Pięć lat minęło od tamtych wydarzeń. Pomimo upływu tych pięciu lat, wcale nie jesteśmy bliżej prawdy niż w ten dzień, w którym z odbiornika tv usłyszeliśmy pierwsze dezinformacje.
Podobnie jak
rok temu, w rocznicę Katastrofy Smoleńskiej pojechałem pod rosyjską ambasadę w Dublinie. Tym razem protest pod hasłem "Żądamy prawdy o Smoleńsku" zorganizował Narodowy Front Emigrantów. Jak napisali organizatorzy: "
Żądamy aby rząd III RP ujawnił prawdę nt. katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, zwrotu wraku prezydenckiego samolotu, czarnych skrzynek oraz powołania międzynarodowej komisji śledczej. Żądamy prawdy!"
/Powyżej: przed rosyjską ambasadą w Dublinie/
Następnie - w związku z wydarzeniami ostatnich dni, tj. bezprzykładną próbą rozbijania przez lewackie bojówki spotkań w Dublinie i w Cork z kandydatami na urząd Prezydenta RP, a także próby szkalowania w prasie i zastraszania organizatorów przez pracowników tutejszych brukowców oraz jednego z irlandzkich polityków - udaliśmy się do Ambasady RP z prośbą o interwencję na poziomie dyplomatycznym, ponieważ sprawy zaszły już zdecydowanie za daleko. Oczywiście nie ma wątpliwości, że tymi którzy podpuścili nieświadomych manipulacji Irlandczyków - byli, niestety, nasi Rodacy, ale to w tym momencie rzecz drugorzędna.
Przyjął nas konsul p. Wojciech Dzięgiel, który po wysłuchaniu naszych uwag obiecał jeszcze tego samego dnia zreferować sprawę Ambasadorowi RP Ryszardowi Sarkowiczowi. Poprosił również aby na bieżąco przekazywać mu wszystkie nowe informacje. Sprawa na pewno jest rozwojowa więc będę ją monitorował, łącznie z dalszymi działaniami ambasady.*
Jakkolwiek by to górnolotnie nie zabrzmiało: jak widać są siły, zarówno w Polsce, w Rosji, a teraz nawet i w Irlandii - które nie cofną się przed niczym, żeby tylko ukryć prawdę...
-----------------------
dopisek z 28.05.2015 r.: oczywiście Ambasada RP w Dublinie nie kiwnęła w tej sprawie palcem...