktorego nie byl w stanie skutecznie prowadzic u nas, prosperuje. Tu byl nieudacznikiem, a tam nagle okazuje sie zdolnym przedsiebiorca? U siebie jestesmy leniami, a na saksach grozna konkurencja dla Chinczykow?(...)

Nie ma to nic wspolnego z cechami charakteru, zwlaszcza narodowego. Polak w Polsce jest leniwy, a na Zachodzie pracowity z tego samego powodu: bo tak mu sie oplaca. Kiedy pojedzie do Ameryki, zaczyna funkcjonowac w systemie ktory premiuje pracowitosc, aktywnosc i pomyslowosc. Ale dopoki jest u siebie, to wie od pokolen, ze tutaj grunt sie nie wychylac, ze pokorne ciele dwie matki ssie, stoj w kacie - znajda cie, nie badz orlem bo wylecisz, a czy sie stoi czy sie lezy kazdemu sie nalezy tyle samo.

To wyjasnienie, nie usprawiedliwienie. Ktos powie: to nie my wymyslilismy ten system, czyniacy z ludzi wolnych niewolnikow, a z niewolnikow zadowolonych ze swojego losu degeneratow, ktorym do szczescia wystarczy juz tylko regularnie zmieniana micha i od czasu do czasu pare najprostszych rozrywek. Nie wprowadzono tego systemu nad Wisla na nasze zyczenie, przeciwnie, przy znaczacym oporze. Owszem: przegralismy wojne, bylismy przez pol wieku okupowani, zreszta za zgoda i przy obludnym wspolczuciu sojusznikow, dla ktorych szafowalismy - nikt nie odwazy sie powiedziec tej oczywistej prawdy, ze niepotrzebnie - krwia polskich zolnierzy. Walczylismy dzielnie, cierpielismy, konspirowalismy, nie tylko w ubieglym stuleciu, ale w calej naszej historii, oczywiscie, ze o tym wiem.

Tyle ze to wszystko dawno i nieprawda. Nie chcemy pamietac, ze kiedy jedni Polacy szli do powstania, do lasu, walczyc za ojczyzne, to inni podazali za nimi, zeby poleglych powstancow obdzierac z butow. Tymczasem, naturalna koleja rzeczy, tych pierwszych bylo coraz mniej, az w koncu wygineli - a drudzy mnozyli sie, kwitli, az w koncu przyniesiono im w darze ustroj bedacy spelnieniem ich marzen, idealnie dopasowany do ich oczekiwan, i jeszcze dowartosciujacy poczuciem dumy z wlasnej, chamskiej tezyzny i przekonaniem, ze wszyscy, ktorzy nie pracuja lopata, zyja z laski robotnika i chlopa. I tak oto socjalizm, narzucony knutem i naganem czekisty, stopil sie z panszczyzniana mentalnoscia Polaka i stal sie jego druga natura (...).

Stalismy sie polactwem, bo z nas polactwo zrobiono, ale pozostalismy nim po odzyskaniu niepodleglosci juz z wlasnego wyboru. Obdarowani przez historie wolnoscia, o jakiej bez zadnej nadziei marzyly przeszle pokolenia, pozostalismy w duszach niewolnicza trzoda. Bo tak jest wygodniej. A takze troche dlatego, ze nikt nie ma odwagi polactwu powiedziec w oczy prawdy. Vox populi, vox dei - narodu krytykowac nie wolno! Ilekroc napomkne w felietonie czy artykule o przywarach tubylczej ludnosci III RP, zaraz dostaje peczek listow z wyrazami oburzenia i napomnieniami: nie obrazac Polakow! Jak pan smiesz krytykowac ten narod, ktory tak wiele przeszedl! My, spoleczenstwo polskie, stanowczo protestujemy przeciwko zamieszczaniu w naszej ulubionej gazecie felietonow Rafala Ziemkiewicza, w ktorych autor zionie pogarda dla prostych ludzi! (...)"

Panie i Panowie: z autorem "Polactwa" Rafalem A. Ziemkiewiczem* mozna sie nie zgadzac. Ale "Polactwo" - przeczytac trzeba... To po prostu lektura obowiazkowa...


*Rafal A. Ziemkiewicz: pisarz, krytyk literacki, dziennikarz, felietonista, komentator ekonomiczny i polityczny. Urodził się w 1964 roku. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutował w roku 1982 opowiadaniem „Z palcem na spuście”. Autor wielu opowiadań, czterech powieści, z których dwie – „Pieprzony los kataryniarza” (1995) i „Walc stulecia” (1998) – nagrodzone zostały Nagrodą im. Janusza A. Zajdla. Współpracował m.in. z „Gazetą Polską”, radiem „WAWA”, czasopismem „Fenix”, „Fantastyką”, radiową „Trójką”. Związany z Unią Polityki Realnej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza