niedziela, 15 lipca 2012

XXIII wizyta w Polsce (10): Łańcut

Po drodze do Krakowa - zatrzymałem się w Łańcucie, żeby zwiedzić tutejszy zamek i słynną powozownię.

/Powyżej: stoję przed zamkiem w Łańcucie/

Wewnątrz nie wolno robić zdjęć, zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, przy wejściu, ze względu na wiekowe parkiety, musimy założyć specjalne filcowe kapcie. Ostatni raz zakładałem takie chyba z 30 lat temu ;-) Wnętrza zamku przepiękne, chociaż ostatni właściciel podczas II wojny światowej wraz z wycofującym się okupantem niemieckim, być może z obawy przed okupantem radzieckim, wywiózł niemal wszystko, co miało jakąś wartość. Część z tych rzeczy wróciło, większość zostało przez muzeum zakupiona na wzór tego, co było tutaj wcześniej.

Jednak największe wrażenie robi na mnie kolekcja powozów: miejskich, wiejskich, do polowania, do podróżowania na dalekich trasach, paradnych i w końcu - karawan.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza