Kolejna wizyta w MOCAKu, kolejne rozczarowanie. Głównie pustą przestrzenią i to w sytuacji, gdy tylu artystów nie ma gdzie się wystawić. A już rok temu myślałem, że coś się zmieniło. Tymczasem tematyka prac jednak bez zaskoczenia: górą feminizm, plucie na kościół, ale uwaga - ukłon w stronę islamu. Kuratorzy chyba wiedzą lepiej, w którą stronę wiatr wieje. Poza tym: nuda, wtórność, brak akcji, aż się chce wyjść z kina. Jedyne, nad czym warto się pochylić /byleby nie za blisko/, to dzieło Oskara Dawickiego "Aleja gwiazd" z 2007 roku, w którym 12 zasłużonych dla MOCAKu artystów, odcisnęło swoje dłonie w... krowich odchodach. Poważnie. Zakup "dzieła" sfinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Myślę że na tym etapie powinienem zakończyć swoje mniej lub bardziej regularne odwiedziny w tej galerii. Jest w końcu tyle innych...
Moje odwiedziny w MOCAKu można zobaczyć na YT: LINK.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz