Wybraliśmy się z Patryczkiem do centrum Cork. Po drodze - zauważyłem że w jednym z miejskich zakamarków dzieci prowadziły... kucyka. Był też nimi dorosły mężczyzna. Travellersi. Grzecznie zapytałem, czy Patryczek może pogłaskać konika, pan się oczywiście zgodził. Standardowo zapytał, skąd jestem, znał kilka słów po polsku. Patryś od razu nawiązał kontakt z tymi chłopcami. Dzieci na całym świecie - są takie same ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz