sobota, 6 czerwca 2009

Głosowałem w irlandzkich wyborach

Wczoraj w Irlandii miały miejsce wybory do władz lokalnych - i do parlamentu europejskiego. Głosowałem.

Powyżej: właśnie wychodzę z lokalu wyborczego w moim okręgu

Dla nas, Polonii w Irlandii, bardzo ważną rzeczą jest to, żebyśmy byli postrzegani przez irlandzkich polityków jako aktywny elektorat, z którym powinno się współpracować.

Równie ważną rzeczą jest fakt, że o udział w wyborach zaapelowali do nas sami Irlandczycy. Jawne odrzucenie ich zaproszenia do współdecydowania o losach kraju w którym razem mieszkamy -może być przez niektórych naszych Gospodarzy odebrane jako afront. Podobnie - jak brak udziału Polonii choćby w takiej Paradzie z okazji Dnia św. Patryka, gdzie ramię w ramię z Irlandczykami idą inne nacje, ale Polacy jakby niechętnie. Na szczęście - w tym temacie przynajmniej w Cork stajemy na wysokości zadania ;-)

Jeżeli Polacy w Irlandii do wyborów nie poszli (a jeszcze nie ma wyników, więc nie wiem, jaka była frekwencja naszych Rodaków), to pomimo że jesteśmy drugą pod względem wielkości grupą narodowościową w Irlandii, zostaniemy zepchnięci na margines, i nikt się z nami liczył nie będzie. Ale - ja do tego ręki nie przyłożyłem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza