czwartek, 20 września 2018

Mt 7,6

Jadąc z Cork do Sligo przejeżdżaliśmy przez Knock. Oczywiście zatrzymaliśmy się na chwilę modlitwy w tamtejszej bazylice oraz udaliśmy się na spacer dookoła świątyni. I - taki oto obrazek na zdjęciu poniżej, którego nie widziałem wcześniej, choćby podczas Narodowych Pielgrzymek Polaków do Knock. Tabliczka głosi, że psy należy trzymać na smyczy. Nie - że nie należy na terenie tegoż irlandzkiego narodowego sanktuarium /odpowiednik naszej Jasnej Góry/ wyprowadzać psów, ale - że trzeba je trzymać na smyczy /tak jak zresztą wszędzie/.

Tu już nie ma sacrum, to już jest wyłącznie profanum. Ten kraj zszedł już na psy przy czym, podkreślam - nie ma nic do psów, bo to wspaniałe i inteligentne zwierzęta. Różne rzeczy już tutaj widziałem: drobnych pijaczków sikających w przedsionkach kościołów, pijaną Irlandkę przerywającą Mszę Świętą, Irlandczyków przyprowadzających swoje pieski na Mszę Świętą - przy braku sprzeciwu irlandzkiego księdza, roznegliżowaną paniusię z pieskiem drepczącą tuż przed biskupem z Najświętszym Sakramentem podczas Procesji Bożego Ciała w Cork, o ubiorze odpowiednim raczej na plażę niż do kościoła - nawet szkoda wspominać. Teraz wychodzi na to, że włodarzom bazyliki w Knock nie przeszkadza że na przykład tutejsza Droga Krzyżowa jest miejscem do spacerów z pieskami, z - jak można się domyśleć - wszystkimi tego konsekwencjami. Dotychczasowy instytucjonalny kościół w Irlandii kończy się na swoje własne życzenie...

A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to odsyłam to tytułowego fragmentu z Ewangelii...

/Powyżej: miejsce na terenie Sanktuarium Maryjnego w Knock z tabliczką nakazującą trzymać psy na smyczy/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza