piątek, 21 września 2007

V wizyta w Polsce (4): wyjeżdżają najzdolniejsi Polacy...

Z uwagi na trwajacą w Polsce kampanie wyborcza - nie włączam telewizora. Gdybym to zrobil, to pewnie od razu zmienilbym date wylotu na znacznie wczesniejsza. Wystarcza mi billboardy ktore widze na miescie, a z ktorych to wyzieraja cyniczne twarze polskich politykow. Wybory co prawda nowe, ale wybor od lat - ten sam, niestety...

Kupilem za to pare lokalnych, krakowskich, polskojezycznych gazet (dlatego "polskojezycznych", poniewaz w sytuacji gdy wiekszosc "polskiej" prasy nalezy do nie-polskich koncernow wydawniczych, uzywanie slowa "polska prasa" jest co najmniej naduzyciem. Okazuje sie, ze prawdziwie polska prasa jest w tej chwili wydawana chyba tylko za granica...).

No ale, wracajac: praktycznie w kazdej z tych polskojezycznych lokalnych gazet krakowskich - jest cos o emigracji. W zasadzie - nic nowego: ze emigracja jest, ze rosnie, ze fachowcy powyjezdzali, ze trzeba bedzie ściągac do pracy Chinczykow (zapewne nie baczac na kary, jakie w takim przypadku UE oblozy Polske, kraj o jednym z najwyzszych wskaznikow bezrobocia w Europie). Oczywiscie, nikt z tym nie zamierza nic zrobic, kazdy tylko mowi ze "coś" nalezy z tym zrobic, i na tym sie (s)kończy.

/Obok: pierwsza strony wczorajszej "Gazety Krakowskiej" z nizej omawianym tekstem/

W sumie rzecz nawet nie warta wspominania, gdyby nie tekst na jaki natrafilem we wczorajszej "Gazecie Krakowskiej". Otoz w utrzymanym w alarmujacym tonie artykule pt.: "Zachód kradnie geniuszy z Krakowa" autorstwa Katarzyny Kachel, czytamy m.in.(skróty i podkreslenia w tekscie pochodza ode mnie):

"Uczelnie z Anglii, Francji, USA, Belgii i Danii potrafią sprzątnąć nam sprzed nosa najlepszych licealistów. Dają im stypendia naukowe, socjalne i obiecują dobrą pracę. Olimpijczycy i zwycięzcy międzynarodowych konkursów zamiast błyszczeć w polskich uczelniach, jadą za granicę. – Jest ich coraz więcej – oceniają dyrektorzy krakowskich prestiżowych liceów, do których trafiają przedstawiciele europejskich i amerykańskich szkół wyższych. Najczęściej zarzucają sieci na geniuszy matematycznych i fizycznych. (...)
Trudno się oprzeć takim ofertom. Tym bardziej, że innych, równie atrakcyjnych, nie mają. W Krakowie programu dla utalentowanych uczniów brak. O najzdolniejszych absolwentów nie biją się żadne polskie uniwersytety czy akademie.
– Za granicą od razu dają im stypendia socjalne, naukowe, stwarzają możliwości pracy naukowej – wymienia Marek Stępski, dyrektor II LO im. Sobieskiego w Krakowie.
W Polsce z geniuszami kłopot zawsze był – przyznaje Jerzy Lackowski, były kurator małopolskiej oświaty, dyrektor Studium Pedagogicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Źle były widziane klasy dla orłów i programy dla najzdolniejszych. Wszystko zawsze było uśredniane, a ci ponadprzeciętni musieli sobie sami radzić. (...) W polskich liceach zdolni uczniowie wciąż na niewiele mogą liczyć. Nie ma możliwości zorganizowania dla nich indywidualnego toku nauczania, bo brakuje na to pieniędzy. Podobnie jest na uczelniach: stypendia naukowe są żenująco niskie, trzeba się nagimnastykować i szukać pomocy w różnych fundacjach."

No coz, pomijajac naduzycie, jakim jest zastosowanie slowa "kradziez" - gdy mowa o godnych ofertach rozwoju dla wybitnie uzdolnionych Polakow jakie wysuwaja zagraniczne uczelnie, w sytuacji gdy, ponownie cytuje: "W Krakowie programu dla utalentowanych uczniów brak. O najzdolniejszych absolwentów nie biją się żadne polskie uniwersytety czy akademie.(...)" - to ww. tekst jasno wskazuje, ze polski eksodus trwa i obejmuje juz nie tylko zwyklych zjadaczy chleba jak nizej podpisany, ale i osoby szczegolnie uzdolnione.

O ile w pierwszym przypadku co niektorzy pozwalaja sobie na drwiny, ze wyjezdzaja "nieudacznicy", o tyle w drugim - cyniczne uwagi powinny ustapic miejsca glebszym refleksjom. Oczywiscie, nie licze na taka refleksje u polskich politykow, bo ci, jak napisalem na wstepie, maja teraz wazniejsze dla siebie problemy...

I tak na koniec, w zwiazku z tym eksodusem nie tylko pospolitego polskiego ludu, ale i tego nie-pospolitego, z mała dedykacja dla polskich politykow, cytat z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego (ktore - nomen-omen - mialo miejsce ponad 100 lat temu w podkrakowskich Bronowicach):

Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci sie ino sznur,
ostał ci sie ino sznur...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza