poniedziałek, 23 maja 2011

Polisz kicz projekt, Polisz kisz projekt... kontratakuje, Legenda

Obejrzałem ostatnio, zresztą po raz wtóry, "trylogię" filmów Mariusza Pujszo: "Polisz kicz projekt", "Polisz kisz projekt... kontratakuje" i "Legendę". Rewelacyjne, pełne humoru kino niskobudżetowe ;-)

/Powyżej: Polisz kicz projekt, Polisz kisz projekt... kontratakuje i Legenda/

Bardzo ważne jest żeby te filmy obejrzeć we właściwej kolejności (czyli w takiej jak podałem na wstępie), w przeciwnym razie trudniej będzie wychwycić wszystkie niuanse.

"Polisz kicz projekt" opowiada o reżyserze który wraz ze swoim kolegą usiłuje zarobić parę złotych. W tym celu oczywiście chcą nakręcić film. Ponieważ jednak zdają sobie sprawę że i tak nikt nie obejrzy ich filmu, na który zresztą zupełnie nie mają pomysłu o scenariuszu już nie mówiąc, mają inny pomysł na biznes: polega on na tym, że dziewczęta chętne do zagrania w ich produkcji muszą zapłacić za udział w castingu, a następnie za otrzymanie głównych ról w filmie. Same oczywiście nie otrzymają też żadnego wynagrodzenia. W filmie mamy też zabawne cytowania z "The Blair Witch Project".

"Polisz kisz projekt... kontratakuje" opowiada o dalszych losach reżysera i jego koleżki. Ich poprzedni film oczywiście odniósł spektakularną klapę. Spotykamy ich po kilku latach, pracujących w wypożyczalni filmów video w Przasnyszu. Nie opuszcza ich jednak pragnienie wyrwania się z tegoż Przasnysza i zrobienia kariery w Hollywood. W tym celu planują kolejny film, tym razem ma to być horror "Legenda". Problem w tym, że dziewczyny już nie chcą płacić za udział w castingach. Ale od czego są sponsorzy i bogaci rodzice chcące obsadzić swoją córkę w filmie? ;-) Ale nie wszystko idzie dobrze, bowiem zemstę na nich planuje także chłopak dziewczyny która grała w ich poprzednim filmie... W tym filmie reżyser nie mniej dowcipnie cytował nasz rodzimy "Rejs".

"Legenda" - to film którego kręcenie oglądaliśmy w poprzedniej produkcji. Sześć kobiet organizuje wieczór panieński w średniowiecznym zamku. Są tam same wraz z nieco dziwnym dozorcą, który opowiada im legendę o duchu tego zamku. Legenda okazuje się żyć własnym życiem...

Jak dla mnie, jest to świetne kino niskobudżetowe (szczególnie dylogia "Polisz kicz..."), pełne humoru i olbrzymiego dystansu do siebie jego twórców.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza