W sobotę, 20 lutego b.r., członkowie zarządu Stowarzyszenia MyCork oraz przedstawiciele administracji naszego portalu i forum spotkali się w celu przedyskutowania bieżących spraw związanych z naszym stowarzyszeniem.
W tym roku Stowarzyszenie MyCork ponownie poprowadzi Rodaków w Paradzie w Dniu św. Patryka w Cork. Na koordynatora naszej polskiej grupy wybraliśmy Bożenę Deptułę, która m.in. koordynowała Finał WOŚP w Cork w 2009 roku. Poruszyliśmy także kwestie techniczne związane z niedawnymi przenosinami naszych serwisów na nowy serwer - w tej chwili w związku ze wzrastającą liczbą odwiedzin MyCork posiada własny, dedykowany serwer. Ponadto omówiliśmy kwestię nieuczciwej "konkurencji" jakiej dopuszczają się twórcy niektórych stron internetowych m.in. poprzez spamowanie naszego bardzo popularnego serwisu ogłoszeniowego - takie praktyki zostaną zdecydowanie ukrócone. W końcowej części spotkania omówiliśmy plany kolejnych projektów wkrótce realizowanych przez MyCork.
sobota, 20 lutego 2010
piątek, 19 lutego 2010
Farmers Market w Cork
W Cork, w okolicy Opera House, możemy teraz zrobić zakupy na Farmers Market, gdzie znajduje się sporo straganów ze świeżymi, wytwarzanymi lokalnie produktami. Warto tam zajrzeć ;-)
wtorek, 16 lutego 2010
Wycieczki z MyCork: Kilkenny
W niedzielę, 14 lutego b.r. Stowarzyszenie MyCork zorganizowało dla Polonii w Cork wycieczkę autokarową do Kilkenny. Ten projekt o nazwie "Wycieczki z MyCork" w założeniu ma być cykliczny, jego koordynatorką jest Agnieszka Chwaja.
Wyjechaliśmy z Cork ok. godz. 9.00. Wszyscy uczestnicy wycieczki bezpłatnie otrzymali od nas wydrukowane mini-przewodniki po Kilkenny, oraz - z okazji Walentynek - słodką niespodziankę ;-) O godz. 10.00 zatrzymaliśmy się na 15 minut w Cahir. W trakcie przerwy można było m.in. zrobić sobie zdjęcie przed zamkiem - Cahir Castle. Przed godz. 12.00 byliśmy już w Kilkenny, gdzie tuż przed zamkiem zaparkował nasz autokar. Po wykonaniu wspólnej pamiątkowej fotografii przed Kilkenny Castle, udaliśmy się na zwiedzanie zamku. Następnie mieliśmy ok. 3 godziny czasu wolnego, w trakcie którego można było m.in. coś zjeść oraz samodzielnie zwiedzać miasto ze szczególnym uwzględnieniem zabytków wskazanych przez nas w rozdanych przewodnikach. O godz. 15.00 wyjechaliśmy do Cork, do którego dotarliśmy już po 2 godzinach. W trakcie jazdy w obydwie strony mogliśmy oglądać na dvd filmy o tematyce irlandzkiej.
Wycieczka była bardzo udana, pogoda i humory dopisywały ;-)
/Na zdjęciu: uczestnicy wycieczki przed Kilkenny Castle/
Wyjechaliśmy z Cork ok. godz. 9.00. Wszyscy uczestnicy wycieczki bezpłatnie otrzymali od nas wydrukowane mini-przewodniki po Kilkenny, oraz - z okazji Walentynek - słodką niespodziankę ;-) O godz. 10.00 zatrzymaliśmy się na 15 minut w Cahir. W trakcie przerwy można było m.in. zrobić sobie zdjęcie przed zamkiem - Cahir Castle. Przed godz. 12.00 byliśmy już w Kilkenny, gdzie tuż przed zamkiem zaparkował nasz autokar. Po wykonaniu wspólnej pamiątkowej fotografii przed Kilkenny Castle, udaliśmy się na zwiedzanie zamku. Następnie mieliśmy ok. 3 godziny czasu wolnego, w trakcie którego można było m.in. coś zjeść oraz samodzielnie zwiedzać miasto ze szczególnym uwzględnieniem zabytków wskazanych przez nas w rozdanych przewodnikach. O godz. 15.00 wyjechaliśmy do Cork, do którego dotarliśmy już po 2 godzinach. W trakcie jazdy w obydwie strony mogliśmy oglądać na dvd filmy o tematyce irlandzkiej.
Wycieczka była bardzo udana, pogoda i humory dopisywały ;-)
niedziela, 14 lutego 2010
I Kurs Fotografii z MyCork (3)
Na kolejnych, już trzecich zajęciach "Kursu Fotografii z MyCork", prowadzący wykład Grzegorz Rękas omówił zasady prawidłowego wykonania portretu, ze szczególnym naciskiem na zastosowanie światła.
Dowiedzieliśmy się m.in. jak niskim nakładem środków wykonać własne studio fotograficzne, o prawidłowym zastosowaniu źródeł światła i ekranów doświetlających, o działaniach światłomierzy, roli statywu, filtrów polaryzacyjnych, itp. Mogliśmy także porównać portrety wykonane obiektywem długoogniskowym i szerokokątnym. Następnie każdemu z uczestników kursu został wykonany portret.
Na kolejnych zajęciach będziemy rozmawiali m.in. o historii fotografii, przeanalizujemy najbardziej znane zdjęcia i omówimy co spowodowało że stały się one kamieniami milowymi w fotografii.
/Na zdjęciu: spoglądam na modelkę przez obiektyw szerokokątny/
Dowiedzieliśmy się m.in. jak niskim nakładem środków wykonać własne studio fotograficzne, o prawidłowym zastosowaniu źródeł światła i ekranów doświetlających, o działaniach światłomierzy, roli statywu, filtrów polaryzacyjnych, itp. Mogliśmy także porównać portrety wykonane obiektywem długoogniskowym i szerokokątnym. Następnie każdemu z uczestników kursu został wykonany portret.
Na kolejnych zajęciach będziemy rozmawiali m.in. o historii fotografii, przeanalizujemy najbardziej znane zdjęcia i omówimy co spowodowało że stały się one kamieniami milowymi w fotografii.
sobota, 13 lutego 2010
Spotkanie Zarządu Stowarzyszenia MyCork
W sobotę, 13 lutego b.r., miało miejsce spotkanie Zarządu Stowarzyszenia MyCork.
W trakcie spotkania m.in. powołaliśmy na stanowisko Sekretarza naszego stowarzyszenia Marię Rippel (na zdjęciu pierwsza od lewej). Ponadto poruszyliśmy kwestię naszego udziału w corocznej Paradzie w Dniu św. Patryka w Cork oraz omówiliśmy sprawy związane z przenosinami naszego serwisu na nowy, właśnie wykupiony przez nas serwer.
W trakcie spotkania m.in. powołaliśmy na stanowisko Sekretarza naszego stowarzyszenia Marię Rippel (na zdjęciu pierwsza od lewej). Ponadto poruszyliśmy kwestię naszego udziału w corocznej Paradzie w Dniu św. Patryka w Cork oraz omówiliśmy sprawy związane z przenosinami naszego serwisu na nowy, właśnie wykupiony przez nas serwer.
czwartek, 11 lutego 2010
Tłusty Czwartek z MyCork
W czwartek, 11 lutego b.r. Stowarzyszenie MyCork po raz pierwszy zaprosiło corkowską Polonię na „Tłusty Czwartek z MyCork”. Koordynatorem tego projektu była Agnieszka Chwaja.
Zakupiliśmy ponad 200 pączków na które zaprosiliśmy wszystkich do pubu Franciscan Well Brewery w Cork. Na nasze spotkanie zarezerwowaliśmy salkę na piętrze pubu. W trakcie spotkania przy polskiej muzyce odbyła się m.in. degustacja pączków, mogliśmy posłuchać o tradycjach Tłustego Czwartku oraz wziąć udział w quizie z nagrodami.
Nasz projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem a pączki znikały bardzo szybko. Poczęstowaliśmy także wszystkich Irlandczyków znajdujących się w pubie, wspominając o tej naszej polskiej tradycji - pączki również bardzo im smakowały :-)
Poniżej: filmik z Tłustego Czwartku z MyCork:
/Na zdjęciu: członkowie i sympatycy MyCork podczas Tłustego Czwartku/
Zakupiliśmy ponad 200 pączków na które zaprosiliśmy wszystkich do pubu Franciscan Well Brewery w Cork. Na nasze spotkanie zarezerwowaliśmy salkę na piętrze pubu. W trakcie spotkania przy polskiej muzyce odbyła się m.in. degustacja pączków, mogliśmy posłuchać o tradycjach Tłustego Czwartku oraz wziąć udział w quizie z nagrodami.
Nasz projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem a pączki znikały bardzo szybko. Poczęstowaliśmy także wszystkich Irlandczyków znajdujących się w pubie, wspominając o tej naszej polskiej tradycji - pączki również bardzo im smakowały :-)
Poniżej: filmik z Tłustego Czwartku z MyCork:
środa, 10 lutego 2010
Yerba Mate
Miesiąc temu dołączyłem do entuzjastów yerba mate ;-)
Yerba mate to wysuszone i zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego z których robi się napar popularny w krajach Ameryki Południowej. Więcej o yerbie można przeczytać m.in. na Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Yerba_mate
Yerba mate to wysuszone i zmielone liście ostrokrzewu paragwajskiego z których robi się napar popularny w krajach Ameryki Południowej. Więcej o yerbie można przeczytać m.in. na Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Yerba_mate
poniedziałek, 8 lutego 2010
Zabijam potwory :-)
Moja przygoda z grami komputerowymi (czy też ściślej - grami video) rozpoczęła się gdzieś na początku lat 80-tych, kiedy to zagrałem w legendarną już Asteroids. I praktycznie na tego typu grach - się skończyła.
W salonie gier gdzie znajdował się automat z tą grą zostawiłem lwią część kieszonkowego, ale przeszło mi bardzo szybko. Gdzieś tam tylko po latach odezwał się sentyment - i kiedyś sciągnąłem sobie tę grę na komórkę.
Dopiero będąc już dorosłym facetem kupiłem sobie pierwszy własny komputer. Był to rok 1996, komputer to P90 z niecałym 1GB pojemności twardego dysku, za to z Windowsem95 ;-) Na tamte czasy, wierzcie mi, nie było najgorzej ;-) Wkrótce na tym moim dysku (obecnie przeciętny telefon komórkowy ma więcej pamięci) pojawiły się m.in. Wolfenstein, Doom, no i - Duke Nukem 3D. Dwie pierwsze gry znudziły mnie bardzo szybko, za to Duke zabrał mi kilka tygodni z życiorysu. Oczywiście jako totalny laik nie wiedziałem że istnieją jakieś kody na "nieśmiertelność", itp., walczyłem więc długo. Pamiętajmy, to był rok 1996, na tamte czasy Duke był rewelacyjną grą.
Wkrótce jednak do drzwi zapukała proza życia, komputer przestał mi służyć do zabawy - a zaczął do pracy, i tak to się skończyło.
Czasami tylko gdzieś tam bardziej lub mniej przypadkiem wejdę na jakaś stronkę ze starymi grami do zabawy online. Współczesne gry mnie zupełnie nie kręcą, zdecydowanie wolę starocie sprzed dwóch dekad, Duke był tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.
I oto dzisiaj ponownie natrafiłem na starego Duke'a, w dodatku z kilkoma elementami nieznanymi mi wcześniej. To już prawie 15 lat, ożyły wspomnienia ;-) Odpaliłem i - cały dzisiejszy wieczór będą ratował ludzkość i zabijał potwory ;-)
W salonie gier gdzie znajdował się automat z tą grą zostawiłem lwią część kieszonkowego, ale przeszło mi bardzo szybko. Gdzieś tam tylko po latach odezwał się sentyment - i kiedyś sciągnąłem sobie tę grę na komórkę.
Dopiero będąc już dorosłym facetem kupiłem sobie pierwszy własny komputer. Był to rok 1996, komputer to P90 z niecałym 1GB pojemności twardego dysku, za to z Windowsem95 ;-) Na tamte czasy, wierzcie mi, nie było najgorzej ;-) Wkrótce na tym moim dysku (obecnie przeciętny telefon komórkowy ma więcej pamięci) pojawiły się m.in. Wolfenstein, Doom, no i - Duke Nukem 3D. Dwie pierwsze gry znudziły mnie bardzo szybko, za to Duke zabrał mi kilka tygodni z życiorysu. Oczywiście jako totalny laik nie wiedziałem że istnieją jakieś kody na "nieśmiertelność", itp., walczyłem więc długo. Pamiętajmy, to był rok 1996, na tamte czasy Duke był rewelacyjną grą.
Wkrótce jednak do drzwi zapukała proza życia, komputer przestał mi służyć do zabawy - a zaczął do pracy, i tak to się skończyło.
Czasami tylko gdzieś tam bardziej lub mniej przypadkiem wejdę na jakaś stronkę ze starymi grami do zabawy online. Współczesne gry mnie zupełnie nie kręcą, zdecydowanie wolę starocie sprzed dwóch dekad, Duke był tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.
I oto dzisiaj ponownie natrafiłem na starego Duke'a, w dodatku z kilkoma elementami nieznanymi mi wcześniej. To już prawie 15 lat, ożyły wspomnienia ;-) Odpaliłem i - cały dzisiejszy wieczór będą ratował ludzkość i zabijał potwory ;-)
sobota, 6 lutego 2010
I Kurs Fotografii z MyCork (2)
Kolejna sobota i kolejne zajęcia: tym razem prowadzący zajęcia Grzegorz Rękas szczegółowo analizował fotografie wykonane przez uczestników kursu.
