środa, 25 maja 2016

Pan Tadeusz /z 1928 r./

Arcydzieło polskiego filmu niemego w reż. Ryszarda Ordyńskiego. Koniecznie trzeba obejrzeć!

Film miał swoją premierę 9 listopada 1928 r. Zaginął w czasie II wojny światowej. W latach 50-tych ub.w. odnaleziono fragmenty o łącznej długości czterdziestu dwóch minut, oryginalnie - film miał ponad 3 godziny. W 2006 r. odnaleziono kolejne fragmenty, które po połączeniu dały w sumie 2 godziny filmu. Dobre i to.

A gdyby jeszcze go pokolorować i udźwiękowić tak jak zrobiono to z materiałami do "Powstania Warszawskiego"...

/Powyżej: "Pan Tadeusz z 1928 r./

Swoją drogą, jak ta nasza epopeja narodowa jest ciągle na czasie...

"W owe lata szczęśliwe, gdy senat i posły
Po dniu Trzeciego Maja, w ratuszowej sali
Zgodzonego z narodem króla fetowali;
Gdy przy tańcu śpiewano: "Wiwat Król kochany!
Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!"
Mistrz coraz takty nagli i tony natęża,
A wtem puścił fałszywy akord jak syk węża,
Jak zgrzyt żelaza po szkle - przejął wszystkich dreszczem
I wesołość pomięszał przeczuciem złowieszczem.
Zasmuceni, strwożeni, słuchacze zwątpili,
Czy instrument niestrojny? czy się muzyk myli?
Nie zmylił się mistrz taki! on umyślnie trąca
Wciąż tę zdradziecką strunę, melodyję zmąca,
Coraz głośniej targając akord rozdąsany,
Przeciwko zgodzie tonów skonfederowany;
Aż Klucznik pojął mistrza, zakrył ręką lica
I krzyknął: "Znam! znam głos ten! to jest Targowica!"

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza