czwartek, 6 sierpnia 2020

Irlandzkie cło za chiński telefon

Trzy miesiące temu kupiłem na, a jakże, AlliExpress, telefon /umidigi f2/. Parametry dobre, opinie nie najgorsze, cena też niezła /182 euro/. Niemal już zapomniałem że go kupiłem gdy listonosz, zamiast telefonu, przyniósł mi pismo z urzędu skarbowego...

Revenue z Athlone, gdzie jak rozumiem mieści się jakaś centralna sortownia przesyłek, grzecznie mnie poinformowało że kupiłem telefon w Singapurze /proszę, nawet nie wiedziałem - że w Singapurze/, a na produkty o wartości powyżej 22 euro zakupione poza Unią Europejską nakładane są opłaty celne. Poproszono o podanie wartości tegoż telefonu - i dowód wpłaty, w przeciwnym razie - telefon ma zostać odesłany. Wysłałem na podany e-mail zrzut ekranu z konta bankowego z widoczną transakcją, zaraz dostałem odpowiedź że powinienem zapłacić 52 euro /vat + ponownie opłata za doręczenie/, co dzisiaj uczyniłem listonoszowi do rąk własnych.

Ot, ciekawostka. Myślałem że takie rzeczy dotyczą tylko importerów którzy ściągają towar spoza UE do dalszej odsprzedaży, a tutaj się okazuje że nawet za jedną sztukę komórki kupionej na własny użytek - też trzeba płacić. No ale: jak trzeba, to trzeba.

/Powyżej: koperta z naliczoną dodatkową opłatą za telefon kupiony poza UE/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza