czwartek, 16 kwietnia 2026

86 wizyta w Polsce /14/: umywalka do stóp w Krakowie, olbrzymie tulipany w Dublinie

Czas wracać, chociaż, gdy patrzę na to co dzieje się w Irlandii i w Polsce, coraz trudniejsze są to powroty. Któregoś dnia w końcu zostaniemy w Polsce, i zakończymy tę tułaczkę ludów. O ile oczywiście nie koliduje to z planami Pana Boga, co do naszych skromnych person. Fakt jest faktem, że kiedyś cieszyłem się na powrót do Eire, teraz - cieszę się na wyjazd do RP. Taka sytuacja. Powie ktoś, co stoi na przeszkodzie? Pomijając 22 lata tutaj, to - coraz mniej. 

Wracając: lot z Krakowa do Dublina, autobus z Dublina do Cork. Przyjechaliśmy na lotnisko 3 godziny wcześniej, bo zarówno w necie jak i w aplikacji przewoźnika oraz na stronie lotniska, powtarzano informację, że w związku z wprowadzeniem od kwietnia 2026 r. na zewnętrznych granicach UE (w tym w Polsce) nowego Systemu Wjazdu/Wyjazdu (EES), który automatycznie rejestruje obywateli państw trzecich (np. z Wielkiej Brytanii) i zastępuje stemplowanie paszportów, cyfrowym skanowaniem twarzy i odcisków palców, tworzą się gigantyczne kolejki i opóźnienia. Gdzieś tam podobno, ze 130 osób poleciało tylko 30, bo reszta nie zdążyła się odprawić. Pojechaliśmy więc wcześniej. Jaka sytuacja na lotnisku w Krakowie, 16 kwietnia o godzinie 14:00? Praktycznie pustki, niemal brak kolejek. Cała odprawa potrwała z 10 minut. To nie znaczy, że wszędzie tak jest czy będzie: tak było akurat wtedy i tam.

W męskiej toalecie na lotnisku w Krakowie zainstalowano... umywalkę do stóp. Takie urządzenia do tej pory widziałem w przeróżnych "pokojach modlitwy" na lotniskach w UK, gdzie wiadomo że było to konkretnie pod muzułmanów, którzy mają obowiązek myć nogi przed modlitwą. Czy w ten sposób wprowadza się to "bocznymi drzwiami" w Krakowie? Idę o zakład, że tak.

/Powyżej: umywalka do stóp na krakowskim lotnisku/

Lot przebiegł spokojnie, Patryczek sobie porysował, poskładał klocki lego a następnie uciął mocną drzemkę. Przed lotniskiem w Dublinie posadzono szafirki /jak się nazywają te kwiatki dowiedziałem się dopiero z komentarza pod moim filmikiem na YT, oraz - ogromne tulipany, których rozmiar wprawił Agnieszkę w zdziwienie ;-) Wracaliśmy, jak wspomniałem,  autobusem. Jeszcze kilka dni temu cała Irlandia była zablokowana przez protesty związane z wysokimi cenami paliw. Na 2-3 dni przez naszym powrotem, irlandzki rząd wysłał przeciwko protestującym wojsko, które odblokowało wszystkie drogi. Niemniej, nie jechaliśmy jak zwykle autostradą, ale drogami równoległymi, być może kierowca miał nakazane wybrać taką trasę, ze względów bezpieczeństwa. Tak czy owak, powrót autobusem z lotniska z Dublina do centrum Cork wyniósł tyle co zwykle: 3,5 godziny. Jeszcze kilka dni wcześniej, wskutek wspomnianych protestów, ludzie wracali przez... 8 godzin, z czego pierwsze 4 były potrzebne że by w ogóle wyjechać z Dublina. Jak wyglądał nasz dzień powrotu, można też zobaczyć na moim YT: LINK.

/Powyżej: szafirki i tulipany w Dublinie/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz