Od pięciu lat największą atrakcją Halloween w Cork jest The Dragon of Shandon Halloween Parade - halloweenowa parada przechodząca ulicami Cork. Sam Halloween wywodzi się ze starożytnego celtyckiego święta Samhain.
W trakcie odbywającej się wieczorem parady możemy obejrzeć najwymyślniejsze halloweenowe rekwizyty i kostiumy, przygotowane przez wolontariuszy biorących w niej udział.
Poniżej - zdjęcia z dzisiejszej halloweenowej parady w Cork:
Jutro Halloween, w Irlandii to praktycznie święto, więc dzisiejszy wieczór poświęciłem na wycinaniu z dyni halloweenowej lampy ;-)
/Powyżej: moja pierwsza własnoręcznie wycięta halloweenowa dynia ;-)/
Halloween ma wybitnie irlandzkie korzenie, jego pierwowzorem było święto Samhain. Tradycję tą Irlandczycy zabrali z sobą emigrując do USA, tam została "zamerykanizowana" i powróciła w takiej formie na Zieloną Wyspę. Jest to obecnie totalnie skomercjalizowane święto, nie mające już praktycznie nic wspólnego ze swoim pierwowzorem. Teraz to wyłącznie okazja do zabawy.
Ale, jak tradycja to tradycja. Toteż nabyłem drogą kupna dynię, obejrzałem na internecie instruktażowy filmik jak należy ją wycinać - i - oto moja pierwsza halloweenowa lampa;-)
Oprócz członków i sympatyków MyCork, w bankiecie wzięli udział m.in. konsul honorowy RP w Cork Michael Mulcahy oraz reprezentujący Cork City Council radny John Kelleher.
/Powyżej: przemawia konsul honorowy RP w Cork Michael Mulcahy, po lewej radny John Kelleher, po prawej: Prezes MyCork Izabela Krygiel - Kozłowska i Witold Kozłowski/
Po okolicznościowych przemówieniach, licznie zebrani goście mogli m.in. obejrzeć multimedialną prezentację przedstawiającą działalność MyCork, oraz zapoznać się z innymi materiałami promującymi Festiwal Kultury Polskiej - jak i sam MyCork. W trakcie trwania bankietu mogliśmy także posłuchać na żywo jazzowych utworów.
/Powyżej: zespół grający na bankiecie utwory jazzowe/
Bankiet był bardzo udany, a jego organizacja - wzorowa :-) O wydarzeniach wchodzących w skład IV Festiwalu Kultury Polskiej w Cork można przeczytać TUTAJ.
Latarnia morska na Hook Head jest najstarszą w Irlandii - i jedną z najstarszych na świecie - działającą latarnią. Jej historia sięga V wieku, chociaż obecny budynek pochodzi z XIII w.
/Powyżej: stoję przed latarnią morską na Hook Head/
Podobno już od V wieku na miejscu obecnej latarni rozbłysnęło światło ostrzegające statki przed zboczeniem z kursu. Jako pierwszy ogień miał rozpalić Dubhan, mnich-misjonarz przerażony odkryciem na brzegu licznych szczątków rozbitków. Mnisi mieli podtrzymywać w nocy ogień przez kolejnych 600 lat. W XIII w. zbudowano latarnię, która, chociaż przebudowywana, przetrwała do dzisiaj. Od 1996 r. latarnia jest w pełni zautomatyzowana, od 2001 r. jest udostępniona dla zwiedzania przez turystów.
Zwiedzanie latarni odbywa się w grupach z przewodnikiem, który zajmująco opowiada o jej historii. Latarnia ma 36.6 m wysokości i składa się z dwóch poziomów połączonych schodami liczącymi 115 stopni. Fantastyczne widoki z góry. Również bezpośrednia okolica z pięknymi klifami jest warta odwiedzenia.
Irlandzki Park Dziedzictwa Narodowego w Ferrycarrig w hrabstwie Wexford to wspaniałe miejsce dla osób chcących poznać historię Irlandii - od tej najdawniejszej po czasy Wikingów.
/Powyżej: zwiedzam Irish National Heritage Park/
Park zwiedziłem przy okazji jednej z "Wycieczek z MyCork", ponieważ byliśmy w zorganizowanej grupie - otrzymaliśmy przewodnika. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od obejrzenia filmu o historii Irlandii sięgającej epoki kamienia łupanego. Film był z polskimi napisami, więc kolejne polskie grupy - oczywiście po uprzednim zgłoszeniu - na pewno również mogą liczyć na taką dogodność. Następnie przewodnik przebrany w strój sprzed tysiąca lat oprowadził nas po parku, niezwykle ciekawie opowiadając o znajdujących się w nim tematycznych ekspozycjach. Widziałem że turyści którzy zwiedzali park samodzielnie, byli wyposażeni w audioprzewodniki, które zapewne można wypożyczyć przy kasie. Wszystkie miejsca są też dobrze opisane na stojących w widocznych miejscach tablicach informacyjnych.
W parku możemy m.in. zobaczyć przykład dolmenu, kamiennego kręgu, siedliska ludzi od epoki kamienia łupanego po czasy Wikingów, odtworzono nawet niewielkie osady. Warto zarezerwować sobie kilka godzin na zwiedzanie.
Kilka dni temu obejrzałem "Nosferatu – symfonia grozy", czarno-biały niemy film z 1922 r. Świetny!
/Powyżej: kadr z "Nosferatu – symfonia grozy"/
Film w reżyserii Friedricha Wilhelma Murnau był jednym z pierwszych horrorów w historii kina, po latach został uznany za arcydzieło. W 1995 r. z okazji 100-lecia kina trafił nawet na słynną "watykańską listę 45 ważnych i wartościowych filmów fabularnych" ułożoną przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu jako film o szczególnych walorach artystycznych.
A niewiele brakowało, żeby film w ogóle nie ujrzał światła dziennego z powodu procesu o prawa autorskie wytoczonego reżyserowi przez wdowę po Bramie Stokerze, urodzonym w Irlandii angielskim pisarzu, który w 1897 r. napisał powieść "Dracula". Sąd przyznał rację wdowie uznając że reżyser bezprawnie wykorzystał dzieło jej męża, nakazał wypłacenie odszkodowania i zniszczenie wszystkich kopii filmu. Na szczęście - bo dzieło jest naprawdę wybitne - kilka z nich przetrwało.
Obecnie film jest własnością publiczną, można go legalnie pobrać z internetu. Osobiście zdecydowanie polecam wersję odświeżoną cyfrowo w 2006 r., dzięki czemu obraz jest stabilny i ostry a dźwięk, pomimo że to film niemy, dobrze słyszalny.
/Powyżej: uczestnicy wycieczki przed Hook Head Lighthouse/
Wyjechaliśmy z Cork o 8.30 a wróciliśmy po 12 godzinach, o 20.30. Na początku wycieczki uczestnicy otrzymali bezpłatne mini-przewodnikami z opisami miejsc które mieliśmy zwiedzać oraz z logo i adresami ofiarodawców nagród na charytatywną loterię fantową. Rozdaliśmy także programy z opisem wydarzeń Festiwalu Kultury Polskiej w Cork - oraz słodki poczęstunek. W trakcie wycieczki zwiedziliśmy latarnię morską na Hook Head oraz Irlandzki Park Dziedzictwa Narodowego w Ferrycarrig. Następnie mieliśmy godzinę czasu wolnego w Wexford. Z uwagi na zróżnicowany poziom znajomości języka angielskiego wśród uczestników wycieczki mieliśmy świetnych tłumaczy, którym chciałem bardzo podziękować za ich pomoc, byli to Julia i Jakub Werner oraz Przemysław Wiński.
/Powyżej: uczestnicy wycieczki przy replice łodzi Wikingów w Irish National Heritage Park w Ferrycarrig/
Wycieczka była bardzo udana, pogoda jak zawsze dopisała :-) Tym razem wycieczka miała też cel charytatywny: w jej trakcie została przeprowadzona loteria fantowa w której każdy los wygrywał i licytacja nagród przekazanych od polskich przedsiębiorców w Cork, z których cały wpływ, w wysokości 526,0 euro, został przeznaczony na leczenie Grzesia Ikwantego, ucznia Polskiej Szkoły w Cork, który zachorował na Ostrą Białaczkę Szpikową. Dodatkowo Stowarzyszenie MyCork przekazało ze swoich środków dodatkową kwotę, tak - żeby na konto Grzesia trafiło 700,0 euro!
To już czwarta wycieczka organizowana przez MyCork w tym roku. Poprzednio byliśmy w Kilkenny, w Killarney i w Bunratty.
W piątek, 22 października b.r., do portu w Cork wpłynęła grupa okrętów NATO. Wśród nich są dwie polskie jednostki: ORP Kontradmirał Xawery Czernicki i ORP Mewa.
/Powyżej: ORP Kontradmirał Xawery Czernicki w porcie w Cork/
Właściwie to do Cork wpłynęło osiem jednostek pod narodowymi banderami, bowiem Irlandia nie wyraziła zgody na wpłynięcie statków jako grupy NATO. Czy to wynika z neutralności Irlandii, czy z innych względów - nie wiem, jednak jest to taka sama fikcja jak reklama piwa bezalkoholowego. Ale w ten sposób wilk jest syty i owca cała: oficjalnie do Cork wpłynęło osiem okrętów wojennych z różnych państw, a tak naprawdę - jest to grupa statków NATO.
/Powyżej: ORP Mewa w porcie w Cork/
Jak pisałem wczoraj, marynarze z ORP Mewa uczestniczyli w otwarciu wystawy "Nasza Polska". Później dali się zaprosić na dłuższą rozmowę do jednego z pubów, w trakcie której pasjonująco opowiadali o marynarskiej służbie. W rewanżu zaprosili uczestników spotkania na zwiedzanie swojego statku, gdzie mieliśmy też możliwość zajrzeć w miejsca nie udostępnione innym zwiedzającym.
Z ciekawostek: w 1987 na ORP Mewa gościł Papież Jan Paweł II. Na czas wizyty Papieża okręt został całkowicie rozbrojony.
Wśród grupy NATO-wskich okrętów jest też okręt brytyjski. Ze względów bezpieczeństwa - nie wolno go zwiedzać, jak również okrętów zacumowanych bezpośrednio przy nim. Jest też szczególnie mocno chroniony przez policję. Jak widać, irlandzko - brytyjskie zaszłości historyczne to ciągle nie do końca zabliźniona rana...
/Powyżej: członkowie i sympatycy MyCork podczas otwarcia wystawy "Nasza Polska"/
W otwarciu wystawy uczestniczyli m.in. marynarze z ORP Mewa, który wraz z okrętem ORP Kontradmirał Xawery Czernicki i innymi okrętami wojennymi NATO wpłynął wczoraj do portu w Cork.
/Powyżej: fragment wystawy "Nasza Polska"/
Wystawę, znajdującą się w w holu The Cornmarket Centre (TK MAXX) przy Cornmarket Street w Cork, będzie można oglądać przez najbliższe 2 tygodnie.