Każdy z uczestników, zgodnie z poleceniem jakie padło na poprzednich zajęciach, przygotował po minimum dwie fotografie, które następnie zostały szczegółowo omówione, ze wskazaniem ewentualnych błędów i propozycjami - jak można dane zdjęcie wykonać w inny, lepszy sposób.
Grzegorz Rękas zwrócił szczególną uwagę na konieczność operowania środkami czysto fotograficznymi, jak np. wielokrotna ekspozycja, głębia ostrości czy długość czasu naświetlania, których nie ma np. w malarstwie.
W trakcie najbliższych zajęć będziemy rozmawiali m.in. o historii fotografii, dowiemy się jak niskim nakładem środków wykonać własne studio fotograficzne oraz będziemy ćwiczyli wykonywanie portretu.
/Na zdjęciu: uczestnicy kursu podczas omawiania zdjęć/
Każdy z uczestników, zgodnie z poleceniem jakie padło na poprzednich zajęciach, przygotował po minimum dwie fotografie, które następnie zostały szczegółowo omówione, ze wskazaniem ewentualnych błędów i propozycjami - jak można dane zdjęcie wykonać w inny, lepszy sposób.
Grzegorz Rękas zwrócił szczególną uwagę na konieczność operowania środkami czysto fotograficznymi, jak np. wielokrotna ekspozycja, głębia ostrości czy długość czasu naświetlania, których nie ma np. w malarstwie.
W trakcie najbliższych zajęć będziemy rozmawiali m.in. o historii fotografii, dowiemy się jak niskim nakładem środków wykonać własne studio fotograficzne oraz będziemy ćwiczyli wykonywanie portretu.
środa, 3 lutego 2010
Mistrz i Małgorzata
"Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa to jedna z najwybitniejszych powieści ub. wieku. Powstało kilka adaptacji filmowej tej książki, ale jak było do przewidzenia - najlepszą nakręcili Rosjanie.
W największym skrócie: "Mistrz i Małgorzata" opowiada o wizycie Szatana w komunistycznej Moskwie lat 30-tych, chociaż powieść jest oczywiście wielowątkowa. Bułhakow pisał "Mistrza i Małgorzatę" ostatnią dekadę swojego życia - i nie uznał swojego dzieła za skończone. Pierwsza wersja powieści powstała w 1928 r., później była wielokrotnie zmieniana, aż do śmierci pisarza w 1940 r. Książkę wydano w ZSRR dopiero na przełomie lat 60/70 ub.w., w dwóch wersjach - bardziej i mniej ocenzurowanej. W Polsce pojawiły się dwa przekłady: pierwszy w 1969, drugi w 1995 r.
Kilka razy przystępowano do ekranizacji powieści, udawało się to z różnym skutkiem. W 1988 r. Maciej Wojtyszko - pomimo skromnych środków - nakręcił całkiem udaną polską 4 - odcinkową adaptację, w której zagrała plejada naszych najlepszych aktorów. Jednak dopiero w 2005 r. rosyjski reżyser Władymir Bortko dokonał prawdziwej sztuki kręcąc 10-odcinkowy serial "Mistrz i Małgorzata". Jest to pełna i najwierniejsza adaptacja tego dzieła z powstałych do tej pory.
Gorąco polecam.
W największym skrócie: "Mistrz i Małgorzata" opowiada o wizycie Szatana w komunistycznej Moskwie lat 30-tych, chociaż powieść jest oczywiście wielowątkowa. Bułhakow pisał "Mistrza i Małgorzatę" ostatnią dekadę swojego życia - i nie uznał swojego dzieła za skończone. Pierwsza wersja powieści powstała w 1928 r., później była wielokrotnie zmieniana, aż do śmierci pisarza w 1940 r. Książkę wydano w ZSRR dopiero na przełomie lat 60/70 ub.w., w dwóch wersjach - bardziej i mniej ocenzurowanej. W Polsce pojawiły się dwa przekłady: pierwszy w 1969, drugi w 1995 r.Kilka razy przystępowano do ekranizacji powieści, udawało się to z różnym skutkiem. W 1988 r. Maciej Wojtyszko - pomimo skromnych środków - nakręcił całkiem udaną polską 4 - odcinkową adaptację, w której zagrała plejada naszych najlepszych aktorów. Jednak dopiero w 2005 r. rosyjski reżyser Władymir Bortko dokonał prawdziwej sztuki kręcąc 10-odcinkowy serial "Mistrz i Małgorzata". Jest to pełna i najwierniejsza adaptacja tego dzieła z powstałych do tej pory.
Gorąco polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





