środa, 6 października 2010

XIX wizyta w Polsce (1): w samolocie z "grzechotnikiem"

Przede mną kolejny tydzień w Polsce.

Podróż jak zwykle, zresztą wybór niewielki: autobus do Dublina, samolot do Krakowa. W autobusie spotkałem kolegę, było o czym pogadać, więc prawie pięć godzin jazdy zleciało w miarę szybko.

W samolocie, traf chciał, usiadła przy mnie pani z dzieckiem, które oprócz furii przy zapinaniu pasów i płaczu przez sporą część lotu, dostało do zabawy coś w rodzaju grzechotki, więc mogłem sobie wybić z głowy to co najczęściej robię podczas lotów - czyli drzemkę.

Z dwojga złego lepsze to, niż jakiś pijany gnojek wykrzykujący że "nienawidzi głupich Iroli", a tak było przedostatnim razem...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza