poniedziałek, 10 października 2011

Londyn: polonijna prasa

Z racji, nazwijmy to, okołozawodowych zainteresowań, rozejrzałem się za polonijną prasą w Londynie. Znalazłem 6 tytułów, w dodatku bezpłatnych, chociaż pewnie jest ich więcej.

/Powyżej: polonijne bezpłatne tytuły prasowe dostępne w Londynie/

W Londynie byłem krótko, raptem 6 dni, więc zrozumiałym jest, że chciałem najpierw zobaczyć to, co "londyńskie", stąd nie skupiałem się na poszukiwaniu "polskich śladów" w tym mieście. Niemniej po tych sześciu dniach mogę stwierdzić, że w mojej prywatnej opinii informacje o "zalewie" Londynu przez Polaków są bardzo przesadzone. Londyn jest mocno multi-kulti, bywały chwile gdy byłem tylko jednym z kilku białych w pełnym autobusie czy metrze /raz nawet było groźnie z powodu rozrabiającej grupki młodych arabów/, na spokojnej uliczce przy której mieszkałem nie było kościoła, ale niewielki meczet - owszem. Piszę to po to, żeby podkreślić że Londyn jest obecnie silną mieszanką ludzi ze wszystkich stron świata i Polacy w tej "mieszance" nie są widoczni. Polski język, na który choćby z racji tego że jest to mój język ojczysty jestem szczególnie "słuchowo" wyczulony, słyszałem bardzo rzadko. O wiele rzadziej niż np. rosyjski, że o innych z mniej lub bardziej dalekiego wschodu czy południa nie wspominając. I o wiele, wiele rzadziej niż w Cork...

W ciągu tych 6 dni trafiłem na 1 (słownie: jeden) polski sklep i znajdującą się tuż przy nim również polską, hm, restauracjo - cukiernię. Za to widziałem całe mnóstwo "narodowych" sklepów, fryzjerów, fastfoodów, itp. prowadzonych przez inne nacje. Proszę mnie dobrze zrozumieć: to nie znaczy, że Polaków w Londynie "nie ma", bo to nie prawda. To znaczy tylko, że z mojego punktu widzenia tygodniowego turysty, w dodatku dobrze znającego język polski ;-) - nie spotkałem tak wielu śladów polskiej obecności jakby to wynikało z informacji w polskojęzycznych mediach w Polsce. Ba, byłem nawet na Victoria Coach, dworcu autobusowym w Londynie, na którym, wg tychże informacji, mają koczować bezdomni Polacy. Może i koczowali, ale na pewno nie wtedy kiedy ja tam byłem.

Na Victoria Coach wybrałem się oczywiście nie po to, żeby szukać bezdomnych Polaków, co z powodu swoistego sentymentu - to tutaj 7,5 roku temu przesiadałem się z autobusu Kraków - Londyn na Londyn - Cork. I niewiele zresztą brakowało, żebym w tym Londynie został, przez co dzisiaj czytalibyście zapiski blogera z Londynu, a nie z Cork ;-) Ale o tym napiszę może kiedy indziej.

Zdecydowanie zboczyłem z tematu, którym miała być tytułowa "polonijna prasa w Londynie". Jak wszedłem w posiadanie tylu tytułów, skoro nie napotykałem na każdym rogu "polskich sklepów"? Dzięki miłej pani z jednej z polskich firm przewozowych, mających swoją siedzibę właśnie w okolicy Victoria Coach, gdzie przez szybę zauważyłem stertę polonijnych czasopism. Były to, widoczne na zdjęciu: Cooltura, Goniec Polski, Halo TV, Panorama, Polish Express i Tygodnik Polski. Wszystkie te tytuły są bezpłatnymi tygodnikami, większość porządnie wydana, na dobrym papierze i ze sporą objętością tekstów, do których reklamy są dodatkiem, a nie odwrotnie. Jak napisałem, niewykluczone że takich bezpłatnych - i płatnych - tytułów polonijnych w Londynie czy też w całej Wielkiej Brytanii jest nieporównanie więcej.

Jednak już nawet taka dawka 6-ciu bezpłatnych tygodników jest wystarczająca, żeby zagłuszyć głód czytania - prasy ;-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza