piątek, 18 stycznia 2019

Tomasz Budzyński, Wojciech Sumliński: Niebezpieczne związki Donalda Tuska

Kolejna książka Wojciecha Sumlińskiego /chociaż tak naprawdę chyba bardziej Tomasza Budzyńskiego, majora Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, byłego szefa delegatury ABW w Lublinie/ która powinna być lekturą obowiązkową dla każdego. Tm razem dowiadujemy się sporo o Donaldzie Tusku, capo di tutti capi PO-litycznej mafii grabiącej Polskę. Oraz - o kulisach zmiany systemu politycznego w Polsce, gdzie niektóre nowe partie polityczne powstały dzięki finansowaniu z Niemiec. Po to, żeby do dzisiaj realizować niemieckie interesy.
.
Wszyscy pamiętamy jedną z poprzednich książek Sumlińskiego: "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego", która być może realnie przyczyniła się do przegrania wyborów tej nieciekawej postaci, która z urzędu Prezydenta RP uczyniła jawną ekspozyturę WSI. Tym razem dowiadujemy się kim jest Donald Tusk. Opozycjonistą czy tajnym współpracownikiem sb, którego bezpieka tylko jeden jedyny raz aresztowała, zapewne przez pomyłkę, natychmiast go wypuszczając gdy zorientowali się kto zacz? Polskim patriotą czy regionalistą dążącym do osłabienia władzy centralnej a w konsekwencji nawet federalizacji Polski? Normalnym, mającym sumienie człowiekiem czy zwykłym bandytą który bezprawnie doprowadził do eksmisji biedną polską kolejarską rodzinę bo spodobało mu się zajmowane przez nich mieszkanie komunalne, które wkrótce ze znaczną bonifikatą wykupił za pieniądze pożyczone od szemranego biznesmena, których zresztą nigdy nie oddał? Mężem stanu czy figurantem realizującym wyłącznie niemieckie interesy polityczne i gospodarcze?

Poznajemy również historię przełomu lat 80/90-tych ub.w., kiedy dochodziło do zmiany systemu politycznego w Polsce. W całym kraju bezkarnie działali agenci wielu wywiadów, najczęściej pod przykrywką przeróżnych "fundacji", którzy dla swoich państw badali możliwości przejęcia polskiego majątku, zlikwidowania konkurencji gospodarczej a z Polaków uczynienia co najwyżej rezerwuaru taniej siły roboczej dla państw Europy Zachodniej. I, trzeba przyznać, wszystko to im się udało.

Fragment książki: "Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wywiad niemiecki za pośrednictwem CDU finansował rozwój kilku partii na polskiej scenie politycznej. O niektórych z nich pamiętają już nieliczni, bo dawno temu zniknęły ze sceny. W polityce pozostali jednak wywodzący się z nich ludzie, zwłaszcza przedstawiciele jednego, sprzyjającego niemieckim interesom ugrupowania: Kongresu Liberalno - Demokratycznego, utworzonego siłami gdańskiej opozycji Jana Krzysztofa Bieleckiego, Donalda Tuska, Janusza Lewandowskiego, Jacka Merkla a także kilku znaczących TW Służby Bezpieczeństwa z Michałem Bonim na czele, którzy "godnie" reprezentują dziś Polskę w strukturach Unii Europejskiej. KLD zniknął tak szybko jak się pojawił, wchodząc w międzyczasie w skład Unii Wolności, za to jego czołowi przedstawiciele zdążyli doprowadzić do zapaści polską gospodarkę i sprywatyzować dużą część państwowych zakładów. Mechanizm był prosty: doprowadzić przedsiębiorstwo do upadku decyzjami administracyjnymi i oddać za bezcen".

I dalej: "Czy w trakcie całej swojej politycznej kariery Donald Tusk podjął choćby jedną decyzję, która byłaby ewidentnie sprzeczna z niemieckimi interesami? Choćby jedną, która mogłaby podnieść ciśnienie "przyjaciołom"  z zachodu i narazić go na gniew niemieckich "partnerów"? To nie jest trudne pytanie - także w tym przypadku obaj znamy odpowiedź. Zresztą nie tylko my. Pozna ją każdy, kto przyjrzy się i sprawdzi, kto był głównym beneficjentem tak rozumianej prywatyzacji. To nie przypadek, że osiemdziesiąt procent rynku prasy w Polsce należy dzisiaj do wielkich wydawnictw niemieckich, które mogą kształtować opinię społeczną w Polsce".

To tylko tak pokrótce, w książce znajduje się dużo więcej informacji na ten temat, rozmowy ze znanymi ludźmi i stosowne dokumenty. Całość - wstrząsająca.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza