piątek, 4 stycznia 2013

XXV wizyta w Polsce (2): zakaz fotografowania

W coraz większej ilości miejsc w kRAJu widzę znaki zakazu fotografowania. Było ich sporo za komuny porozwieszanych na różnych pseudostrategicznych obiektach, teraz - pojawiają się znowu, w tym - w sklepach.

/Powyżej: zakaz fotografowania w podrzędnym sklepiku/

Trzeba oddać sprawiedliwość, że nie tylko sklepy w Polsce hołdują tej dziwnej modzie na wieszanie bezskutecznych zakazów, spotkałem się z tym praktycznie wszędzie gdzie do tej pory byłem. To jest takie kompletnie asymetryczne zachowanie: właściciel sklepu, budynku, etc. ma prawo za pomocą przemysłowej kamery robić zdjęcia swoim klientom, ale klienci nie mają prawa robić zdjęć sklepu - czy w sklepie.

Tak, znam tłumaczenia, że to ochrona przed kopiowaniem przez konkurencję wzorów tej czy innej bluzki lub spodni szytych gdzieś przez małe chińskie rączki za to z przylepionym firmowym znakiem, itp. Problem w tym, że konkurencja wzory posiada zanim towar trafi do masowej sprzedaży, a zresztą - w dzisiejszych czasach zdjęcie można zrobić byle długopisem czy breloczkiem.

Po co więc zakazy, których nie sposób wyegzekwować?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza