poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Zapiekanka z analogiem sera

Na kolację postanowiłem przyrządzić sobie świeżo zakupioną w Polonezie zapiekankę. Włączyłem piekarnik i rzuciłem okiem na opakowanie tegoż produktu, szukając informacji jak długo mam ją piec. Co prawda i tak nigdy tych podanych przez producenta czasów nie przestrzegam, ale - jakiś punkt odniesienia warto mieć: co innego gdy przewiduje się minut 30, co innego - gdy tylko 3. Dla zapiekanki było akurat 7. Ale zanim rozerwałem opakowanie zatrzymałem się na chwilę, bo podświadomość zarejestrowała coś nietypowego w składzie. Przyjrzałem się bliżej i znalazłem: był to, uwaga: "analog sera", zajmujący aż 8% składu tej zapiekanki.

Jak rozumiem, słowo "analog" użyto tutaj w rozumieniu "alternatywny produkt", czy wręcz wyrób seropodobny. W skład tegoż analogu weszły, cytując za etykietą: woda, tłuszcz palmowy, tłuszcz palmowy częściowo utwardzony, skrobia, białka mleka, sól, emulgatory (polifosforany, difosforany), aromat (zawiera mleko). Trzeba oddać honor, że dalej w składzie zapiekanki znalazł się i prawdziwy ser, ale już tylko w niemal śladowej ilości. Ot, taka kulinarna ciekawostka. A jak w smaku? Tak sobie, więcej /z tej firmy/ już raczej nie kupię.

/Powyżej: zapiekanka z analogiem sera/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza