piątek, 17 sierpnia 2012

Analogowe "pstrykanie" - c.d.

Jak już pisałem, zabrałem się za analogowe "pstrykanie" fotek. Pstrykanie fotek, a nie robienie zdjęć, bo trzeba znać swoje miejsce w szyku i w szeregu, tym bardziej że ja ciągle fotografuję raczej na chybił - trafił, niż świadomie.

Pocieszam się, że trening czyni mistrza, więc nie tracę nadziei że przez najbliższe ćwierć wieku do emerytury - nauczę się fotografować ;-) No właśnie, trening. Wczoraj miałem wypadek przy pracy, jak to kompletny laik który na razie ma tylko dobre chęci. Pomylilem przyciski i zamiast wyłączyć flash - zwinąłem dopiero w połowie wykorzystany film. Jeszcze jeden argument za w pełni mechanicznym aparatem, bez żadnej elektroniki ;-) Ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszlo, bo i tak chciałem już zobaczyć efekty. Film wywolali w labie (myślałem że w dobie "cyfrowek" te przybytki już zanikły, ale - nie ;-), a dodatkowo w postaci cyfrowej /chociaż w niskiej rozdzielczości/ dali też na płytce.

Przykładowy efekt - poniżej, ale podkreślam, na razie fotografuję amatorską "małpką" na amatorskim filmie:
/Powyżej - widok z mojego okna, skan/

Umieszczam to zdjęcie tylko dlatego, że to moja pierwsza, po dobrych kilku latach, fota zrobiona na filmie. Za to teraz zalożyłem film czarno-biały, przeznaczony do wywołania ręcznego. Nie mogę się doczekać efektow ;-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza